Jump to content
Dogomania

ockhama

Members
  • Posts

    5022
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by ockhama

  1. [quote name='Bila']Ja też koneserka i Maupa też:multi::evil_lol:. [B]Pluszaki mogą razem patroszyć. To Bilbo tez lubi[/B]:cool3:[/QUOTE] ... a kto nie lubi? :diabloti: wszyscy lubią!
  2. [quote name='Maupa4'][IMG]http://images8.fotosik.pl/59/38a820ee6ca49005.jpg[/IMG][/QUOTE] ... klimat, nastrój, chwila ... za to, to powinnaś zostać laureatką [I]World Press Photo[/I]...
  3. [quote name='Maupa4']Bila ... :mad: Bila - my nie "kręcimy" nudnych i monotematycznych filmów ... :mad: [B]Nasze filmy to DZIEŁA WYBITNE ... [/B]:multi: [B]... no może troszkę dla ... koneserów ...[/B] :roll:[/QUOTE] YEEE :kciuki: ... no to jestem koneserem :multi:
  4. [quote name='Bila']N chyba że jeszcze mogą wspólnie robić to: [B]film jest monotematyczny i nudny, ale Bilbo bardzo to lubi[/B]. Nie wiem, czy Oriśka by reflektowała?:roll::cool3: Film wcale nie jest nudny! Oriśka i jabłko? :shake: Zapomnij... ale S&C to są dopiero pasjonaci ... konsumpcji wszystkiego - owocowego też :evil_lol: ale z Ori to może piłeczka? patyczek? pluszowy miś i wszystko inne, co nadaje się do działań destrukcyjnych, rozbiórki, dewastacji, rozkładania na części proste... no wiesz :diabloti:
  5. [quote name='Bila']Jak nie lubi, to polubi:diabloti:. Kiedys spotkaliśmy na spacerze bosera z pańciostwem. Pan pyta, czy chłopaki mogą się pobawić. Ja mówię, że owszem, tylko muszą wziąć pod uwagę,że jak spuszczę mojego, to pierwsze, co zrobi, to kąpiel w pobliskim stawie:cool3:. Na co państwo mówią: "[B]NAsz Atos nie poleci za nim. On nie znosi wody i nie pływa[/B]". Hm, no więc spuściliśmy psy. Mój oczywiście w tempie ekspresowym znalazł się w stawie, a Atos... też. Ludziom szczęki poopadały, [B]bo bokserowi bardzo się w stawie spodobało[/B]:diabloti:[/QUOTE] Grunt do DOBRE towarzystwo... chęci i zaufanie ;)
  6. [quote name='Maupa4'][B]Las w baaardzo wczesnym dzieciństwie ...[/B] [IMG]http://images6.fotosik.pl/500/ec5c473a6219aab8med.jpg[/IMG][/QUOTE] ...piękne... Dobry Wieczór Panoim ;) [quote name='Bila']Luiza, a co tam u Ori. Bilbo bardzo ciekaw:cool3: [URL="http://img517.imageshack.us/my.php?image=macham.jpg"][/URL][URL="http://img25.imageshack.us/i/p1000176p.jpg/"][IMG]http://img25.imageshack.us/img25/3157/p1000176p.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] ...u Ori ok. :lol: to miło, że Bilbo... ciekaw ;-) czy to jest może propozycja wspólnego pływania? a wiecie że Ori nie miała jeszcze nigdy okazji żeby popływać? więc... nie wiem czy lubi :evil_lol: ale tradycyjnie, zapewne bardzo chętnie, podejdzie do wszelkich rodzajów chaszczowych igraszek
  7. [quote name='Maupa4']Ale Debi [B]jak ... Feniks z popołów[/B] ...[/QUOTE] ...tak też by było miło... ;) [quote name='Maupa4'][IMG]http://images6.fotosik.pl/499/8feaed6f2af3632dmed.jpg[/IMG][/QUOTE] [COLOR="Silver"]... jakie romantyczne ujęcie madame M...[/COLOR]
  8. [quote name='Bila']Też byś chciała mieć taką niespożytą, prawda??:cool3::evil_lol:[/QUOTE] :oops: a wiesz że... TAK bo to bardzo bardzo przydatne w każdej sytuacji :diabloti:
  9. [quote name='Bila']Cześć:loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] :loveu: Wieczorne Witanko ;)
  10. [quote name='Maupa4'] [IMG]http://images6.fotosik.pl/499/b4d8c0aeb38c4972med.jpg[/IMG][/QUOTE] ...chwilowo-sekundowo zamęczona... :diabloti: nie wierzyłam - zobaczyłam - uwierzyłam... regeneracja sił witalnych terierki D. trwa ok 5-7 minut... :crazyeye: Dobry Wieczór ;)
  11. [quote name='Maupa4']Dzień Dobry [IMG]http://images8.fotosik.pl/55/240f7129b33cdd6cmed.jpg[/IMG][/QUOTE] Dzień Dobry... ;) wow... :crazyeye: jakie macie piękne i takie nietradycyjne szaro-popielate mega łaciatki na plenerowym wypasie.
