Jump to content
Dogomania

Kociabanda2

Members
  • Posts

    8278
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kociabanda2

  1. dostałam dziś smsa od Pani Agnieszki :) U Bąbla wszystko dobrze :) Na spacerki chodzi jeszcze na smyczy, bo się bardzo cieszy z każdego wyjścia i chyba ciężko go upilnować :lol: Bardzo dobrze. Nie ma co się spieszyć za bardzo ze spuszczaniem malucha ze smyczy. Niech się najpierw nauczy przychodzenia na wołanie.
  2. [quote name='OlaLola']skrzynkę odepchałam, ale mi wyskakuje, że to Ty masz Kociabando zapchaną :evil_lol: w każdym razie to jest mój email, możesz wysłać tam w razie problemów. [EMAIL="yahoo1@amorki.pl"]yahoo1@amorki.pl[/EMAIL] Dziewczyny... dziś mieliśmy [B]PIERWSZĄ ADOPCJĘ!!! [/B]Państwo przyjechali aż z Mikołowa, szukali swojego kocika po większości schronisk, ale w końcu wybrali kociaka ze stadionu. Zostali poleceni przez Ewelinę (za co serdeczne dzięki) do nowego domku pojechał czarnuszek, jeden z trojga najmniejszego rodzeństwa. Pani właśnie chciała kruszynkę, chłopczyka no i maluszek się spodobał [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Kotek zostanie odpchlony, zaszczepiony, odrobaczony i wykastrowany [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Trzymajcie kciuki za maluszka za nowych państwa i jego dalsze nowe życie [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/ok.gif[/IMG] [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/ok.gif[/IMG][/QUOTE] Coś się dzieje z tymi skrzynkami :angryy: Ja mam wyczyszczoną skrzynkę. Wyślę na maila. Mocno trzymam kciuki za maluszka i jego nowy domek! [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/ok.gif[/IMG]
  3. [quote name='Nemi']Myślę, że nie tylko raczej, ale i zdecydowanie się nie nadaje :lol: Co do psów, to różnie z tym bywa - u nas na każdej posesji jest pies i przynajmniej jeden kot. Ale wydaje mi się, że to raczej wyjątek niż reguła. Co więcej, niektóre koty migrują - u nas zamieszkał kot sąsiadów i nawet psy przekonał, że jest niezbędny :roll: Myślę, że bez pośpiechu Lennox znajdzie swój mądry domek - przecież jest wyjątkowym kotem dla wyjątkowych ludzi :lol:[/QUOTE] Mój mąż nie jest wprawdzie zachwycony tym, że mamy kolejną mordkę do wyżywienia, no i faktycznie z finansami jest u nas bardzo krucho. Nie mam pojęcia skąd wziąć kasę na szczepienia malca... no ale z tego powodu nie możemy go przecież wypchnąć, gdziekolwiek tylko po to by się pozbyć problemu. Nie chcę by Lennox znowu znalazł się na ulicy :( A to taki oszołomek mały :D Wątpię by sam z siebie się pilnował na podwórku. Jak zobaczy motylki i muszki to pewnie poleci na oślep :/
  4. my nie byłyśmy w tym tygodniu w Józefowie :(
  5. [quote name='koosiek']Eh, ślepi ci ludzie :( Taki fajny psiak i nikt go nie chce :([/QUOTE] no właśnie :( a on tam biedny czeka :(
  6. Zatem czekamy na odpowiedź iwop :) Może Lunce się poszczęści? :) Basiu z tym balkonem i oknami to Pani z Canisu ma rację. Koty mają świetną równowagę i ostre pazurki i na drzewie zawsze mogą się pazurkami przytrzymać w razie konieczności. Niestety nie działa to na metalowym parapecie czy barierce balkonu :( Rozumiem, że Twoje koty już są nauczone nie włazić na barierki i parapety, ale nowy kotek może tego nie rozumieć. Nie rzadko zdarza się, że koty łażąc po barierce balkonu tracą równowagę jak zobaczą blisko przelatującego ptaka czy muchę. Machnie taki łapką za muchą i się zachwieje. Na drzewie przytrzymał by się pazurkami, ale w metalową barierkę nie da się wbić pazurków :( Po upadku z 3 piętra na miękką trawę może kotu nie stanie się wielka krzywda, ale pewnie będzie w szoku i poleci na oślep przed siebie, a wtedy trudno będzie go odnaleźć, no i jest ryzyko, że wpadnie pod samochód. Osobiście znam takie przypadki. Rodzice mojego męża uparcie nie zabezpieczają balkonu. Starsza (już nieżyjąca) koteczka nigdy nie łaziła po barierkach czy parapetach podobnie jak Twoje koty. Ona była raczej spokojną kotką. Nie interesowały ją specjalnie muszki i ptaki za oknem. Młodsza - Zuzia, natomiast często przesiaduje na balkonie i parapetach. Kilka razy już spadła :( Całe szczęście u nich balkony nie są usytuowane jeden pod drugim tylko tak krzywo - schodkowo. Trzy razy Zuzia miała farta i spadła do sąsiadów piętro niżej. Raz niestety poleciała z drugiej strony balkonu i spadła z drugiego piętra na dół. Szukaliśmy jej kilka dni i nocy. Szczęśliwie udało się ją znaleźć, jednak była bardzo przerażona i kilka tygodni była chyba w depresji, bo nie chciała nawet porządnie zjeść tylko leżała jakaś otępiała. Z kolei kot koleżanki często chadzał po parapecie mieszkania na ósmym piętrze i nigdy nic się nie działo. To był taki flegmatyczny i otyły kotek. Po ośmiu latach raz się pośliznął i spadł z tego ósmego piętra. Spadł oczywiście na cztery łapy, ale siła uderzenia w ziemię była bardzo duża. Po kilku dniach przeszukiwania okolic koleżanka znalazła go w krzakach martwego. Wet go obejrzał i stwierdził, że przy upadku żuchwa wbiła mu się w mózg. Nie umarł od razu :( Poleciał jeszcze w szoku przed siebie i umarł dopiero pod tym krzakiem :( Nie wiadomo jak długo się męczył :( Dlatego właśnie lepiej przy kotach mieć zabezpieczone okna i balkon. Jak wzięłam pierwszego swojego kota od razu zabezpieczyłam balkon, ale to było jeszcze jak mieszkałam z mamą. Teraz w nowym mieszkaniu nie było mnie stać od razu na osiatkowanie balkonu, dlatego wstawiłam tylko moskitiery w okna (by przynajmniej okna można było swobodnie otwierać), a na balkon kotów nie wypuszczam. Dopóki nie uzbieram na osiatkowanie balkonu, koty mają tam zakaz wstępu. Niestety trwa to już dwa lata, bo kasy nie mam :( Oczywiście to od Ciebie zależy czy zechcesz zabezpieczyć jakoś okna i balkon, ale daję pod rozwagę przypadki, które znam osobiście. Nie koniecznie trzeba zatrudniać do tego od razu profesjonalną firmę. Okna można zabezpieczyć taniej kupując siatki np. na animalii [URL]http://animalia.pl/szukaj.php?szukaj=okna&z=1&firma=&tylko=&sw=&o=0&c_o=&c_d=[/URL] Gorzej z balkonem :(
  7. [quote name='Pieseczkowo']Numer przekazałam acz kolwiek nic nie obiecuję,boję się,że jednak ślicznotek będzie musiał czekac na kolejnego pana:-(juz zaraz usunę wiadomości;)[/QUOTE] Dzięki Pieseczkowo :) Kurcze, nadal nie mogę wysłać do Ciebie pv :( Nie wiem o co chodzi. Odpowiem tutaj: Ile Lennox był z mamą nie wiemy, ale chyba głodował już jakiś czas, bo jest strasznie wychudzony :( widać mu kręgosłup i miednicę :( Odrobaczony jest. Ze szczepieniami wet kazał trochę odczekać. Zauważyliśmy też, że mały drapie uszy (mimo,że wyglądają na czyste). Wetka obejrzała pod mikroskopem to, co wygrzebała mu z uszu, ale świerzba nie znalazła. Zajrzała czymś głębiej i mówi, że na dnie uszu jest wydzielina, która może świadczyć o początkach świerzba. Dostał lekarstwo, które kosztowało nas 75zł :( Masakra :( To chyba tyle w temacie jego zdrowia. Lennox jest bardzo odważny i żywiołowy. Taki zawadiaka mały :) Całe ręce mam już podrapane, bo jak mu przeszkodzę w zabawie to mnie łobuz gryzie i drapie :D Jeśli chodzi o domki