Ehh... teraz się zorientowałam, że za 1-2 miesiące będzie. >.<
Standardowo zostaje celowe rozchorowanie się przez pewien jej czas, aby pilnować Lucy.
Macie może jakieś pomysły? Wolę wcześniej nad tym myśleć. ._.
Najlepsze rozwiązanie to, albo zlikwidować problem puszczania psa samopas, ale do tego jest potrzeba pozbycia się mojego ojca, a drugi to utajona sterylka - no, ale to też nie takie łatwe jak kastracja, to niebezpieczniejszy zabieg, w okolicy go nie wykonują, musiałabym pociągiem jechać, także są widoczne później rany do gojenia.
nie wiem co z tym zrobić ...