  12. [quote name='Bila']A co w kwestii aparatu???:cool3:[/QUOTE] ...i vice versa... :eviltong: ;)
  13. [quote name='Maupa4']...Gośc ujawni się sam?...A może i zobaczymy [B]"relację" z własnoocznego realnego ogladania Czterołapów ? No bo moje widzenie moich Czterołapów to może czasem i trochę nieobiektywne jest[/B] ... :oops:[/QUOTE] hmm... tak na prawdę... to nie czułam się jak "gość"... raczej tak domowo-sielankowo ;) i obiektywnie naocznie relacjonując, to powiem Wam, [B]że nie sztuką jest pisać bajki... sztuką jest chcieć i stworzyć sobie własną i prawdziwą bajkę o której można pisać...[/B] i to właśnie Magdalenie realnie się udało. Dobry Wieczór :lol: ... a Migotyna to szok... zawsze mnie optymistycznie nastraja i za każdym razem pozytywnie zaskakuje... ewenement - [I]niemożliwe jest możliwe[/I] - ona na prawdę "nie widzi problemu" w niczym co robi, a robi wszystko... i to w tak naturalnym i bezproblemowym stylu, że patrząc nie widzimy i nie odczówamy że jest to niewidomy pies...
  14. Każdy z obecnych na tym wątku sam może się cofnąć np. do 25 czerwca i poczytać wpisy raz jeszcze i usiłować doczytać/doszukać się tego co usiłujesz wszystkim tu teraz wmówić. Małe sprostowanie a'propos Twojej sugestii... nie ja byłam osobą proszącą o zmoderowanie tego wątku. Delikatnie komentując jest to pomówienie... i zagranie poniżej pewnego poziomu do którego zniżać się nie mam zamiaru. ...i vice versa... mi to już dawno opadło... i nie mam już ochoty na "rozmowę" z dwoma zjednoczonymi, głównie ilością postów, płomyczkami.
