Jump to content
Dogomania

bros

Members
  • Posts

    5244
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bros

  1. a ja znów głupieję - Brosio od wczoraj - 5 rano ma znów biegunkę :( bezkrwistą ale jeść znów nie chce , chudnie. chciałam wstawić fotki jak zdrowieje ale Picasa odmawia i jednocześnie jakieś załamanie - sama się chyba nabawię choroby wrzodowej przy tym stresie - a jutro do pracy w niedzielę kolejne Usg robimy
  2. [quote name='togaa']Kilka tyg. temu miałam przyjemność przypadkiem odwiedzić [B]Alika[/B]. Niestety, nie miałam przy sobie aparatu. To prawda, ma się chłopak baaardzo dobrze. Widać że jest kochany, zadbany a Pan bardzo się Nim cieszy !!![/QUOTE] oj ciociu a to ładnie tak przemilczeć taką istotną wizytę :) :eviltong: to mój jakby nie patrzeć wielki adopcyjny sukces więc tylko pomacham ozorkiem ;)
  3. a ja sobie właśnie przeczytałam wątek Alusia od początku , k woli przypomnienia i jestem naprawdę SZCZĘŚLIWYM człowiekiem :) "mój" cudowny czarny Alibaba - Mariuszu ogromnie ogromnie ściskam całą Waszą rodzinkę :)
  4. [quote name='abilab']Bo za TM zawsze jest ciepło i sieci delikatne słońce Klatke musisz sprzątac bo przeca sa inne swiniorki Kupuj 3 a jedna wieszaj na drzewku ptaszki chętnie podjedza A łez nie powstrzymuj bo nie wolno tyle moge Ci poradzic kochana trzymaj sie marmosiu sciskamy mocno[/QUOTE] bardzo pieknie napisane - podpisuję się zatem i tulę Cie :buzi: pamietam jak w liceum odeszła za TM moja najmądrzejsza papunia Iwonka ludzie byli bezwzględni nie rozumieli dlaczego tak strasznie rozpaczam po "głupim" ptaszku - ale ja go bardzo kochałam , a każda utrata miłości bardzo boli
  5. bo onki to nie głupie chłopaki som ;)
  6. [SIZE=3][B]PRZEKOPIOWUJE Z FB[/B][/SIZE] [B]PARYS CIERPI NA DYSPLAZJE STAWÓW BIODROWYCH - JUŻ NIEBAWEM BĘDZIEMY PRZEPROWADZAĆ NAJLEPSZY Z MOŻLIWYCH NA TĄ CHWILE ZABIEGÓW -PRZESZCZEP KOMÓREK MACIERZYSTYCH. Pamiętacie Parysa? Jeszcze niedawno wszyscy martwiliśmy się poranionymi łapami-jego stopy wyglądały tragicznie. Ok 2 miesiące zajęło nam wyleczenie go. Dziś nie ma śladu po ranach. Również dzięki Waszej ogromnej pomocy finansowej udało się zadbać o niego jak najlepiej. Podczas gdy stopy twardo stąpają po ziemi jego stawy bardzo przy tym cierpią. Okazało się bowiem, że Parys cierpi na DYSPLAZJĘ STAWÓW BIODROWYCH. Jego stan jest poważny. Obecnie zwyrodnienia powodują dość duży ból. Po konsultacjach z dr. Niedzielskim-chirurgiem i ortopedą wybraliśmy najlepszą możliwą drogę leczenia. Mianowicie aby usprawnić jego stawy chcemy przeprowadzić przeszczep KOMÓREK MACIERZYSTYCH. koszt zabiegu obustronnego to 2500zł. Zabieg ten po pierwsze zmniejszy ból a po drugie "naoliwi" staw . Już dziś wiemy, ze kilka podobnych temu zabiegów dało świetne rezultaty kliniczne. Poważny stan dysplatyczny utrudnia adopcję. Mimo wielu zgłoszeń-mało kto chce zdecydować się na adopcję psa , którego trzeba tak intensywnie leczyć od samego początku.My natomiast nie możemy pozwolić na to by Parys