Cindy
Members-
Posts
91 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cindy
-
Bardzo pilny dom chociaż tymczas Owczarek niemiecki!!!
Cindy replied to koffanamyszka17's topic in Już w nowym domu
Wiesz może teraz cos więcej? Rozmawiałaś z tym "włascicielem"? Jestem ciekawa co u psiaków... -
Cocker!!! Ja to wszystko pisałam ;););) Weterynarz daje ok. 3 razy w tygodniu zastrzyki przeciwbólowe, po których mój psiak lepiej się czuje... Nabiera apetytu i cieszy sie na przyjazd właścicieli... W te dni nawet chętnie wychodzi na niedługie, bo niedługie ale na spacery... To chociaz zmniejsza jego ból... ***CO DO INNYCH PRZYDATNYCH WIADOMOŚCI... Gdy psiakowi kreci się nogą, zgina itp. nie piszczy (ogólnie to szczekacz i piszczałka z niego... jest bardzo wrażliwy na bol ;) ), ale bardzo boli go gdy musi stanąc na tej łapie... Szczególnie po pewnym czasie leżenia, ale to normalne... Dzisiaj miał u weta mierzoną temp. - jest w normie...
-
[quote name='Cindy']Mój pies, a wzasadzie pies moich Dziadków [B]to 7 letni[/B] pies w typie owczarka niemieckiego, przygarnięty z ulicy...[/quote] W pierwszym poście napisałam ;) Tak jak już wcześniej pisałam - pies chodzi do weterynarza minimum dwa razy w tygodniu... Dziadkowie duzo rozmawiają z wetem, wiec on wie jaki jest stan i samopoczucie naszego przyjaciela... Prawdopodobnie ja w sobotę pójdę razem z nim do weterynarza i porozmawiam z nim... Chociaż najwięcej to właśnie wiedzą o nim Dziadkowie... Bądź co bądź to oni widzą go codziennie... Porozmawiam z Dziadkami na temat tych spacerków... Moze lepiej poczekac, aż nie bedzie go to tak bolało, a narazie ograniczyc się do wyjścia do ogrodu... Ale myslę, ze oni bedą już najlepiej wiedzieli z weterynarzem co zrobic w tej kwestii... EDIT: Psiak został zanleziony na ulicy.
-
Informacji ciągle dowiaduje się na bieżąco... Otóż Psinka chodzi na coraz krótsze spacery... Początkowo było to ok. 200 metrów, teraz psiak nie przeszedłby pewnie takiej odległości... Gdy będzie już taka koniecznośc Dziadek napewno weźmie psa na plecy, ale na razie, do ogródka pies ma siłę dojśc ;) Mam dopiero 13 lat, wiec wizyty u weterynarza, ew. telefony zostawiam dorosłym... Zawsze ich poważniej potraktują... O psach wiem bardzo dużo... Odkad siegam pamięciom psy zawsze były w moim domu... Na 5 urodziny gdy nauczyłam sie juz dobrze czytac dostałam moją pierwszą książkę... O PSACH! Bo jakby inaczej... Moja pólka ugina się od książek z tego zakresu, ale z bardzo różnych dziedzin...Jestem też wolontariuszką i interesuję się psychiką psów... Moi Dziadkowie też w swoim zyciu mieli kilka psów (które dożywają naprawde sędziwego wieku ;) ) i dobrze sie nimi opiekowali... Pozdrawiam
-
A Kora to bardzo popularne imie dla bokserek ;) Osobiscie znam 1, a 3 z opowiadań :-o
-
Musi byc ;) Ja mam taką słabośc do bokserów :loveu: A z Kory to taka kochana bieda, ze az łezka się w oku kręci... Uważam, ze nie będzie dużego problemu ze znalezieniem jej domu... Ale napewno tzreba bedzie uwazac... Czy myślicie o sterylce jak sunia trochę nabieże masy i siły?
-
Bardzo dziękuje za pomoc... Każda wskazówka jest dla mnie bardzo cenna i na pewno porozmawiam o tym z weterynarzem... Będę odpowiadała na wszystkie Wasze pyatnia, ponieważ zdrowie mojego psiaka jest dla mnie najważniejsze! Mam nadzięję, ze w końcu dowiemy się co takiego uczepiło się nogi mego przyjaciela i znajdziemy sposób by to wyleczyc... Jeszcze raz dziękuję...
-
Przepraszam za offa: [SIZE=3][COLOR=red]Proszę... zajżyjcie na ten wątek [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f1078/moj-pies-kuleje-juz-ponad-miesiac-nie-wiemy-co-robic-prosze-pomozcie-132931/"][SIZE=4][B]KLIK[/B][/SIZE][/URL][/COLOR][/SIZE] [COLOR=black]Mój pies kuleje od ponad miesiaca i już nie wiemy jak mu pomóc...[/COLOR] Bardzo proszę o rady :shake: Pozdrawiam i z góry dzikękuję za odwiedziny...:oops:
-
Psiak pije raczej normalnie... Jeśli chodzi o aktywność - psiak sam nie chętnie się rusza... Nie chodzi po schodach i ma stały dostęp do ogródka, wiec nie musi za dużo chodzic... Wychodzi jednak na jeden spacer dziennie i wtedy sie bardzo cieszy. Pierwsze kroki stawia niezdarnie i niepewnie... Niestety... po 200 metrach zawraca i chce już iśc do domu... Nikt go dalej nie ciągnie... Ale to tak naprawdę jedyny moment w ciagu dnia kiedy chodzi i "śmieje się"... Tak to leży w legowisku, w domu (od kiedy mieszka z nami >>od ok. 1 roku życia<< mieszka w domu - nigdy w budzie) i patrzy swoimi oczkami... tak błagalnie... Łezka zawsze się w oku zakreci... Ja nie mieszkam na stałe z tym psiakiem - on mieszka z Dziadkami... Oni podają mu jedzenie z ręki, ale psiak i tak nie chce dużo jeść... Ale zawsze coś... :lol: :shake:
-
No ok... to ja może na początek wezmę literkę [B]H[/B]... Tylko też nie wyslę tak od razu, ale napewno wkrótce ;)
-
[B]Zajęte literki[/B] tzn. że do użytkowników na daną literę już była wysłana wiadomość?
-
[quote name='cocker']Ja bym radziła zmienić weterynarza :roll: A po drugie to czytałam o tym kiedyś. To działa tak że schorznieto, potrzymującym jedna lub dwie peciny, spowodowane jest obluzowaniem struktur podtrzymujacych staw. Należy usztywnić i unieruchomić staw za pomocą szyn lub specjalnych łubek, no i oczywiście NIE POZWOLIĆ PSU BIEGAĆ I UNIEMOŻLIWIĆ MU RUCH możesz przetrzymać go w specjalnej klatce. Nie wiem co mam rozumieć przez "brak apetytu" ? Pies nie je wogóle? Czasami skubnie ale nie chce jesc?[/quote] Tak jak już wcześniej pisałam - psiak był juz u innego weterynarza (ortopedy)... Okazało się również, że był u jeszcze innego... I nikt nie potrafi nic stwierdzic... Brak apetytu - pies je bardzo mało! Czasem coś skubnie... Nie jest jeszcze bardzo chudy, ale ostatnio je mniej niż wcześniej i boję się co będzie za jakiś czas :shake: Pies przez dwa tygonie miał [B]założone szyny![/B] Po tym czasie wet stwierdził, że nic to nie zmienia i nie pomaga... Dlategą miał je zdjete... :roll:
-
Zaznaczam sobie wątek... Może mogłabym jakos pomóc? :roll:
-
Mój pies, a wzasadzie pies moich Dziadków to 7 letni pies w typie owczarka niemieckiego, przygarnięty z ulicy... 2 lutego był z Dziadkami na spacerze... Ponieważ to bardzo energiczny i żywiołowy pies, który żadko choruje bawił się i był w swoim żywiole. Po powrocie do domu Dziadkowie zauważyli, że psiak kuleje. Następnego dnia nawet nie chciał wstac z legowiska... Dziadkowie zawieźli go do wteterynarza, który stwierdził, że psiak ma rozluźnione wiązadło skokowe. Dał kilka leki przeciwbólowych i powiedział, że to musi się samo zagoic... Ponieważ ból łapy nie przechodził, dziadkowie razem z weterynarzem postanowili, że usztywnią mu łapę... Przez nastepne kilka dni wszystko było już dobrze. Psiak nabrał apetytu, zaczął szczekac i cieszyc sie na przyjazd właścicieli... Niestety szczęscie nie trwało zbyt długo. Pies zobaczywszy pupila sąsiadki (równiesz ONka) wybiegł na podwórko... Wracając - kulał... :( Zmartwieni Dziadkowie po pewnym czasie znowu zawitali u weterynarza... Zrobił on psiakowi prześwietlenie stawów, które nic nie wykazało... Weterynarz znów kazał czekac... Ale psiak nadal kuleje i widac, ze go to bardzo boli... W dni, w które nie dostaje zastrzyków najchętniej by całymi dniami siedział na legowisku... Nie ma też zbyt duzego apetytu... Przedwczoraj Dziadkowie byli z nim u dobrego i znanego w Łodzi weterynarza ortopedy, który nie wiedzial co jest przyczyną bólu.... Dzisiaj znowu byli u weta... Znowu 4 zastrzyki... Mamy związane ręce... weterynarze kaza czekac, "zapraszają do gabinetu" 2-3 razy w tygodniu... Wszyscy bardzo chcielibyśmy mu pomóc... Nie wiemy juz co robic... Może moglibyscie podsunac jakies pomysły, albo polecic jakiegos weterynarza (najlepiej w woj.łódzkim ew. w Warszawie)... [B]Bardzo prosimy o pomoc[/B]...