Jump to content
Dogomania

Kaja_K

Members
  • Posts

    108
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kaja_K

  1. [quote name='psiama']Tak jak pisałam wczesniej i popierając słowa przedmówcy pomożemy :p. Kaju, jak finansowo stoisz ? :roll: A z innej beczki wybaczcie mi ciotki humorek przewrotny z rana, tak jakos wesoło zabrzmiało "rzepki nie czuję". A jakby tak powiedział ... "serca nie stwierdzono", a tu mu po stole bryka małe Lilatko :crazyeye::evil_lol:. Wiem, wiem, głupoty mi z rana po głowie, ale to tak dla rozluźnienia :cool3:. Ja jestem pewna, że Kaja nie da Lilu krzywdy zrobić i ją na prostą wyprowadzi, podobnie jak poprzednie ciotki. :loveu:[/quote] Dziewczyny, bardzo dziękuję za serce i chęć wsparcia. Ale po prostu głupio mi od was brać pieniądze... :oops: Co innego domek i opiekun tymczasowy a co innego stały, jest tyle bid na świecie. Tak jak mówiłam ihabe: na operację finansowo to dam radę, natomiast nie wiem ile będzie kosztowała rehabilitacja. Na razie poczekajmy na konsultację rtg przez innych lekarzy. Chcę mieć pewność. Wygląda na to że będziemy mieć opinię z 3 albo i z 4 miejsc - ale to dobrze - im więcej tym lepiej. Wiesz, ja dopiero teraz odreagowuję stres z poniedziałku. Nie chciałabym żeby ktoś na forum poczuł się urażony - doceniam pracę Bubu, Budryska i ihabe, wasze serce i pracę. Uraz Lilutki wyszedł przez przypadek - podczas wizyty ortopedycznej której celem było ustawienie dalszej rehabilitacji. Odnosząc się do pytań na forum i na priv - nie mam do nikogo pretensji o sposób leczenia Lilu. Gdyby nie wy nie byłoby jej być może tutaj wśród nas. No ale chyba trzeba teraz kontynuować wasze dzieło? Prawda? :) A teraz dla poprawienia wszystkim nastroju historia z rana, ja chyba sobie kamerę muszę kupić bo opowiadane nie oddaje całości: kot Zdzisław siedział na pianinie, Lilutka pod nim i na tej samej częstotliwości i głośności sobie cieniutko śpiewnie gadały: Zdzichu mówił "miaumiau" Lilutka patrzyła na niego przez chwilę i na tych samych częstotliwościach: "hauhau". Na to Zdzichu "miaumiau" a ona "hauhau". Myślałam że się popłaczę normalnie :evil_lol: Ciężko z domu wyjść jak się widzi takie akcje :) W ogóle koty jakby WIEDZĄ że to jest psie dzieciątko bo biorą na nią dużą poprawkę. Podchodzą, trykają noskami, postoją chwilę przy niej, powąchają się razem, a jak im za bardzo zalezie za skórę, to uciekają, bez syków, łapek itd. Oczywiście Lilutka za nimi wesoło bryka, chowają się, potem ciekawość zwycięża i one chodzą za nią z oczami jak 5 złotych :)
  2. [quote name='Energy']I masz rację Kaaasiaaa:p Oczywiście, że to nie chodziło o Ciebie Ihabe, tylko wetów.[/quote] Ale wiecie co. Poczytałam o tym. I to nie jest tak że to się objawia od razu: [URL]http://cortaflex.pl/index.php?page=10&news=25[/URL] Więc naprawdę mogło przejść niezauważone.
  3. [quote name='Kaaasiaaa']zreszta mysle ze to nie o ciebie chodzi tylko o lekarzy, jednak tak jak ihabe pisze widocznie mysleli ze to przejdzie po rehab., jakby nie przeszlo moze by nadal szukali ...[/quote] i ja jestem też tego zdania, zresztą to wyszło przez przypadek - do ortopedy poszłam po to żeby ustawić dalszą rehabilitację (to on ordynuje np. pole magnetyczne), zaczął ją oglądac opukiwać - i mówi nie czuję prawej rzepki. To tak dla jasności sprawy.
