Jump to content
Dogomania

szabsi

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szabsi

  1. Ale wiadomości! :lol: Prawie nie zaglądam na to forum, ale dziś chyba jakiś szósty zmysł mnie tu przywiódł. Cieszy mnie, że Gaja jest tam, gdzie jest.:) Wygląda na to, że po długim dryfowaniu szczęśliwie dobiła wreszcie do swojego portu docelowego.
  2. Ach! Ach! Jaki śmieszny wątek się zrobił... Po prostu boki zrywać... Co tam Gaja...czy jest leczona, czy jest pod opieką własciwych lekarzy. Widocznie zbyt trudne pytania padły, więc trzeba zamknąć wątek, rozmydlić i sprawa pod dywan. Zamiecione, posprzątane. Starałam się poznać specyfikę forum i chyba właśnie w tym wątku poznałam. Wystarczy. Pozostaje mi życzyć Paniom dalszej dobrej zabawy i tego, aby p."Gżegoż z rzonom hehe" nie pokazał środkowego palca za jakiś czas Gai.
  3. Panie odpowiedzialne za adopcję powinny sobie, dla własnego czystego sumienia, zadać pytanie, czy znają odpowiedzi na pytania anett. Jeżeli nie znają, to niech zastanowią się czy wszystkie wcześniejsze działania (nie ich, ale innych osób) i niebagatelne pieniądze, nie zostaną po prostu zmarnowane, jak wyrzucone na śmietnik. Gaja jest teraz młodą suką, mimo kalectwa, psem w pełni sił. Ale wymaga specjalnej i profesjonalnej opieki weterynaryjnej. Bez niej, za 2-3 lata może być bardzo duży problem.
  4. [quote name='ania z poznania']Z prostego powodu- nie czytałam wtedy wątku Gaji. A adopcjom zagranicznym jestem przeciwna zawsze, nie tylko w tym konkretnym przypadku, nigdy nie wydałam i nie wydam żadnego podopiecznego za granicę. Niestety dużo złego na ten temat słyszałam (nie szukając daleko- w Poznaniu psy na doświadczenia wysyłała była szefowa Toz-u), nie podoba mi się wysyłanie psa setki km, bez możliwości późniejszych kontroli.![/QUOTE] Czyli Ty byś zaprotestowała. Jednak panie z Łapy były cały czas w tym wątku i wiele innych osób też. I nie protestowały. Wręcz odwrotnie. Czy to znaczy, że Łapa wysyła psy za granicę? A może oznacza to po prostu, że nikt, absolutnie nikt, nie miał do Alexy żadnych zastrzeżeń i żadnych podstaw do tego typu oskarżeń jakie masz do przykładowej pani z TOZ. Co do kontroli... mam wrażenie, że nie macie żadnej kontroli nad tym, w jaki sposób sprawuje opieką nad Gają jej nowy pan. Nie ma w tym wątku żadnej, po prostu żadnej informacji o leczeniu tego psa. Oczywiście nie licząc sławnego konsylium lekarskiego i informacji, ze suka ma Acanę i ładną sierść. Ten pan nie podał żadnej konkretnej informacji o psie, za to pisze długie posty o wielu innych rzeczach. Wychodzi na to, że nowy właściciel może pokazać fundacji/stowarzyszeniu przysłowiowy środkowy palec niezależnie od tego czy mieszka Szwajcarii czy Polsce.
