gdy wzięliśmy ją ze schroniska .
Urodziła się w schronisku i spędziła tam 2,5 roku .
Bała się dosłownie wszystkiego , światła , słońca , ruchu , dźwięków , ludzi daleko przejeżdżającego samochodu .
Poruszała się , a właściwie - pełzała na przykurczonych łapkach .
Nie chciała jeść , trzeba było karmić łyżką , albo z ręki .
Ale stopniowo uczyła się wszystkiego .
Dziś jest cudowną , kochaną i przepiękną suczką - naszą córeczką .
Podobieństwo do Milusi jest zarówno zewnętrzne , jak i wewnętrzne - te same reakcje i to samo zachowanie .
Jestem przekonany , ze Milusia też przeżyje taka metamorfozę i cudownie rozkwitnie . . .