Hmmm No właśnie największy problem będzie w sumie z zostawieniem go samego Do tej pory cały czas byłam z Nim w domu Nie odstępuje mnie na krok, nie chce beze mnie na spacery zbyt chętnie wychodzić, jest moim drugim cieniem Dziś wyszłam do piwnicy i został na parę minut sam - było drapanie w drzwi, ale obyło się bez wycia i szczekania Od jutra zaczynamy terapię odzwyczajania od ciągłego przebywania ze mną Jak Grześ będzie w pracy, to będę robiła krótkie seryjki, że wychodzę Musimy Go nauczyć zostawać samemu + staram się też czasem dosłownie zamknąć Mu drzwi przed nosem, aby nie był 100% czasu ze mną i czasem zamiast go zaczepić i pogłaskać to po prostu poignorować (taka rada wyczytana z poradnika TOZ) Maluszek jest bardzo przywiązany i z ogromnym bólem serca muszą Go troszkę odzwyczaić od ciągłego kontaktu tylko ze mną Co do leżanki - w nocy spał albo tam albo przy którymś z nas przy łóżku Oczywiście chciał na początku wskoczyć do nas, ale zrozumiał jak powiedzieliśmy "Fe, nie wolno" (hehe choć nie mam wątpliwość, że jak zostanie sam, to z łóżka skorzysta :P) W ciągu dnia leży tam, gdzie jestem a posłanie będzie tylko na noc Co do szczekania - daje głos (mimo uciszania) przed wyjściem, szaleje jak tylko wezmę szelki do ręki (no niech mi ktoś pokaże pieska, który nie szczeka...) Poza tym obszczekuje pieski i niektóre osoby (wg własnego uznania :) ) Tak poza tym jest cichutki i spokojny :) A brzuszek to dosłownie worek bez dna - dalej by jadł bez umiaru, więc nadal porcjujemy (zobaczymy co wet powie w pt -> to będzie "lekarski" dzień, bo mu chyba zdjęcie nóżek zrobimy i oczywiście zachipujemy)
Już Go kochamy :) Nie wyobrażamy sobie życia bez niego!
Pozdrawiamy!