Kiedy wybudowano nowe schronisko myslalam że w końcu zwierzeta bedą mialy lepsze zycie. Ale schronisko ladnie wyglada tylko z daleka. Bo co zwierzetom z nowych boksów skoro nikomu na nich nie zalezy. A na pewno juz nie zalezy kierownictwu i pracownikom. Kiedy adoptowalam 2 koty( z czego 1 musialam uspic by skrócic mu cierpienia), dotarlo do mnie ze kociarnia to umieralnia dla tych biednych stworzen:-(. Pisalam do powiatowego lekarza wet., urzedu miasta, kroniki beskidzkiej. Wszystko na nic, bo gazeta nie napisala calej prawdy o szerzacej sie w kociarni panleukopenii, a urzad miasta stwierdzil ze nie ma kasy na szczepienia.:angryy: Po tym wszystkim stracilam nadzieje ze cos w tym schronisku mozna zmienic na lepsze. Jestem pewna, ze chociaz zwierzeta w zywieckim schronie maja gorsze warunki bytowe to na pewno sa o wiele szczesliwsze i zdrowsze, niz te w Bielsku gdzie nie szczepi sie, nie kastruje, nie wychodzi z psami na spacery, nie oglasza sie w internecie. I pomyslec ze kierownik jest weterynarzem:mad:. Raczej powinien zostac rzeznikiem:diabloti:.