A teraz napisze kilka słów o Puniku. Jest już u nas blisko 2 tygodnie(bez 3 dni), jest pieskiem bardzo wesołym(czasem zachowuje się jak szczeniaczek, gdy biega ze swoją zabawką małą kością po całym domu), rozszczekał się na całego, szczególnie gdy coś chce, a także obronnie.Żadnych kłopotów nie sprawia, chodzi za mną wszędzie, a najlepiej czuje się oczywiście na moich rękach czy kolanach, przyznaję,że jest wpatrzony jak w obrazek we mnie i każdy może marzyć o takim właśnie prawdziwym przyjacielu. Bardzo lubi jechać samochodem, na święta wybieramy się z mężem do moich rodziców do Rzeszowa na kilka dni, Punio oczywiście z nami. Ten piesek zasługuje na bardzo dużo miłości i czułości i teraz kiedy jestem z nim prawie cały dzień w domu(mam teraz trochę więcej wolnego czasu), staram się mu to okazywać , a Punio chce pomóc we wszystkim, gotowaniu, sprzątaniu, itd... U rodziców w Rzeszowie , mam kilka zwierzątek ze schroniska Kundelek (3 pieski, 3 koty), zawsze raz w tygodniu przyjeżdżaliśmy z rodzicami do schroniska (rodzice mają tam ulubieńca Karusia i nadal go odwiedzają), a ja odkąd mieszkam w gdyni, jest to już niestety niemożliwe. Ale jak tylko jestem w Rzeszowie to zawsze wpadam, w tamtym roku spędziłam blisko 3 mc u rodziców i odwiedzałam Punia co sobotę. Juz wtedy "wpadł" mi w oko i myślałam,że fajnie by było stworzyć domek i nie mogłam o tym przestać, aż w styczniu porozmawiałam z Panią Haliną i zdecydowaliśmy się, a że mieliśmy zaplanowany przyjazd końcem lutego na kilka dni do rzeszowa Punio musiał poczekać. Wiem,że ten piesek spedził mnóstwo czasu w schronisku, nie tylko w Kundelku i zasługuje na ciepły kochany domek, gdzie będzie numer 1 wśród domowników.Pieszczoch z niego okropny, pierwszy do miziania:-) :p
Za 2 tygodnie mamy badania krwi u veta, takie kontrolne aby sprawdzić jak wszystko działa u Punia, a później musimy troszkę jeszcze podczyścić ząbki.
Punio jest pieskiem troszkę wybrednym, jeśli chodzi o jedzenie, najchętniej małe kanapeczki , ale to chyba pamięta ze schroniska. Poza tym lubi przeganiać kotki wolnobytujące, a także inne zwierzątka, jak mewy czy gołębie. Sprawia mu to wiele radości, a dziś wybieramy się na plaże i zobaczymy jak będzie z łąbędziami. Fotki wrzucę wieczorkiem lub jutro.
Pozdrowienia dla wszystkich, którzy trzymali (i trzymają) kciuki za Punia:loveu: