Jump to content
Dogomania

Alba1986

Members
  • Posts

    436
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alba1986

  1. Jak już wcześniej pisałam w innych postach myśle o adopcjii huskyego ze szczecińskiego schroniska. 1 lipca wprowadzam się do nowego mieszkania razem z chłopakiem i jego psem, 13-letnim owczarkiem niemieckim. Mieszkanie to mała kawalerka na 6 piętrze( jest winda). Z tego powodu zastanawiam się czy dwa psy o tak różnym stopniu aktywności to nie za dużo. I czy nie jeżeli jeden bedzie wychodził na spacery częściej to drugi nie poczuje się zazdrosny?
  2. [quote name='Merime'] Przestroga dla tych, który chcą tak dzwonić. Zanim dacie pani dojść do głosu powiedzcie wszystko co macie do powiedzenia. Zatem jak mnie poinformowano wszystko na stronie jest jak najbardziej aktualne. A z tego wynika, że pieski są nieodrobaczone i nie wysterylizowane. Więcej nie trzeba dodawać. Albo nie dodam jeszcze przebieg pewnej sytuacji. Jakiś miesiąc może półtora temu moja babcia, która mimo sędziwego wieku jest osobą nadzwyczaj młodą. Przeszła się do szczecińskiego schroniska, żeby zobaczyć jak się pieski mają (czasem przynosi stare koce jak ma). Znalazła w jednym z boksów zdechłego psa. Chwile postała bo myślała, że ją wzrok myli. W końcu poszła do biura, żeby poinformować o zajściu. Na co pani zza biurka warknęła "to nie możliwe". Moja babcia osobą upartą jest, spławić się nie dała wiec po 5min dyskusji pani zadek ruszyła z krzesła i poczłapała na miejsce. Tam zaś stwierdziła znawczym tonem "on śpi przecież". Patrzcie tylko, jaki mocny sen musiał mieć ten pies, że nie ruszało go nawet podgryzanie innych psów. Nie wiem jak to się skończyło, fakt jest jednak, że gówno robią w tym schronisku i nawet nie doglądają swoich podopiecznych.[/QUOTE] Jestem częstym gościem w szczecińskim schronisku, i dlatego mnie porusza los tych psów:-( siedzą w ciasnych boksach często zrezygnowane i nawet już nie podchodzą do odwiedzających. Rozumiem, że schronisko ma dużo podopiecznych, ale powinni troche bardziej zwracać uwage na to w jakim stanie są psy:shake: Co do aktualizacjii na stronie to często brak informacjii na temat przeniesienia do innego boksu, czy choćby jak to było wcześniej podane o sterylzacjii suk. Odrobaczanie i szczepienia też są bardzo ważne. Na stronie bywam codziennie więc to widze. Czasem ludzi zraża sam brak jakichkolwiek informacjii na temat psa, którego chcieliby adoptować a pracownicy nie potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytania. Podana powyżej informacja to nie pierwszy taki rażący przykład zaniedbania swoich obowiązków przez pracowników schroniska w Szczecinie.
  3. Kinga ja to wszystko wiem;) Przemyślałam za i przeciw posiadania drugiego psa. Pracuje owszem około 8 godzin ale są to na razie dwa serwisy w dwóch różnych marketach, i mam przerwe w pracy żeby dojechać do domu i zająć się psami:evil_lol: i zdaje sobie sprawe ze zniszczeń jakie mogą powstać podczas naszej nieobecności;) to przeszłam to już z Albą wierz mi:evil_lol:( labradory też mają skłonności niszczycielskie) I wiem też z jak wielką odpowiedzialnością wiąże się adopcja. A propo ewentualnego rozstania to się nie martw, bo jesteśmy już narzeczeństwem;) Tak się składa, że jakiś czas temu mi się oświadczył:multi: Dlatego szukamy wspólnie mieszkania;) I jest ze mną zgodny co do tego,żeby adoptować psa;) Sam mac też doświadczenie z psami bo ma swojego już 13 lat i jest w dobrej kondycjii;) Razem przemyśleliśmy tą decyzje;)
  4. To chyba ty źle zrozumiałaś!! Amstaff o którym pisałam posty nie jest mój:razz: należy do jednego ze znajomych mojego chłopaka. I poprzedni pies mi się nie znudził.:angryy: Mam go 9 lat, niestety ma pewnego rodzaju kontuzje po wypadku samochodowym i nie może pokonywać zbyt długich dystansów dlatego chce zaadoptować haszczaka ze schroniska. Wcześniej rzeczywiście miałam amstaffa ale nie był ze schroniska tylko kupiony jako szczeniak:razz: i jedynym powodem dla którego go nie mam jest to że miał ciężką kontuzje biodra i problemy z chodzeniem, na starość:-( i niestety musiałam go uśpić. A apropo tego, że sobie nie poradze to podam ci pewien przykład psa uratowanego przed smiercią głodową porzuconego w lesie. To była sunia mieszaniec owczarka miała coś około 5 miesięcy jak ją znalazłam i była w strasznym stanie. Najprawdopodobnniej była bita bo do tej pory boi się gwałtownych ruchów. Ale byłam jedyną osobą która się nią zainteresowała i postanowiła złapać. Dziś suczka ta należy do moich sąsiadów i ma się dobrze. I to ja ją układałam. Wiec nie sądze bym nie potrafiła sobie poradzić z układaniem szpica:razz: Zwłaszcza, że amstaff, którego miałam był typowo sportowym psem. Rower, długie wędrówki i bieganie po lesie.
  5. Dzięki za rade;) Ale nad tym już pomyślałam i obecnie szukam sobie lokum gdzieś blisko terenów zielonych żeby pies mógł się wyszaleć:eviltong:
  6. :crazyeye: Moja matka nie ma o żadnych psach pojęcia.( Pies ze zdjęcia to mały mieszaniec a nie syberian:diabloti:) I moja matka nie potrafi się nią zająć jak należy. A były wcześniej w domu dwa psy i świetnie się ze sobą dogadywały. Obecnym opiekuje się tylko ja, płacąc za weterynaża, bo matka twierdzi, że kundelki nie chorują:razz: więc szczepić ich nie trzeba. Uważa też, że małemu psu starczy podwórko, żeby zaspokoić potrzebe ruchu:razz: A pies to z mojej strony nie jest tylko chwilowy kaprys ale '' przyjaciel'' którym wbrew zdaniu mojej matki potrafie się zająć jak należy.
  7. [quote name='MusliStracciatella']Ile Ty masz lat? Bo mam wraenie , ze jestes dzieckiem , więc i tak nie mozesz adoptowac psa to po pierwsze - może sie myle co do wieku to przepraszam ale takie mam odczucia po tym co piszesz. Po pierwsze jestem osobą dorosłą(23 lata), a decyzje o adopcjii podjełam dość dawno!:angryy: To w niku to nie jest tak sobie napisane!!!:angryy: Po drugie mam podstawy by uważać, że pracownicy schroniska mogli by włożyć troche wiecej serca w swoją prace bo mam wyraźne porównanie Shronisko a TOZ:razz: Gdzie pracownicy cieszą się z każdej nawet najmniejszej pomocy i z radością witają kolejnych wolontariuszy. Widać świetne porównanie nawet patrząc na strone TOZu
  8. [quote name='Inez']Ze strony schroniska: [I]Nadpopulacja psów i kotów w Polsce jest poważną kwestią dotyczącą nas wszystkich. Zanim, więc dopuścisz do prokreacji swojego psa czy kota weź pod uwagę setki bezdomnych zwierząt trafiających codziennie do schroniska w całym kraju. Dzięki prowadzeniu przez Schronisko intensywnego programu sterylizacji zwierząt, osiągnęliśmy już zadowalające wyniki 100% schroniskowych kotek oraz 100% suczek, jakie obecnie czekają na adoptację jest wysterylizowanych [...][/I] Nie wiem dlaczego przy poszczególnych sukach jest "nie" ale ta notka chyba nie pozostawia wątpliwości? A co do tych niekorzystych fotek to ...prosze o troche zrozumienia;). Czesto psy się denerwują, źle się czują, ruszają się (abo nawet i sie rzucają), zaczyna się robić ciemno etc i nie da sie zrobić dobrych fotek. TOZie nie ma aż tyle psów którymi się trzeba zająć, można zabrać psa na spacer probić kilka zdjęć, wybrać najlepsze itp a tam zwykle nie ma czasu na takie "zabawy". Co do braku aktualizacji, mi chodziło o to że często np w dziale "do adopcji" są psy które już siedza w nowych domach. Nie wszystko jest aktualizowane [SIZE=1]No chyba że to się zmianiło? jak już mówiłam, nie jestem w wolontariacie.[/SIZE][/QUOTE] No właśnie. A co jeżeli ktoś przychodzi w celu zabrania psa, a tu się okazuje, że psa już nie ma:angryy: A kilka dni wcześniej go rezerwował podając dane i numer telefonu i nikt nie raczył go poinformować,że pies już został adoptowany:angryy: I dlaczego schronisko nie pozwala na wypuszczenie psa z boksu na krótką chwile, żeby zobaczyć jak się zachowuje? Przecież tu powinno chodzić o dobro psów a nie o ''numerki w rejestrze'' A przyszły właścieciel być może chciałby poznać charakter psa choć troche zanim zdecyduje się na adopcje ''w ciemno''.:angryy:
  9. [quote name='Greven']Zamortyzować jakie uderzenie? Pędu powietrza rozpędzającego się haszczaka? :hmmmm: Czy fali uderzeniowej po tym, jak już przemknie obok, powalając wszystkich na ziemię? :evil_lol: Bardziej interesuje mnie praktyka, niż teoria, szczególnie że dość często prowadzam silne psy na długich linkach, a na dodatek ważące więcej, niż haski i lubię być przygotowana na "niespodzianki". Po przeczytaniu kilku powyższych postów (teoria), a nie mając doświadczenia (praktyka), chyba bym się nie odważyła kontrolować linką silnego, szybkiego, zrywnego psa, który lubi biegać, bo wyraźnie taka próba może skończyć się - w teorii - poważnymi urazami...[/QUOTE] To jeszcze zależy od psa:diabloti: Ja miałam już kilka przejść podobnego rodzaju kończące się tylko paroma siniakami i otarciami wiec nie są to chyba poważne urazy:diabloti:
  10. Przede wszystkim dwa pierwsze posty dotyczą tego samego psa!:angryy: Jest to ok 2 letni amstaff adoptowany ok 1,5 roku temu ze szczecińskiego schroniska. Sprawa trafiła do TOZu i została pomyślnie rozwiązana, a właściciel( współlokator mojego chłopaka) upomniany. Owszem od pewnego czasu zamierzam sama adoptować psa, stąd kilka postów w tym temacie:razz:, a że w planach mam adopcje suczki syberiana stąd kilka pytań odnośnie tej rasy. Wspomnianiana suczka mieszaniec trafiła do nas jako szczeniak jeszcze kiedy w domu, królował mój amstaff. Jeżeli masz wiecej pytań zapraszam na priv:diabloti:
  11. Problem w tym, że rozmawiałam i to wiele razy:placz: ale matka wynajduje zawsze ze 100 powodów na NIE:angryy: a to, że podwórko jest za małe( 30m2) i na psa nie ma miejsca, a to,że bedzie brudził w mieszkaniu( pies miałby mieszkać na podwórku):angryy:, a to,że zniszczy jej ogród( czyli przez max miesiąc doprowadzi go do całkowitej ruiny):angryy:, ale najcześciej jest to cytuje ''NIE BO NIE'':angryy:
  12. Witam. Ostatnio bywam czesto zarówno w szczecińskim TOZie jak i w schronisku oglądając psy, bo niestety nie moge mieć takiego jakiego bym chciała:-( Ostatnio wziełam nawet jednego z podopiecznych TOZu na próbe do siebie. Niestety moja matka wyrzuciła mnie razem z tym psem z domu i nie pomogły argumenty, że to tylko na próbe. Nie wiem już co mam zrobić z jej typowo anty- psim nastawieniem:shake: Od dawna w moim domu są dwa fronty ponieważ ja mam podstawy by móc posiadać psa ale ona zawsze wynajduje setki argumentów na nie. Co mam zrobić? Jestem już dorosła i mam własne fundusze także stać mnie na utrzymanie psa. Niestety nie moge nic zrobić bo są groźby, że ''pies zniknie na drugi dzień i to tak,że już go nie znajde'':-( Co mam robić? Nie moge nawet wziąść psa na tymczas a bardzo chce pomóc...
  13. [quote name='mortikia']Ja też puszczam psy luzem w lesie. Droga jest stosunkowo daleko. Oczywiście pełno zwierzyny. Niedawno miałam spotkanie z czterema dzikami. Na szczęście wyszliśmy z tego cało - i ja, i psy, bo na zawołanie wszystkie (pięć) przybiegły do mnie i zwialiśmy :lol: Ale nie podoba mi się to, co napisała Chicken. Rozumiem, że pies potrzebuje ruchu, ale jeśli tracisz nad nim kontrolę i znika Ci z oczu - ja popracowałabym mocno nad jego przychodzeniem na zawołanie. Mam jedną 7letnią sunię, którą mamy z ''odzysku''. Mimo tego, że uwielbia polować na zwierzynę i poprzednim właścicielom notorycznie uciekała z posesji, teraz puszczam ją luzem, ale zawsze mam w pogotowiu smycz - jeśli widzę, że sunia robi się znudzona, wołam ją do siebie i biorę na smycz. Ale o tym koniec ;) Strasznie zdziwiło mnie to, że "do takich uroków też trzeba się przywyczaić". Absurd :shake: Mam na myśli kota. Raz zdarzyło się, że suczka, o której wcześniej pisałam dorwała zająca - od razu po przyjeździe do nas, zerwała się ze smyczy. Taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Nie rozumiem jak można tłumaczyć to, że pies zagryza inne zwierzęta jego instynktem! To wychowanie. I w tym temacie zdania (przynajmniej na razie) nie zmienię. Bajka, Jerry i Maxima kiedy do nas trafili polowali na koty. Wystarczyło trochę czasu i teraz je tolerują, a uwielbiająca polowania Maxi kocha spać z kotem na łóżku. :loveu: Na początku miałam wątpliwości na co można pozwolić, żeby nie przedobrzyć... Teraz spokojnie mogę zostawić ją z persem w jednym pomieszczeniu. Tak, jak i inne moje hasiorki. Naprawdę warto pracować ze swoim psem - każdy sukces, nawet malutki, cieszy ogromnie. Jeśli ktoś wątpi, że dorosłego psa da się wyszlić - Baja w wieku 7 lat uciekała, nie słuchała się, rzucała się na inne suki i polowała na mniejsze zwierzęta (koty, małe psy, zające itd). Po 2 miesiącach chodziła luzem przy nodze i na komendę "zostaw" przechodziła koło malamutki bez jednego warknięcia (dziś jest już na emeryturze i śpi w łóżku z dwoma kotami:lol:). ;) Praca, praca, praca. Opłaca się :loveu:[/QUOTE] Jak najbardziej się z tobą zgadzam!;) Sama już od kilku lat marze o huskym, bo jestem wielką miłośniczką tej rasy:loveu: I chce właśnie adoptować dorosłego ze szczecińskiego schroniska. Mam doświadczenie z psami i jestem osobą lubiącą ruch dlatego właśnie pies tej rasy mi bardzo odpowiada. Wiem, że w jego wychowanie trzeba włorzyć mnóstwo pracy, a szkolenie jest dużo trudniejsze niż owczarka niemieckiego. Ale z doświadczenia wiem, że praca z psem nawet po przejściach przynosi wiele satysfakcjii;) Pracowałam z kilkoma takimi psami i wiem, że cierpliwością i dobrocią ale też znajomością potrzeb danej rasy można uczynić każdego psa szczęśliwym:loveu:
  14. [quote name='Nikki']Spokój i porządek..... taaaa Jeśli wolontariat jest obciążeniem, to po co schronisko przyjmuje wolontariuszy? Nie chcą wolontariuszy - niech po prostu powiedzą.[/QUOTE] W pełni się zgadzam z powyższą wypowiedzią;) Niby brakuje ludzi chętnych do pomocy ale jak może ich przybywać skoro schronisko traktuje ich jak ''zło konieczne''. Jeżeli ktoś zgłasza się na wolontariat powinien być( przynajmniej według mnie) powitany z radością, a przynajmniej aprobatą, że chce pomagać pracownikom schroniska w wykonywanej przez nich pracy.