  5. [quote name='ania z poznania'] jest też ciężko uwierzyć w "wielką miłość" Alexy. Może poszłaby do pałacu, może na eksperymenty, tego nie wiemy i bez wizyt p/a i po/a nigdy byśmy się tego nie dowiedzieli. A powiedz sam, jak realnie widzisz takie wizyty?[/QUOTE] Dlaczego nie napisałaś takiego postu w maju czy czerwcu 2012, kiedy to zapadła decyzja, że Gaja jedzie do Alexy? Takiego postu nie napisał wtedy NIKT. Wtedy takiego problemu nie było? Wnioskując zaś z tego wątku pies wcale nie musi jechać daleko, równie dobrze może być w Poznaniu, a informacji i odpowiedzi na pytania o leczenie, zabiegi, nie ma (i nie będzie). Nikomu nie jest potrzebne C.V. p. Grzegorza. Gdyby tyle energii włożył w opis działań dot. Gai, ile włożył w bezproduktywne opowieści o swoim życiu, to byłoby dużo lepiej. Padły konkretne pytania i mimo tego, że pies jest tak blisko, Stowarzyszenie nie wie, co i kiedy zostało zrobione i jak można zrozumieć z wątku, w ogóle o to nowego właściciela nie spytało, ani nie próbowało zweryfikować. P.S. Maciej777 - dziękuję za odp.
  6. [quote name='Poker'] [B]Apeluję do Łapy [/B], aby schowała swoje ambicje do kieszeni i dla dobra psa wykonała rzetelną wizytę w DS. Gai. Oceniła jej sytuację i zadziałała jak przystoi osobom kochającym zwierzęta i dbającym o ich dobro.[/QUOTE] Ależ po cóż nachodzić znowu p.Grzegorza?:) wystarczy, że stowarzyszenie Łapa poprosi p.Grzegorza o adres kliniki, która opiekuje się Gają od 4-ch..., no dobra, od 3-ch miesięcy. I tam sprawdzi kiedy i jakie badania, szczepienia i co tam jeszcze było zrobione. Gaja miała konkretne zalecenia, więc wystarczy jak Łapa konkretnie zapyta co, kiedy i gdzie. Co i gdzie było zrobione przez 4 miesiące pobytu Gai w nowym domu (choćby ten RTG przedniej łapy) i poda wyniki badań, zalecenia. Albo inaczej- czy Gaję przez te kilka miesięcy w ogóle widział jakikolwiek lekarz? Taki, który chocby przyciął jej pazury. To nie złośliwość, ale normalne pytanie.
  7. Mam pytanie do Maciek777- 6 lutego poprosiłeś p.Grzegorza o info na priv w sprawie ustaleń po sympozjum 8 lekarzy (w tym 6 ortopedów) z Polski, którzy to właśnie tego dnia ustalali jakimi metodami można dalej pomóc Gai. Czy dostałeś jakąś odpowiedz? Nie chodzi mi o to CO dokładnie napisał p.Grzegorz, ale czy w ogóle odpisał i czy były to jakieś konkretne informacje mogące świadczyć o tym, że takie konsylium lekarskie odbyło się.
  8. Pan Grzegorz być może nie ma obowiązku udowadniać na forum wizyt u lekarzy, prowadzonej rehabilitacji itp, ale powinien mieć obowiązek przedstawić takie dowody stowarzyszeniu, ktore przeprowadziło adopcję. I stowarzyszenie powinno o to zadbać. Gaja nie jest zwykłym, zdrowym pieskiem, ale psem, który wymaga odpowiedniej opieki specjalistycznej. Po wizycie PA dowiedzieliśmy się, że Gajka jest kochana i szczęśliwa. Rouzmiem, że to informacje dla forum, ale Stowarzyszenie posiada również dokładne informacje jakie leczenie zostało wdrożone, jak i gdzie jest prowadzona rehabilitacja? Czy informacje p. Grzegorza o konsylium zostały potwierdzone czy przyjęte za dobrą monetę i tyle? Czy ja się mylę, czy osoba/ organ wydający psa do adopcji ma prawo sprawdzić czy informacje podawane przez nowego opiekuna są zgodne z prawdą? Jeżeli ja adoptując psa zoobowiązałam się do sterylizacji, to w kazdej chwili mogę spodziewać się pytania o to czy wywiazałam się z tego obowiązku i przedstawić na to papiery. Nie moją opowieść i słowo honoru, ale papiery lub kontakt do kliniki weterynaryjnej. Nie twierdzę, ze p. Grzegorz nie kocha tego psa, ale czy na pewno wywiązuje się z podjętego obowiązku w takim zakresie jak wymaga tego akurat Gaja?
  9. [quote name='ANETTTA']a szukasz ??? [IMG]http://img856.imageshack.us/img856/5031/cz1j.jpg[/IMG][/QUOTE] Szuka. Ja skierowałam tu koteczkę. Czytałam ten wątek wczoraj, a dziś zajrzałam na podforum Przygarnę psa i tam dogomaniaczka jostel5 założyła wątek dla koteczki, ktora szuka młodej bernardynki. Pomyślałam, że może Zuzia i koteczka18 przypadną sobie do serca.
  10. [quote name='ania z poznania']A mnie zastanawia dlaczego żadna z koleżanek Alexy, a przecież tyle ich ma- Linda, Brit, Leila, pracują jak tutaj napisały w jednej firmie, mało- piszą z jednego komputera (!)- nie napisała co się dzieje, jaka jest sytuacja? Teraz jakoś pisać potrafią na wyścigi, a wtedy zniknęły jakby je wymiotło.....? No dziwne.....[/QUOTE] Mam rozumieć, że doszukujesz się jakiegoś makiawelicznego planu ze strony osoby, która przez ponad 2 lata bardzo konsekwentnie i konkretnie pomagała psom z Dogo? Po czym w momencie, kiedy zdecydowała się na adopcję i został załatwiony paszport dla psa, którego ratowała przez ileś miesięcy, nagle ta osoba, dla żartu czy ze złośliwości, znika, zakazując jednocześnie osobom powiązanym ze sobą przekazywania informacji- po to, żeby pojawić się w z góry ustalonym momencie celem wywołania konsternacji? Tak to widzisz? Ja na tym forum bywam bardzo rzadko, a jeszcze rzadziej piszę. Z Aleksą nic wspólnego nie mam. Nasze wynurzenia i tak nie wpłyną na przebieg tej sprawy, więc nie ma sensu gimnastykować się tutaj.
  11. Czytałam ten wątek latem 2012 i byłam zachwycona rzeczowością, poświęceniem i jednocześnie skromnością Alexy. Informacje na bieżąco, konkrety, relacja na bieżąco i KONKRETNE pieniądze, które za tym szły- oczywiście od Alexy. Wątek przestałam czytać, kiedy zostało ustalone, że sunia ma paszport, czip i jedzie... do osoby, dzięki której wyszła ze schronu i miała opiekę jakby urodziła się milonerką. Była pewność, że pies znajdzie się w miejscu, gdzie otrzyma pomoc najlepszą, jaką mogą zaoferować kliniki szwajcarskie czy niemieckie- nadal niebagatelne pieniadze, ale wiadomo było, że Alexa zrobi wszystko, co w ludzkiej mocy i że, na szczęście, stać ją na to. Byłam też pewna, że co jak co, ale pełne i RZECZOWE relacje ze Szwajcarii będą regularnie na wątku Gai-Kai. Teraz wróciłam do wątku, a tu zmiana o 180*. Zastanawia mnie, czy naprawdę, mając adres, nazwisko, nie można było szukać Alexy przez ambasadę. Tam też pracują ludzie- można im przedstawić korespondencję, plany zaginionej Aleksy, dokonane sumy na rzecz suni. Może jednak informacje dałoby się uzyskać i wiedząc, że Alexa żyje, a domyslając się co przeżywa, dać jej jeszcze trochę czasu. Są też listy zwykłe, które można bylo przesłać- opisać sytuację, plany o szukaniu domu- listy po polsku i na wszelki wypadek po niemiecku. Tak samo DS do którego trafiła Gaja powinien dostać warunkową, np.3 miesięczna adopcję z zastrzeżeniem, że Alexa może wrócić. Ostatecznie wcześniej Gaja spędziła kilka miesięcy w hotelu i też przywiązała się do opiekunek. W momencie kiedy Alexa dała radę wrócić, sunia była u nowych osób 3(!) dni. To jak przystanek w czasie podróży wielu psów z Dogo. Rozumiem, że p.p mieli prawo przywiązać się po 3 dniach, ale gdyby Gaja trafiła do mnie, to z bólem serca, ale pojechalaby do swojej prawowitej Pani, której jedyną winą było to, że jej mąż zginął w wypadku, a ona sama przez kilka tygodni była w jakimś innym wymiarze z tego powodu. Jedyne czego żądałabym w zamian to dalszych relacji o losach suni- takich jak wcześniej były. Teraz marnie to widzę. DS ... Rozumiem, że może czuć się urażony, ale sposób wpisów, formulowanie myśli i inne rzeczy, ktore wskazują na poziom- no, cóż. Szczerze napiszę, nie podoba mi się. Zapewnienia, że suka będzie miała zrobioną protezę w Niemczech, czy będzie miała wszystko to, co zapewniła i mogła jej zapewnić Alexa... czy będzie miała czy nie będzie- pewnie się nie dowiemy, bo po prostu informacji nie będzie. Chyba, że Alexa zdecyduje się na sprawę sądową i ją wygra- myślę, że nawet zbanowana, znajdzie sposob by przekazywać osobom zainteresowanym (a sporo ich tu było) jakie są losy Gai-Kai.
  12. A czy zastanawiałyscie się nad podaniem mu zwykłych żwaczy wołowowych? Piszę o tym, bo moja suka miała ciagłe problemy żoładkowe- norma, biegunka, norma, norma, biegunka. I tak w kółko. Leki nie pomagały lub pomagały na krótko. 3 tygodnie temu kupiłam żwacze, dałam suce i problem biegunek zniknął. Dostaje teraz żwacze raz, dwa razy w tygodniu. Jeżeli Iwan przyjmował duże ilości leków przez długi czas, to możliwe, że ma wyjałowiony przewód pokarmowy, a czasami najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze.
  13. No, Kasiula! To wirtualnie Cię pozdrowię poprzez forum.:) Bardzo jesteś dzielna dziewczyna! Ja tu tylko od czasu do czasu, gościnnie zaglądam. Beata J. z drużyny palaczek laskowych DeWULotu czyli Kasi, Iwony W., Gośki Ż., no i Beaty J.;) Trzymaj się!
  14. Bardzo mi przykro, ale na razie muszę przystopować wpłaty na sunie. Jesteśmy w tym miesiącu grubo pod kreską. Wcześniej nie pisałam, bo miałam nadzieję, że coś się polepszy, ale niestety. Kiara też musi poczekać ze szkoleniem, ale na szczęście jest dość grzeczna i jakoś na razie dajemy radę bez, ale tak czy owak niedługo trzeba będzie znaleźć na to kasę. Mam nadzieję, że wyskoczymy z dołka. Pozdrawiam.
  15. Rozumiem, że brakujących rzeczy nie da się dołożyć do stworzonego bazarku? Dałam je dla Cezara i chciałabym żeby trafiły na bazarek dla niego. Wysłalam 27szt. Moich jest wystawionych 23szt. (od nr 1 do 25 są ode mnie, bez nr 3 i 24). Czyli 4szt. zapomniane- na pewno pasek ze skóry, gorsetowy. Oryginalny Armani- trochę kosztował jest naprawdę piękny i szkoda, że nie pojawił się na bazarku. Wydawało mi się, że Cezar potrzebuje pieniędzy na cito i chciałam szybko pomóc. Pozostałych niewystawionych 3 szt. nie jestem w stanie przypomnieć sobie teraz- paczka wysłana na początku lipca, trochę czasu minęło i karteczka ze spisem gdzieś mi się zapodziała. Pasek był jeden, dlatego wiem, że był wysłany.
