No byłoby super, pod warunkiem że pani Asia ma miejsce w zamrażalniku.
Wiem, że one są raz na ruski rok w sklepach...
Moja mama w swojej okolicy uchodzi za wariatkę chyba, bo co gdzieś kurze łapy zobaczy, to kupuje wszystko, co jest... dla swojej SOni i dla psiaków Florentynki...
Ciekawe, co se te panie w sklepach o niej myślą...