nie - inna pani z Siedlc, ktora zobaczyła nasze plakaty i dzwoniła, bo sama podkarmiała psiaka i szukała dla niego domu, ale w koncu sama sie nim zaopiekowała...
i ona przekierowała nas do pani w Krzeszowicach, która przygarnia pieski i zebysmy sprawdzili czy nie ma tam Moruska.
Więc dopiero panią poznaliśmy i nie wiem gdzie chodzi do weterynarza... ani żadnych wiecej szczegółów...
Moruska szukamy już od dwóch miesięcy... i co raz bardziej wydaje się, że go ktoś poprostu zabrał...