[COLOR=black][FONT=Verdana]Witam wszystkich![/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT=Verdana]Trafiłam na to forum, bo od paru godzin szukam pomocy. Pomocy dla siebie, bo moja "córcia" (AURUSIA) - jamnik długowłosy ma zdiagnozowany nowotwór śledziony, zapalenie wątroby i krwiaki. Nowotwór wylał. Pies jest tak wycieńczony, że nie można dzisiaj operować. Od paru godzin leży pod kroplówką w domu. A my wszyscy płaczemy. Parę godzin temu musieliśmy nagle zdecydować czy uśpić (podobno lepsze dla psa) czy leczyć - operować (z maleńkimi szansami) na powodzenie. I zdecyduj czy chcesz własnym wyborem podać śmiercionośny zastrzyk. Kiedyś na moich oczach w cierpieniu i bólu zdychał mój chomik, bo go nie pozwoliłam uśpić. I przyrzekłam, że już nigdy na to nie pozwolę. I nie dałam rady! NIE MOGĘ! A jak się uda?! Córki bym nie uśpiła a ona jest dla mnie członkiem rodziny a to, że pies to, co? Może nie doczekać operacji, może jej nie przeżyć, może odejść zaraz po lub wkrótce. Ale wtedy to nie ja wydam ten wyrok! A może go już wydałam skazując ją na cierpienia! I za wszystko czuję się winna! Jestem winna! Podejrzewałam, że coś się dzieje (zmiany optyczne), ale "czekałam" aż będzie krytycznie![/FONT][/COLOR]
[COLOR=black][FONT=Verdana]Boże jeszcze nie teraz!!!! Proszę!!![/FONT][/COLOR]
[FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]