  4. Link do kliniki: [url=http://www.bemowo-wet.com.pl/]Klinika Weterynaryjna - BEMOWO[/url]
  5. [quote name='Energy']Ja również miałam taką nadzieję:placz: Czy to dopiero "wyszło" na prześwletleniu czy malutka ma problemy z chodzeniem związane z rzepką???[/quote] Witajcie. Wybaczcie wczorajsze milczenie,ale musiałam dojść do siebie - jedziesz do kontroli i po to żeby ustawić dalszą rehabilitację a dowiadujesz się że piesek jest kaleką - to trudne. Więc tak. Dla mnie jako dla nowego opiekuna było bardziej niż oczywiste że wizyta u ortopedy musi być jako pierwsza jeśli piesek jest po urazie. Nie udało nam się umówić do dra Sterny (pierwsze wolne terminy po 25 maja:-o), więc pojechałyśmy do tej samej kliniki gdzie inny doktor ze stajni dra Sterny, dr Lipiński miał dzień bez zapisów. Wierzę w jego fachowość bo byłam cały czas przy Lilutce i widziałam co robił, że wiedział co robi i robił to pewnie. Uraz rzepki wyszedł przy zwykłym badaniu - opukiwaniu. RTG było tylko dla potwierdzenia diagnozy. Rzepka jest po prostu przekręcona o jakieś 90 stopni - tak na moje oko to wygląda. Tego nie ma w wypisie ale lekarz stwierdził że to jego zdaniem wada genetyczna. Zwichnięcie rzepki 4go, najcięższego stopnia. Pokazywał mi różnice między lewą, zdrową stroną a prawą. Bolało ją przy opukiwaniu właśnie ta prawa strona... Ja tego nie widziałam, tzn. jej szerokie rozstawianie tylnych nóżek kładłam na karb poprzedniego urazu. Teraz mi się wszystko układa do kupy, to że "zawiewało" ją na lewą stronę, to że się przewracała przy bieganiu (zawsze na prawą stronę). Stanie w rozkroku, bo się jej dzisiaj przyglądałam polega tak naprawde na tym że opiera ciężar ciała na lewej stronie a prawą lekko stawia. Nawet kiedy śpi to prawą nogę prostuje, tak jakby podginanie nogi stawiało jej trudność. A kiedy stoi to tylne łapki ma jakby odrobinę podgięte. Pytałam lekarza o to czy da się żyć bez operacji. Bez operacji Lilutka będzie coraz mniej sprawna fizycznie, prawa noga ją w dodatku boli - co wyszło jak pisałam przy badaniu i będzie coraz słabsza. Do tego przez złe stawianie będzie coraz bardziej cierpieć lewa noga - a brak ruchu dla takiego żywego pieska byłby zabójstwem. Do tego jest malutka, więc szybko się zrehabilituje. Nie był to łatwy moment kiedy stoisz naprzeciwko lekarza i masz podjąć decyzję która nie dotyczy ciebie osobiście, ale wpływa na istotę pod twoją opieką. Ale miałam dylemat tylko przez chwilę. Podjęłam decyzję o operacji bo wiem że dzięki niej Lilutka odzyska pełną sprawność. A mały organizm szybko się zregeneruje. Termin operacji jest wyznaczony na 28 maja, bo musi być min. 10 dni po szczepieniu (które jest w poniedziałek). Po drodze oczywiście pełne badania przedoperacyjne - krwi i ekg. Ważne jest to że kręgosłup jest bez uszkodzeń :) Natomiast oczywiście zdjęcia RTG skonsultuję jeszcze z innym weterynarzem ortopedą, bez pokazywania wypisu z tej kliniki. Tak dla pewności. Lekarz