ewelinka88
Members-
Posts
62 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewelinka88
-
Gdy juz nadszedl dzien naszego wyjazdu bylysmy w 7niebie w pociagu tylko prowadzilysmy z mama rozmowy o Blance.Jak znalazlysmy sie juz w Opolu i ujzelismy Blanke ktora byla strasznie wystraszona wiadomo lzy nam poplynely ale smutne:-( ze sie nie ucieszyla ale czemu sie tu dziwic nie widziala nas dwa lata w samochodzie jak jechalysmy do Pani Celinki do domku to juz siedziala u mamusi na kolankach a potem troszke i u mnie:lol:w domku bylo wszystko dobrze jak juz mielismy sie wybierac na dworzec to mama wyciagnela torbe bo nasze pieski jak jezdzily na wiozke to tylko zawsze w torbie no i Blanka weszla do torby ktora byla wysciulana kocykiem poprostu piekny widok:loveu:w pociagu byla bardzo spokojna choc pilnowala i byla caly czas przy mamie :lol:
-
Blanka zginela 18maja 2007 roku kolo Łodzi raczy sie dokladnie to w Tuszynie razem ze swojm kompanem Kajtkiem byli zawsze nierozlaczni.Moja mama bardzo cierpiala po ich zaginieciu poprostu wszyscy cierpilismy po ich zaginieciu zglosila sie do Towarzystwa Opieki nad zwierzetami w polsce z siedziba w lodzi ale na marne bylo szukanie nie moglismy znalesc naszych pieskow.Cierpielismy caly czas ja szukalam blanki i kajtka na roznych stronkach internetowych,pomyslalam ze moze ktos je zabral na chandel szczeniaczkami do tak zwanych chodowli:angryy:i jak zwykle sie zdarza to pokazuja zdjecia rodzicow ale tez to nic nie dalo.Asz w koncu weszlam na Alegratka.pl i tam znalazlam Blanke odrazu ja poznalam oczywiscie po jej piepszykach ktore ma na buzi.Byla w tedy kolo 22 i tam byl nr tel do Pani Celinki zadzwonilam do mamy i kazalam jej zeby szybko zadzwonila i sie wszystkiego dowiedziala i mama tak zrobila.To byl chyba wtorek jak zobaczylam pierwszy raz Blanke a na odbior jej umowilismz sie na sobote od wtorku mama codziennie do mnie przychodzila i patrzylysmy na jej sliczne zdjecia i tak samo codziennie byl tel do pani Celinki,pytalismy sie jak sie czuje i wogole o wszystko sie pytalysmy bylysmy takie szczesliwe ze w koncu bedzie u nas w swoim domku tam gdzie zawsze bylo jej miejsce:lol:
-
Tak Blanusia w domku w pociągu była bardzo grzeczna siedziała cały czas przy mojej mamusi nie opuszczała jej na krok jak już znalazła się na swojej klatce czekała na mamusie i przed nią wchodziła na górę a pod drzwiami bardzo się cieszyła ogonek co chwila chodził odrazu wbiegła do kuchni i szukała swojego kajtka ale go nie było:-(ale jak już weszła do pokoju gościnnego odrazu na łóżeczko i szmatka do gryzienia szczęśliwa bo w domku :multi: Tata równiesz szczęśliwy płakał ze szczęścia i już wie że nigdy nie pozwoli już żeby Blanusię tyle złego spotkało,jestem bardzo szczęśliwa że już jest w naszym domku nasze serca już nie płaczą z żalu :multi: