No dobrze, a skąd masz pewność, że znajomy pies nie miał styczności z wirusem? ;) Tego nie wie się nigdy...
Ja, jak już wspomniałam, robiłam dokładnie tak samo jak Ty... Rozumu nauczyła mnie tragedia sąsiadów. Aż mnie ciarki przechodzą na samą myśl, że to mógł być mój pies...