wychodzące to nie mam nic przeciwko pod warunkiem, że okolica jest w miarę bezpieczna no i że zanim zacznie się kota puszczać samopas, najpierw nauczy się go, gdzie jest jego dom. Trochę się obawiam takich adopcji, bo mam z tym złe doświadczenia. Raz dałam kociaka koleżance na wieś i po miesiącu kotka wzięło :( Przepadł bez wieści :( Innym razem kolega dał kociaka sąsiadce na wsi, a tydzień później przechodziłam kilka domów dalej i usłyszałam płacz. Ta sama koteczka stała na szczycie siatki (czyjegoś ogrodzenia) zaczepiona o drut i płakała. Była bardzo chuda (choć jak ją oddawaliśmy chuda nie była), brudna, wymalowana zieloną farbą, a do ogona miała przywiązany sznurek. Ogon był złamany. Baba dała kotkę do zabawy dzieciom :angryy: Oczywiście zabrałam ją stamtąd i została już u mnie. Nie trudno się też domyślić, że kolega zrobił babie niezłą awanturę. Tak więc domek wychodzący w ostateczności mógłby być, ale do bardzo odpowiedzialnych ludzi i mieszkających w bezpiecznej dla kota okolicy, a o to trudno. Mało jest w okolicach Warszawy miejsc, gdzie nie ma blisko ruchliwych ulic, a sąsiedzi nie mają psów. Niestety nie wszystkie psy tolerują koty. Pani która do mnie dzwoniła mówiła, że mieszka na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie na każdej posesji jest pies. Trudno się spodziewać, że każdy z nich będzie tolerował koty. Ponadto Lennox jest bardzo odważny, a mieszkając u nas już nauczył się, że pies to fajny kolega. Bardzo wątpię czy na widok psa natychmiast dałby nogi za pas :( No i jeszcze jedno. Pani chciała kotka dla córki. Ogólnie jestem przeciwna robieniu ze zwierząt prezentów dla dzieci. Co będzie jak dziecku kotek się nie spodoba, albo się znudzi? Na dodatek Lennox raczej nie nadaje się do dziecka. To nie jest kotek, który da się wozić w wózeczku i przebierać w coś tam. Nie jest flegmatycznym przytulaskiem. To charakternik i zawadiaka z dużymi pokładami energii. Owszem lubi się przytulić, ale dopiero wtedy, gdy się wyszaleje, naje i zachce mu się już spać :) Jak wpadnie w rytm zabawy to lepiej mu nie przerywać, bo jest w bardzo wojowniczym nastroju i traktuje rękę jak przeciwnika do pokonania :D Dziecko w tym momencie już wpadłoby w spazmy i poleciało z krzykiem do mamy. To nie jest kotek dla dziecka.
  8. Pieseczkowo, masz zapchaną skrzynkę chyba. Nie mogę Ci odpisać :(
  9. [quote name='Pieseczkowo']Napisałam Ci pv w sprawie domeczku dla koteczka. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź :)[/QUOTE] Odpowiedziałam :)
  10. [quote name='LadyBell']Witajcie ciotki, kociak jest cudowny i śliczny. Na pewno znajdzie szybko domek. W wolnej chwili mogę porobić mu trochę ogłoszeń. [/QUOTE] Jeśli byłabyś tak miła :) Nemi już zrobiła mu dużo ogłoszeń, ale ogłoszeń nigdy nie za wiele :) [QUOTE] Widać jest teraz jakiś wysyp kociąt. Nie dalej jak parę dni temu, gdy nad Warszawą pruła okropna ulewa od samochodu do samochodu biegała mała czarna kuleczka. Wracałam w ten deszcz z psem ze spaceru i coś nagle przebiegło mi po stopach. Najpierw myślałam że to wielki szczur. Dopiero po paru sekundach uświadomiłam sobie że to jednak kot. Czarny jak noc, przemoczony do suchej nitki z wielkimi jak satelity jasnymi ślipiami. Na moje oko ma max. 3-4 miesiące. Nie dał się złapać, uciekł na oślep przed siebie. Po burzy przeszłam się po osiedlu. Widziałam go i on widział mnie. I obserwował spod maski samochodu... do póki się nie ruszyłam. Wtedy robił unik i znikł za kolejnym autem. Był bardzo przerażony. Następnego dnia rano zostawiłam mu mleko w pudełeczku na zagrodzonym sztachetą trawniku. Ktoś inny zostawił trochę jedzenia z puszki/saszetki. Parę godzin później obie miski były puste a maluch siedział wciśnięty w tuje jakby chciał uniknąć całego świata. Bał się każdego ruchu człowieka. Dziś znowu go nakarmiłam, dałam pić. Tylko co dalej? Przebywa głównie na moim osiedlu, pod blokiem gdzie jest dość ruchliwy parking. Jeżdżą parę razy dziennie ciężarówki z dostawą do sklepów. Jest mnóstwo psów - kilka nieustannie chodzi bez smyczy.. Jak na razie kotka nie da rady złapać, nawet podstępem na jedzenie. Macie jakiś pomysł?[/QUOTE] Jeśli maluch ucieka od ludzi to strach trochę bawić się z nim w ganianki, bo może pod samochód wpaść. Proponowałabym albo powoli go oswajać jedzonkiem i cierpliwie czekać na dogodny moment, albo wypożyczyć klatkę pułapkę (chyba TOZ takie wypożycza). Jeśli uda Ci się przyuważyć, w której piwnicy on np. nocuje to ustawcie tam klatkę pułapkę z jedzeniem w środku. Jak kociak wejdzie jeść klatka się zamknie. Nie wiem co innego mogłabym podpowiedzieć :(
  11. [quote name='Nemi']Dzień miałam jakiś szalony, i nawet nie mogłam nic napisać. Ale czytałam :lol: Właśnie wpadłam, żeby sobie zrobić rajdzik po portalach z listy i dorobić ogłoszenia, a tu taka niespodzianka :lol: Oczywiście dołożę do allegro - o ile mi umiejętności starczy. Jakaś bardzo biegła nie jestem, a znajomy, który mógłby mi coś podpowiedzieć właśnie wyjechał na urlop. Więc zaraz się za to zabiorę - ale efektów nie gwarantuję :oops: Jak polegnę - po prostu wstawię link. Energii dzieciak ma mnóstwo i potrzebuje rozsądnego domku. Myślę, że pewnie było tak, że ktoś go sobie wziął, smark broił, to go wyrzucił :-( Doświadczeń jakichś wielkich nie mam, ale jak czasem czytam o kotkach, które wróciły z adopcji, to po protu uwierzyć nie mogę :shake: PS Niestety udało mi się wstawić tylko link. Zobaczcie jak wyszło [url]http://allegro.pl/show_item.php?item=1195979450[/url][/QUOTE] Dzięki Nemi :) Miałam dziś dwa telefony w sprawie malucha :) Jedna Pani waśnie zabrała ze słomczyna bardzo podobną koteczkę w tym samym wieku i sądzi, że Lennox może być jej braciszkiem. Sama ma już 6 kotów i 4 konie, ale jej znajomym bardzo podobała się ta mała, więc moze spodoba im się Lennox. Powiedziała, że zapyta ich w przyszłym tygodniu. Drugi telefon był od Pani, która chce kotka na już, bo kotem ma być prezentem dla jej córki... :( a córa wraca jutro z kolonii. Mają już jamnika i kota. Kociak miałby być wychodzący -domek z ogórdkiem. W sąsiedztwie dużo psów :( Pani mówi, że umowę adopcyją chętnie by podpisała, jest jak najbardziej za kastracją, ale uczciwie zapowiada, że nie jest w stanie upilnować kota, by nie chodził na zapsione posesje sąsiadów czy okoliczne drogi. Przynajmniej uczciwie postawiła sprawę.
  12. Klaudus_ Dziękuję, że jesteś :) [B]OlaLola[/B], mam dla Ciebie trochę info o dogomaniakach z okolic Tarnowskich Gór. Przekazuję na pw. Napisz zaproszenia na wątek do tych osób. edit: OlaLola masz chyba zapchaną skrzynkę :(
  13. mam jeszcze filmik :) Nemi dołożysz do allegro link do filmiku (to by coś kosztowało??) ? [video=youtube;a79NJzUUOu4]http://www.youtube.com/watch?v=a79NJzUUOu4[/video]
  14. przepraszam, ale nie pomogę Ci w ogłaszaniu :( To czasochłonne zajęcie, a ja na razie nie bardzo mam czas :( Porozsyłam trochę pw. Może trafię na kogoś, kto ma do Was bliżej i będzie mógł dać tymczas kotkom. W sumie chodzi tylko o kilka dni tymczasu - jak trafimy na kogoś z okolic to powinno i z tymczasem się udać.