pozostał nieleczony. Parys również za kilka dni rozpocznie rehabilitacje w gabinecie VITA VET [URL="http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fwww.vitavet.eu%2F&h=fAQGwv4NBAQEQvHKY7PsN-qKtlWeXgAV_M6u0uPw9H6VmSQ&s=1"]http://www.vitavet.eu/[/URL] za co im szczególnie dziękujemy- tym bardziej, że zabiegi rehabilitacyjne będą przeprowadzone zupełnie non profit. [/B] [IMG]http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/263397_494804157226208_1583557674_n.jpg[/IMG]
  7. Dziekuję Damian miło czytac takie komplement :) najfajniejszy onek :) :laugh2_2::bluepaw: Brosik miał dziś króciutki spacerek po którym padł jak pluto, kompletnie mu formę odebrało, ale potrenujemy i wrócimy :) jutro juz kupujemy karmę Gastro Intestinal, bo brosik cały czas placze głodny, a zjada wszystko co dostaje z nadświetlną szybkością jak nigdy dotąd, taki z niego przeciez niejadek. Na spacerku ludzie patrzą na nas jak na właścicielkę z co najmniej psem bandytą - mega agresorem, spuszczony do ziemi łeb w mega kagańcu :roll: wygląda j niefajnie niestety, trudno jakoś przetrwamy.
  8. miód dla serca :) :)
  9. musicie to obrócić w dobro :) np dzięki ząbkom brosa zamiast linoleum w przedpokoju mam tak wytęsknione kafle :eviltong: edit: a Tobie Pokerku jako DT podniesiono poprzeczkę (awans? ) - po Frydze już tylko do rozpracowania trudniejsze przypadki.
  10. sunia odnaleziona :)
  11. bedąc dzis z brosem na zastrzykach u wet dostałam do ręki ogłoszenie pani szukała swojej suni, bez chipa bez adresówki :( została zgłoszona w schronisku [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-hGt_HR2pJU8/UKOtgNrqbBI/AAAAAAAAQAQ/CEgaC2HTYDU/s800/DSC_1124.jpg[/IMG]
  12. [quote name='gryf80']bros brali pod uwage parwowirozę?[/QUOTE] w Klinice p. wet mówiła ze jest to [B]porównywalne[/B] do Parwo u szczeniat, tylko szczenieta wiadomo jak przeważnie kończą to świństwo :( dzis brosowi kupiłam puszki RC Gastro Intestinal około 17 pół puszeczki napełni brzusio a brosek dziś już wyglada tak :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-5oHNhAxHMEo/UKOunV-5HQI/AAAAAAAAQAg/rm7QgBzw4Go/s640/DSC_1122-001.jpg[/IMG]
  13. bardzo Wam dziękuję za wsparcie, od popołudnia bros jest bardzo głodny a ja sie boję strasznie przekroczyć dawkę wiec stoi to moje ciele w wejściu do kuchni i płacze :( tak mi go żal Na dworek dostał wzmocnioną "klatkę" na pysio bo niepokorne zwierze jest i w sekundzie , kiedy cały czas go obserwuję miał w pysku ząbek czosnku, wyciągnęłam mu go z gardła praktycznie takie cuś mu zrobiłam [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-9H7SaZAUiOQ/UKLLQ9kLXOI/AAAAAAAAP_w/zwNf-vlTsas/s640/DSC_1111-001.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-UYQQ39pq8cE/UKLLRUM905I/AAAAAAAAP_4/8g7bXyk_Qy0/s640/DSC_1114-001.jpg[/IMG]
  14. dokładnie o to chodzi DONko o tą panikę - dla mnie było to tak jakby bros umierał na moich oczach edit: brosik wszędzie szuka jedzonka, i pada zrezygnowany W KUCHNI :) przeciez tam zawsze coś było !!!!
