-
Posts
90 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by asiolczuch
-
Z dobrych informacji o Torze :) Suczydło szybko mnie zaakceptowało :) Generalnie przez cały czas mnie pilnuje, więc nie ma problemu z ucieczkami [SIZE="1"](póki co i myślę, że tak zostanie)[/SIZE] :) Dalej dogaduje się z Blondynami, czyli tutaj też ok :) Aniu napisz mi proszę, jak Tora radziła sobie wcześniej w kontaktach z facetami?? Bo póki, co obserwuję u niej spory lęk...dzisiaj nawet miała ochotę udziabać moich dwóch znajomych..na szczęście rewelacyjnie reaguje na moje "fe" więc nie było problemu z odwołaniem jej, kiedy wystartowała "w niecnych celach" do kolesia....Poza tym jak na psioka, który jest dopiero jeden dzień u mnie, całkiem sobie fajnie radzi :)
-
Tola...w zasadzie nowe życie więc i zmiana imienia na TORA :) Więc Tora, w domu rozluzowała się totalnie, Blondyny jej dzielnie w tym pomagają...Noc minęła bezproblemowo, a jak wróciłam rano z pracy miałam w swoim łóżku wszystkie możliwe buty jakie posiadam, na szczęście nie zjedzone. Na podwórko wyszłyśmy bez smyczy, Torka trzyma się blisko mnie...Zobaczymy jak będzie dalej :) Dzisiaj wizyta u weta i socjal u Magdy :)
-
Niech Początkujący sprawdzą dokładnie gdzie będą wolontariuszami i jakimi standardami rządzą się dane Fundacje/Stowarzyszenia itp....Najbardziej jednak przeraża mnie fakt, że coraz częściej za dogo/kyno "biorą" się osoby nie mające kompletnie pojęcia o schorzeniach swoich podopiecznych, a mianują się wszechwiedzącymi Terapeutami, zapominając często o tym w jakim celu powstała w ogóle idea dogo/kyno terapii... Wcześniej padło już podobne stwierdzenie...Mądry, przyszły dogo/kynoteraputa bedzie poszukiwał odpowiedniej drogi, pamiętając ciągle o celu pracy terapeutycznej. A tak nawiasem mówiąc, nie wyobrażam sobie w jaki sposób można prowadzić terapię z dzieckiem, czy dorosłym nie mając wykształcenia kierunkowego?? Roczny kurs nie załatwi przygotowania pedagogicznego/ psychologicznego (tudzież pokrewnego). Bo chyba należałoby rozróżnić dogo/kynoterapeutę od przewodnika psa....
-
Byłam na seminarium..I owszem trzeba przyznać, że kilka wykładów było ciekawych...ale...odniosłam niejasne wrażenie, że chodziło raczej o reklamę kilku instytucji zajmujących się psami niż o propagowanie tegoż programu,...Na dobrą sprawę na temat egzaminu dla psa - oprócz tego, że powiedziane zostało, iż jest trudny - nie było w ogóle mowy..A szkoda..bo tu wywiązała by się dyskusja...No nic..obiecano nam, że będą następne...Poczekamy..
-
Moja Aida zjadła mi kawałek spodni..standardowo buty - generalnie wychodzi z założenia, że co padnie jej do pyska - to jej:diabloti: