Jump to content
Dogomania

Gioco

Members
  • Posts

    2169
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gioco

  1. Taki maluch a już w domku pomaga Po szczocie w łapce rozumiem, że masz konserwatora powierzchni poziomych ;-)
  2. I super, że nie wytrzymałaś. Taki potencjał miłości marnować... cieszę się, że się uśmiechasz - z literek to widać.
  3. Adasiu, Twoje 41 urodziny, imieniny, Gwiazdka... Gi Panie A. Babciu Wuja Basiu (klik w obrazek)
  4. 9 urodziny RAJSKIEJ BUBI Cymelia:
  5. Jestem i zaglądam regularnie, tylko się nie odzywam - jak nie mam nic mądrego do powiedzenia... Moje zdróweczko ok, jakoś nawet mogę myśleć w kategoriach tendencji zwyżkowej. Naszej Gi nie ma 7 miesięcy. Przez ten czas urosła do rangi psa idealnego, wręcz wzorcowego. TZ zauważa Jej idealne cechy u Jej córek, wnuczki a nawet u Dyza. My dojrzeliśmy do szkrabów i czekamy na cieczkę... Poproszę i od nas głask po kamulcu.
  6. Ala, Ty sie nie wygłupiaj i żadnych skanów nie rób, nie zamieszczaj i się nie tłumacz. Każdy ma prawo do swojego zdania, przekonań i decyzji więc w żaden sposób wszystkich nie zadowolisz i jakiś dureń na bank sie trafi, który będzie gdybał. Niech sobie gdyba i niech ma swoje zdanie w sprawach, które jego dotyczą, bo najłatwiej jest doradzać innym. W niedzielę wieczorem dostałam esa, że po 16 latach odszedł szczeniak z naszej hodowli. Wymieniłam kilka słów - jakby nie było też mi żal tych naszych bąbli, które odchodzą ale wiem, że zaopiekowane i szczęśliwe do końca. Wmurowała mnie któraś odpowiedź z pytaniem - jak można tak rozpaczać po psie? Przecież to tylko pies. Napisała to kobieta, która nie rozumiała rozpaczy swojego dorosłego dziecka, żona psychologa. Przemieliłam i odpowiedziałam, że można, bo te psie istoty są często bliższe, lepsze i całkowicie bezinteresowne w przeciwieństwie do ludzi. Na tym dyskusja się skończyła.
  7. 11 listopada 8 lat
  8. Dla tych, którzy odeszli...
  9. My Gi zawieźliśmy do moich Rodziców. Jest z resztą bandy, która jak i Ona wciąż żyje w naszych sercach i wspomnieniach. Mają tam cały ogród do dyspozycji i każde miejsce oznaczone głazami albo kamiennymi figurami. W każde Ich święto Tata zapala Im świeczkę a sąsiedzi podziwiają kretynów. Smutni ci, którzy w swoich czterołapnych nie widzą najbliższych... Dobrze, że Ozzy ma swoje miejsce na cmentarzyku. Dobrze dla Was. Zawsze możecie bezkonfliktowo iść do Niego z wizytą - tak myślę.
  10. Jak do mojej Teściowej dotarło naocznie, że Dyzio to pekińczyk stwierdziła, że "pekińczyków nie lubi, bo są wredne". Dyzio zakonotował i też stwierdził, że Teściowej nie lubi "bo Teściowe są wredne". Od wrogości, przez oficjalną tolerancję, poprzez żołądek i uznanie wołowych zrazików doszli do lubienia ale nie jest to przyjaźń. Dyziek lubi postraszyć kłami ale dlatego, że jest wybitną indywidualnością, która nie da się głaskać "bo tak". On może na głaskanie łaskawie zezwolić, gdy ma na to ochotę. Jak się to zrozumie - pekińczyk przestaje być głupi i wredny a staje się mądry, choć uparty. Pozdrowienia Alu :-)
  11. Niech sobie ludzie gadają, że stawiasz Ozziego na równi z ludźmi. Mnie takie teksty mało. Każdy mój pies jest moim przyjacielem w przeciwieństwie do ludzi, których znam. Na żadnym psie się nie zawiodłam, w przeciwieństwie do większości ludzi, etc. Nie wiem jak Ty Alu, ja od dawna nie przejmuję się tym co udzie mówią a siebie nie widzą.