  15. [quote name='Banda Rexa']Czy są tutaj jakieś ludzie z Wrocławia (oczywiście oprócz tych, których znam osobiście :))? Bo jeśli tak to można by było wdrożyć jakieś działanie w realu na rzecz przynajmniej tych dwóch psów pani Zosi. Jakieś warsztaty na przykład mogę zrobić z odpłatnością na rzecz ... lub kantor wymiany ubrań / książek... ale potrzebne by było również wsparcie na miejscu. Niestety moja doba nie chce się rozciągać, a ze zdrowiem kiepsko, więc nieco muszę zbastować...[/QUOTE] nie wiem jak to bedzie przyszłościowo ponieważ właśnie stracilam pracę i muszę za 2 miesiace znależć nową , ale jeśli tylko mój czas pozwoli chętnie sie dołączę
  16. wiem ze to przypadek ale niestety nas to dotknęło [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/235521-Krwotoczne-zapalenie-jelit?p=19956689#post19956689[/url]
  17. Kochani założyłam wątek zerknijcie może kiedyś choć NIKOMU NIE ŻYCZĘ ktoś bedzie potrzebował wskazówek [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/235521-Krwotoczne-zapalenie-jelit?p=19956689#post19956689"][B]KRWOTOCZNE ZAPALENIE JELIT[/B][/URL]
  18. dzisiaj ponownie pytałam o regenerację jelit, powinny dojść do siebie za około miesiąc do 2 ale zalecana jest karma Gastryczna i taką z całą pewnością kupię. Może i najprawdopodobniej RC gastro intestinal, na około 3 miesięczną kurację. Do tego cos na wątrobę za kilka dni/ tydzień zależnie od postępów leczenia. Na szczęście mój skarb po maleńku dochodzi do siebie a ja mam wolne żeby się nim opiekować i nie spuszczać go z oczu. Napisałam to po to by ktoś taki jak ja zapłakany i szukający w necie słów pocieszenia, ze będzie dobrze mógł je znaleźć i przeczytać ze pomimo ze sytuacja wyglądała obłędnie rokowania są dobre i nadzieja na wyleczenie :) a i ewentualnie zobaczyć jaki był sposób leczenia. Do piatku Bros bedzie dostawał antybiotyk a jutro na pewno jeszcze Vitacon znikam , dziś może prześpimy trochę nocy spokojnie
  19. Moje umęczone szczęście sobota [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-BfqT19Le46U/UKFeIVNLihI/AAAAAAAAP78/8IcO-ozDWV8/s800/DSC_0989.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-iRBj6aCJNpc/UKFeos_6SuI/AAAAAAAAP8c/Mw1rAvJnRuo/s800/DSC_0995.jpg[/IMG] RC 2 saszetki rozpuszczone w pół litra wody wypite przez całą sobotę [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-LO_epsghBT0/UKFeX7SepiI/AAAAAAAAP8I/3-DqOCIZu0I/s640/DSC_0991.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-tTdfY1UqDas/UKFeYKtoqkI/AAAAAAAAP8M/UGo5lAATDa8/s640/DSC_0993.jpg[/IMG] saszetka RC rozpuszczona w pół litra wody wypita przez całą niedzielę [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-lPtTVxX87hk/UKFe6_REPCI/AAAAAAAAP-c/lAyDC_THCDE/s640/DSC_1008.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-VFG_9k2y3wU/UKFfNu-JWXI/AAAAAAAAP9U/2hL-6KAt9O8/s640/DSC_1027.jpg[/IMG] Brosio w niedzielę [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-46_d3NWgCWg/UKFe8DOHFFI/AAAAAAAAP9A/Yt-SjcMJbLA/s800/DSC_1009.jpg[/IMG] Brosio dzisiaj [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-smUNLTERJxc/UKFfdpBHOWI/AAAAAAAAP9s/v7juuUC4PNE/s640/DSC_1036.jpg[/IMG] dzisiejsze jedzenie broska [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-p99qfjXUlnw/UKFfqiVU3GI/AAAAAAAAP98/HJOTtDlyakw/s800/DSC_1044.jpg[/IMG]
  20. tutaj chodziliśmy dzień przed tym strasznym zapaleniem, w Kilnice pani wet zasugerowała mi ze mogło być tak ze w wodach na łąkach rozniosły się pestycydy z opryskiwanych pól a psy tam chłeptały wodę stąd takie zatrucie. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-6VgVpOU-YZk/UKFd1SDZzDI/AAAAAAAAP7U/6WppN4IRq-0/s800/DSC_0825.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-CG75IlJxuf0/UKFd2GrdaNI/AAAAAAAAP7Y/OTo1io6wW84/s800/DSC_0858.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-M91Ipy16Mew/UKFd2Qm1uHI/AAAAAAAAP7c/YpjtG9jb1vo/s800/DSC_0879.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-s7aaEJjhktU/UKFeFYcdX_I/AAAAAAAAP7s/a-0jIyThJCs/s800/DSC_0910.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-Lmla8-i5OPE/UKFeGEeNxWI/AAAAAAAAP7w/EwY_3kkgEKU/s800/DSC_0968.jpg[/IMG]
  21. [B][SIZE=3]Krwotoczne zapalenie jelit[/SIZE][/B] Tytułem wprowadzenia przedstawię skrótowo profil Brosa bo o nim tu napisze właśnie. Bros bez rodowodowy pies w typie owczarka niemieckiego, długowłosego. Typ łagodnego wielkoluda o małym rozumku. Prze kochany kudłaty szczekacz.Dysplastyk. Pies od małego wykazuje liczne alergie pokarmowe. Nie obce nam są skórne problemy oraz wielokrotnie nawracające biegunki. Badania pod kątem trzustkowym i próby wątrobowe w normie. Od prawie dwu tygodni borykaliśmy się z kolejnym biegunkowym problemem. Jednego dnia było normalnie drugiego gorzej. Niemniej nic czego byśmy wcześniej nie przerabiali. Noc z czwartku (08.11) na piątek nie zapowiadała aż takiego wybuchu. Bros kilka razy w nocy piszczał pod drzwiami, wiec biegłam z nim na podwórko (mieszkamy w starszym bloku na 4 piętrze z windą) a tam wyłącznie siurał. Tak kilka razy, aż w końcu o 3 w nocy zrobił normalna koopę. Rano w okolicach 7 usnęliśmy mocniej po tych eskapadach i około godziny 9 wstaliśmy. Bros niespodziewanie zawędrował do dziecinnego pokoju i zwymiotował ogromna ilością żółci, z kilkoma źdźbełkami trawy. To już coś musiało znaczyć. Natychmiast wyszliśmy do naszej lecznicy, która mamy dosłownie dwie ulice dalej. W drodze bros zwymiotował kolejny raz , tutaj zauważyłam w śluzie z żółci - ślady krwi. Bros został zbadany, osłuchany przez p.wet, zmierzona temperatura: 38,8, pobraliśmy krew do badania, dostał komplet zastrzyków, tak jak przy zatruciu Synulox 2,5 ml (antybiotyk) , metoclopramid 1 amp (przeciwwymiotny lek) , vitacon 1 amp (zawiera vit K) , dexafort 0,5 ml (preparat sterydowy) Wróciliśmy do domu ze świadomościa nadchodzącej biegunki. [B]Około godziny 11 zacząl się armagedon[/B] Bros zaczął nagle w domu robić pod siebie, śmierdzącą, burą maź, nie zdążył nawet zejść z posłania. Potem szedł przez całe mieszkanie i wszędzie budził. Trudno , rzucałam szmaty ręczniki gdzie się da, ale to co za chwilę się stało przeraziło mnie kompletnie. Pies stanął z oczami bez wyrazu, nawet nie przykucał a z jego poopy lała się rozrzedzona krew , wyglądało