  15. [quote name='Dorothy']...Co zlego zrobila Asior? Jakie macie zarzuty??? epe piszesz wielokrotnie, ze zakladajacy watek [B]ma byc w kontakcie z DS. Czy Asior nie byla? Alez BYLA!!! to byla goraca linia!!![/B] Ale ci ludzie nie probowali szukac pomocy u niej, po prostu wezwali weta ktory uspil psa, [B]bo byli zbyt wystraszeni zeby myslec![/B] Po prostu nie dali jej czasu na zorrganizowanie pomocy, a gdyby dali choc 12 godzin wiecej, pies by zyl. Czy to jest wina Asior? Co do zarzutow o monitorowanie psa w DT- smieszne, naprawde, jest mnostwo watkow zalozonych przez pania X , w ktorych pies jedzie do DT do pani Y, i kontakt jest telefoniczny z powodow technicznych (odleglosc itd. Dodamm ze Asior BYLA W KONTAKCIE Z BABKAMI Z DT. ...[/QUOTE] Dorothy... czy ty na prawdę nie rozumiesz? Czy tak sobie bleblasz na zasadzie owczego pędu? A więc może tym razem napiszę krócej: [B]Powstrzymać uśpienie Mi mogła TYLKO osoba mająca kontakt z DS, nawet tylko telefoniczny - to właśnie odpowiedzialność za adopcję wygląda tak, że jak jest problem to nie zostawiamy psa i DS samym sobie. [/B] W umowie adopcyjnej, która zawsze być powinna , ma być punkt mówiący o bezterminowej możliwości a wręcz obowiązku zwrotu psa bez konieczności podania powodu zmiany decyzji przez DS. [B]Jeśli kontakt z DS był tylko telefoniczny to takie zapewniająco-nakazujące info przekazane do DS już po pierwszym sygnale że jest źle, powstrzymałoby uśpienie - nie dajecie rady to zabieramy psa, nie zostajecie sami z problemem, dajcie tylko nam i psu kilka godzin.[/B] Twój dzisiejszy post świadczy tylko o tym, że sama nie masz żadnej praktyki w odpowiedzialnych adopcjach zwierząt. Takie virtualne partyzanckie adopcje tak właśnie zwykle sie kończą. Nie ma odpowiedzialnego - nie ma winnego - i nie ma psa... [B]Bezdomny pies "dryfował bez sternika" w czasie całej swej drogi przez schron, DT do DS bo był faktycznie niczyj, pozostawiony sam sobie i zdany na przypadek przez przypadkowe osoby i przypadkowe zdarzenia.[/B] Nie chcesz zrozumieć czy nie jesteś w stanie tego pojąć? Skończę czytując Twoje slangowe słowo: Żenua...
  16. [quote name='epe']Tak Asiorku! Bo poniekąd zostałaś "wrobiona"! To nie Ty załatwiałaś DT dla psa i nie Ty szukałaś domu! To był akurat okropny galimatias i własnie dlatego ja wyciągnęłam takie wnioski. Nie można wg mnie "włazić w paradę" osobie,która założyła wątek,bez współpracy z nią.[/QUOTE] Tu teraz epe już bym polemizowała. Ale szkoda chyba czasu... czasu nas wszystkich.
  17. [quote name='epe']Wydaje mi się,że po tej "lekcji",osoba,która zakłada wątek musi się dobrze zastanowić,czy go zakładać. Oznacza to bowiem,jak widać wielką odpowiedzialność - trzeba bowiem być "dowódcą" akcji- czyli koordynować i współpracować ze wszystkimi osobami,które biorą udział w pomocy psu. Albo po założeniu wątku znaleźć taką osobę,która będzie pilotować wszelkie etapy zmian miejsca itp. psa ogłoszonego. Brak czasu,samochodu,telefonu- to wielkie utrudnienie. Ale zawsze można poprosić inne ciotki o pomoc.