Dobry wieczór,
przede wszystkim chciałabym się przywitac z wszystkimi hodowcami, właścicielami, miłośnikami rasy basenji. Na forum jestem po raz pierwszy, dlatego proszę o wyrozumiałośc-nie wiem czy uda mi się umieścic post w odpowiednim temacie. Jestem właścicielką suczki tej rasy. Mimo niełatwych chwil jakie mam za sobą, mam na myśli jej wychowanie, jestem bardzo do niej przywiązana.
Wczoraj zajrzałam do serwisu, ponieważ byłam zainteresowana opiniami
nt.tolerowania przez basenji kotów, a właśnie zastanawiam się nad kupnem rasowego. Co prawda jeszcze nic na ten temat nie znalazłam w serwisie-byc
może nikt się nie wypowiadał albo ja niedostatecznie dobrze szukałam. Ale nie tylko to, jest powodem zabrania przeze mnie głosu na forum. Otóż
b.zainteresowała mnie informacja o hodowlach wykonujących testy badające podatnośc basenji na choroby uwarunkowane genetycznie. Kupując moją suczkę niewiele wiedziałam nt. rasy basenji, tj.wzorca, psychiki i chorób, na które zapadają. W wyborze rasy kierowałam się względami estetycznymi, a szczeniaka pochodzeniem jego rodziców oraz renomą hodowli, z której się wywodzą.
W jednym z maili do tej hodowli pytałam, czy to są zdrowe psy i czy są obciążone chorobami genetycznymi. Jeśli tak, to jakimi. Otrzymałam odpowiedź, cyt.(...)"Ale ponieważ nie ma obowiązku przeprowadzania takich badań, to nie wiemy dokładnie który psiak i na jaką chorobę zachoruje. Ja moje psiaki przebadałam .(...)." Jednocześnie zostałam uspokojona, że psy rasy basenji są zdrowe, z apetytem. Jednym słowem nie trzeba się przejmowac. Podobnie było z pytaniem o to, czy będę suczkę pokazywac na wystawach-tu:miało znaczyc -nabywam przedstawiecielkę rasy rokującą wystawowo tzn. pełnowartościową eksterierowo. Ale to już inny temat.
Wracając, do tematu zdrowia, otóż nie wiem czy moja suczka nie jest obciążona genetycznie i czy nie zachoruje w ciągu kilku najblizszych lat. Fakt- suczkę kupiłam ja i to mój problem, i moja obawa, a nie hodowcy,
jeśli ewentualnie poniosę z tego tytułu stratę emocjonalną. Chociaż chcąc teraz zadbac o jej zdrowie, jako że jest członkiem rodziny- wskazane byłoby
wykonanie kosztownych testów za granicą, a więc strata w tym wypadku może przybrac materialny kontekst. Także w przypadku poniesienia np.kosztów
ewentualnego leczenia, nie mówiąc już o ewentualnej, wymiernej stracie psa w przypadku zapadnięcia na nieuleczalną chorobę. Chcę zaznaczyc, że suczki nie kupiłam w celach hodowlanych.
Ktoś z Państwa zapyta, i co z tego? Trzeba było byc rozważną i wszystko sprawdzic, późne żale. Tak, niewątpliwie ma rację. Następnym razem bym
sprawdziła. Ale naistotniejsze jest to, że częśc ze znanych i renomowanych hodowli (tylko 4 hodowle?) w swojej pracy na udoskonalaniem rasy przywiązuje
wagę do zdrowia swoich suk hodowlanych i reproduktorów, zleca wykonanie badań za granicą. I za to, chapeaux bas!
Znanemu hodowcy- z którego konsultacji korzystałam- nieśmiało radzę zamiast popadania w samozachwyt, rzetelne podejście do pracy hodowlanej i przyszłych nabywców psów.
Mam nadzieję, że mój post nie zostanie odebrany jako przejaw krytykanctwa, ale jako słowo w dobrej sprawie.
Pozdrawiam wszystkich
memsahib