mówił że na 5 przeprowadzonych takich operacji na 2 wystarczył 1 zabieg, pozostałe wymagały ponownego albo dwóch ponownych zabiegów. Wszystkie zwierzęta odzyskały pełną sprawność. No i mamy 40% szans (a to bardzo dużo) że wystarczy jedna operacja. A ja jestem tego pewna patrząc na chęć życia i wolę walki Lilu. No i pamiętajcie że mamy bioenergoterapeutę w pogotowiu:cool3: Po operacji będzie ją bolało. Dostanie leki przeciwbólowe, będzie 2 tyg. w gipsie, a potem będzie rehabilitowana. Także dziewczyny! (i chłopaki). Proszę nie płakać nad Lilutką, to się trzeba cieszyć że to wyszło teraz, póki jest malutka i ma szansę na pełną sprawność. Tu trzeba działać! :) Potrzebuję namiar na sprawdzonego weta ortopedę w Warszawie, nie_z_Powstańców Śląskich, bo tam byłam w celu konsultacji RTG. Jedno mnie cały czas dręczy - jak to możliwe że klinika w Czechach to przegapiła? Jak tylko dostanę wypis od Budryska to dam go do tłumaczenia. Jeśli coś zaniedbali, będą mieli ze mną do czynienia... Zainteresowanym mogę wysłać wczorajszy wypis lekarski na priv.
  6. [quote name='psiama']Kaju, ja np. używam picasa3 (googlowskie dziecię do albumów zdjeciowych). Po zainstalowaniu na kompie i zarejestrowaniu w picasa3 dość intuicyjnie mozesz przesylac zdjecia ze swojego kompa do albumu, a zniego już potem kopiujesz i wklejasz tutaj do postów. :p.[/quote] No to próbujemy: [IMG]http://lh6.ggpht.com/_OzfVgqq4BrQ/Sgft89UjxkI/AAAAAAAAFOU/4GaIslOS_6Q/s720/DSC04622.JPG[/IMG] [IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/kajetana/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-2.jpg[/IMG] [IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/kajetana/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot.jpg[/IMG][IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/kajetana/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-1.jpg[/IMG]
  7. [quote name='psiama']Lilu pozdrawiamy :cool3:[/quote] Ratunku jak wstawić zdjęcie? :cool3:
  8. [quote name='psiama']Z rana się poryczałam ze szczescia jak przeczytałam info od Kaja :loveu:[/quote] :) A my zanotowaliśmy następny sukces - koty weszły do nas na łóżko w nocy i tak sobie spaliśmy w komplecie :) Lilutka przez tą tabletkę odrobaczającą wstała w środku nocy (o 3ciej i potem ponad godzinę szalała - musiałam ją wybiegać z piłeczką (po dywanikach na gumie) bo inaczej by nie zasnęła. Mam takie wysokie łóżko tak szalała po nim że bałam się że ja zasnę i... wolę nawet nie mówić, a co ją zdejmowałam to krzyczała wniebogłosy, chciałam mieć charakternego psa to miałam:diabloti: Rano jak wychodziłam z domu to Lilutka chodziła metr za kotami, jak już widac było że one mają dośc to się odwracała, szła do siebie, to wtedy koty robiły w tył zwrot i szły za nią. To wtedy Lilutka się odwracała i biegła za nimi, to wtedy koty... itp itd. :evil_lol: Siedzę teraz w pracy i myślę o niej - czy ja jestem normalna? :razz: O 14tej przychodzi niania się pobawić.
  9. [quote name='Energy']Kaja dzięki za informacje o malutkiej:loveu::loveu::loveu: Rzeczywiście oglądając pierwsze zdjęcia po urazie, jak malutka leży niewładnie i Lilu teraz to można uznać, że jest to niesamowite, że tej małej kruszynce się udało :lol: Super, że mała tak szybko się zadomowiła w Twoim łóżku:evil_lol: Kaja czy Lilu już normalnie chodzi, łapki na zmianę, nie przewraca się???[/quote] Też uważam że to po prostu cud :) Wiesz co chodzi, łapki na zmianę, te tylne rozstawia szeroko. Przewróciła się raz dzisiaj i trochę się wystraszyłam, położyłam jej dywanik koło legowiska. Mam same drewniane podłogi które w dodatku są pastowane więc u mnie ślisko jest:roll: Poza tym Lilu chyba to sama czuje że tu inna śliskość i chodzi ostrożnie. Jeszcze nie lata nie szaleje, choć wiem że na pewno będzie. Wetka powiedziała że te sprawy to musi zdiagnozować ortopeda, zna tych warszawskich lekarzy i potwierdziła że dr Sterna to dobry fachowiec. Natomiast dobrze że przyszła, bo tak się wszyscy skupiliśmy na nóżkach że pysio mimo że zakrapiany smarowany trochę poszedł w odstawkę. Potwierdziłam, że było na 100% zdiagnozowane że to nie nużyca, że badanie na podstawie zeskrobin, natomiast dowiedziałam się, o czym nie wiedziałam, że trzeba Lilutkę obserwować, bo to choroba z nawrotami (tfu! odpukać!! ale dobrze wiedzieć po co ma psinkę swędzieć). Dostaniemy jeszcze jeden preparat do smarowania i za tydzień się szczepimy po raz pierwszy. I wiecie co? Byłam dziś w sklepie zwierzaczkowym kupiłam jej nowe legowisko (w tym w którym przyjechała już się nie mieści:razz:). Pomyślałam sobie: nie będę zmieniać wszystkiego tak drastycznie niech sobie mieszka dalej w torbie od ihabe, położyłam legowisko obok jej spanka i poszłam do kuchni. Po jakimś kwadransie uświadomiłam sobie w domu cisza, idę do sypialni a Lilutek... leży sobie wygodnie zadowolona na nowym legowisku :)) No i sami powiedzcie czy ona nie jest mądrym psem?:loveu::razz: Lilutka WIEDZIAŁA że ja to przyniosłam dla niej :)
  10. [quote name='ihabe']Gdy Budrysek zapytal mnie czy nie wzięłabym Lilu na świeta do siebie z powodu rehabilitacji , to nawet przez sekunde nie myślałam, że się tak przywiążę do tej perełki i tak mocno ją pokocham. Mijał dzień za dniem i z dnia na dzień Lilu stawała się mi bliższa i bliższa........... To wszystko dlatego, że Lilu ma to w sobie:loveu: Ją nie sposób nie kochać i nie sposób się do niej przywiązać. Zapewne ktokolwiek z Was byłby tym DT skończyłby jak ja i moja rodzinka:loveu: A teraz tak właśnie skończy Kaja ale juz jako DS:loveu::loveu::loveu::loveu:[/quote] Lilu jest kochana - tak delikatna a przy tym charakterna :) Była u nas nasza pani weterynarz na ogólny ogląd, kiedy zobaczyła pierwsze zdjęcia Lilutki była wstrząśnięta