Bez walki to ja się nie poddam. Najpierw spróbujemy funkcjonować ze sobą. Dodam, że psina jest bardzo rozpieszczona i pewnie tu też tkwi problem. Ciągle ćwiczymy przybycie nowego członka z lalką płaczącą. Lala jest przewijana, pachnie oliwką , próbujemy jakoś przyzwyczaić psa do nowej sytuacji. Tylko jak na shihtzaka przystało pies jest bardzo ciekawski i towarzyski.Wszędzie wpycha swój mokry nosek i o ile nas to bawiło do tej pory o tyle teraz będzie trzeba go tego oduczyć. Gdy wychodzimy pies skacze wkoło i szczeka z radości że to spacer, z reguły był brany, teraz muszę go oduczyć tego , bo nie podołam, wózek , pies na smyczy. Mam nadzieję, że rzeczywistość okaże się przyjemniejsza niż teraz to sobie wyobrażam. Pani wet. powiedziała, że najwyżej go trochę wyciszymy lekami uspakającymi. Ja byłam pełna optymizmu, że uda mi się to bez leków, ale teraz trochę mój zapał jest mniejszy, bo coraz mniej czasu a efektów nauki nie widać:lol:. Oby tylko z serduszkiem było ok, a reszta to tylko ciężka praca.