Bzium
Members-
Posts
105 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bzium
-
Wybrałam parę piesków a tu większość już ma swojego wirtualnego opiekuna. Od dziś wspieram 159-kudłatego pieska ;)
-
Tak mi się wydawało, że do Mielca już napisałam na wątku mieleckiego schroniska. Jeszcze napiszę bezpośrednio do schroniska. Dziękuję za odpowiedź.
-
Kupiłam cegiełkę na allegro na remont hali, ale nie widzę nr konta Oo na które należy wpłacić.. Myślę też nad internetową adopcją. Na czym to polega? Wybieram psa i przesyłam na niego te 20zł (więcej raczej nie da rady biedny student żyjący na stypendium socjalnym, a z domu nie chcę wyciągać). Widziałam na stronie, że macie psy z Ostrowca? Świętokrzyskiego? Czy do was trafiają wszystkie psy z tego miasta? http://www.dogomania.pl/forum/f96/ostrowiec-swietokrzyski-zaginal-kundel-135959/#post12156216 w sumie trafiłam na wasze schronisko przez tego uciekiniera ;/ jeśli do was trafi proszę o info! Proszę też o wyjaśnienie działania adopcji wirtualnych ;)
-
Czy do Kielc trafiają psy z całego województwa w ogóle nie mam pojęcia gdzie u nas są jakieś schroniska, jeśli przypałęta się tam mój pies z Ostrowca to dajcie znać :placz: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f96/ostrowiec-swietokrzyski-zaginal-kundel-135959/#post12156216[/url]
-
W lublinie liczy się biologia, chemia, język obcy i polski. Przy czym biologię i chemię rozszerzoną mnożą razy 2, a podstawową razy 1. Języki roz. x1,5 podst. x1. I tak maksymalna ilość punktów to 700. 455/700 to nie tak dużo :P Olsztyn to już miał tak porąbaną rekrutację, że masakra. Tutaj liczą 3 przedmioty język obcy + 2 spośród biologia, chemia, matematyka, fizyka. Ilość pkt z tych 3 sumują i dodają extra punkty za rozszerzenia: 300pkt za 1 roz 400pkt za 2 roz 500pkt za 3 roz Więc maksymalna ilość pkt to 800. Ale w tym roku ponoć znów zmienili zasady (Olsztyn zmienia co rok :P) i jest tak, że podst mnoży się x1, a roz x2 W Warszawie i we Wrocławiu 1%=1pkt i sumują pkt z chemii i biologii roz.
-
Nie mam pojęcia jak się nazywała, rozmawiałam z panią chirurg, a później kardiolog. Obie wydawały się miłe, no ale tu wszyscy radzą badania, a tu nagle lekarz mówi, że nie trzeba i na moje, do tego nie fachowe, oko się zdaje Oo Ja tam wiem, że 90% to ma studentów głęboko gdzieś, ale pacjentom mogliby wszystkie badania polecać. Żeby było tylko komu co ucinać..
-
No i moi dziadkowie (tymczasowi opiekunowie) go nie dopilnowali w czwartek poszedł za sukami do dziś nie wrócił :placz: dopiero mi powiedzieli :-( nie wiem czy będzie kogo kastrować
-
[quote name='Talagia']Na weterynarie podobne progi punktowe jak na medycyne (a nie wiem czy nie wyzej na niektorych odzdzialach ;)) [/quote] w tym roku najwyższy próg był we Wrocławiu i był on niższy od najniższego na lek [quote name='Talagia']Ale panuje przekonanie, ze mozna sie tam dostac z zamknietymi oczami :evil_lol: Mi ostatnio znajomi próbowali wytłumaczyc, ze na wete przyjmuja bez matury :diabloti:[/quote] Żeromski poszedł na wetę na do Warszawy bo nie miał matury :P tylko to było dawno [quote]do olsztyna/lublina raczej mniej. Ale w tym roku wymyślili, że chcą angielski/polski poza biologią i chemią.. Generalnie wcześniej były testy wewnętrzne, więc nie wiadomo za bardzo jak to u nich będzie teraz wyglądało. [/quote] tak jest co najmniej od 3-4lat W tamtym roku progi były takie: Wrocław 154(ale skończyło się na 155, do tych ze 154 dzwonili pod koniec września), pierwszy ok 162 Warszawa ok 153,8 (nie pamiętam dokładnie), pierwszy 159 Lublin 455 (pierwszy nie wiem jaki ostateczny) Olsztyn 643 (pierwszy nie wiem jaki ostateczny) Jakby coś było niejasne mogę wyjaśnić, czytałam tylko ostatnią stronę tego wątku ;p Jestem na I roku we wrocławiu Na wieczorowe składa się jakoś pod koniec lipca pilnuj terminów!
-
[quote name='sota36']Bzium, moj tez wygladal na zdrowego![/quote] Bo wyglądać to se może.. Strasznie mnie zdziwiła tym stwierdzeniem. No i nie wiem byłam zdecydowana na kliniki, myślałam, że przy uczelni gdzie uczą młodych weterynarzy będą nastawieni na komplet badań, będą specjaliści z każdej dziedziny i jestem w kropce :| Iść powiedzie, że chcę badania i już czy szukać gdzie indziej.. tylko w wielu miejscach nie ma lekarzy specjalistów a raczej lekarze od wszystkiego no i tak samo ze sprzętem, nie wszędzie mają EKG, RTG (rentgena też polecacie). Szkoda, że jestem na pierwszym roku i tak mało wiem :( chociaż jak ci lekarze we Wrocławiu tacy są to czego mnie oni nauczą ;( (mam kryzys) Kurde sama miałam dużo poważniejszą operację a mniej schizowałam niż przed tą kastracją Oo
-
No to była dziś na klinikach. Pani doktor uznała, że badania nie są konieczne jeśli pies wygląda na zdrowego.. Hmm wyglądać to on se może :| Dobrze, że wcześniej się dopytałam o jakieś badania - powiedziała, że jak chcę to mogę je zrobić (chcę). Ogólnie to spoko, siadła porozmawiała, ale przed taką rozmową warto wiedzieć o co pytać. Co do narkozy - mają zdecydować anestezjolodzy jak zobaczą psa. Wg niej teraz są takie dożylne, że nie powinny zaszkodzić, a pies nie będzie tak mocno i długo uśpiony jak w przypadku wziewnej. Co do kosztów to w przypadku mojego bydlęcia (40cm w kłębie 11-12kg) 150-200zł, zależy jakie środki będą stosować. Co do badań kardiologicznych. Kardiolog powiedziała, że o tym czy EKG/USG serca jest potrzebne zdecyduje po osłuchaniu, jeśli go osłucha i będzie ok to ww. badania nie będą potrzebne (EKG kosztuje ok 52zł (nie usłyszałam dokładnie, a USG 107zł). Co do morfologii i biochemii koszt 50-60zł. Na kastrację i do kardiologa trzeba się umówić parę dni wcześniej ;) Ceny oczywiście dotyczą klinik UP we Wrocławiu
-
Pewnie i bez Twojej wiadomości byłabym przerażona. Każdy zabieg niesie ze sobą jakieś niebezpieczeństwo, ale częściej jest wszystko ok. Koks przyjeżdża do mnie na początku maja i wtedy możecie się spodziewać jakiś inf ;)
-
[quote name='medvetka']Trudna sprawa. Niewątpliwie największe ryzyko niesie za sobą znieczulenie a nie technika wykonania kastracji. Nie wolno tego przeprowadzić bez wcześniejszych badań dodatkowych (podstawowe badania krwi, rtg klaki piersiowej, ekg) i najlepiej zdecydować się na znieczulenie wziewne![/quote] A mogłabyś mi powiedzieć ile może to wynieść? Nie chcę oszczędzać na psie, ale nie chcę też przeżyć szoku. Na razie zdecydowałam się na kliniki przy uczelni (wciąż liczę na jakąś studencką zniżkę;)). Zastanawiam się też po jakim czasie mogę być spokojna, że nie rzuci mu się na serce/nerki tak jak wspominała sota36. Muszę go wykastrować, bo jedyny pokój jaki dla nas znalazłam to w domu, w którym są też dwie suki... A muszę go przywieźć, bo nie ma się nim kto opiekować..
