Z psami w Słomczynie o nie jest tak, że się komuś będzie chciało jechać raz jeszcze i oddawać psy doktorowi.
Zanim przeprowadzilam sie do Warszawy, całe życie mieszkałam 1,5 km od giełdy.
Każdej niedzieli, powtarzam KAŻDEJ niedzieli, po giełdzie i okolicznych wsiach błąkała się nowa wataha bezpańskich, porzuconych psów. Policzcie sobie ile jest niedziel w roku i ile to oznacza porzuconych psów.... A psy na wsiach - wiadomo - przeganiane, trute, zabijane.... Co się nie sprzeda na giełdzie, to fruuuu gdziekolwiek....