i sama powiedziała że ci, którzy się nią opiekowali wykonali nie lada zadanie. Zaleciła ponowne odrobaczanie, być może przyniesie też jeszcze dodatkowy płyn do pyszczka. No i oczywiście obserwacja, czy ropienie nie będzie powracało. Co do łapek - to oczywiście tutaj ortopeda się wypowie. Spała ze mną w łóżku całą noc jak aniołek, ona w ogóle jest taka ufna do ludzi, szybko się aklimatyzuje :) Dzisiaj podszedł do niej drugi kot, on w ogóle koło niej krąży i też się przywitali. O zabawie wspólnej jeszcze nie ma mowy, ale znając moje koty wiem że dały z siebie wszystko :) Lilutka jak jestem w domu i ona jest "na chodzie" to chodzi za mną krok w krok. Muszę się obracać do tyłu żeby jej nie nadepnąć :) Teraz poszalała z panią weterynarz z piłeczką, poprzytulałam ją i śpi sobie w torbie ihabe na swojej poduszeczce :)
  11. [quote name='psiama']Cudnie, ze podroz szczesliwie zakonczona :multi:. To teraz tak z prawdziwego zdarzenia witamy nowy domek Lilu !!! :loveu: Kaju :Rose:. Ihabe pewnie śpi bidoczka :roll:. Ciotki, jak dobrze, ze sa tacy ludzie jak WY :loveu:.[/quote] Bardzo dziękuję :) Lilutka zobaczyła kota który się jej przyglądał, podchodził coraz bliżej, wychylila się ze swojego legowiska i powiedziała do niego: miau! Kapcie mi spadły :razz: Teraz kiedy to piszę to śpi na kolanach siedzącego obok mnie 9-letniego synka sąsiadki :) Nawet kupka była i pierwszy spacerek po mieszkaniu :) Koty trzymają się na bezpieczną odlegość (min. 2 m.) - ale obserwują cały czas przybysza :) ihabe już w trasie, rozmawiałam z nią dzisiaj już 2 razy :) Oczywiście że będę robić zdjęcia i wrzucać je tutaj, nawet dzisiaj próbowałam, ale albo coś z wrażenia źle ustawiłam w aparacie albo Lilu biega po domu tak szybko bo większość zdjęć wyszła rozmazanych :)
  12. [quote name='Energy']Kaja dojechałyście szczęśliwie???[/quote] Dojechałyśmy. Dzięki mojej przyjaciółce Asi Lilutka całą drogę przebyła na kolankach śpiąc jak aniołek :) To niesamowite ale mimo że jest trochę smutna, trochę wystraszona, w zasadzie śpi cały czas przytulona, to mimo to je i pije jak mały szatanek :) Ja to przeżywam za to, rano miałam dołka, czy krzywdy jej nie zrobiłam... A kotki kochane moje ani słowa złego nie powiedziały, chodzą dookoła cały czas bardzo ciekawe :) W nocy Byronek i Lila tryknęli się noskami na powitanie :) Zaspaliśmy do ortopedy - wybaczył to nam i potwierdził słowa Asi, że lepiej nie fundować Lilu dodatkowego stresu i na wizytę kontrolną i pierwszą rehabilitację lepiej zaczekać do poniedziałku. Jestem zmęczona, trochę przestraszona - wiem, ze to dziwne, tak bardzo na to czekałam, ale kiedy wczoraj zobaczyłam łzy ihabe i dzisiaj patrzę na osowiałą Lilutkę jest mi źle ze świadomością że rozłączyłam istoty które się pokochały...