  15. kurcze, najgorzej, że listę użytkowników wcięło już jakiś czas temu :( Jakby lista była dostępna to mogłybyśmy poszukać na dogo ludzi z tamtych okolic. Bez tej listy nie wiem, kurcze, jak trafić na kogoś kto mieszka niedaleko :( Czemu oni u licha usunęli nam ta listę? :angryy: Popytam. Może trafię na kogoś kto zna kogoś w okolicach Tarnowskich Gór... Nie wiem co innego mogłabym zrobić :(
  16. Obawiam się, że opiekun się nie znajdzie :( Sadząc po tym jak brudne dzieciak ma pazurki, i jak bardzo jest wychudzony (skóra i kości normalnie, cały kręgosłup na wierzchu :( ) przebywał na podwórku już jakiś czas. Jeśli wcześniej miał domek (o ile miał, a to możliwe, bo nie boi się ludzi, no ale mało prawdopodobne chyba) to domek go nie szuka :( Ja 17.08 wieczorem porozwieszałam po całym osiedlu ogłoszenia: na tablicach ogłoszeniowych i na klatkach schodowych najbliżej położonych budynków od miejsca, w którym go znalazłam. Nikt nie zadzwonił :( Jeśli ktoś by go szukał bez trudu już by znalazł. Najbardziej prawdopodone wydaje mi się, że ten kotamber to potomek jakieś wolnobytującej kici. Kotki idąc na polowanie czasem zostawiają swoje młode schowane, gdzieś w krzaczorach. Pewnie natknęły się na niego dzieci, których u nas na osiedlu jest zatrzęsienie i łażą samopas. Zabrały, pobawiły się, a wieczorem rodzice zabronili wziąć kotka do domu to zostawiły na podwórku... Słyszałam, że na łączce obok osiedla była jakaś kocia rodzinka (tam niestety wyprowadzane są masowo psy), ale już jej tam nie ma... Może to jedno z tamtych kociąt?
  17. dostałam zaproszenie, ale nie bardzo wiem jak mogłabym pomóc. Tarnowskie Góry jest dość daleko od Warszawy. Dobrze byłoby zwołać tu Ciotki z okolic.
  18. [quote name='wiolabiszop']Koty sasiadow mu się nie podobaja i czasami ma chętke je pogonić.[/QUOTE] A może właśnie mu się podobają i chciałby się z nimi pobawić? Nasz Fąfel jak widzi kota na ulicy od razu rwie się, by biegusiem się z nim przywitać. Nie rozumie głuptas, że kotki na ulicy nie są przyzwyczajone do psów, jak te z którymi mieszka, no i boją się jak jakiś pies biegnie w ich kierunku :( Oczywiście mu nie pozwalamy na takie witanie się z ulicznymi kotkami, bo to mogłoby się źle skończyć :( Fąfel nie ma wprawdzie złych zamiarów i na pewno nic by kotu nie zrobił, ale wystarczy, że przestraszy - kot pobiegnie w popłochu i nie wiadomo czy nie trafi akurat pod nadjeżdżające auto :( Dlatego Fąfel ma surowy zakaz zaczepiania kotów na ulicy. Niemniej on nie bardzo rozumie czemu nie pozwalamy mu się z kotkami bawić i czemu one przed nim uciekają :D Biegnie do nich w przyjaznych zamiarach.
  19. Nic nie napsocili jak byliśmy w pracy, a po powrocie Lennox nie dał spokoju póki nie zabrałam go do sypialni na zabawę. Bawiłam się z nim godzinę i usiłowałam robić zdjęcia. Większość wyszła rozmazana o ile w ogóle udawało mi się akurat trafić fotką w kota :D Mam sporo zdjęć ściany i pościeli :D Po godzinie nakarmiłam go i smark nareszcie dał się bez oporów zamknąć z powrotem do klatki. Zwinął się w kłębek w koszyczku i poszedł spać. Niestety nie na długo :/ Potem zaczął od nowa koncertować i przed spaniem zmuszona byłam jeszcze raz pomachać tą wędką :P Inaczej chyba by nam nie dał oka zmrużyć... terrorysta mały :)
  20. Bambino trzymamy kciuki za dom i tani kredyt! :) Garficiu Ty też trzymaj co tylko możesz :)
  21. Pozdrowienia i mizianko dla Starusia :) :Dog_run:
  22. [quote name='danka4u1'][IMG]http://i38.tinypic.com/2ylp5kz.jpg[/IMG] :lol:[B] OLIN WITA WSZYSTKICH Z UŚMIECHEM NA PYCHOLU[/B] :lol:[/QUOTE] Piękny pies :)
  23. iwop, gdzie się podziewasz????
  24. podniosę Kajtka :) Zdrowiej maluchu! I Wy Cioteczki też wracajcie szybko do zdrowia. Pieski czekają :)
  25. Saturn masz piękne ogłoszenie na allegro :) Może teraz Ci się poszczęści piesku?
×
×
  • Create New...