[/QUOTE] Tak epe. Dokładnie tak. O to mi właśnie chodziło, to chciałam powiedzieć i przekazać pisząc swoje posty. Tu ważne jest wszystko. Każde ogniwo. Krok po kroku. Jeśli gdzieś się potkniemy, a nikt nie jest nieomylny czy doskonały i nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego... ma się kontakt z tyloma różnymi potencjalnymi domami a ludzie są rózni - często nie mają pojecia o psach. Zwłaszcza o psach "po przejściach". Myślą, że sobie poradzą, ale czasami to sytuacja ich przerasta z różnych powodów... i mają do tego prawo. Więc to co przekażemy DS na temat psa ma ogromne znaczenie w jego nowym życiu. Ale, ta sama zasada działa również w drugą stronę. Im więcej jesteśmy w stanie dowiedzieć się o nowej rodzinie, tym lepiej dla psa. Jeśli oczywiście znamy psa... obserwujemy, karmimy, zabieramy na spacer... i tp. czyli robimy z nim to, co się robi z psem. Im częściej z nim obcujemy, tym lepiej go poznajemy. A poznanie nowego domu po jednej czy dwóch rozmowach telefonicznych? Jak nie pojedziesz i nie pogadasz przed adopcją to przy zawożeniu psa może być przykra niespodzianka. A już jak nowy dom sam sobie jedzie po psa (lub jak czasami bywa) przejmuje go na jakimś parkingu... to dla mnie jest to jakaś kosmiczna nieodpowiedzialność i skazywanie psa na wielką niewiadomą czasami tragiczną w skutkach... [B]Chodzi o pewne zasady. Zasady adopcji żywej istoty, której życie zależy od nas. Bo to my "pokazujemy" ludziom psa. I my tych jego przyszłych ludzi wybieramy/typujemy. I to my, tak na prawdę, jesteśmy "skazani" na odpowiedzialność do końca.[/B] A co do Asior... i mojego "gnojenia kogoś z nudów i dla sportu"... osobiście nie znam Asior. Raz 3 lata temu rozmawiałam z nią przez telefon - wtedy bardzo pomogła - syn znajomej Asior znalazł Marona (Beryla) mixa malamuta z Ligoty, który "zwiał nam" z nowego domu w kilka tygodni po adopcji. Nawiasem mówiąc Beryl został u nich, tak go pokochali że nie chcieli już oddać ;) ale "negocjacje" między trzema stronami zajeły sporo czasu żeby wszyscy byli zadowoleni :evil_lol: I Asior, sorry, ale tu i tam... na prawdę nie chodziło o ciebie. Chodzio o "psią sprawę". Przemyśl problem. Bo to jest problem... z takimi właśnie... virtualnymi adopcjami na odległość. Nie znając psa ani ludzi. :cool1: [B]Nie manieomylnych i idealnych, tak ludzi jak i adopcji. Ale trzeba uczyć się na błędach, a nie je powielać. Bo chodzi o przyszłe [I]być albo nie być[/I] żywej istoty...[/B]
  18. [quote name='joannasz']:loveu:No to Cię zamęczę, kochana. Masz jeszcze.[/QUOTE] Hmm... żeby w taki właśnie sposób zamęczało nas "słowo pisane" życie by było piękne ;) no to teraz sobie poczytam... dzięki Jo i buziaki dla Was i Gareta :loveu:
  19. [quote name='marysia55']...Dopóki nie założysz własnego wątku i nie sprawisz , że dzieki tobie zaświeci słońce nad głową jakiegoś psiego nieszczęścia ... Ci którzy znają Asior i wiedzą co robi zawsze staną po jej stronie, więc nie marnuj energii i weź się do prawdziwej roboty na dogo. Albo poświęcamy swój czas i energię na virtualne dogo albo realnie "tarzamy się w błocie" z psami... [quote name='Asior']Marysiu, dziękuje :loveu: masz racje.. nie warto............ gdyby okhama zadała by sobie trochę trudu żeby przeczytać wszystko od początku, to wiedziała by jak było a nie pisała, ze ja podpisywałam umowe z którymkolwiek domem :roll: Krzyczkowskim psom też robię allegro na prośbę P. Irenki i co?? jak jakaś adopcja nie wyszła by to też ja lincz za to dostanę???? :shake: Pytałam KTO? Nikt.? Właśnie. Brak paru "ogniw" adopcji i się kończy tragicznie. Tak, ale krzyczkowskie psy idą w ogłoszeniach z telefonem irenaka - bo to ona zna "swoje" psy bo się nimi zajmuje w realu i potrafi o nich powiedzieć potencjalnemu domowi prawie wszystko co SAMA zaobserwuję i to ONA wybiera dom, sprawdza, podpisuje umowe a jak zajdzie taka konieczność to psa odbiera... bo jest za niego w 100% odpowiedzialna. Kolejny raz rozgrzeszona... zamiast pomyśleć, wyciągnąć wnioski... dalej niech działa tak jak do tej pory.
  20. [quote name='Asior']tak tak Luizo, tak tak ;) No własnie - to zmieniłam nik? Tak czytać jak i pisać należy ze zrozumieniem. A dziwi mnie jedno, co Ci Asior nagle tak wesoło-mrugająco na tym wątku - przypominam Mała Mi jest za TM - przykre że miałaś tylko numer do DS Ale cóż kolejne pieski są do ogłaszania i szukania domków - nowe wyzwania przed Tobą Asior - oby nie ze szkodą dla psów... bo bywanie w schronie raz w tygodniu żeby pocykać fotki do ogłoszeń jest owszem pomocą ale jak się w ogłoszeniach podaje namiary na siebie - to niestety odpowiada się za adopcję. A co do Twojego stwierdzenia że na dogo jestem, cytując Ciebie "tylko po to żeby kopać ludzi" - popatrz w lustro co wypisywałaś o p. Olimpii na wątku Stefana kobieta była przez to zaszczuta równiez w realu (telefony, e-maile, wpis na czarne kwiatki) a tu... horrory na temat dwu babek z DT - gdyby nie Dorothy to również byłby zbiorowy lincz... co jak co ale negatywnie sensacyjną wyobraźnię to masz niczego sobie... Zniknęłaś z wątku Briarda... w bardzo odpowiednim/nieodpowiednim momencie... Do zobaczenia przy kolejnej Twojej virtualnej adopcji. Trzymam kciuki... za psy.
  21. [quote name='Dorothy']...Niestety nikt z nas nie mial wplywu na to, nikt sie nie spodziewal, ze tak bedzie. ...Asior walczyla o dom dla tego psa, znalazla dom, i zrobila wszystko co mogla by bylo dobrze, a potem zwyczajnie nie zdazyla juz zrobic nic. A kto miał kontakt z DS? Kto miał do nich numer telefonu? Kto jedynie mógł i powinien znać realną sytuację i jej zapobiec? Zmusić proźbą groźbą DS do przetrzymania gdziekolwiek MI - nawet tylko przez dobę. Kto podpisał z umowę adopcyjną z DS? Czy Mi była tylko trefnym towarem przekazywanym z rąk do rąk, bez realnej odpowiedzialności? Pięknia "adopcja" z cyklu "z deszczu pod rynnę"... takie są właśnie skutki telefoniczno-virtualnych pomocy... A Ty Dorothy mogłaś przecież zdobyć telefon do DS od znajomych Pań z DT... [quote name='Dorothy']...lepiej poswiec czas i energie na szukanie domu jakim spotrzebujacym psom. Samo szukanie i wynajdywanie nie wystarczy... niedoinformowane i ślepe "pośrednictwo" bez odpowiedzialności?... do dla niektórych robi się standartem "adopcji"... :cool1: [quote name='Dorothy']Zastanow sie wobec tego co wypisujesz bo niepotrzebnie robisz przykrosc tym, ktorzy chcieli pomoc, a glownie Asior. A co do postu LACRIMY, gdyby wiedziała (miała wczoraj w Wawie operację swojego niewidomego benka, adoptowanego ze schronu 3 miesiące temu) to podobnie jak odebrała benka Stefana - też nie było chętnych na zabranie psa -) pojechałaby po Mi... mimo że to nie Jej adopcja i nie Jej wątek - tego możesz być pewna Dorothy. NIE MOGĘ POMÓC - TO PRZYNAJMNIEJ NIE SZKODZĘ - to taka prosta zasada... we wszystkim w życiu...
  22. Dzięki Jo... tego mi było potrzeba... czegoś powiedzianego/napisanego z sercem i sensem... pozdro ;)
  23. [quote name='Maupa4']Drapieżne ptaszydło ...[/QUOTE] No to jesteście pod obserwacją... trzeba się pilnować... bo ci najmniejsi/najdelikatniejsi mogą zostać wyhaczeni... :cool1:
  24. [quote name='Maupa4']Ciąg dalszy relacji z dwutygodniowego nudzenia się Czterołapów na wsi ...[/QUOTE] A ja myslę, że żadne nasze i nienasze Czterołapy nigdy się nie nudzą :eviltong: mają Swoje Bardzo Ważne Sprawy i im się w pełni oddają... bieganie, węszenie, polowanie, wyhaczanie, konsumowanie, pilnowanie, rewirowanie, spanie, przytulanie, obgryzanie, rywalizowanie, ujadanie... niby codzienność ale jakże atrakcyjna :lol: Doberek... w magicznym m. nie pada :crazyeye:
×
×
  • Create New...