-
Dzięki za wszystkie odpowiedzi ;) [quote name='sota36']Musialam kastrowac Staruszka, zrobilam badania, operacja sie udala, pies znosl to swietnie. Ale narkoza walnela w nerki, o czym przekonalismy sie po 10 dniach. Piec dni walki o Atosa...nie udalo sie ...[/quote] Tego to bym nie przeżyła ;/ ale jeśli badania wyjdą w porządku to chyba mimo wszystko zaryzykuję... Trochę tych badań jest do zrobienia, czy są drogie (wiem, że wszystko zależy od tego gdzie się je zrobi, ale tak mniej-więcej?). No i wciąż proszę o poradę jakiegoś wrocławiaka - jakiego lekarza wybrać ;)
-
Mojego psa wzięłam ze wsi pod moim miastem - znajomi rodziny mieli (mają?) dwa psy łańuchowe. Suka urodziła 7 szczeniąt! A że ja rozpaczałam, że chcę psa to mama zgodziła się żebym tam pojechała i wybrała jednego. To było cudowne, gdy 7 szczeniąt mnie napadało. Oczywiście wybrałam jedynego czarnego (pozostałe były białe w czarne plamki), choć mama go odradzała mówiąc że chyba jakiś chory jest (trzymał się z dala i najmniej dokazywał). I tak sobie żyjemy z Koksem 10 lat zdrowiu i chorobie ;D chorowity nie był, ale nadal trzyma się z dala od wszystkiego ;D chyba ma autyzm ale i tak go kocham.
-
Mój pierwszy pies był kundlem (lub jak to mówię parerasem - ludzie się pytają czy to jakaś chińska rasa :eviltong:), drugi nim jest i następny też pewnie będzie, jakimś psem w potrzebie ;)
-
Mam 10letniego kundla, jest to pies nieduży (ok 40cm w kłębie). Byłam nieodpoiedzialną właścicielką ;/ nie zawsze go upilnowałam. W domu na pomysł z kastracją reagowali dość histerycznie (że biedny pies, że mam fanaberie), jednak uparłam się i chce to zrobić. Wiem jakie jest ogólnie niebezpieczeństwo.. ale zazwyczaj mówi się o psach młodych, a 10lat to już raczej starość.. po psie wciąż nie widać oznak starości - ucieka, gania za sukami itd. Czy u psa w takim wieku zagrożenie jest dużo wyższe? Pytam najpierw na forum, bo boję się, że wet będzie chciał tylko zedrzeć kasę :( Psa ściągam do Wrocławia i nie znam tu żadnych weterynarzy, jedynie tych którzy mnie uczą - ale tu mogę powiedzieć czy jest dobrym asystentem.. a nie czy dobrym lekarzem. Myślałam o konsultacji z dr Janeczkiem (asystentem jest beznadziejnym, ale lekarzem ponoć bardzo dobrym, leczył ktoś u niego swoje psa? Myślę że studentce nie wciśnie kitu "kastrujmy kastrujmy wszystko będzie dobrze"). A może lepiej iść na kliniki, tylko zastanawiam się jakie tu mogą być ceny. Jestem poza Wrocławiem i teraz zaczęły mnie nawiedzać wszystkie wątpliwości - dopiero po świętach dopytam się osobiście i teraz chciałam się rozeznać. A może znacie jakiegoś dobrego sprawdzonego weta z Wrocławia, który będzie szczery, a nie tylko będzie marzył o dodatkowym zarobku.. A może 10lat to za późno i dać mu spokój?