Luzdie to co zobaczyłam w TVN to jest przerażające. Gdzie jest władza? Na oczach burmistrza obrażano fukcjonariusza TOZu i powiatowego lekarza weterynarii, a oni nic, to dopiero makabra. A właściciel to trudno go nazwac człowiekiem dobrze ,że nie pobil Powiatowego Inspektora Wetrynarii i Przedstawiciela TOZ w Piotrkowie na oczach milinów widzów. Facet szturchał popychał Panią z Tozu i innych , kto właściwie tam rządzi , bo nie burmistrz tylko hodowca. Hodowca przygotował sie do kontroli a to bylo na rękę Burmistrzowi , bo nie mają klopotu z odebraniem zwierząt i kosztami z tym zwiazanymi. Tak naprawde to nie zapewniono bezpieczeństwa kontrolującym nie było policji i facet na oczach miediów mogł szlec i obrzucac inwektywami do woli. Urzędowi zależało jedynie aby sprawe odfajkowac po swojej mysli i chyba sie im udało. Na Przedstawiciela TOZ patrzyli jak na raroga bo im zadal pracy i
musieli wyjechac w teren i ruszyć swoje "d". Od jutra wszystko będzie w hodwli po staremu kontrola tam tak szybko nie wejdzie a czy nie dojdzie tam do ludzkiej tragedii - to stoi po znakiem zapytania. Mając takiego gościa za sąsiada to może tam byc nieciekawie.
Może jakąś ogolnopolską akcję wsparcia dal Pani z Tozu, bo jej sie chyba najbrdziej dostało a to dzięki niej ta sprawa ujrzała światło dzienne.