  16. Nie widzę na bazarku paska Armani skorzanego- taki czarny, szeroki, gorsetowego typu, z wiązaniem- mam nadzieję, że nie zaginął. Paczka dotarła w całości? Opakowałam pancernie. Czegoś jeszcze nie ma, ale muszę sprawdzić ze spisem, bo nie pamietam co to było.
  17. Chyba mogę zabrać głos w temacie, bo moja Szaba została uśpiona w wieku 13 lat i miała to wszystko o czym napisała czarna anda poniżej. Nie miała odleżyn- nie doczekała ich i to było jej szczęście. Tak uważam. Z bólem serca, ale z miłości i szacunku dla naszej suni podjęliśmy decyzję o pozegnaniu. Zrobiliśmy to dla niej, a nie dla siebie. Kiedy zachorowała i przestała chodzić miala nas przy sobie bez przerwy. Wizyty weta kilka razy w tygodniu, materac dla mnie zniesiony do salonu obok jej pontonu, wstawanie do niej kilka razy w nocy, zmiana podkładów, kroplówki w domu, wynoszenie do ogrodu na rękach w dwie osoby, bo sama nie dałabym rady. Opieka jak nad malutkim dzieckiem. Masowanie łap, przekladanie, przenoszenie, wynoszenie, przecieta do kosci ręka męża przy budowie rampy na schody, kiedy jeszcze byla nadzieja, ze pies wstanie, glaskanie, siedzenie przy posłaniu- miala opiekę 24h/dobę, ale to była bardziej walka dla nas, niż dla niej. Teraz tak myślę i zastanawiam się czy może nie powinniśmy wcześniej podjąć tej decyzji- czy nie meczyliśmy niepotrzebnie psa przez co najmniej 2-3 tygodnie, kiedy juz bylo z nią kiepsko. Pocieszam się, ze miala nas przy sobie cały czas. Pieniądze to nie wszystko. Gdyby byla to tylko kwestia finansów, to nasza Szaba do dziś by żyła...[quote name='czarna anda']coz jestem w temacie dosc dobrze zorientowana to ze nie pisze oznacza ze nie wiem czy powinnam sie wypowiedziec bo moze zabrzmiec znowu kontrowersyjnie Wszystkie swiete ktore pisza o tym ze Roja trzeba leczyc i postawic na nogi nie wiedza co mowia 0 czy ktoras z ratowniczek na odleglosc kiedykolwiek miala doczynienia z psem w takim stanie ? watpie , nie macie pojecia o czym piszecie wybaczcie ale opieka nad psem starym niechodzacym z odlezynami wlasna niemoca i czasem ktory nie dzala n akorzysc to utopia. Akurat dobrze wiem co to tego rodzaju opieka i pisanie o tym w jakich warunkach chcialaybyscie/ chcielibyscie umiescic spa czyli bez psow z opieka cala dobe w domowych warunkach to sny o potedze - ktora wiec pytam z was mu to zapewni ?/?To co pisze Idausiek to jedna z madrzyejszych info na tym watku wybaczcie prostolinijnosc wypowiedzi. mysle o tym zeby zabrac psa nie od dzisiaj - tylko rozumiem ze to kiepskie warunki - inne psy - inne koty brak uwagi i atencji 24 godziny na dobe..... absurdalna sytuavja i wypowiedzi ktore wskazuja ze ci ktorzy pisza wiedza o tego rodzaju psach tyle co ja o bibli czyli wiem ze istnieje. Niech kazda z was uderzy sie w piers i zastanowi czy takiego zycia chcialaby dla swojejego dzieckas? matki? siebie ? Czy pies ktory cale zycie chodzil a teraz nie jest w stanie sie poruszyc o krok nie cierpi bedac n aprzeciwbolowych srodkach skazany na wysranie badz nie na wysikani ebadz nie - ktoras z was miala kiedys durne zapalenie pecherza ?? ratowanie dla swoich egoistycznych pobudek to jest dopiero egosiz a nie milosierdzie pieprzone. Skazywanie psa na zycie w takim stanie jest znecaniem sie i powinno byc karalne. To co mozn atemu psu zapewnic to godziwa spokojna smierc wsrod w miare bliskich mu osob ale zadna z was nie jest mu az tak bliska bo zadnej z was az tak nie zna A zabranie go do domu pokazanie jakie zycie jest piekne a potem odebranie tego zycia jest moralne ???/ To jest moj dylemat wlasnie - zabiore Roja do siebei przyzwyczaje pokaze ze czlowiek nie tylko bije i umieszcza w klatce i zadaje bol opatrujac rany ktore bola i dla zaciemnienia podajac leki przeciwbolowe a potem ot uspie go bo przestane dawac rady bo zadna z milosniczek zycia poczeteho z tego watku nie przyjedzie zeby mi pomoc go podnosic i gdziekolwiek zawiezc jak zawsze w tego rodzaju sytuavjach - zabrac zabrac pomozemy a potem cisza ..... cisza jak makiem zasial bo pies bezpieczny sumienia wyzwolone i czytse ufff koniec pracy ..... wiec przestancie pisac dyrdymaly i stawiac zamki na lodzie jesli ktos ma taka mozliwosc zeby zabrac Roja gdzie bedzie sam w domu i przewracac go z boku n abok co godzine stawiac i masowac niech si eodezwie albo przestancie pieprzyc[/QUOTE]
  18. No, niestety mialysmy dzis nieprzyjemne zdarzenie. Moze ktos coś doradzi. Wyszliśmy na spacer. Z 500m. od domu jest taki spory otwarty teren. Spuscilam Kiare ze smyczy. Biegalysmy i bawilysmy sie, kiedy zza drzew (jakieś 100m od nas) wybiegł bez smyczy młody labrador. Przywolalam Kiare, zapielam smycz. Pies nas zobaczył i zaczął pędzić do nas nie zważając na wołanie swojego pana. Kiedy do nas dobiegł, Kiara dostała szału ze strachu. Zaczela ujadac, zjezyla sie, wywijala na smyczy i sie wywinela. Labrador chciał sie bawić, ale Kiara w jakims amoku popedzila przed siebie, a on za nia. Bita droga w kierunku domu, potem na skos przez ulice (samochody). Juz myślałam, ze po obu psach!:( Pobieglam za nimi. Na szczęście udało im sie przebiec przez ta ulice. Kiara siedziała wtulona w furtkę domu i szczekala na tego psa. On biegał kilka metrów od niej. Zapielam jej obroze. Dziada, znaczy właściciela labradora ochrzanilam od gory do dołu, a facet i tak miał pretensje, ze o co raban- przecież nic sie nie stało, a jego pies chciał sie tylko pobawić. Teraz będziemy wychodzić tylko w szelkach, ale musze coś zadziałać w sprawie strachu Kiary przed innymi psami, bo sytuacja z obcym psem bez smyczy moze sie powtórzyć. Ona na widok obcych psow albo zamiera w bezruchu i nie chce sie ruszyć, albo jak pies jest zbyt blisko, to jezy sie, szczeka, chce atakować. Musimy jakos jej pomoc. Datego mam pytanie- jak i czy możecie ew. polecić kogoś z Warszawy do takiej pomocy.
  19. Poszła wpłata 150zl. na obie suki. Kiara ma juz ponad 60cm. Jeździ samochodem jak stara. Nie straszne jej samochody betoniary, dźwigi, kopary na działce. Pływa w jeziorze, choć na razie przy brzegu, śmiesznie sapiac i ciapciajac lapami. Na burze nie zwraca uwagi kompletnie. Czyli niby odważna, a spacerów w okolicy domu nie lubi. Chyba, ze idziemy we trójkę- mąż, ja i ona. Wtedy bardziej jej sie podoba i chętniej idzie naprzód. Jak tylko z jedna osoba, to siusiu i wracać, wracać! Dziwne.:) Odmówiła jedzenia chrupek. Teraz tylko indyk mielony, płatki ryżowe i marchewka. Biały serek uwielbia. I ostatnio arbuzy.