  12. Jego Plaskatość wylądował w gipsie. Ostrzegała Osa swego czasu, że pekińczyki miewają problemy z kręgosłupami. Dyź też je ma. Wada wrodzona - zrośnięte C2/C3 i rozszerzenie na C5, które przy nadwyrężeniu może być bardzo bolesne i jest. Gips już zdjęty, teraz oszczędzamy Cara ruchowo i już nie płacze. Jest wciąż na lekach, wygoliłam Mu pasek na szyjce by smarować Ketonalem i zdrowieje. Smerf za to angażuje się w życie szkoły a przy okazji ciąga mnie po różnych uroczystościach. Dziś były to obchody 71 rocznicy rozstrzelania mieszkańców Mokotowa , w tym dzieci, i powstańców na ul. Dworkowej w Warszawie.
  13. U nas było tak: TZ: "Gi, jak zejdziesz z kanapy to Cię nie wsadzę" Mija 5 min., Gi hyc i tup tup do kuchni - a nóż ktoś po cichu się zakradł i coś z lodówki wybiera? TZ: "Gi, jak zejdziesz z kanapy to Cię nie wsadzę" Mija 5 min., Gi hyc i tup tup do kuchni - przysnęła i może nie dosłyszała? A dziś? TZ: "Ehhh, gdyby była to już bym się nie złościł i wsadzał na kanapę". Po Jej odejściu przepłakał całą noc siedząc na podłodze balkonu z pudełkiem w objęciach... pierwsza, kochana osoba, która Mu odeszła. Dziś, po 4 miesiącach, potrafimy żartować jaki to Gi wiatrak robi, przekręcając się na widok tego jak pozostali z bandy zostawiają coś na misce albo ignorują kawałek ryby (Areta). Ale wciąż boli, wciąż tęsknimy, wciąż w Jej dzieciach i wnukach Jej szukamy. Spokój przyjdzie Alu. Te 5 lat temu nie wierzyłam, że czas leczy rany. Szybko pocieszyłam się TZetem po Adamie - takie słowa do mnie docierały i miałam to gdzieś. Adam jest obok i Jego wspomnienie nie przeszkadza nam w codziennym życiu. Pamiętamy o Nim, TZ szanuje moje uczucie, które wciąż jest ale już tak nie boli. Teraz są to ciepłe wspomnienia, ciepłe niby-rozmowy, ciepła Adama obecność. Bo jest obok. My do Gi pojedziemy za tydzień. Teraz nie chcieliśmy nadwyrężać Dyzia. Tydzień temu zrobiliśmy ten błąd zabierając Go na Podlasie, gdzie pomimo gipsu zaszalał i później cierpiał. Ten weekend spędziliśmy więc w 100licy. ​
  14. Do dziś gdy wyjmuję ostrzałkę do noża czekam i czasem słyszę stukot pazurków Gi, bo choć głucha z racji wieku słuch do jedzenia miała absolutny, a to już przeszło 4 miesiące gdy odeszła. Teraz Dyź ma dyżur w kuchni i jest na każdy odgłos. Od czasu gdy dostał steryd (dwa tygodnie temu wypadł Mu dysk i tydzień chodził w gipsie na szyjce) jest nienażarty nie na żarty. Przyjaciele... zwątpiłam w znaczenie tego słowa bardzo. Prawdziwi przyjaciele są włochaci i mają cztery łapki. I tyle w temacie. A Ty Alu trzymaj się. Będzie dobrze, "a po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój"...
  15. 13 lat Tusiaczku.
  16. Przyszłam dziś, choć to wczoraj były urodziny Giocondy (19) by napisać o nich i o środowych urodzinach Smerfy, które dziś miała urządzone, tak jak wymarzyła i przeczytałam o Ozzym. I (_,_) w krzakach. życie jest do kitu, skoro w tak hurtowych ilościach zabiera naszych najlepszych przyjaciół na 4 łapkach. https://www.youtube.com/watch?v=mbsWdRUgcs4
  17. My stwterdziliśmy, że Gi o upałach wiedziała... nie dałaby rady ich przeżyć. Smerf ucałowany, poszła właśnie spać... Ozzulek był dla nas taką radością, do której zaglądałyśmy nawet bez słowa, by nacieszyć się Jego radością życia... w oczach, uśmiech, spacerach... ehhhh
  18. Alu.... ... my przeszliśmy to 5 maja. Jesteśmy z Tobą, Smerfa płacze, mi też łza się kręci. Zawsze zaglądałyśmy do "Super Ozzego" - naszego ulubieńca.
  19. Minęło prawie 4 miesiące od odejścia Gi. Bu robi się coraz bardziej podobna do Niej, Dziuma (rok starsza od Bu) jest imitacją Matki. Dyz powoli otrząsnął się z Jej odejścia. Ale nic nie jest jak było. Zabraliśmy bandę nad morze. Podobało się. Aretka była po raz pierwszy ale to nie Ona była tym waleniem na plaży w Stegnie ;-) Dyziek przesypiał plażogodziny w namiocie a Bu pilnowała porządku.
×
×
  • Create New...