Jump to content
Dogomania

sobotek

Members
  • Posts

    36
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sobotek

  1. Wet oglądał, nie było nic widać. Może zatkany kanał łzowy?
  2. Koksunię widziałam w naturze. Jest śliczna, słodka i mądra. Taka sunia to sama słodycz w domu. Maleństwo do przytulania i kochania.
  3. No i wylądowałem w łóżeczku z choróbskiem... Za to Fafik i Funia mają się baaardzo dobrze. Słychać tylko ich szczekanie na dworze. Walczą z kotami sąsiadów, a Fafik stara się wygrać z wilczurem z drugiej strony. Funia wcina serek z olejem lnianym. 2 pierwsze dni było trochę biegunkowo, teraz jest ok. Jedno oko Fafika ciągle łzawi i lekko ropieje. Krople mają być dawane do piątku, zobaczymy co dalej. Faficzek pokornieje, pięknie siada i podaje łapę. A z jakim wdziękiem łapę podaje Funia :)
  4. Nie tak bardzo... Możemy mniej niż byśmy chcieli. Na koncie są 2 wpłaty 40 zł i 15 zł. Jeszcze raz dziękujemy za nie. Mam nowe fotografie psinek, ale muszę je gdzieś umieścić, aby podać link.
  5. Dziękuję bardzo za przelewy. Dzisiaj mąż będzie w banku. Kontaktowałam się z inną lecznicą wet w sprawie Funi. Najgroźniejsze są guzy w płucach, bo bardzo szybko się rozrastają. Pod koniec daje się leki p/zapalne i sterydy. Żadnych zabiegów nie robi się psom z takim guzem :( Tak się zastanawiam na temat diety Budwig. Dawała ona rewelacyjne efekty w leczeniu ludzi chorych na raka. Spróbuję dawać Funi zmiksowany chudy biały ser z olejem lnianym budwigowym. Niechby sobie biedulka dożyła wiosennych dni. Fafikowi mam zakraplać oczy przez 14 dni. Po nocy miał jedno wyjątkowo paskudne. Znosi już lepiej zakrapianie. Fafik cały czas goni na podwórko, nie przeszkadza mu nawet deszcz. Funia wyleguje się otulona na swoim posłanku i słodko wpatruje się w oczy.
  6. Witam :hand: Drogi Pokerku, ogromne dzięki za założenie wątku i pomoc dla Funi i Fafika. Dziękuję też wszystkim, którzy chcą pomóc finansowo lub radą tym psiakom. Trochę nam się nazbierało tych zwierzaków, ale nie było wyjścia, Fafik i Funia już by nie żyły. Pokerku, wiemy, że Fafik potrzebuje przywódcy i na tym jedziemy. Dzisiaj z nim wygrałam, gdy wchodził w konflikt z psem sąsiada przez wysoki mur. Wynalazły paskudy na końcu szparę przy siatce i dwie mordy już się do siebie rzucały. Działo się to w miejscu trudno dostępnym dla człowieka i z narażeniem życia udało mi się go wydobyć za warstwę skóry na karku. Faficzek potem był baaardzo pokorny. Wygrywam z nim też 3 razy dziennie przy zakrapianiu oczu. Z pierwszym okiem jest łatwiej, ale i z drugim przychodzi... przy ziemi. To bardzo mądra psina. Morisek i Fafik to całkiem inne psy. Moriska wystarczy łagodnie poprosić, a on już spełnia każde życzenie i jest z tego powodu wariacko szczęśliwy. Fafik wymaga rozkazów, bo prośby by wykorzystał. Fafik jest starszy, wet ocenił go na 7-8 lat. Teraz o Funi. Jest przekochana i serce boli, że ma być tak krótko. Wet daje jej 3 miesiące... Miałam nadzieję, że chociaż rok, że pocieszy się stabilizacją na wiosnę, latem. Chyba lepiej, że nie jest teraz w mieszkaniu. Jest mniejsza różnica temperatur. Z bardzo ciepłego domu na mróz, to przy jej stanie chyba nie byłoby wskazane? Poza tym jest razem z Fafikiem, a czują się ze sobą świetnie. Nie wyobrażam sobie ich rozstania. W przypadku przerzutu do płuc operacja nie jest wskazana. Nie będą też czyszczone zęby, aby zwierzaka nie męczyć. Trzeba karmić Funię normalnie, bez nadmiaru witamin, aby nie karmić guzów. Taka jest opinia weta. Poczytałam trochę na forum o podobnych przypadkach. Cóż mogę zrobić więcej? Trudno będzie dokonać tego ostatecznego, gdy przyjdzie czas, ale wiemy że tak trzeba.
  7. Morisek to przecuuuudny pies. Jest bardzo oddany, posłuszny i ogromnie wdzięczny. Przed nim stoi wyzwanie w postaci 2 nowych przygarniętych psiaków wyratowanych od łopaty... Z sunią problemu nie będzie, ale czy zaakceptują się z nowym psem?
  8. [IMG]http://images45.fotosik.pl/161/c01386acaac1a3c4.jpg[/IMG] Czuwam... [IMG]http://images45.fotosik.pl/161/c29e37c9dba8abf3.jpg[/IMG] Kocham schody... [IMG]http://images48.fotosik.pl/161/04372ac06e2b2f79.jpg[/IMG] Miały być upały, czyli Morisek trochę oskubany...
  9. Nie mogę wstawić zdjęcia, ale uprzejmie donoszę, że: Morissoni ma się bardzo dobrze. Jest bardzo wesołym psem. Zwłaszcza około piątej rano. Odstawia wtedy taniec radości na łóżku i najlepiej wtedy kradnie mu się całuski. Jest to też sposób na zepchnięcie rozespanej koteczki z nóg swojej pani. Bardzo lubi bawić się rożnymi zabawkami. Najlepsze są do szarpania wstążki od kwiatów, szmaciany smerfik i gumowa owieczka od Poker. Bardzo pewnie czuje się już na swoim podwórku, a nawet sam wychodzi, poszczeka na kolegów i wraca szczęśliwy. Uwielbia klepanie po boczkach. Rozpływa się wówczas cały i liczy sforę biegając tam i z powrotem. Jest bardzo posłuszny. Wystarczy klasnąć, aby podszedł, pokazać dłoń i powiedzieć NIE WOLNO i zaraz robi to o co chodzi. Uwielbia wychodzić, ale poza swoim ogrodzeniem przestaje reagować na komendy i sprawia wiele kłopotów. U nas można spotkać agresywne psy i dlatego musimy ograniczać wyjścia. Jest tylko jeden problem. Morisek bardzo się drapie. Je Royala, ma Frontlina (jak koteczka), dostał u weterynarza zastrzyk sterydowy. Pomogło na chwilę. Ma pogryzione podwozie, a mi serce się ściska.
  10. Morisek to pies z sercem na łapie. Jest w pełni oddany człowiekowi. Kocha cały świat, włącznie z kotem. Dobrze, że jest z nami.
×
×
  • Create New...