  13. [quote name='psiama']Sio, gady, sio ! :diabloti: :diabloti: :diabloti:[/quote] Jeśli to kogoś pocieszy to ja też wczoraj miałam gady w postaci myśli "a może ja krzywdę wszystkim robię" "a czy ja będe dobrom matkom:roll: dla Liluni" "a czy ja to a czy ja tamto" moja dobra przyjaciółka siedziała naprzeciwko mnie i patrzyła jak na oszołoma bo ponoć na co dzień się tak nie zachowuję. A dzisiaj od rana zwrot o 180 stopni i radość, euforia, nie mogę się doczekać :):multi:
  14. [quote name='AMIGA']Trzymam kciuki za udaną podróż i za dogadanie się towarzystwa w nowym domku. [B]Ihabe[/B] bądź dzielna i miej przede wszystkim satysfakcję z tego, że to Ty no i oczywiście Wy Wszystkie, które małej pomagałyście pokazałyscie malutkiej jaki kochany jest człowiek, że kontakt z człowiekiem wiąże się nie tylko ze smutkiem. [B]Liluniu[/B] - bądź już zawsze tylko szczęśliwa no i przede wszystkim zdrowa. A Tobie [B]Kaju_K[/B] życzę, by Twoja miłość do Liluni została szybciutko odwzajemniona i obyście "żyły dłuuuuugo i szczęśliwie"[/quote] Dziękuję :)
  15. [quote name='ihabe']Lilunia do Kaji pojedzie w piątek, to już na 99,9% uzgodnione. Dziś jeszcze ostatnia rehabilitacja Liluni u Pani Halinki.[/quote] Jutro jedziemy po Lilutkę (my = ja + moja dobra przyjaciółka która mnie odwiedziła na parę dni, dzięki temu Lilutka będzie miała towarzystwo podczas podróży". Ortopeda już umówiony na sobotę rano, dostaniemy z Katowic wytyczne do rehabilitacji i będziemy kontynuować tu na miejscu. Ja się bardzo cieszę, tylko tego tu na forum nie okazuję, tak mi łyso przy ihabe, nawet o tym rozmawiałyśmy że to tak się stało że im bardziej ja się cieszę tym bardziej ihabe się smuci i odwrotnie i jakoś mi delikatnie mówiąc nie najlepiej z tą świadomością...:-( Wyprawka dla Liluni już kupiona. Lilu ma 15 cm w obwodzie klatki piersiowej i były na nią dobre szelki na... tchórzofretkę :cool3: Są już więc szelki, smycz, miseczki, sucha karma (taka jaką do tej pory jadła), podkłady do siusiania i torba na przysmaki. Z kotami gadam codziennie mówiąc że teraz ich będzie do szaleństw troje :evil_lol:
  16. [quote name='gonia66']Uwielbiam Cie Ihabe za wszystko, co zrobiłaś i robisz dla Lilu...zresztą nie tylko dla Niej:loveu::loveu::loveu:Wielki szacun i niskie pokłony za Twoje serce...tylko jak Ty ją oddasz???Mnie już sie płakać chce na samą myśl..a o Tobie nie chcę myśleć nawet...:cool1:No ale mimo wszystko musimy sie cieszyć...Lilu zdrowa i szczęśliwa- będzie miała swój domeczek...:roll::roll:(chyba jednak będzie miała dwa domeczki:eviltong::eviltong:)...:lol::lol:To kiedy????:razz:[/quote] Na szczęście wszystko dobrze... :) Pięknotka jest na tych zdjęciach, już nie mogę się doczekać... :)
  17. [quote name='Energy']No piękna sunieczka wyrosła:loveu: Kaja_K czyli raczej niecnych zamiarów Twoje kociaki nie powinny mieć w stosunku do Lilu:cool3::evil_lol:[/quote] Nie, one ofensywnie agresywne nie są, byłam kiedyś DT dla 3 5-tyg kotków, Byron po 3 dniach się z nimi bawił, a Zdzisiek mimo że na nie prychał syczał i warczał, to nigdy im krzywdy nie zrobił, siedział obrażony w szafie, ale nie tknął żadnego z nich nawet półpazurkiem :) po prostu wiem że każdemu ze zwierzątek z osobna trzeba będzie poświęcić dużo ciepła, czasu, cierpliwości. One są zazdrosne o siebie nawet teraz, kiedy za długo głaszczę Byrona to Zdzisiek na niego syczy, a jak Zdzicha najpierw wygłaszczę, to potem Byrona mogę spokojnie miziać do woli... Jest hierarchia i już :) Ciekawe jak ona się zmieni wraz z przyjściem Lilu... :) o ile mogę spekulować - to pewnie będzie ona szaleć z Byronem a Zdzichu ponieważ jest królem tego metrażu to się do nich w swej kociej łaskawości od czasu do czasu dołączy :)
  18. [quote name='ihabe']Kochani, będę przekonywała moją rodzinkę do następnych tymczasów :evil_lol:[/quote] a ja Tobie ihabe chciałam bardzo podziękować, tak samo jak Budryskowi i Bubu - gdyby nie wasz upór i wiara w to że Lilutka wyzdrowieje, to kurczę nawet wolę głośno nie mówić co mogłoby się stać. Lilutka bardzo chciała i chce żyć i wyzdrowieć ale bez Waszej pomocy sama by sobie nie poradziła. Jesteście wielcy bo macie wielkie, wspaniałe serca, bo jesteście wrażliwi i nie zostawiacie naszych braci mniejszych bez pomocy...