  20. [quote name='himba']Witaj szabsi! dzięki,że jesteś:) to świetna propozycja, dziewczyny mają robić bazarek i ja też dorzucę fanty, skontaktuj się z selegne:)[/QUOTE] Paczka ekonomiczna (waga 5,92kg) została wysłana na adres selegne. 27szt. ciuszkow rożnych. Kilka nowych z metkami,reszta używana sporadycznie. Mam nadzieje, ze bazarek przyniesie Cezarkowi troche kasy. Pozdrawiam.
  21. [B][/B][quote name='himba']Jak tu tłoczno......straszne, nikogo prócz Selegne nie obchodzi los tego biednego psa c,est la wie[/QUOTE] Rzeczywiście, nikt nie zagląda do tego biedaka, a himba jest sama z problemem.:( Moge przesłać wskazanej osobie paczkę z fantami na bazarek. Postaram sie wybrać jakieś sensowne ciuszki i gadżety. Coś sie z tego zawsze uzbiera. Oczywiście pod warunkiem, ze ktos jest chętny zrobic bazarek dla Cezara. Jezeli tak, to prosze adres na priv.
  22. [quote name='Mery779'][B]szabsi [/B]to sama słodycz na serce co piszesz o Kiarci :loveu::loveu: Ciesze się że tak ma u Was dobrze(który pies w schronisku może marzyć o poziomkach ze swojego ogródka) :lol: ...a swoja drogą niesamowite że pies lubi poziomki :crazyeye::lol: Jak masz może jakieś nowe fotki Kiary to prześlij mi na pocztę lub na tel to wstawię...bo i ciekawa jestem ja urosła ten "nasz" cykor :lol: Pozdrówka dla Waszej całej rodzinki i czekamy na wieści z pobytu Kiary na działce z jeziorem :lol: Dla Kiary całusy od całej rodzinki ;*******************************[/QUOTE] My tez calujemy.:) Niestety, ach! niestety, ale kąpieli w jeziorze nie bylo. Byla tylko kąpiel w deszczu. Najpierw pochmurne niebo, a potem ulewa i pospieszny wyjazd, wiec Kiara moze poplywa za tydzień.:) Kupiliśmy jej hamak do samochodu i nareszcie pies poczuł sie pewnie i komfortowo- w czasie drogi drzemka z poduszka pod głowa. Wygodnisia! Na działce byli geodeci, murarze- Kiara zachowywała grzeczny dystans, ale bez strachu. Ot, obcy, ale widocznie znajomi, wiec nalezy byc uprzejmym.;) Za to całkiem komediowo gonila zająca. Zając skakał, a ona całkiem jak on. Piiimm! Piiimm! Ta zajeczyca ma małego zajączka w krzakach na działce(schowała go w krzakach i maluch tam siedzi jak mysz pod miotla) i pewnie chciała sie do niego dostać, ale musiała poczekać aż odjedziemy. Na szczęście Kiara jest bardzo karna i na komende zawraca nawet jak taki fajny zając jest do łapania. kończę, bo znowu mnie wyloguje. Fotek z tego wyjazdu ładnych nie mam, ale jak coś ciekawego uda mi sie zrobic to prześle.:)
  23. [quote name='Mery779'][B]szabsi [/B]to sama słodycz na serce co piszesz o Kiarci :loveu::loveu: Ciesze się że tak ma u Was dobrze(który pies w schronisku może marzyć o poziomkach ze swojego ogródka) :lol: ...a swoja drogą niesamowite że pies lubi poziomki :crazyeye::lol: Jak masz może jakieś nowe fotki Kiary to prześlij mi na pocztę lub na tel to wstawię...bo i ciekawa jestem ja urosła ten "nasz" cykor :lol: Pozdrówka dla Waszej całej rodzinki i czekamy na wieści z pobytu Kiary na działce z jeziorem :lol: Dla Kiary całusy od całej