Jump to content
Dogomania

teacherka

Members
  • Posts

    313
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by teacherka

  1. Godzina W wyznaczona na 16:00. Jest bardzo słaba. Mam nie płakać, bo to złe fluidy i pies się martwi. Czekam żeby już nie cierpiała.
  2. Chodzi o oto, że jak Ją otworzą i zobaczą, że jest źle nie będą operować tylko uśpią podczas narkozy. Taką podjeliśmy decyzję. I boję się, że tak się stanie. Przede wszystkim - powiedział lekarz DOBRO PSA. Dobro właściciela jest na drugim miejscu.
  3. Cała rodzina czeka na weterynarza. Zaraz ma być. Tak się boimy, że trudno wypowiedzieć. Aurnia weszla po łóżko i nie chce wyjść. Trzeba rozebrać je i ją wyjąć.Ona chyba czuje, że jest źle i boli ją bardzo. A do tego zeskoczyła z pufy a jej nie wolno nawet dotykać do brzuszka. Boże Nie pozwól, żeby ode mnie odeszła!
  4. Pan Michał to rzeczywiście internista, ale współpracuje z chirurgiem i będą operować we dwoje. Niech już będzie jutro. Żeby łzy leczyły moja sunia mialaby 2 nowe zycie BEZ RAKA!
  5. Lekarz mojego pieska to Michał Lutomski (chwalony już na forum). Zaufałam mu ponieważ kocha zwierzęta. Zanim zrobił suni zastrzyki to ją pocałował w główkę. Poniewiedział, że trzeba się speszyć ale nie przyspieszać. Jutro ................
  6. Jakoś przeszła noc, ale nie spałam. Czuwałam i cały czas mi się wydawało, że to koniec. Wymiotowała parę razy brązową cieczą. Ma rozwolnienie (chociaż nie je i nie pije nic). Właśnie kończy się 2 butla kroplówki zaraz będzie 3 - inna. [B]Decyzja[/B] Dzisiaj był u mojego pieska weterynarz z kolejną porcją zastrzyków. Operacja ma być jutro. Decyzja jest taka, że jak po otworzeniu "brzuszka" okaże się, że jest źłe, przerzuty etc. to zostanie uśpiona podczas operacji. Mam się teraz czego trzymać. Mam nadzieję. Ale jężeli lekarz powie "jest beznadziejnie" to wolę, żeby się nie obudziła a nie potem patrzeć, jak umirera w bólach. Czy to dobra decyzja? Na pewno "Łatwiejsza".
  7. Ja na nic nie czekam. Decyzja była prawie natychmiastowa. Bez względu na koszty (pieniądze) operacja. Tylko, że lekarz powiedział, że Aurunia jest tak słaba dzisiaj, ze nie przeżyje operacji. Ma być jutro lub pojutrze (decyduje kondycja psa). Zaliczyła 1 i 1/2 butli kroplówki. A ja czuwam.
  8. Ma prawie 11 lat, ale mi się wydaje, że jest młoda i była bardzo energiczna. Decyzję zostawono mi bez komentarza, co lepiej, co gorzej. Lekarz czuł się w obowiązku (ponieważ operacja i wszystko z nią związane jest dość drogie) poinformować mnie, że szanse są, ale małe. Zdecydowanie większa jest możliwość porażki. Mieszkamy w Falenicy.
  9. [COLOR=black][FONT=Verdana]Witam wszystkich![/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Trafiłam na to forum, bo od paru godzin szukam pomocy. Pomocy dla siebie, bo moja "córcia" (AURUSIA) - jamnik długowłosy ma zdiagnozowany nowotwór śledziony, zapalenie wątroby i krwiaki. Nowotwór wylał. Pies jest tak wycieńczony, że nie można dzisiaj operować. Od paru godzin leży pod kroplówką w domu. A my wszyscy płaczemy. Parę godzin temu musieliśmy nagle zdecydować czy uśpić (podobno lepsze dla psa) czy leczyć - operować (z maleńkimi szansami) na powodzenie. I zdecyduj czy chcesz własnym wyborem podać śmiercionośny zastrzyk. Kiedyś na moich oczach w cierpieniu i bólu zdychał mój chomik, bo go nie pozwoliłam uśpić. I przyrzekłam, że już nigdy na to nie pozwolę. I nie dałam rady! NIE MOGĘ! A jak się uda?! Córki bym nie uśpiła a ona jest dla mnie członkiem rodziny a to, że pies to, co? Może nie doczekać operacji, może jej nie przeżyć, może odejść zaraz po lub wkrótce. Ale wtedy to nie ja wydam ten wyrok! A może go już wydałam skazując ją na cierpienia! I za wszystko czuję się winna! Jestem winna! Podejrzewałam, że coś się dzieje (zmiany optyczne), ale "czekałam" aż będzie krytycznie![/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]Boże jeszcze nie teraz!!!! Proszę!!![/FONT][/COLOR] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
×
×
  • Create New...