Jump to content
Dogomania

milosnicy zwierzat

Members
  • Posts

    456
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by milosnicy zwierzat

  1. [quote name='eliza_sk']Dziękuję Kika - już wczoraj znalazłam wątek ;) Zaraz jedziemy na spotkanie - kciuki wskazaneeeee[/quote] :kciuki: trzymamy mocno
  2. ja myślę żeby zrobić allegro cegiełkowe dla niego po 5 zł
  3. w górę koniku ogłosiłam u siebie
  4. mogłabym ogłosić na nk potrzebowała bym zdjęcia + danych do wpłaty
  5. jejku czemu nikt nie chce Kajtusia a gdzie on teraz jest
  6. czy przyszedł jakiś e mail w sprawie Figielka
  7. co z Cygankiem dalej nie ma domku:-(
  8. [quote name='Kotkowooo']figilek cudny jest :p jakiś domek pyta już?[/quote] właśnie jak zainteresowanie Figielkiem cudny on jest:loveu:
  9. Gajuniu w górę taka jesteś piękna a nikt się nie zgłasza:shake:
  10. ja tu wchodzę z nadzieją na dobre wieści a tu nic:placz:
  11. [quote name='Temida']Cisza trwa, poczta pusta, meila od Pani brak i co o tym myśleć? Tym co mnie zazwyczaj przekonuje w takich adopcjach to zainteresowanie. Telefon z pytaniem o stan zwierzaka, traktowanie go jakby już był tej osoby. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.[/quote] oby się ta Pani odezwała
  12. ale fajnie by było jakby Kajtuś miał swój prawdziwy domek
  13. jaki śliczny zaraz go dodam do galerii na nk
  14. [quote name='eliza_sk']Nikt do Gajuta nie zagląda :-( A my byłyśmy dziś z Gajutem nad wodą - o 19 pojechałyśmy ochłodzić sunię. Wchodziła chętnie, nie chciałam jej moczyć dupci, więc moczyłyśmy się tylko do końca łapiątek. Pospacerowałyśmy po rzece, później po łąkach. Dziś Gajut był bardziej aktywny, bo po południu chłodniej się zrobiła - jak przyjechałyśmy to piskała, a potem nawet po łące zaczęła truchtać, a nie tak ospale jak zwykle.[/quote] do mnie też nikt:-( próbowałam wczoraj ją zareklamować ale skończyło się na adopcji Huskiego
  15. może uda mi się znaleźć dom dla niego proszę o kontakt ze mną w sprawie Huskiego
  16. [quote name='Temida']Kajtuś o mało nie zginął pod kołami auta. Pan, który się nim zajmuje wyszedł z domu, a żona wypuściła Kajtusia na ulicę. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Proszę szukajmy mu domku, bo on tam zginie. Będziemy rozmawiać jeszcze z tą Panią, co będzie pod koniec miesiąca, ale to nic pewnego. Taki piesek, a nikt nie ofiaruje mu serca. Będziemy musięli zabrać go do schroniska.[/quote] o boże:-( dobrze że nic mu się nie stało
  17. [quote name='Rodzice Maciusia :)']tajemnicze jakieś to wszystko. Mi pani Mira napisała, że jak najbardziej przewiezie psa, nie ma problemu. Teraz okazuje się, że jednak problem jest. Nic nie rozumiem :shake:[/quote] jak wygląda jego sytuacja teraz
  18. [quote name='mari23']Dziewczyny kochane, ja jeszcze sama nie wierzę w to, co tu piszę.... czekam na telefon od dyżurnego lekarza, że Szarik gotowy do drogi i do adopcji.... CZEKA NA NIEGO WSPANIAŁY KOCHAJĄCY DOM !!!!!!!!!!!!!!!!:multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi: mają go jeszcze zaszczepić, odrobaczyć, założyć książeczkę - i zawiozę go do domu z ogromnym ogrodem, do ludzi z wielkim sercem dla psów - będzie miał tam jakąś psią koleżankę:evil_lol: To wszystko miało być w poniedziałek, ale państwo chcą już - bo biedak w ten upał niech nie siedzi w klatce, tak mówią, a co najważniejsze -Szariczek nie będzie na podwórku - będzie w domu!!!:multi: może nie pisać tego, żeby nie zapeszyć...:roll: ale nie mogę się taką radością nie podzielić! Jak wrócę - napiszę więcej i wtedy dopiero będzie można... no nie, nie zapeszam jednak, trudno mi jeszcze w to uwierzyć. Jadę do Szarika! Trzymajcie kciuki, żebym mandatu nie dostala za przewóz psa bez klatki transportowej czy czego tam jeszcze:evil_lol:[/quote] super wiadomości:multi:
  19. [quote name='mari23']Imię mi się skojarzyło bardziej z jego kolorem niż filmem, ale to rzeczywiście "sentymentalne" - miejmy nadzieję, że przyniesie mu szczęście, to wspaniały pies!:loveu: Zrobiłam dziś sporo kilometrów - najpierw sama, potem z Szarikiem - jest już bezpieczny, zdążyłam chyba w ostatniej chwili. Ale po kolei: Uprosiłam "doktorów" - który facet odmówi kobiecie błagającej ze łzami w oczach :evil_lol:- zgodzili się, więc szybko po niego pojechałam - patrzę, a tu nad leżącym spokojnie psem jakiś...:diabloti::angryy::mad: użyję jednak słowa: [B]dzieciak wymachuje ręką drażniąc biedaka.[/B].. pies spokojnie tylko patrzył, na mój widok gówniarz uciekł, a pies dał się zapiąć na smycz, zjadł przyniesione przeze mnie parówki ,ale nie bardzo chciał stamtąd odejść - ciągnął jednak z powrotem, ale jak tylko otworzyłam drzwi - sam pięknie wskoczył do samochodu, był bardzo spokojny i grzeczny całą drogę, mało tego - on jakby wyładniał - oczy radosne, kolory żywsze, nie takie szare - nawet przez chwilę mi głowę na nogach położył a potem próbował polizać - nie miałam żadnych kłopotów podczas jazdy, a podróżowaliśmy tylko we dwoje -opiekuna do pomocy nie znalazłam. W przychodni to samo - pospacerowałam z nim - bardzo ładnie idzie na smyczy - w boksie został grzecznie, nawet w zęby mu zajrzałam, ale doktor nie odważył się sprawdzić, ile ma lat:evil_lol: - nie jest stary - tyle na razie stwierdził. No i najgorsze - pożegnanie... był spokojny, tylko lekko "zapłakał", jak odchodziłam, za to ja jeszcze ryczę:-(:placz: Ja się naprawdę nie nadaję to takiej "misji" - przez łzy drogi prawie nie widziałam jadąc do domu, a i teraz nie lepiej ze mną... pomyślcie tylko - taki spokojny, mądry, na pewno był w mieszkaniu i jeździł w samochodzie - jak ktoś mógł go tak po prostu wyrzucić ??? jak??? on spod bloku nie chciał iść, za mną płakał - a ten.... :mad::mad::mad::mad::mad: nie moge juz pisać:-(...[/quote] co za dziecko:angryy: dobrze że jest bezpieczny uff teraz szukamy mu domku przydałby się mu banerek(ja nie umiem tego jeszcze:shake:)
  20. [quote name='Temida']Kajtuś czeka na swojego wybawiciela.[/quote] ale gdxie teraz jest z tym panem
  21. [quote name='ElzaMilicz']Wczoraj odwiozłam maleńką do domku w Legnicy. Tak przykro było patrzeć w te smutne oczka [B]Małej Mi[/B]. W drodze była bardzo grzeczna, choć troszkę zaniepokojpna. Będzie miała dobrze. Ma teraz swoją panią, która jest niezwykle wrażliwym człowiekiem. Pani żegnała się z nami ze łzami w oczach. Dziękowała Opatrzności, że mogła poznać wolontariuszy, którzy na codzień ratują porzucone, bezbronne stworzenia. To było bardzo wzruszające. :p Mam jeszcze jedną niespodziankę! Ale to potem...[/quote] super:multi:
  22. jak się ma Cyganek nikt go nie chce
  23. a Kajtuś nie może przebywać z innymi pieskami:shake: szkoda tak to by miał już może dom
  24. [quote name='eliza_sk']Jestem - i na dzień dobry czytam jakieś durne komentarze pod moim adresem. Uprzejmie informuję, że nie życzę sobie tego typu tekstów, głupich przycinek i komentarzy ze strony kogoś kto zupełnie nie zna realiów naszego województwa. [B]Dla jasności powiem tylko, że jestem w JĘDRZEJOWIE JEDNA (czyt. sama) w tej chwili, a do uratowania mam na tę chwilę jakieś 10 psów na ulicy i te, z którymi dzwonią do mnie ludzie na psi telefon.[/B] Robię co mogę, ale niestety nie mogę wszystkiego. Dwoję się, troję, całe dnie spędzam jak nie na wywożeniu gdzieś farciarzy, którym się udało, to na ogłoszeniach w necie ! Poza tym, dla wiadomości niezorientowanych mam pracę i rodzinę oraz własne obowiązki, ale dla tych czas znajduję, koło północy jak już zalegnę w łóżku i po sekundzie usnę. Takich suń co tydzień u hycla jest pewnie z 10 - nie wiem o tym, bo bym chyba trafiła do wariatkowa, tą zobaczyłam przypadkiem będąc tam po innego psa. I Waszym zdaniem powinnam być na bieżąco z tym co hycel odławia i stawać na głowie, żeby znaleźć im domy ? Nie da się - w Jędrzejowie nie mam domów tymczasowych, nasz azyl zlikwidowano, nie mam zaplecza. Działam, ratuję, ale na miarę moich możliwości, a cały czas ilość psów do uratowania jest 100 x większa niż możliwości dwóch rąk i jednej głowy na tym cholernym świętokrzyskim terenie ! Ej założyciel nie ma obowiązku siedzenia cały dzień na Dogo, tym bardziej, że cały dzień w pracy to robiłam i kombinowałam co z sunią zrobić - akurat wczoraj gdy rozpaczliwie wieszałyście na mnie psy, zuchwale odważyłam się jechać sprawdzić dom i bezczelnie później pojechałam po psa, żeby go tam zawieźć - zeszło mi od 16 do 21 i jeszcze później odważyłam się nie mieć sił na kompa ! W I poście wyraźnie napisałam ile mamy czasu na cokolwiek - wiedziałam, że potem Dyminy. Dogomaniaczki, ja w tej chwili mam naście psów na ulicy, które potrzebują pomocy, a jak wspominałam jestem tu sama ! Ciekawe jaką przyjełybyście taktykę na moim miejscu ... Jak wyżej ... To tyle w temacie, uprzejmie informuję, że hycel nie odbiera telefonu. Dziękuję za pomoc i wszystkie pochlebne opinie na mój temat - nie ma to jak poświęcać się czemuś w 100% i zostać zmieszanym z błotem. Na przyszłość - nie znając realiów nauczcie się ważyć każde klepnięcie w klawiaturę, bo rzucić kamień i skrzywdzić człowieka można bardzo łatwo. Tytuł zmieniony. EDIT: Hycel odebrał telefon - sunia wywieziona.[/quote] Eliza jest wspaniałą osobą pomaga jak tylko może a każdemu może przyjść chwila zwątpienia że nie można już nic zrobić tym bardziej że jej azyl jest w stanie likwidacji i wszystko ma na swojej głowie uratowała bardzo dużo zwierząt zarówno piesków jak i kotków a my możemy jej pomóc zamiast pisać zbędne komentarze przecież każdemu zależy na dobru zwierząt;)
×
×
  • Create New...