  15. [quote name='ageralion'][B]Alba1986[/B] nawet nie zauwazylam, ze ty Szczecinianka :oops: Jak juz wybierzesz psiaka i bedziesz pewna, ze toleruje inne kudlacze, to zapraszem na wybieg w lasku arkonskim. Duzo tam haszczakow i malamutow sie wymecza nawzajem, no i ludzie bardzo w porzadku ;)[/QUOTE] Świetny pomysł!:D Na pewno skożystamy;) Ale najpierw musi zostać zaakceptowany przez moją kundlice, a ona jest bardzo wymagająca w dobieraniu sobie znajomych:lol: ale husky są z reguły łagodne więc myśle, że nie będą miały problemu z dogadaniem się ze sobą;)
  16. [quote name='SH']Adopcja to świetny pomysł! Pracy na pewno będzie sporo, ale za to jaka satysfakcja kiedy przyjdą pierwsze, trwałe efekty. I kolejne szczęśliwe psie serce :loveu:[/QUOTE] Wiesz ja kocham prace z psami :loveu: i myśle nawet o kursie na tresera psów. A satysfakcjonuje mnie już sama myśl, że moge zaoferować ciepły kąt jednemu z tych pożuconych psów. A praca z nim to już czysta przyjemność i satysfakcja gdy są widoczne nawet najmniejsze efekty:loveu:
  17. [quote name='goska i zwierzyniec']nieprawda, najważniejsza jest kultura osobista, entuzjazm, empatia do wszystkich, nie tylko do zwierząt. Nie ma znaczenia że pomagasz zwierzętom, jeśli ludzi traktujesz bez zrozumienia. itd.... a schronisko- widać to poukładany świat w którym nie ma miejsca dla pozytywnie zakręconych. Trzeba wcisnąć się w inną lukę.[/QUOTE] Oboje z chłopakiem mamy dość kultury osobistej:angryy: i jesteśmy pełni entuzjazmu jeżeli chodzi o pomoc zwierzętom, ale schronisko na samym wstępie nas zniechęciło do podjęcia wolontariatu. Poszliśmy tam bardziej z nadzieją, że będziemy mile widziani a zostaliśmy potraktowani jak dwójka intruzów:angryy: którzy chcą się ze swoją dobrocią wedrzeć w ich ''poukładany świat'' Nie zostaliśmy obdarzeni nawet cieniem uśmiechu za swoje dobre chęci:angryy::angryy:
  18. [quote name='Nikki']nie zrażaj się!! Najważniejsza jest pomoc zwierzętom[/QUOTE] Ja się nie zrażam ;) ale oczywiście się rozczalowaliśmy bo spodziwaliśmy się nieco milszego i bardziej entuzjastycznego powitania z racjii tego, że należałam już kiedyś do grona wolontariuszy:niedowia: i nie moge uwierzyć w to jak bardzo zmieniło się ich nastawienie do wolontariuszy i wszystkich ludzi o dobrym sercu, którzy chcą pomóc. Teraz myśle o zgłoszeniu się do TOZ-u, oni zdają się witać ludzi o dobrym sercu znacznie bardziej entuzjastycznie:multi: Rozczarowało mnie tak pozbawione radości podejście pracowników schroniska w końcu to przecież nie jest więzienie:razz:
  19. [quote name='SH']Oj, zwierzaczku... Twoja opinia łączy moc stereotypów myślowych i zabobonów :cool1: [U]Najgorszym miejscem dla husky jest wioskowe lub podmiejskie, nudne podwórko + kury sąsiada za płotem.[/U] W takich "okolicznościach przyrody" niechybnie dojdzie do "ucieczki i polowania" :mad: O labradorach i borderach nie chcę się wypowiadać, bo nie jestem specjalistką w tych rasach. Jednak w przypadku każdego psa sprawdza się prosta zasada - nie wielkość budy lecz ilość czasu, który człowiek aktywnie spędza ze swoim psem są miarą psiego szczęścia. Oczywiście "buda" musi mieć gabaryty odpowiednie dla danego psiaka. A husky, możesz mi wierzyć, zadowoli się nawet 10-metrowym pokoikiem w bloku, a co dopiero 50m mieszkaniem :eviltong: Jest to jednak psiak niezwykle wprost towarzyski - o czym była mowa wcześniej - więc ważne aby nie spędzał zbyt dużo czasu w samotności. Demon -> jeśli dla Ciebie trzymanie psa jest w porównywalne z hodowlą świń to... wybacz, ale pachnie wiochą... (i to taką głęboką) :cool1:[/QUOTE] Dzięki za wsparcie:Rose: Dzisiaj razem z chłopakiem odwiedziliśmy szczecińskie schronisko obecnie do adopcjii są dwa haszczaki:loveu: suczka i pies ,oba około roku wiec myśle,że można z nimi popracować nad ewentualnymi złymi nawykami tym bardziej, że puki co psiak mieszkałby ze mną, a ja po pracy mam czas na maratony z psiakiem :painting:
  20. Dzisiaj wraz z chłopakiem wybraliśmy się do schroniska żeby zobaczyć psy i przy okazjii zapytać się o możliwość podjęcia wolontariatu i stworzenia domu tymczasowego dla jakiegoś psiaka by szybciej znaleźć mu nowy dom. Po pytaniu o możliwość adopcjii tymczasowej zostaliśmy skierowani do jednej z pracownic schroniska zajmującej się rekrutacją wolontariuszy. Byliśmy ciekawi jak taka rekrutacja się odbywa, lecz to co nas z jej strony spotkało skutecznie nas zniechecilo do podjecia jakiejkolwiek wspolpracy ze szczecińskim schroniskiem:angryy: Z niechęcią i w mało entuzjastyczny sposób poinformowała nas o obowiązkach wolontariusza i wreczyła stos papierów do wypełnienia. Nieco oschłym tonem zaznaczyła, że jest to praca niezbyt przyjemna ( choć sami z góry wiedzieliśmy z czym wiąże się wolontariat) a następnie poinformowała nas o konieczności wykonania badań i szkoleniu bhp. Nie było to to czego się spodziewaliśmy. Nikt nie powitał nas z radością ze chęć udzielenia pomocy, a wtrecz zostaliśmy zniechęceni do jakiejkolwiek pomocy. Moim zdaniem nie tak powinni być przyjmowani nowi wolontariusze.:angryy::angryy:
  21. [quote name='SH']Dość trudno, to fakt, ale nie jest to niemożliwe... jak się tu rozpisywano jeszcze kilka lat temu i jak to utrzymują do dziś niektórzy szkoleniowcy oraz - o dziwo - hodowcy. Husky bywają bardzo rożne... jak psy każdej innej rasy :eviltong: A z moich wieloletnich obserwacji wynika, że znacznie bardziej "nieposłuszne" są beagle, setery a nawet labradory. Kluczem do sukcesu jest dobór metod szkolenia oraz umiejętność stworzenia odpowiednio silnej więzi z danym psem. W przypadku husky ta więź ma kolosalne znacznie :p[/QUOTE] To co piszesz jest bardzo ciekawe. Ja nie twierdze, że hukyego nie da się ułożyć ale jest to na pewno dużo trudniejsze niż układanbie np: owczarka niemieckiego. Jak zaznacza wielu właścicieli huskych, są to psy bardzo ciekawskie wiec zapewne najlepiej jest go czymś zainteresować;) oczywiście zastanawiam się też czy w przypadku husky dobrze spisuje sie metoda klikiera.
  22. W związku z tematem mam pytanie : Od jakiegoś czasu marzy mi się husky:loveu: Czy psy tego typu są dobrymi partnerami jeśli ktoś lubi wycieczki na rowerze? ( drugą rasą nad którą się zastanawiam jest Owczarek niemiecki)
  23. [quote name='Demon']Nie żebym filozofował ale jeżeli psiak ważący np. 20 kg i idzie z prędkością naprzykład 5km/h i skończy się linka to trzymamy 28 kg. Ale jak na lince 20m się rozpędzi i na jej końcu bedzie miał pędkość 30km/h co nie jest jakimś wyczynem prędkości i skońcy się linka to musimy utrzymać 166 kg w co bardzo wątpię. Dla psa 25 kg : 5km/h = 34 kg 30km/h =208 kg[/QUOTE] Jak już wcześniej pisałam wcześniej miałam asta:p, który nie należy do psów pozbawionych siły i czesto kożystałam z linki szkoleniowej również na spacerach. I nawet jeśli pies zauwaył wiewiórke czy kota nie było łatwo, ale jakimś sposobem udawało mi się go utrzymać:lol: Co do huskych wiem, że będe miała nieco utrudnione zadanie bo dość trudno go ułożyć :Dog_run:
  24. [quote name='Onsen']ja utrzymałam może ze 2-3 razy na kilkanaście...ale gwarantuję ręce ma się troszkę popalone.[/QUOTE] Potrafiłam na tej lince utrzymać amstaffa:p Myśle, że z huskym też nie miałabym problemu;) Owszem ręce się troche poobcierały ale pies nigdzie nie pobiegł:p
  25. Witam. Mój problem jest podobny, bo moja suczka boi się niemal każdego hałasu. Zawsze obojętnie czy to na odgłos burzy, petardy czy silnika motocykla biegnie przed siebie na oślep. Jest wtedy tak przerażona że z trudem udaje mi się ją złapać, bo czasami w panice kąsa moje ręce. Strasznie się przy tym trzęsie i za nic nie daje się uspokoić:shake:Ja już nie wiem co mam robić. Za każdym razem po czymś takim już nie da się kontynuować spaceru, bo suczka zwykle ciągnie w strone domu. [IMG]file://localhost/E:/Zdjecia/Sonia/sońka.JPG[/IMG]
×
×
  • Create New...