  19. [quote name='ihabe'][IMG]file:///C:/Users/moniq/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-1.jpg[/IMG][IMG]http://www.dogsindepth.com/terrier_dog_breeds/images/jack_russell_terrier_puppy_h04.jpg[/IMG] Czyż Lilusia nie jest podobna do tego Jack Russell Terriera ? ; ))[/quote] Normalnie szacun :))
  20. [quote name='Energy']Kaja_K może nie doczytałam, ale czy sprawdzałaś reakcję swoich kociaków na psy?[/quote] Byron ten biały w łatki jak jest na podwórzu to ciągnie go niemiłosiernie do psa sąsiadki koło płotu "zawiewa" go tam cały czas, strasznie jest psa ciekawy. Zdzichu nie, natomiast kiedy byli u mnie znajomi z małej wielkości psem to robił tak: siedział za drzwiami łazienki wychylał się do psa który siedział na korytarzu i warczał na sunię i prychał. Pies wychowany z kotem robił zdziwione "auauaua". Podziwił się odwracał się i szedł do salonu. Kot czekał ok. 30 sekund i szedł za nim... ciekawy jak diabli. No to pies się odwracał i leciał się przywitać. No to Zdzisiek do łazienki, wychylał się z za drzwi, warczał prychał... itp itd. Animal Planet na żywo :))
  21. [quote name='psiama']Psia niania - normalnie szczeniorka mi opadła z wrazenia :crazyeye: :multi:. Ciotki, czy moze byc lepiej ? :cool3:. Kaju_k - cudnie pomyslane :loveu:. Pierwsze dni pokaza jaki stosunek do siebie maja zwierzole - na pewno bedziesz czula i wiedziala czy na czas wyjscia pierwszych dni wyizolowac czy tez zostawic razem :cool3:. Ja zawsze nowego zwierza dodawałam na poczatku weekendu, najczesciej w piatki :cool3:. Mialam czas na obserwacje calego towarzystwa (teraz mam dwie 7-mczne koteki i 4 letnia sunie i nie mowimy pas :eviltong:). Po pierwszej-2 dobach towarzycho juz razem szalalo :loveu:. Dawanie kotom jesc na poziomie niedostepnym dla psiakow - to bardzo dobry pomysl, szczegolnie, gdy psin ma niepohamowany apetyt ... Ogród .... :loveu: :loveu: :loveu: . Lilu, Ty szczesciaro :cool3:.[/quote] Psia niania to był pierwszy pomysł i dla mnie oczywisty jeśli jest piesek a ja wychodzę z domu na min. 9 godzin. Ale dzięki że doceniasz :) No a ogród - no jest, jest :)) Poradzimy sobie z adaptacją :)
  22. [quote name='psiama']To juz za tydzień ????? Ojeju to sie bedzie dzialo :p. Placy, smiech, radosc, tesknota, .... :roll:. Slicyne kociectwo Kaja :cool3:[/quote] A dziękuję w imieniu kociego lobby :) A za tydzień? no tak, za tydzień, ale to wszystko od kontroli zależy :) Chociaż mam nadzieję że przy tym stanie zdrowia Lilu to już nie powinno być przeciwskazań :)
  23. [quote name='maja7']Kaja! Tak się składa, że w domu ćwiczyliśmy obydwie opcje: wprowadzania nowego kota do psów i nowego psa do kotów. Swego czasu mieliśmy trzy psy i trzy kocury i była wielka zgoda. Na początku zawsze są zgrzyty. Jedno radziłabym Ci, to skrócić pazurki obydwu kotom. Lilu na pewno będzie zaczepiała koty a one mogą, nie chcieć się z nią bawić, więc dla jej bezpieczeństwa /oczy!!!!!/ radzę Ci to zrobić. Potem, gdy się już polubią, to nawet jak kot pacnie dokuczliwego malca, to nie wysunie pazurów ale na początku może ich użyć i może to się nie skończyć tylko na podrapanym nosie.[/quote] Ok, dzięki za porady. A trzymać je na początku razem? Rozdzielać? (po pokojach, jak będę wychodzić)? Jedzenie dla psa w miseczce na podłodze, dla kotów na szafce, pies nie wyje (nie wyciamka nie chodzi o wycie:)) kotom ale czy koty nie schrupią psu? :) Będzie przychodziła w ciągu psia niania codziennie (córka sąsiadki) jak będę w pracy pobawić się z Lilutką a później jak już psiunia będzie mogła wychodzić to pokicać z nią w ogrodzie, a ja z kolei szeleczki i na dwór żeby inni ludzie samochody psy koty dzieci zmiana otoczenia nie były szokiem. Moje koty były odizolowane od ludzi w dziecięctwe swym (mieszkałam sama daleko w bloku na peryferiach) i teraz do tej pory potrafią uciekać pod kanapę na dzwonek w drzwiach (mimo że wychodzą sobie pod opieką moją do ogrodu).
  24. [quote name='ihabe']Przepiękne kociaki, Lilu bedzie miała doborowe towarzystwo a my cytować b edziemy treny Kochanowskiego: " jedną małą duszyczką tak wiele ubyło":placz::loveu:[/quote] hej no... przecież juz o tym rozmawiałyśmy :)) sama mi tłumaczyłaś że nie możesz mieć czwartego psa. Wiem, wiem jak to jest, na pewno ciężko będzie się rozstać, ale publicznie na forum zapewniam i niech wszyscy czytający będą świadkami, że będę na bieżąco informować o postępach Lilu (jak zdrowie, jak rośnie) i o tym co u nas :) PS a tak w temacie czy ktoś z Was miał doświadczenia w zakresie nowy piesek vs koci rezydenci i jak to przebiegało? Opiekowałam się przez czas jakiś 3ma małymi kotkami i o ile Byron po 2 dniach się z nimi bawił, kicał itd to Zdzichu do końca był zazdrosny (ja jestem królem lwem tej puszczy i to moja i tylko moja pani, o!), więc pewnie podobnie to będzie i do tej pory wyglądało. Wkładka Feliway już w kontakcie, jest też jej wersja dla piesków, ale może ktoś ma z Was praktykę w tym zakresie :) Kaja
  25. [quote name='psiama']Choć tu jak się wchodzi człowiek się usmiecha szeroko :loveu:. Czy wiadomo juz mniej więcej kiedy kończy się rehabili ... i Lilu jedzie do swojego DS, który przeciez już ma :cool3:.[/quote] Lilu jak szaleje :) ale czad :)) zawsze lubiłam zwierzęta z charakterem ;)) Kontrola w Czechach 7 maja - i jak wszystko będzie dobrze... to chyba wygląda na to że jedziemy do Pruszkowa :)) Filmów nie mam ale tu są zdjęcia przyszłych towarzyszy Lilu. Tygrysek to Zdzichu, a biały w łatki to Byron, zauważcie że Byron z Lilu w zasadzie umaszczeniem są podobni ;)) uznałam to za dobry znak :) [url=http://picasaweb.google.com/kaja.krakowska/KotkiCatsKitten#5260427120176874402]Picasa Web Albums - Kaja - Kotki / Cats ...[/url]
×
×
  • Create New...