bardzo i to bardzo ci współczuje, nie wiem jakbym ja to przeżyła nawet nie mam ochoty o tym myśleć.
Dobrze że chociaż próbuje jeść i pić, z tym czołganiem to ja bym nie pozwalała jemu zbytnio próbować jeszcze coś bardziej przekrzywi czy coś. ALe dobrze że coś próbuje, trzymam kciuki za poniedziałek i za Gizmusia.
Będzię dobrze :), te psiaki są bardzo wytrzymałe a wet wie co robi.