szabsi
Members-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szabsi
-
I ja tez w piątek zrobię przelew. Dzięki za miłe slowa o Kiarze.:) Dziewczyna urosła i nabrała ciała. Zmierzylam i ma juz 58cm. w klebie. Ładnie je- do miski wkłada dziób na hasło "prosze" i je chrupki chrupiac po jednej, a nie jak wcześniej jak odkurzacz. Robi siad, daje łapę i skacze na hop! przez przeszkodę w ogrodzie. Na spacery chodzi troche chętniej, ale byle kurduplowaty pies ja przeraża. Dzis rozmawiałam z panią weterynarz i ew. zafundujemy jej wizytę behawiorysty w lipcu. No, chyba ze jej sie poprawi.;)
-
[quote name='beka']Zdjęcia jej zrób, możesz?[/QUOTE] Na razie poczekam i potrzymam kciuki.:) Mama prowadzi rozmowy z sąsiadem w sprawie suczki. Pan ma 50 i kilka lat, jest z Warszawy, ale od kilku lat mieszka na stałe niedaleko działki mamy. ma 15-letniego psa. Pies mieszka w domu, śpi na kanapie w pokoju komputerowym, ma do dyspozycji ogród. Psy juz sie poznały i są przyjaźnie nastawione do siebie. Jedyne co pana martwi, to to, ze niedawno stracił prace i ma obawy czy da radę utrzymać 2 psy. Mama obiecała stała pomoc, wiec moze suczka znajdzie dom. Bedzie miala warunki te same, co pies-staruszek. Autochtoni mówią podobno o tym panu, ze bardziej kocha psy niz ludzi. Po mojemu to wcale dobrze o nim swiadczy. :) Jakby coś nie wyszło, to wrócę do tematu. Rzadko bywam na działce, bo to druga strona Warszawy, ale mój syn tam jeździ. P.S. W sprawie wpłat na Dese i Ilanke- moje wpłaty moga iść wg. potrzeb. Jezeli na razie Desa jest zabezpieczona, a Ilanka w porzebie, to dzielcie jak uważacie. :)
-
Napisze tu, bo nie wiem, gdzie mogłabym indziej. Mojej mamie podrzucono wczoraj suke onka. Mama mówi, ze widziała z ganku jak jakiś pies pędzi droga za samochodem, a po godzinie, kiedy wyszła przed dzialke, znalazła tego psa leżącego pod brama. Zagadala, a pies ruszył za nia ulica, a potem razem z nia wrocil pod bramę. Za kilka godzin nadal tam byl, wiec mama wpuscila ja na teren, dała jeść. Sunia spędziła noc na ganku. Mama twierdzi, ze suka jest młoda. Ma pewnie poniżej roku. Idąc ulica trzyma sie nogi. Bez smyczy, ale moze to ze strachu. Moja mama ma 74 lata. Na działce bywa w weekendy. Nie nadaje sie do opieki nad dużym, młodym psem. Niedawno opiekowała sie przez miesiąc dużym psem znajomego, który zachorował na raka. Pies kilka razy ja wywrocil ciągnąć smycz. Miala zlamana reke i musiała psu szukać innego właściciela, bo dawny pan lezy w hospicjum i do niczego juz sie nie nadaje. Pies znalazł nowy, dobry dom, a teraz nie minął miesiąc i pojawiła sie ta suka. Gdybyśmy nie wzięli Kiary, a ta sunia lubilaby koty, to byśmy ja przygarneli, ale Kiara juz jest zadomowiona, lubi nas wszystkich, lubi kota i jest naszym psem. Co zrobic z ta sunia??? :( Pies chyba ułożony, ładny, młody...
-
[quote name='beka']Strasznie tu pusto :(.[/QUOTE] Ja pamietam o suniach i zagladam, ale wiecej niz zadeklarowalam nie dam rady. Wplace 150 w czerwcu. Kiara miala biegunke. Dostała antybiotyk w zastrzykach przez 3 dni; i nagrodę w postaci frisby od weterynarzy za super grzeczne zachowanie w lecznicy. W domu jest bardzo grzeczna. Siusiu i kupa poza ogrodem. Zabawy w ogrodzie bez zachamowan, ale bez niszczenia. Próbowała kopać dziury, ale po zakazie z żalem zrezygnowała. Zaczela tez wolniej zjadac chrupki RC. Juz tak sie nie rzuca do miski. Jedyny problem to spacery. Wolno idzie na spacer i bardzo szybko z niego wraca. Robi siusiu i juz do domu, do ogrodu. Moze trzeba czasu, zeby zalapala, ze spacery to przyjemność.:)
-
[QUOTE] Szapsi super! :) Bardzo Ci dziękuję za chęć pomocy :) Te finanse to tu niestety kiepskie i gdyby nie Nicolaczek nic nie byłoby w skarbonce. Zaraz prześlę na pw numer konta. Tylko w przelewie koniecznie trzeba podać od kogo i dla kogo bo rozliczam też inne pieski i nie chciałabym aby coś się pomyliło.[/QUOTE] Poszedł przelew na 150 z tytułem wpłaty: od szabsi dla Desy i Ilanki po połowie. Pozdrawiam.:)
-
[quote name='Mery779'][B]szabsi[/B]-starałam sie jak mogłam najlepiej...Dziękuje :oops:. Nie mogę inaczej to chociaż w taki sposób pomagam.I wierze ze Kiara wyrośnie na piękną i mądrą sunię którą pokochacie całymi serduchami,bo jej nie można nie pokochać :loveu:. Tęsknimy za nią ogromnie jednocześnie wiedząc ze Kiarze trafił się wymarzony kochający domek.[/QUOTE] :) Jest dobrze. Kiara owarczala moja przyjaciółkę, ale pózniej juz byla grzeczna. Dzis siedziała obok kota, a moze raczej to kot siedział obok niej.:d Daje sie juz glaskac synowi. Szaleje w ogrodzie z patykiem- robi wiraze i skoki. Śpi z nami w sypialni i elegancko sie zachowuje- nikogo nie budzi, czeka aż usiadziemy i dopiero wstaje do witania. Je, ile sie włoży do miski. :D !!! Przeslijcie na priv numer konta i namiary na asl, bo ja ledwo kumam jak tu posty pisac. Dziekuje tez za wszystkie fotki Kiary, Desy i reszty.:)
-
Dbry.:) Bardzo prosze o przesłanie nr konta na ktore mozna wpłacać na Dese i Ilanke. Czy moze mam napisac w tej sprawie do skarbniczki asl? Wplace 150zl do podziału na obie, bo i jedna i druga potrzebują, są w jednym wątku i jakaś sprawiedliwość musi na swiecie byc. Dopóki beda potrzebować, to bede wpłacać po 150 na konto asl lub bezpośrednio do opiekunów suczek. Prosze o info, bo nie bardzo umiem poruszać sie po tym forum. Mała Kiara jest u mnie od niedzieli. Troche nieśmiała, ale ze mną juz zaprzyjazniona.:) Powoli sie rozkręca, chodzi na spacery, zaznajamia z kotem. Mam nadzieje, ze wyrośnie na mądrego i szczesliwego pieska.:) Pozdrowienia dla Małgosi, ktora włożyła mnóstwo pracy w wychowanie Kiary.
-
Sorry, ale dziwnie działa to forum- zanim skończę pisać, zostaję wylogowana i post znika. Jest to denerwujące.;/ W skrócie- na razie żadnych nowych wiadomości. Pies, ten młodszy, jeździ na obserwację, chodzi na spacery. Jest odseparowany od starszego, ale sytuacja może się powtórzyć. Teraz nie, bo świeżo jest w pamięci ostatnia walka, ale z czasem czujnośc słabnie. Tak już przecież było kilka razy.;/ Co do ilości psów- jest jeszcze jamnikowata suczka. Żyje w zgodzie z obydwoma psami. Poprzednio, jak się sprowadziłam, mieli dużego psa. Został oddany, bo strasznie niszczył samochód. Skakał na niego i pazurami rysował dach, maskę. W sumie jest garaż, więc nie do końca rozumiem dlaczego został oddany tamten pies. Była też suczka-wędrowniczka. Uciekała i 'rządziła' na osiedlu- tego obszczekała, tamtego pogoniła. Jak ugryzła w nogę rowerzystę, to też została oddana. No i tak to wygląda.;/
-
Betbet, te psy też są wypuszczane na zmianę. Starszy siedzi w domu, a młodszy mieszka w garażu.:roll: Już od kilku miesięcy był spokój, bo psy się nie widywały, ale wczoraj... no, po prostu niedomknięte drzwi od domu i otwarty garaż, bo sąsiad coś tam akurat robił. I stało się. Ale to się może zdarzać, bo zawsze ktoś może nie domknąć drzwi, zapomnieć, że jeden biega i wypuścić drugiego (tak też było). I przez przypadek jest znowu walka.:(
-
Dzięki. Może źle usłyszałam z tymi 20 dniami. Tak mi wczoraj powiedziała sąsiadka po powrocie od lekarza (ludzkiego). Lekarka ich poinformowała, że musi to zgłosić, znaczy pogryzienie i że pies pójdzie na obserwację. Szczerze, to trochę mnie to załamuje- wątpię, żeby ludzie, którzy do tej pory nie wykastrowali ani jednego psa (znałam już 5 ich psów przez 10 lat), nagle to teraz zrobili. Chyba, że wczxorajsze pogryzienie zmieni im spojrzenie. Z drugiej strony, wiem że kastracja teraz niekoniecznie zmieni sytuację, bo to dorosłe psy- jeden ma ok.5 lat, drugi ponad 2 lata. PS. Zimna woda pomogła raz. Potem już nie działała. Był też w użyciu gaz, ale nie wiem, czy coś dał, bo tylko o tym słyszałam od innej sąsiadki. Jedyne, co można zrobić, to jedna osoba odciąga jednego, druga drugiego, a trzecia podważa zęby jakimś drągiem. Oczywiście pod warunkiem, że mają obroże i smycze, bo bez obroży... nawet jak na chwilę się je rozdzieli, to utrzymać się nie da i walka od nowa, bo żaden nie ucieka.:shake: Wczoraj nam się udało, bo ten młodszy pies był przywiązany na smyczy przy garażu, więc my we dwie odciągałyśmy starszego, a sąsiad trzymał młodszego i podważał zęby. Potem wciągnął go do garażu, a ja zatrzasnęlam drzwi.:shake:
-
[quote name='M@d']OK, mam jasność, to już nie ustalanie hierarchi, tylko regularna wojna. Wg. mnie można próbować kastracji, ale na tym etapie to już może nie wystarczyć... Idealnie to by było młodemu znaleźć inny dom... W nowym środowisku na nowych zasadach to może być zupełnie inny pies... :roll:[/quote] Wojna na 100%. I to bardzo poważna, a konsekwencje nieprzewidywalne. Np. dopiero po kilku godzinach pomyślałam, co by się stało, gdyby wczoraj nagle jeden z nich zaatakował np. mnie- nie Pani, a wpiernicza się do walki... Zanim by sąsiedzi odciągneli ode mnie, to już mogłabym nie mieć ręki.:shake: Pytanie nr jeden: JAK i GDZIE szukać ew. nowego i odpowiedzialnego właściciela? Takiego, który da sobie radę i będzie rozumiał, że kastracja to podstawa? Pytanie nr dwa: Młodszy pies ma iść na obserwację 20-dniową- o co chodzi z tą obserwacją? Czy tylko o wyeliminowanie zagrożenia wścieklizną czy również o ocenę stopnia agresywności psa? Dzięki za odpowiedzi.:)
-
[quote=an1a;11703318 Sąsiedzi w ogóle wyrażają jakąkolwiek chęć zrobienia czegoś w tej sytuacji?[/quote] Głupio to pisać o sąsiadach, ale jedyne o czym myślą, to o uśpieniu tego młodszego. Ew. oddaliby go, ale szukanie polegało na zapytaniu iluś osób w okolicy. Chętny się nie znalazł, więc temat się skończył. To jest inteligentny pies, ale powinien być sam. Nie wiem też, czy zaakceptowałby nowego właściciela, bo musiałaby to być osoba nie bojąca się takich psów, mająca warunki i ogromne doświadczenie. Taką osobę trudno znaleźć.:( Łatwiej uśpić.;/ Ja się tego psa boję, mimo że tak w ogóle, to psy mi niestraszne i zdarzyło mi się przyprowadzić do domu wielkiego, błakającego się kaukaza i trzymać go kilka miesięcy, dopóki nie znalazł się właściciel. Tak samo moja suka (owczarek niemiecki) została przyprowadzona 'z ulicy', bo ktoś się pozbył jej przed wakacjami. I tak już jest u mnie kilka lat. Ale ten młodszy pies jest naprawdę niebezpieczny. Starszy jest łagodny- nawet małą, 'wypadniętą' z gniazda kawkę tulił do siebie, wylizał i oddał całą i żywą do rąk swojej pani. Można go głaskać przez płot, drapać- nic nie zrobi. Tylko nienawidzi tego młodszego, a młodszy jego.:(