rodzinki ;*******************************[/QUOTE] My tez calujemy.:) Niestety, ach! niestety, ale kąpieli w jeziorze nie bylo. Byla tylko kąpiel w deszczu. Najpierw pochmurne niebo, a potem ulewa i pospieszny wyjazd, wiec Kiara moze poplywa za tydzień.:) Kupiliśmy jej hamak do samochodu i nareszcie pies poczuł sie pewnie i komfortowo- w czasie drogi drzemka z poduszka pod głowa. Wygodnisia! Na działce byli geodeci, murarze- Kiara zachowywała grzeczny dystans, ale bez strachu. Ot, obcy, ale widocznie znajomi, wiec nalezy byc uprzejmym.;) Za to całkiem komediowo gonila zająca. Zając skakał, a ona całkiem jak on. Piiimm! Piiimm! Ta zajeczyca ma małego zajączka w krzakach na działce(schowała go w krzakach i maluch tam siedzi jak mysz pod miotla) i pewnie chciała sie do niego dostać, ale musiała poczekać aż odjedziemy. Na szczęście Kiara jest bardzo karna i na komende zawraca nawet jak taki fajny zając jest do łapania. kończę, bo znowu mnie wyloguje. Fotek z tego wyjazdu ładnych nie mam, ale jak coś ciekawego uda mi sie zrobic to prześle.:)
  24. Coś zapomniane te sunie.:( Nikt nie zagląda. A one nadal czekają... Z weselszej manki- Kiara jest superanckim piesem.:) Lubi biały serek, banany i poziomki. Poziomki sama sobie zbiera w ogrodzie, ale tylko te rosnące na obrzezu- dalej nie wchodzi, zeby nie niszczyć krzaczkow. Mimo, ze sporo biega po trawniku, to nie zdeptala ani jednego kwiatka! Na spacerach jest bardzo dzielna, pod warunkiem ze idziemy we trójkę. Jak jest tylko jedna osoba, to Kiarson juz taki odważny nie jest. Chodzi juz bez smyczy i bardzo sie pilnuje. Nie zaczepia rowerzystów, wędkarzy i spacerowiczow- mija ich "bez slowa". Psy na razie omija szerokim łukiem. Z kotem ma zajęcia w podgrupach ok.20-ej kazdego dnia- szaleją i bawią sie razem aż pióra ;) lecą. W ciagu dnia śpią razem, a jak kot wychodzi do ogrodu, to Kiara zagania go do domu jak owce. Jutro jedziemy prawie 200km. na dzialke. Zobaczymy jak zniesie podróż i czy spodoba jej sie działka i jezioro. Moze poplywa?:) Edit: niżej mozna nie czytac, bo coś dziwnie mi sie napisało. Jutro renomowanych jedziemy prawie 200km. na dzialke. Zobaczymy czy jej sie tam spodoba.:) Moze zechce wykąpać sie w jeziorze?
  25. Przykro czytac ten wątek. Jestem na forum od niedawna, ale psy miałam od "zawsze" i nie rozumiem dlaczego oferta domu stałego złożona przez dogomaniaczke została odrzucona. Nic nie zastąpi choremu psu prawdziwego domu- takiego z dywanem do lezenia (nawet z podkładem pod pupa) i stałej obecności człowieka przy boku. To wlasnie zaoferowała joteska. I nawet jezeli wahała sie i głośno zastanawiała, to nie swiadczy to o niestabilnosci, a raczej o odpowiedzialności i podejmowaniu przemyślanych decyzji- to plus dla joteski, a nie powód do skreslania. Przeczytałam cały ten wątek i widze wiecej plusów, ale nie bede powtarzać tego, co inni wyżej napisali. Po prostu zabralam głos, bo szkoda tego psa, który traci byc moze szanse na dobry, stały dom i odpowiedzialnych właścicieli.
×
×
  • Create New...