-
Posts
3124 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kinia098
-
Collie Ren śliczny nikomu niepotrzebny pies? MA WSPANIAŁY DOM!!
kinia098 replied to paros's topic in Już w nowym domu
Ale cisza :roll: -
Z Darłowa, to nie będzie problemu z pokierowaniem :P Wysiadając w Darłowie można też skoczyć do Darłówka ( jakieś 2-3km ) na plażę :P Latarnia też jest :P E no, to jak wysiadacie w Sławnie, czy Koszalinie, to autobusy już Was chyba dowiozą na miejsce? :P
-
Zaciskam bardzo mocno kciuki ! Ja, z pewnością nie oddałabym go byłemu właścicielowi. I jak myślę- reszta z Was zapewne też nie ;) Widziałam tego psiaka. Biedaczek gryzł koc :( Dla mnie był to przykry widok. Mi to on bardziej na młodziaka pasował, a tu proszę ! 8 lat chłopaczyna już ma na karku. I koniecznie przed adopcją wykastrować ! :)
-
No właśnie... Napisał ktoś chociaż bezpośrednio do kierowniczki, czy inspektora TOZ Słupsk? Przecież sami wiemy, jak ciężko jest zdobyć DT lub kasę... A może i nawet ten psiaczek ma już dom? Tylko nie wiemy?
-
[quote name='elapieczus1']tak sobie podczytuję my zlot w sierpniu mamy czy na Twoją pomoc w dotarciu na miejsce mozemy liczyć?[/QUOTE] Tzn. z Łodzi, Warszawy, czy nie wiem skąd jeszcze to Was na pewno nie pokieruję :P A gdzie wysiadacie z pociągów, autobusów itp. ?
-
Crazy i Piggi wysterylizowane, a maluszek w DS :) Sprawa zakończona.
kinia098 replied to kinia098's topic in Już w nowym domu
[quote name='mila88']Witam. Udało mi się w końcu odnaleźć ten wątek i postanowiłam napisać coś od siebie. Wiem, że nie jestem wzorową "panią" dla moich maluchów ale staram się dbać o nie jak tylko potrafię. Oto kawałek historii z życia mojego i moich maluszków: Ok 5 lat temu przywiozłam do domu (mimo sprzeciwów mojej mamy) malutką Crazy. Prawie wszyscy domownicy od razu ją pokochali ( mamie zajęło to trochę czasu). Mała rosła w oczach i szalała po całym mieszkaniu. Była bardzo ruchliwa i miałam problem z wyprowadzaniem jej na smyczy. Wyrywała się ciągle do przodu i przyduszała obróżką. Poddałam się po jakimś czasie i zaczęłam wypuszczać ją samą na podwórko (zagrodzone) żeby sobie pobiegała w spokoju. Niestety nasze ogrodzenie okazało się mała przeszkodą dla "samców". Kiedy tylko dostawała cieczkę, wszystkimi chyba możliwymi sposobami próbowały przedostać się do niej psy biegające po wiosce. Za pierwszą cieczką udało się (nie wiem jakim cudem) upilnować Crazy, ale gdy zoriętowaliśmy się, że znów krwawi, było juz za późno. Crazy urodziła 2 śliczne psiaki (samca i suczkę), które mój "kochany tatuś" wywiózł po dwóch miesiącach na jakąś inną wieś do rzekomo odpowiedzialych ludzi. Przywoził czasami zdjęcia, gdy go mocno o nie prosiłam. Po tym zdarzeniu naprawiliśmy ogrodzenie tzn: zasypaliśmy dwa podkopy, naciągnęliśmy mocniej siatkę i gdzieniegdzie nakładlismy kamieni. Przyszła pora na kolejną cieczkę. Niestety krwawienie zauważyliśmy znów za późno (wiem... moja wina). Crazy uciekła nam z podwórka... Szukaliśmy jej po całej wiosce, aż w końcu zaleźliśmy ją "spacerującą" w parku z psem zza płotu "sąsiadem". No i wszystko było jasne. Urodziła znów 2 pieski ale tym razem 2 samce na szczęscie. Już po tym miocie