-
Napisałam i zniknęło.:( No to jeszcze raz, ale krócej: Psy walczą na śmierć i życie. To nie jest ugryzienie, warczenie na siebie, fukanie, tylko atak (teraz już obustronny) i konsekwentne dążenie do przegryzienia gardła starszemy psu. Gdyby nie pomoc ludzi, starszy pies zostałby zagryziony. Wiem, bo widziałam to wczoraj bardzo dokładnie- zaciśnięte szczęki przesuwające się cm. po cm. do gardła. Mam dwie suki (wysterylizowane) i czasem zdarzają się im nieporozumienia, ale wierzcie mi, inaczej to wygląda.:shake: Dodam jeszcze, że starszy pies akceptował młodszego i to młodszy pierwszy zaatakował. Pierwszą walkę przegrał- obyło się bez ran, bo starszy jest (był) łagodnym psem, ale następna walka skończyła się zmiażdżoną łapą starszego- kilkumiesięczne leczenie, groźba amputacji, łapa do dziś niesprawna. Starszy pies teraz nienawidzi tego młodszego, więc również on atakuje, jak tylko ma okazję. Kiedyś atakował tylko ten młodszy. Walki kończą się szyciem ran- teraz najczęściej okolice głowy (uszy, łeb, okolice gardła). Bardziej poszkodowany jest zawsze ten starszy. Mówiłam sąsiadom o kastracji, ale...:shake: mają dziwne poglądy na ten temat. W ogóle, wygląda to w ten sposób, że sąsiedzi mają pretensje do psów, że te się atakują, a nie do siebie, że nie pomyśleli wcześniej.
-
Wybrałam dogomanię, bo na razie nic innego nie przychodzi mi do głowy... Problem jest następujący- moi sąsiedzi mają 2 psy. Są to mieszańce - jeden, starszy i łagodniejszy mieszaniec rotwailera z ,chyba, bokserem i, drugi, mieszaniec pitbulla z amstaffem (?). Oba psy są duże i bardzo silne. Dopóki był w domu tylko ten starszy, nie było problemu, ale potem syn sąsiadów przyniósł szczeniaczka i zostawili go w domu na swoje nieszczęście. Dopóki pies był młody, było ok, ale od roku jest poważny problem- psy zaczęły się strasznie gryźć i chociaż są teraz niby trzymane osobno, to od czasu do czasu (przez gapiostwo, nieuwagę, przypadek) zdarza się, że się spotkają oko w oko i natychmiast zaczyna się walka- tak straszna jak na psich walkach. :( Dziś właśnie tak się stało- poszłam do sąsiadki na chwilę, jeden pies był uwiązany przy garażu, drugi był z nami w domu... i ... chyba to ja, kiedy wchodziłam, nie zamknęłam dobrze drzwi i starszy pies wybiegł na zewnątrz do tego przy garażu. To co się działo było straszne- kilkanaście minut zajęlo nam rozdzielenie ich. W trzy osoby próbowaliśmy rozdzielić- sąsiad ma pogryzioną i szytą nogę (pies ugryzł przez przypadek, w momencie kiedy udało nam się na chwilę je rozdzielić), sąsiadka ma zdarte do żywego łokcie (pies ciągnął ją za sobą po podjeździe), ja mam wybity palec. Wszyscy troje mamy zdarte gardła i obolałe mięśnie. Podobno ten pies, który ugryzł pójdzie na 20dniową obserwację weterynaryjną. Był szczepiony, ale podobno jest taki przepis. I do rzeczy- co można zrobić teraz? Psy są dorosłe. Nienawidzą się. Starszy jest łagodny do ludzi, młodszemu dziwnie z oczu patrzy i chociaż niby słucha się właścicieli, to ja za jego zachowanie i przewidywalność nie dałabym złamanego grosza i trzymam się z dala od niego. Oprócz dzisiejszego dnia.:roll: Doradźcie, co ci ludzie mogą zrobić? Nie ma co dyskutować o tym, że powinni myśleć wcześniej, bo TO już wiedzą. Teraz jest konkretny problem dwóch silnych psów, które się nie tolerują. Oddać? Kto weźmie takiego psa? Już rok temu chcieli oddać. Przyjechał facet- policjant. Popatrzył... i powiedział ' proszę państwa, ja mam dziecko' i pojechał... Uśpić? Zdrowy, młody pies..., a że nienawidzi rywala? Dodam, że sąsiedzi raczej na behawiorystę nie wydadzą pieniędzy, ale wspomnę im jutro o takiej możliwości.