to jakby potoki krwistej wody się z niego pompowały. Podlogi mi dosłownie płynęły taka krwią. Wpadlam w panike , w dodatku będąc sama w domu. Nie mogłam dodzwonić się do męża, jedną reką wycierając psa,druga trzymajac telefon. Obłęd Szczęście ze mąż po 3-4 minutach wrócił do domu z rowerowego treningu, na ten moment akurat otworzył drzwi i zastał widok jak żywcem z horroru. Tutaj musicie mi uwierzyć że nie koloryzuję, bros waży 50 kg i jest naprawdę duuuzy więc wylewało się z niego naprawdę duuuużo. Płakałam, wydawało mi się ze tracę psa, nigdy wcześniej nawet nie miałam wyobrażenia o takich strasznych rzeczach, choć słyszałam. Natychmiast telefon do weta i jazda do samochodu. Cała klatka schodowa , winda schody były zalane krwistą wydzieliną. Bros cały zad, portki ogon miał we krwi. To wszystko mocno, charakterystycznie śmierdziało :( W gabinecie wet - natychmiast dostał kolejne leki i kroplówki. Kroplówka PWE (płyn wieloelektrolitowy) + Ringer (płyn infuzyjny, nawadniający) + wit B12, atropina 2 amp (lek rozkurczowy), vitacon 2 amp Pies nieprzytomny L Próba diagnozy – pani wet sugerowała bardzo ostre zatrucie, ja rozważałam zatrucie środkiem toksycznym - trutką na szczury , czego straszliwie się bałam. Myślałam tez nad podrażnieniem jelit np., zeżartą ukradkiem gdzieś na podwórku (mili sąsiedzi) kością, nie wiem zatkanym światłem jelita. Zapytałam o Usg, pani wet powiedziała ze na tym etapie nie uważa tego za konieczne. Czekamy na wyniki krwi. W trakcie kroplówki sytuacja z broskiem się uspakaja (ja nie). Dumam nad tym co bros ostatnio mógl pozreć, skad taka reakcja. Analizuje gdzie pod blokiem mógł zjeść trutkę , choć nie jest typem psa który zjada resztki czy jakieś obrzydlistwa, niemniej ufac psu na 100% nie można. Przypominam sobie gdzie ostatnio chodziliśmy. Minionej środy łaziliśmy po łąkach w Trestnie, psy buszowały w krzakach, czyżby tam coś znalazł ? Dalej panicznie się boję. Pani wet mnie uspakaja. Po ponad 2 godzinach wracamy z umęczonym psem do domu. Wysiadając z samochodu (mamy podwórko z dość dużym trawnikiem , ogrodzone) pies biegnie na trawę słaniając się na łapach i kucając wylewa się z niego kolejna masa krwistej wody tyle ze już dużo ciemniejsza, o matko jedyna, moje serce pęka ze strachu. Widok jest straszliwy. W domu pies pada bez kontaktu, co chwila muszę podmywać mu doopsko bo ulewa się krwista wydzielina. Miotam się. Dzwonie do pani wet. Mam czekać na wyniki. Pani wet mnie uspakaja, ze to wszystko niestety może tak wglądać i musimy przetrwać. Zostaje sama z brosem w domu, mąż musi wyjść do pracy. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Dzwonię do przyjaciół, namawiają mnie na wizytę na Klinikach, oferują pomoc w przewiezieniu, jestem fatalnie skołowana i tak samo spanikowana, i chyba w myśl zasady ze warto skonsultować się w 2-3 miejscach - ulegam. Pada decyzja, przyjeżdża po mnie kochana moja dusza pomocowa, jedziemy. Nie wiem czy mogę sobie pozwolić na reklame wobec tego profilaktycznie nie wymienię tutaj adresu i nazwy Kliniki ale jeśli ktoś z Was będzie chciał to na pw chętnie podam, oba, bo i moja pani wet i wymieniona klinika zasługują na dobre słowo. W klinice początkowy dogłębny wywiad, próba dotarcia do wyników krwi robionych brosowi rano zajmuje około godziny. Płacze na przemian z rozmową. Pies leży bezwładny. Przychodza wyniki, nie są złe, nie ma jedynie poziomów krzepliwości więc pobieramy krew, i czekamy. Czekamy nawet nie godzine w przeciagu której obsługa tak się mna zajmuje ze czuję się naprawdę dobrze zaopiekowana. Sa wyniki, świadczą one o mocnym zatruciu toksyną jednak NA SZCZĘŚCIE nie jest to toksyna (antykoagulant) którą zawierają trutki na szcury. To daje nadzieję. Robimy USG. Jelita są zmasakrowane, to doslownie opinia pani wet, bardzo obrazowo i szczególowo mi wszystko wyjaśnia, pokazuje. Jeśli ktoś z Was zna się na tym wstawiam zdjęcia Usg jelit. Watroba w normie, nerki oki. Jelita – stan opłakany. [B]Diagnoza – b.ostre zatrucie - czego skutkiem jest krwotoczne zapalenie jelit[/B]. Bros dodatkowo dostaje: Solvertyl 50 mg/2ml Zalecenia: BEZWZGLĘDNA glodówka Woda do picia w bardzo niewielkich ilosciach. W kolejnym dniu kontrola, powtórka antybiotyku, w zalezności od potrzeby plynoterapia, W razie potrzeby rtg jamy brzusznej i ewentualna endoskopia. Rtg nie mogło być wykonane w tym dniu ponieważ jelita ponaciagane do granic , zajmowały całą przestrzeń, dodatkowo mocno wypełnione plynem, nie pozwalaly na wlaściwy wynik badania. WIEM już co jest psu!!!!!!! Pytam czy życie brosa jest zagrożone ???? Odpowiedź brzmi NIE !!!!! Pytam czy stan jelit jest odwracalny Odpowiedź brzmi:jak najbardziej. UUUUFFFFF Ucieka ze mnie powietrze – jestem chyba najszczęśliwsza choc dalej bardzo wystraszona. Dostaje jeszcze informacje ze noc może wyglądac nienajlepiej, tak jak uprzedzala mnie moja pani wet może to wyglądać b.zle i trzeba to przetrwać. Plyny wypelniajace jelita muszą je opuscić :/ musimy uważać na odwodnienie Wychodzimy z Kliniki z poczuciem spelnienia obowiazku wobec tej kudlatej istoty, jednak tez a poczuciem winy ze nie prawidlowo dopilnowalśmy przyjaciela. Na parkingu kolejna akcja - z psa wyplywa „wiadro” krwistego plynu Widzi to osoba, której tak samo trudno było uwierzyć w moje słowa. Jest przerażona. Jedziemy do domu. Pies wniesiony , pada i odpływa w kosmos. Jest tak umęczony ze mam wrażenie ze mnie nie poznaje i jest mu kmpletnie obojetne co z nim się już dzieje. Około 21.40 bros wymiotuje, niewiele ale z krwią, ciemną z „fusami” Przed nami noc – noc podczas której zawsze wyłażą demony i nasilaja każde wrażenie. Noc mija nam jednak dosc spokojnie, o 1 w nocy oboje z meżem wynosimy psa w kocu żeby spokojnie mógł się wysikać – nie ma ochoty na nic - wracamy. Miejscem stojaka brosowego na karmę i wodę jest kuchnia w której bros znajduje swój azyl, tam chce pod stojakiem spać, szuka wody, unosi głowę i nawesza nie może pić dużo, właściwie milimetry odmierzone strzykawką. Podaje mu co pól godziny po 20 ml widać ze meczy go pragnienie. Siedze razem z nim na podlodze calą noc. Nad ranem wyprowadzam go z kuchni zamykam drzwi, uklada się pod nimi ale zasypia już mocniej, wie ze woda jest poza zasiegiem. SOBOTA: Rano jedziemy na kroplówkę do naszej pani wet, pod domem samo siku, bez kolejnych niespodzianek i w dodatku pies schodzi sam. Sobotnie leki: Ringer 500 ml, PWE 250 ml, wit B12, Synolux, Vitacon 2 amp, combivit Po kroplówce robimy na zmianę szybkie zakupy. Kupuję kleik ryżowy, pierś z indyka , marchewkę – to na niedzielę na obiadek. Wracamy do domu, znów na szczęście tylko siku bez atrakcji, i biegusiem do domku pod miseczkę, tyle ze się nie kładzie a stoi, stoi i czeka na napełnienie woda :( niestety musimy bardzo uważać. Do kuchni przynoszę posłanie brosowi , nie mogę patrzeć jak leży na ręcznikach. Siedzimy cały dzień w kuchni, ja ukradkiem popijam kawę. Mąż zarządził dzień bez obiadu żeby nie drażnić psiego nosa zapachami. Jednak decyduję się ugotować coś moim dzieciakom ich żołądki zdaja się nie mieć dna jak to nastolatki, konia z kopytami zjadają a nie sa niczemu winne. Dla mnie to tez zajęcie które mnie uspakaja a jestem blisko psa. Od pani wet dostalam 2 szetki RC do rozpuszczenia w wodzie, bros chętnie wypija po 20 ml. Przez cały dzień nic się nie dzieje, wychodzimy co 4 godziny na siku. Bros przesypia większą część dnia. Nigdzie nie chodzi tylko leży. Widać jak bardzo jest slaby. Zaczyna reagować na dźwięki – otwieranie drzwi, nawet próbuje oszczekiwać intruza. 22.40 wychodzimy na nocne sooo i niestety L bardzo nieladna krwawa śmierdząca prawie czarna biegunka nas zaniepakaja od nowa :( Piszemy do pani wet. Odpowiedź – tak może być !!! musicie przetrwać. Do rana pies straszliwie się kręci, szuka wody. Cwaniak poszedł do toalety, sprawdzic czy z muszli się nie da napić. W koncu zasypia. NIEDZIELA: Kolejna porcja antybiotyku, pozostałych leków i kroplówek. Duphalyte 250 ml ( jest preparatem do iniekcji zawierającym elektrolity, witaminy, aminokwasy i dekstrozę. Jest to izotoniczny roztwór nawadniający, ...) PWE 500 ml, Synulex, Vitacon 2 amp Dostaliśmy niestety dalszy zakaz podawania jedzenia, a wodę w małych , maleńkich ilościach. Do tego saszetka RC do rozpuszczenia w wodzie. Pies praktycznie leży wiekszosc dnia, pod wieczór szuka, zaczyna chodzic po domu, chyba odczuwa glód. Zapraszamy go na jego miejsce w pokoju, nie chce , wraca do kuchni. Staramy się nie miziać go przesadnie bo widać ze nie sprawia mu to przyjemnosci a raczej denerwuje. Nie mogę się jednak powstrzymać od drobnych całusów w uszko, nosek. Nie wiem czemu tak bardzo tam chce być, mniemam że pilnuje misek i czeka , wciąż czeka na ich napełnienie. On nie pojmuje chyba dlaczego go tak okrutnie, bezdusznie głodzimy :( Każde zejście na dwór na „wysik” jest dla mnie próbą, za każdym razem tak bardzo się boję ze znów zobaczę tę krew. Boje się o milion inych spraw, ze nie wróci do dawnej kondycji, ze spacery teraz to będzie mordęga pilnowania, ze swoboda będzie ograniczona dla brosa do minimum. Wciąż kłębia się we mnie pytania – jak gdzie i co tak bardzo podtruło mojego psa. Czy moglam temu zaobiec i jak bardzo przyczynilam się do tego. Czy to już koniec tej tortury ? czy to do nas już nie wróci ???? Nie muszę Wam pisac ze w trakcie ratowania życia psa nie myśli się ile za to trzeba zapłacić (a całkiem sporo), w takich chwilach to nieważne. Pewnie wiele z Was wie i zna uczucie strachu ze traci właśnie najdroższą istotę – w takich chwilach blaga się cały wszechświat o ratunek. Ratunek dla tych 4 najwspanialszych łap. PONIEDZIAŁEK jedziemy samochodem na kolejną porcję Duphalyte 250 ml, Nall:Glu 2:1, Synulox, Vitacon 2 amp podczas zmiany kroplówek wychodzimy na sik, ponieważ bros zaczyna straszliwie się wiercić i popiskiwać. Mam gula w gardle dlaczego. Przechodzimy kilka króków za lecznicę i pies się usadawia do koo. Zrobił koopę czarną ale jakby nie bardzo niepokojącą, niesamowite jest skąd ? od piątku NIC nie jadł , pił jedynie maleńkie ilości wody. Tutaj zapada decyzja pani wet - od jutra koniec nawadniania - dziś pierwsza próba podania kleiku ryżowego. :) Wracamy do domu pieszo po malutku, wciąż nos przyklejony do ziemi węszy a ja czujna do granic. W domu zasypia na kolejne pól dnia, pomimo ze kręce się cały czas po kuchni, pies śpi. Równo o godzinie 17.00 podaję mu papkę zmiksowanych: cieniutkiego płatka piersi z indyka z marchewką i kleikiem ryżówym. Czekamy na efekty. Nic sie nie dzieje, w między czasie jesteśmy 2 razy na siooo. Po 20.00 kolejne 2 łyżeczki. Na razie bez komplikacji...... kolejne 2 dostanie po 24.00 dalej nie chce wyjść z kuchni, wypraszany piszczy :( płacze Siedzę teraz patrzę na to wielkie cielątko i serce mnie boli jak bardzo jest głodny, nie odważe sie jednak podać mu więcej niz mozna, pilnuję dzieci i co chwila ostrzegam NIE wolno nam. Przed nami kolejne dni rehabilitacji jelitowej– mam nadzieje ze nie przyniosą już nic strasznego, zaskakującego. Postaram się jeszcze napisać kilka słów dziennie jak nam idzie I na koniec DZIĘKUJĘ wszystkim moim naprawde cudownym przyjaciolkom!!!!!!! DZIĘKUJĘ za Wasze wsparcie – to ogromnie, ogromnie dla mnie ważne – jesteście niezastąpione J
  22. Koperku ja i Ania pewnie się spotkamy jutro ale Wschodni czy Trestno do dogadania :) jutro śpie do oporu (9.00) :) czyli spacer grubo po 12-tej
  23. tutaj z bazarku odrobinka będzie dla Saszki http://www.dogomania.pl/forum/threads/234205-Marynarki-vel-%C5%BCakiety-zapraszamy-tu-kobiety-%29-TANIO!-dla-Filipa-i-Saszy-do-5-11?p=19885566#post19885566
  24. Amiś wekendowo u cioci bros :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-wWGKk4h6BSA/UIwD0gn30VI/AAAAAAAAPio/I_Lz-Wn3GA4/s720/DSC_0715.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-XA-zvWE2wZY/UIwEUIa148I/AAAAAAAAPjQ/WoHu4Hyd2gc/s720/DSC_0721.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-YIKSH4jO3TY/UIwE2J_clnI/AAAAAAAAPkI/oZhXEdD_mcg/s720/DSC_0735.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-T7Ia0_Ed5Fg/UIwFHBqKOMI/AAAAAAAAPkg/vB_i1KY725w/s720/DSC_0738.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Op_e70mwTBQ/UIwFVl2D75I/AAAAAAAAPk0/ssF2xX9qM2E/s720/DSC_0742.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-BW5gGxt4Oig/UIwFmcQKzII/AAAAAAAAPlQ/iMnTAW-b3lU/s720/DSC_0749.jpg[/IMG]
  25. mogłabym sprawdzić czy Joserę moglibyśmy mieć za mniej nawet niż 150 zł +/- 125 zł
×
×
  • Create New...