zauważlyliśmy, że Crazy dosyć często posapywała. Maluchy zostały oddane przez moją mamę jej dobrej znajomej. Jednego wzięła dla siebie a drugiego komuś ze swojej rodziny. Specjalnie po nie do nas przyjechali, pogadali, dali po złotówce i odjechali... Crazy czuła się dobrze, już nie sapała. Jeszcze wtedy nie byłam świadoma, że ciągłe zachodzenie w ciążę jest dla niej takim obciążeniem. Niestety kolejnej cieczki znów nie dopilnowaliśmy. Mama już parę dni wcześniej zwracała mi uwagę, że psy znów się kręcą przy podwórku. To była chwila, gdy wypuściłam Crazy siku i wróciłam się do domu po telefon i sama skorzystałam jeszcze z toalety. Gdy wróciłam na podwórko była już szczepiona z "ojcem" poprzednich maluchów. Do tej pory nie wiem jak się dostał na podwórko... Tym razem urodziła 3 szczeniaczki : dwa samce i jedną suczkę, która z nami została (Pigi). Po kilku dniach karmienia małych zaczął się koszmar. Crazy sapała i miała drgawki. Prosiłam ojca żeby pojechać z nią do weterynarza, ale twierdził, że jej to przejdzie. No i przeszło, ale na krótko. Kolejnego dnia znów to samo tylko, że drgawki były tak silne, że rzucała wszystkimi łapkami we wszystkie strony, była wycieńczona i przewracała się... Płakałam jak dziecko i błagałam ojca, żeby z nami pojechał. twierdził, że nie ma pieniędzy na paliwo a ja miałam ostatnie 40 zł. Byłam bezradna... Zadzwoniłam do swojego byłego chłopaka i opowiedziałam co się dzieje. Po pół godziny był już u nas samochodem i zawiózł mnie, i Crazy do weterynarza. Bałam się już najgorszego. W drodze nie mogłam już patrzeć jak ona cierpi. Uwierzcie mi, to były jedne z najgorszych godzin w moim życiu... Dojechaliśmy. Pani doktor, gdy tylko ją zabaczyła, od razu wiedziała co się dzieje. Crazy została podłączona pod kroplówkę, dostała jeszcze jakieś dwa zastrzyki. Wytłumaczyła mi co sie stało i co muszę robić, dała jakies witaminy, mleko dla malców, i podała kwotę do zapłaty. Pieniądze oczywiście wyłożył mój były, za co jestem mu ogromnie wdzięcza. Niestety nie skończyło się na jednej wizycie. Na te kroplówki musiałam jeszcze ją przywozić dwa razy i za każdym razem płacić pieniądze, których nie miałam. Większą część pożyczył mi "były" a na ostatnią kroplówkę i transport musiałam pożyczyć od "dobrej duszyczki" z naszej wioski. Małe musiały być karmione bulelką a Crazy miała odpoczywać i pod żadnym pozorem nie wolno jej było karmić szczeniaków. Udało się "odchować" małe i znów zostały oddane ale Pigi została. Crazy znów zyła pełnią życia a jej córeczka jej nie opuszczała nawet na krok. Sliczny obrazek, ale nie na długo. Nikt z domowników, nie wie gdzie, z kim i kiedy Crazy znów zaszła wciążę. Wszyscy uważają, że była dobrze pilnowana. A jednak. Byłam załamana. Dzięki Bogu poznałam Martę, która wyciągęła do mnie pomocną dłoń. Resztę historii już znacie... Pomóżcie nam jeśli możecie. Mnie naprawdę nie stać na te sterylizacje, bynajmniej nie teraz.[/QUOTE] Smutna historia :( Dobrze, że odnalazłyście się z Martą :) Teraz będzie już po kłopocie : D -
Nie wiem jak TOZ zajmuje się psami, ale kotami moim zdaniem to bardzo dobrze. Czyli o psiaki na pewno też dbają ;)
-
Na transportowy dałyście?
-
Z racji tego, że Marta nie ma żadnych wiadomości na temat psa- wątek zamykamy. Prawdopodobnie psiak jest przy budzie na DT. TOZ na pewno to kontroluje, także raczej zajmą się też szukaniem domu :) Śmierć mu już na pewno nie grozi :)
-
[quote name='Cudak']Szukać warto. Ja też zawsze brałam psy na darmowy DT. Dla niego lepsza byłaby nawet buda z łańcuchem, ale u kogoś, kto angażowałby się w szukanie mu domu, brał na spacery, odpowiednio karmił itp... Bo tu gdzie teraz jest chyba utkwi na zawsze :([/QUOTE] TOZ się tym zajmował, więc myślę, że jednak starają się mu znaleźć dom :)
-
Crazy i Piggi wysterylizowane, a maluszek w DS :) Sprawa zakończona.
kinia098 replied to kinia098's topic in Już w nowym domu
Po pieniążki ! : D Żeby bezdomności było mniej ! :) -
Crazy i Piggi wysterylizowane, a maluszek w DS :) Sprawa zakończona.
kinia098 replied to kinia098's topic in Już w nowym domu
Hopamy po pieniążki na jedzonko :) ! -
[quote name='Cudak']Może chociaż pomogliby szukać mu lepszego DT? ...bo na łańcuchu, przy wraku samochodu i bez ogłoszeń nie ma szans mu pomóc.[/QUOTE] Gdzie znajdziemy taki DT, który weźmie za darmo? :(
-
W górę po transport :D
-
Poszukiwany kocurek do domku w Poznaniu
kinia098 replied to Andzike's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Andzike']Niestety nie - ja jestem w Warszawie, kolega z pracy, który napisał - z Poznania (znalazł ogloszenie dzięki intranetowi). Domek do całkowitego sprawdzenia, więc kogoś trzeba podesłać. Na razie nie zapeszajmy - podeśle koteczka i moze się skusi. Fridek, na którego ogłoszenie odpowiedział też miał niedowlad łapek i chlopaka to nie zraziło... Zobaczymy, trzymajcie kciuki ;)[/QUOTE] Mocno zaciskam kciuki !!! To już wizytę jakoś damy radę skombinować :D :) -
Beżowo magnoliowa suczka woła o pomoc! Okolice Słupska.
kinia098 replied to StrazOchronyZwierzat's topic in Już w nowym domu
[quote name='lika1771']Kinia mysl moze masz kogos kto by wział sunie na dt za niewielka kwote[/QUOTE] Nie mam zielonego pojęcia :( Ja bym ją wzięła, za zwrot kosztów utrzymania, ale rodzice, no rodzice :/ Sama mam problem z upchnięciem kotów :( Jeszcze popytam. -
Poszukiwany kocurek do domku w Poznaniu
kinia098 replied to Andzike's topic in Kotki już w nowych domach
Transport już będzie na bank :) Andzike- wykonasz wizytę przed adopcyjną? ;) -
[quote name='Estrella']To może napisz też, gdzie można znaleźć taki domek ? ;) Baster ma ogłoszenia, regularnie odświeżam mu gumtree w ciągu 2 - 4 dni ma po ponad 100 wejść. A.R.S zrobiła allegro, gdzie miał ponad tysiąc wejść.. ja jak mam czas, szukam w necie ogłoszeń "kupię/przyjmę psa", nie wiem co jeszcze mamy robić żeby znaleźć domek. Postaram się też wywiesić jego ogłoszenie u mojego weta (w Słupsku).. A więc Kinga - szukamy mu domu, ale to nie jest takie proste, o czym sama dobrze wiesz.[/QUOTE] Wiem. Tym bardziej dla takiego psa. Podsuwam pomysły tylko... :roll: Ślędzę wątek i widzę, że o dom ciężko. No to chociaż swoje zdanie napiszę... A w ogło jest, ze jakiego domu szukacie?
-
Poszukiwany kocurek do domku w Poznaniu
kinia098 replied to Andzike's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Andzike']Kinia, gdzie kotek teraz jest ? w jakiej miejscowości?[/QUOTE] W Koszalinie. Transport załatwimy- od razu mówię ! :) -
Poszukiwany kocurek do domku w Poznaniu
kinia098 replied to Andzike's topic in Kotki już w nowych domach
"Kocurek ma około 3 lata. Bez kontaktu z człowiekiem popada w depresję. Kocurek jest wykastrowany, umie korzystać z kuwety. Kocurek ma tylko niesprawną tylną nóżkę, choć mimo tego świetnie sobie radzi. Jeśli nie znajdziemy my DT, kocurek będzie zmuszony zamieszkać na działce budowlanej, w baraku." [url]http://upload.kotografia.pl/m29a_irsa.jpg.html[/url] [url]http://upload.kotografia.pl/m299_1269209686607.jpg.html[/url]