[quote name='andzia69']bardzo ładny husior!:lol: to teraz trzeba poprosić o ogłoszonka kogo sie da! ja mu mogę zrobic allegro - tylko musisz jeszcze napisać - jaki on do ludzi, dzieci, innych zwierząt, czy umie zachować czystosc w mieszkaniu, czy umie zostawać sam - tzn. czy moze cos zniszczyc podczas nieobecnosci. No i czy masz jakieś doświadczenie w odsiewaniu badziewiarzy, którzy chcą psa do rozmnażania lub na łańcuch? bo jeśli nie, to przydałoby sie, zeby wstępne telefony odbierała taka osoba, zeby zrobic wstępny odsiew...[/quote]
Napisałam ogłoszenia na różnych forach w Internecie, a także zostawiłam wiadomość u kilku kieleckich weterynarzy (lecznica na Prostej, lecznica 4 łapy, weterynarz w Sukowie - tam, gdzie go znalazłam).
Do ludzi to on jest aż za przyjacielski - za każdym pójdzie, do każdego się łasi, z każdym chce się bawić. Nie wiem, jaki ma stosunek do starszych dzieci, ale mojego 2-miesięcznego wnuka ignoruje (obwąchuje tylko namiętnie jego zabawki). Uwielbia się bawić różnymi pluszakami, sztucznymi kośćmi ect. sam ze sobą. Jest delikatny w zabawie z człowiekiem - nie gryzie, najwyżej łapie zębami, żeby przytrzymać np. nogawkę, but. Grzecznie bawi też się z innymi psami - nie robi im krzywdy.
Mieszkam w domku z ogródkiem, więc pies podczas mojej nieobecności zostaje na dworze, ale w ciągu tego pół roku, kiedy jest u mnie, ani razu nie załatwił się w domu (w przeciwieństwie do pozostałych moich piesków). W domu nic nie niszczy - raz tylko pogryzł jedną parę butów (ale to jeszcze młody psiak). Nie gryzie sprzętów w domu, nie niszczy ubrań. Natomiast w ogródku kopie monstrualne doły. Z innymi psami dogadał się od pierwszej chwili (mam 2 suczki i 1 pieska - są to małe, "niskopodłogowe" kundelki), natomiast leonberger mojego brata jest jego wrogiem - rzuca się na niego.
Ma olbrzymi apetyt, smakują mu rzeczy, których inne psy nie rusza (np. surowa marchew, kluski bez żadnej okrasy).
Nie ściąga już jedzenia ze stołu (oduczyłam go tego), rozumie polecenia: "zostań", "siad", "leżeć", "łapa", "idź spać". Bardzo mało szczeka (mimo, że moje psy są "szczekliwe" w nadmiarze), częściej "gada", "mruczy", "zawodzi" ect. Reaguje na wołanie "Husky" - traktuje to jak imię (musiał tak go ktoś wołać, bo moje próby przerobienia to choćby na "Hektor" nie przyniosły rezultatu).
Wadą jest jego energia, zdolność przeskoczenie, dosłownie, wszelkich przeszkód na drodze do szeroko pojętej wolności. W ogródku jestem zmuszona trzymać go na uwięzi, bo zdarza się mu uciec - przeskakuje 2,5 metrowe ogrodzenie (albo do okolicznych suczek, albo gdy ja muszę gdzieś wyjechać). Wraca sam bardzo chętnie po 15-20 min, ewentualnie goni za samochodem (wystarczy powarczeć silnikiem, kilka razy cofnąć i pojechać do przodu) lub pobrzęczeć jego metalową miską (symulując "porę karmienia"). Z drugiej strony zauważyłam, że gdy zapewnić mu dużo ruchu jest zdecydowanie bardziej wyciszony i nie ucieka. Poza tym rozbawiony skacze, najchętniej na pierś człowieka, który się z nim bawi.
Pies jest jak złoto, gdyby nie fakt, że nie jestem mu w stanie dostarczyć
wystarczającej ilości ruchu (mam chory kręgosłup), nigdy bym go nie oddała - człowiek się przywiązuje...ale dobro psa jest ważniejsze. Ktoś się może lepiej zająć niż ja. Z drugiej strony jeśli ma być mu gorzej to wolę, żeby pozostał u mnie.
Jestem psiarą całym sercem, ale zbyt ufam ludziom, dlatego chętnie przyjmę pomoc w szukaniu odpowiedzialnego opiekuna. Bardzo mi na tym zależy. Przede wszystkim, żeby miał dla niego czas i chęci zapewnienia mu codziennie dużo ruchu. Boję się, żeby nie trafił w niepowołane ręce, a ponieważ pies jest piękny, to ryzyko też jest proporcjonalnie większe. Huskie to specyficzne psy, właściciel powinien mieć tego świadomość - że być może zawsze będzie miał tendencję do ucieczki ect.
Ciągle coś mi się jeszcze przypomina, więc dopisuję na bieżąco.