-
Posts
6379 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kana
-
[COLOR=black]Tekst ogłoszeniowy dla malutkiej : [/COLOR][QUOTE] [COLOR=black]Skazałeś mnie mój panie na okrutny los, na głód i chłód. Na bezlitosne pcheł kąsanie. Teraz to wiem - byłam po prostu niechciana. Byłam mała, kochałeś i tuliłeś mnie. Z ufnością patrzyły na Ciebie moje oczy psie. Dlaczego jesteś taki okrutny, że zgotowałeś mi los tak smutny? Wyrzucając mnie z samochodu, pokazałeś bezlitosną naturę swojego narodu. Bo tym się różni świat zwierząt od ludzkości, że ci pierwsi mają obowiązek odpowiedzialności. Na szczęście zjawili się opiekunowie wspaniali, którzy trafić mi do schroniska nie dali. A mój opiekun wszystkie smutki zagrzebie - gdyż czekam, na prawdziwą rodzinę która mnie nie zawiedzie. [/COLOR] [COLOR=black] Tak o nowy dom prosi Dona, niespełna 2 letnia sunia w typie amstaffa. Ile przeszła? Co przeżyła? Tylko ona tą tajemnice skrywa. Piękna, masywna, dobrze zbudowana. Szuka swojej ostatniej przystani. Trafiła do nas brudna, zapchlona, z chorymi uszami. Obraz nędzy i rozpaczy. Aczkolwiek Dona nadal kocha ludzi a swojego opiekuna obdarowuje szczególnym uczuciem. Mimo tego co przeszła widać, że chce znów zaufać człowiekowi, chce mieć kochający dom. Czeka na ludzi którzy rozumieją potrzeby rasy, jej wymagania i charakter tych psów. Dona jest jeszcze modeliną, którą można ułożyć i wychować pod siebie. Jest to sunia która potrzebuje wychowania i lekcji manier, która jak na młodego psa przystało zachowuje się jak dorastający psiak, chce się bawić i wygłupiać. Poza tym Dona jest w pełni z socjalizowanym, kochanym psem, który bardzo pragnie mieć swojego człowieka! Całuśna, kochana wariatka, której szczenięce figle i zabawy w głowie, pozytywnie nastawiona do każdego. Sunia doskonale podróżuje samochodem, jest również nauczona czystości w domu . W domu cicha i spokojna gdy ktoś w nim jest. Tutaj mały problem zaczyna się gdy Dona ma zostać sama. Ze względu na swoją przeszłość i obawę ponownego porzucenia, cierpi na delikatny lęk separacyjny, który objawia się próbą otwierania sobie drzwi. Aczkolwiek jest to do wypracowania. Poza tym nie demoluje domu. Jest karną i usłuchaną sunią, a przy konsekwentnym i odpowiedzialnym prowadzeniu jest psem idealnym! Dona aktualnie przebywa w domu tymczasowym w Gdańsku gdzie czeka na adopcję. Dona jest zaszczepiona i odrobaczona, po sterylizacji będzie gotowa do adopcji. To kochana suczka i zasługuje na dom pełen miłości i zrozumienia. Szukamy jej właściciela stanowczego i konsekwentnego, szukamy jej domu w którym zostanie pokochana bezwarunkowo i nieodwracalnie. Przed adopcją wymagana jest wizyta przed adopcyjna i podpisanie umowy adopcyjnej. [/COLOR] [COLOR=black]Kontakt w sprawie adopcji : Karolina - 606 635 019 meil : [EMAIL="Adopcja.psa@op.pl"]Adopcja.psa@op.pl[/EMAIL][/COLOR][/QUOTE]
-
połamana, młodziutka suńka w typie AMERICAN STAFFORDSHIRE TERRIER
Kana replied to diuna_wro's topic in Już w nowym domu
Alicja mamy podobne odczucia ;) -
połamana, młodziutka suńka w typie AMERICAN STAFFORDSHIRE TERRIER
Kana replied to diuna_wro's topic in Już w nowym domu
Dlaczego takie wymagania? -
W pierwszym poście nad pierwszym zdjęciem piszę że Warszawa. Kuba ma wyłączony telefon... to mnie już nie dziwi...
-
Znam tą sukę od małego i nie mogę uwierzyć że Kuba ją oddał ... Trzymam kciuki aby Sparta nie tułała się więcej po świecie i znalazła ten ostatni dom.
-
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jest to dla mnie na prawdę bardzo trudne i ciężkie, wiem, że nie zrobiłam wszystkiego tak jak to może powinno wyglądać w oczach innych. Przyznaję się że popełniłam kilka błędów, chociażby nie pisząc nic na forum o jej agresywnym zachowaniu, jednak nadzieja, że Hela zmieni swoje nastawienie i dojdziemy do jakiegoś porozumienia we mnie nie gasła. Wiem, byłam przygotowana, przyjmuje wszystkie ataki na siebie, rozumiem bo sama kiedyś byłam osobą atakującą, kiedy popełniłam takie błędy też zrozumiałam że nie atak jest tutaj rozwiązaniem. Zwłaszcza że wszystkich rzeczy nie piszę się na forum. Sprostuje może kilka niedomówień, bzdurą jest iż powiedziałam że jestem behawiorystą. To jest totalne przekręcanie wypowiedzianych przeze mnie słów. Oczywiście powiedziałam, że zajmuje się tym jako hobby, chcę się kształcić w tym kierunku i miałam psy o różnych problemach behawioralnych które prostowałam i którym znajdywałam kochające domy. Nie jestem ani alfą, ani omegą, jestem tylko człowiekiem, nie pozjadałam wszystkich rozumów, nie uważam się za nikogo ważnego, nawet nie mogłabym tak myśleć, aczkolwiek jako człowiek, nie wiem dlaczego bałam się pisać o takich problemach na forum, może widziałam co się dzieje przy takich akcjach i to , że znalazłam się w takiej a nie innej sytuacji po raz pierwszy sprawiło, że nie zrobiłam wszystkiego idealnie i nie dopiełam wszystkiego na ostatni guzik. Przyznaje się również, że mimo jej wyskoków do człowieka suka pojechała na próbę do nowego domu, tak jak wy myślałam że może to moje metody były złe, o których zaraz także napiszę bo tutaj też wyłapujecie tylko zdania które chcecie. Przyszły dom był poinformowany o wszystkich sytuacjach w których był problem, których suka sobie nie życzyła. Nawet pozwoliłam sobie zademonstrować kilka sytuacji na które powinno się uważać, by dać jasny obraz tej drugiej strony psa. Chciałam jej dać szansę, pozwolić spróbować, wszystko to było przed atakiem na twarz człowieka, przyszły dom był nastawiony na pracę z nią, aczkolwiek nie dziwię się że bali się o swoje życie kiedy suka po jednej nocy spędzonej w nowym miejscu zaczęła wprowadzać swoje zasady. Nigdy nie zatajałam prawdy osobom które były zainteresowane adopcją. To był uparty i bardzo pewny siebie pies, który miał problemy z dominacją, była charakterną indywidualistką. To że opisałam jedną metodę postępowania z nią nie oznacza, że nie próbowałam innych. Nie było tylko i wyłącznie na siłę wszystko robione, ktoś łapie za słówka że rzucałam psem... wtedy raczej chodziło mi o wyegzekwowanie wykonywanej czynności. Prośby i smaczki działały tylko "sekundowo", jak chciała to zeszła, jak nie chciała to tylko czekała aż ją zostawię w spokoju. Ćwiczyłyśmy metodą prób i błędów, kiedy zeszła dostawała smaczka, kiedy ją podnosiłam, bądź łapałam za miejsca "nietykalne" i nie posłużyła się zębami dostawała nagrodę. Generalnie kiedy tylko zabrała nagrodę znów robiła to co uważała za właściwe. Czyli np. z powrotem wchodziła na łóżko i zaczynała od początku. Nie wyobrażam sobie psa, który ma mieszkać z ludźmi i tak się zachowywać. Jasne, jeżeli wasz pies tak robi to wasza sprawa, jeżeli wam to nie przeszkadza to mi to lotto... Aczkolwiek jako prawny opiekun psa i osoba za nią odpowiedzialna nie mogłam pozwolić... sumienie by mi nie pozwoliło i nie dało spokoju by wyadoptować agresywnego psa jakiejkolwiek rodzinie. Jako rodzina zastępcza dla psa bezdomnego przy wyadoptowywaniu psa nie można mieć jakichkolwiek skrupułów i obaw, że coś może być nie tak. To ja jestem odpowiedzialna za psa i jeżeli by kogoś nie daj boże pogryzła, zagryzła czy stała by się jakakolwiek tragedia to ja jestem za to odpowiedzialna. Suka wykazywała agresję w normalnych codziennych sytuacjach domowych. Ktoś się pytał to po co podnosić psa, czy łapać go za obrożę... Czasami trzeba i to z psem zrobić, chociażby u weterynarza trzeba psa postawić na stole.. czasami trzeba psa na chwilę zamknąć w pokoju bo ktoś przyszedł albo coś się dzieje, skoro smaczki i prośby nie działały bo suka robiła totalnie co chciała...? Jakby się skończyło gdyby do psa leżącego na łóżku podeszło dziecko... Nie jest to decyzja którą podjęłam sama, była to bardzo trudna dla mnie sprawa, zawsze wiedziałam, że nadejdzie taki moment, trzeba się z tym liczyć biorąc psa po przejściach, nie ważne czy TTB czy innego, aczkolwiek tutaj trzeba pamiętać że to pies który ma potężną siłę, a nie dziamgający york który rozbawia wszystkich kiedy kogoś gryzie. Jak każdego psa który u mnie był, którym się opiekowałam, w którego wkładałam pracę nigdy nie zapomnę. Nie zapomnę nigdy tej pustki którą mi zostawiła w sercu, dziękuje jej za wszystkie wspólne chwilę i za to czego mnie nauczyła. Może macie rację, może nie powinnam się zajmować dalej TTB, może uśpienie własnego psa którego się kochało mnie przerosło... Pewnie większość z was, których nawet mnie nie zna nie będzie wierzyło w nic co piszę, aczkolwiek ta decyzja nie była moim widzimisię... Wiem również że żadne przeprosiny nie zmienią waszego nastawienia do mnie, prosiłabym tylko o wyrozumiałość i postawienie się w mojej sytuacji. Dziękuje wszystkim za pomoc, prosiłabym wpłacających aby napisać na jakiego psa mam przekazać pieniądze z mojego konta i z bazarków forumowiczów. -
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przepraszam was, nie jestem w stanie dzisiaj odpisać na zadawane przez was pytania... -
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak myślałam, że już będą sądy na mój temat. Rozumiem to, należą się wszystkim najszczersze przeprosiny za brak konkretnych informacji na temat jej zachowania. To co napiszę na pewno większość z was uzna za stek bzdur, nieważne, nie zmieni to nastawienia mojego do pomocy TTB. Od jakiegoś czasu noszę się do napisania o tej gorszej stronie Heli, ale nadzieja na jakiekolwiek rezultaty w jej zachowaniu cały czas mnie nie opuszczała. Moj strach i przerażenie, które wiąże się z myślą, że jest pies, po tylu latach, któremu nie uda się pomóc... Pierwszy pies, trudny przypadek, który stwarza zagrożenie dla człowieka i jest psem nieadopcyjnym... straszne uczucie... Hela po tygodniowym zaaklimatyzowaniu się u mnie pokazywała na prawdę jaka jest. Poznawałyśmy się nawzajem, swoich zachowań, reakcji i toku myślenia. Na początku ataki na moją osobę w normalnych codziennych sytuacjach dawała wiele do życzenia, aczkolwiek chciałam jej dać czas na zrozumienie mojej nauki i pokazać jej, że to co przeżyła wcześniej już nie wróci i teraz zaczyna się normalne życie. Łapanie, podnoszenie, próba dokładnych oględzin psa zawsze kończyła się warczeniem, a prawie zawsze atakiem. Nie jestem osobą którą to przeraża, która w takich momentach odpuszcza i ucieka... Ona niestety też nie była. Kolejnym, jednym z najgorszych przypadków było atakowanie bez uprzedzenia w momencie "zrzucenia" psa z łóżka, posłania, fotela. Wielokrotnie Hela wisiała na mojej ręce za to, nie zawahała się również ugryźć z pełną premedytacją inną część ciała np. nogi. Nie ważne było czy po dobroci czy na siłę, suka zawsze próbowała postawić na swoim, podniesiona ręka również prowokowała ją do użycia zębów. To są normalne domowe sytuacje, ale nie poddając się próbowałam jej wytłumaczyć wszelkimi sposobami, że obi źle. Z czasem jej "fochy" jak to nazywam, były coraz pewniejsze, ugryzieniem kończył się każdy kontakt z nią którego ona sobie nie życzyła. Nie można było jej wyprowadzić z pokoju, korytarza, skądkolwiek bo nie pozwała się ani zaprowadzić za obrożę ani niosąc. Ktoś z was zaraz napiszę "pfff, mój też tak robi...", ale nie widział jej osobiście w tych sytuacjach, to nie jest pies który ma zostać całe życie ze mną, to jest pies za którego ja jestem odpowiedzialna, którego ja z czystym sumieniem miałam komuś wyadoptować i spać spokojnie, wiedząc że Hela nikogo nie pogryzie ... Wiele do myślenia zaczęły mi dawać sytuację w których poprosiłam o pomoc inne osoby, myśląc że może Heli to ja nie podpasywałam. Niestety wszystkie próby, codzienne sytuację w których Hela okazywała agresję również się powtarzały. Ostatnimi dniami dostawałam alarmujące wieści od mojej współlokatorki że Hela na nią chciała ruszyć z zębami kiedy ta chciała ją przesunąć na kanapie, czy wziąć jej posłanie do prania. Prosiłam żeby odpuściła jej wiedząc że nie ma mnie na miejscu i znając jej nieobliczalność. Jako, że jest to pies od tylu lat kiedy nadszedł moment podjęciu decyzji na temat tego czy pies jest adopcyjny... czułam straszny żal ... Rozmawiałam z kilkoma osobami, w tym również z Agnieszką z Łodzi, która wspierała mnie duchowo i ogromnie mi pomogła. Wielokrotnie próbowałam skontaktować się z Magdą. Rozmawiałam również z moją przyjaciółką która jest behawiorystką. Owszem, Hela trafiła do nowego domu, dla mnie był idealny, mnóstwo ruchu, odpowiedzialny opiekun, bardzo zależało nowemu domowi na psie. Pojechała wieczorem, przejechała wiele kilometrów, nie zdążyłam nic napisać na forum, miałam wrócić do domu dopiero nad ranem na drugi dzień i napisać szczęśliwe informacje. Niestety nie zdążyłam gdyż miałam telefon, że Hela to nie pies dla nich. Nie rozumiałam dlaczego, co prawda domyślałam się, dopiero później dowiedziałam się że Hela próbowała ustawić sobie nowy dom za pomocą zębów, gdzie bez żadnego pohamowania ruszyła na jednego z opiekunów. Tak samo, w normalnej codziennej sytuacji. Stwierdziłam, że nie będę nic pisać, bo może to oni coś źle zrobili... tak sobie tłumaczyłam w głębi duszy, aczkolwiek jeszcze głębiej dziękowałam że nic poważnego się nie stało. Być może osoby chętne do adopcji czytają forum. Po co pisać źle o psie i zmniejszać mu szansę na dom ... Wtedy zaczęłam poważnie zastanawiać się nad adopcyjnością Heli.. Nie mogłam spać, racjonalnie myśleć z jej powodu, wiedząc, że jest pies który nie chce sobie dać pomóc... Przecież zawsze było tak fajnie, radziłam sobie z psami, prostowałam je i znajdywałam kochające domy, a tu nagle pies z wielkim znakiem zapytania. Po tylu latach znalazł się pies, który jest nieadopcyjny, który stwarza zagrożenie i to nie przez swoją jakąś traumę, złą przeszłość, tylko przez swój charakter i nieobliczalność. Hela wszystkie swoje niedogodności załatwiała agresją, próbą dominacji, silnym i upartym charakterem. Ostatni jej wyskok który chyba zaważył nad moją decyzją, był atak na człowieka, niby znowu, aczkolwiek Hela doskoczyła do twarzy. Klasyczna sytuacja, siedzimy przy kawie, rozmawiamy, wszystko spokojnie, jak zawsze, normalna sytuacja, Hela zaczęła próbować zwrócić na siebie uwagę, biegała, przychodziła, wielokrotne próby jej uspokojenia nie dawały rezultatu. W końcu chciałam Helę zamknąć w drugim pokoju, by się trochę wyciszyła. Próba złapania za kark i wyprowadzenia skończyła się ostrym warczeniem, po słownym skarceniu i puszczeniu jej sytuacja się powtórzyła, więc chciałam ją po prostu zanieść, w momencie podnoszenia Helga zaczęła agresywnie próbować pierw ugryźć w ręce aż zaczęła skakać mi do twarzy kłapiąc przy tym zębami. Gdyby nie to, że w odpowiednim momencie schylając się do niej odsunęłam twarz, nie skończyło by się na zatopieniu jednego kła przy moim ustach... Zarówno ja jak i osoby obserwujące to zdarzenie byliśmy w wielkim szoku, że Hela posunęła się do tak mocnego stopnia zaatakowania człowieka. Od tamtej pory wiedziałam, że to już nie są żarty... Wiedziałam już że ja nie wydam jej nikomu, nie mogłabym spać spokojnie nosząc się z myślą , czy Hela dzisiaj nikogo nie pogryzie... czy nie skoczy komuś do gardła. To były codzienne normalne sytuację, pies adopcyjny nie miał prawa się tak zachowywać. Dzwoniłam do Magdy, wczoraj poinformowałam ją jaką decyzję chcę dzisiaj podjąć. Opowiedziałam jej o wszystkich sytuacjach, zgodziła się ze mną że taki pies jest nieadopcyjny. Rozmawiałyśmy długo, była zszokowana, bo Hela wcześniej takich sytuacji nie było, aczkolwiek wiadomo że pies siedzący w boksie nie może być dokładnie sprawdzony w domowych warunkach. Poprosiła mnie tylko o wypisaniu jej chipa z bazy danych identyfikacji. Na prawdę wszystkich bardzo mocno przepraszam, że nie napisałam tego na wątku, ale kiedy tylko chciałam do tego zasiąść łzy napływały mi do oczu, wiedząc jaką wszyscy podejmiemy decyzję. To nie jest robienie tajemnicy bo kontaktowałam się z dziewczynami telefonicznie. Nigdy nie musiałam rozważyć tak poważnej decyzji, nigdy nie myślałam, że będę w podobnej sytuacji co inni forumowicze którzy muszą uśpić psa z powodu agresji... Spędziłam z tą suką dużo czasu, włożyłam w nią dużo pracy, przywiązałam się do niej cholernie... Proszę o zrozumienie i wybaczenie tego... jest mi cholernie ciężko, jestem zła na siebie, nie na nią... jestem zła że nie mogłam jej pomóc... Że mi się nie udało... Wybaczam jej wszystko, wybaczam... bo wiem, że nie ona temu winna... Przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi, chciałabym napisać wszystko, ale mam taki żal i ból w sercu, którego nigdy nie zapomnę... Dzisiaj Hela przekroczyła TM, jest już tam gdzie nikt jej nie porzuci i nie przywiążę do barierki... [*] Odnośnie osób które oskarżały mnie o zbieraniu sobie pieniędzy na psa... rozliczenie jest robione na bieżącą, w miarę możliwości czasowych. Pozostało trochę na koncie Heli, chciałabym aby osoby wpłacające zadecydowały na jakiego psiaka mają iść pieniądze. Hela ja Cię bardzo przepraszam... przepraszam, że mimo wysiłku i starań, nie mogliśmy Ci pomóc... Dziękuje wszystkim którzy wspierali mnie cały czas. Rozumiem, że teraz wiele osób się odwróci ode mnie. To był, jest i będzie trudny czas dla mnie. Niestety... wszyscy są szczęśliwi kiedy pies idzie do DS ale kiedy trzeba wyprawić go za TM to idzie za tym lincz... Mój prosiaku... [*] -
DONA rednose-ka ... po 2 latach w końcu w swoim domu!!
Kana replied to Kajusza's topic in Już w nowym domu
Takie pseudo hotele powinno się tępić! Ciekawe czy zarejestrowany chociaż... :/ -
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Magda zróbcie ogłoszenia - szczeniak raz dwa pójdzie. -
Szczeniaki z działek uratowane.Ich piekna mama do schronu?!
Kana replied to Betbet's topic in Już w nowym domu
Moja też w DS :) -
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=67&t=6810 -
Sunia Chińskiego Grzywacza. Dejzi-nasze słoneczko już za TM
Kana replied to Kana's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ojej moje cudeńko! Ciesze się że maleńka już lepiej :) proszę wycałowac ferajnę! :loveu: Wstawie zdjęcia żeby lepiej się oglądało :) -
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
Kana replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
Widzę tutaj duzo niejasności. Agnieszko musiałaś przeżyć jakiś dramat, rozumiem ale może coś chociaż w skrócie napiszesz żebyśmy mieli jakiś obraz sytuacji jaka ona jest ? Ja przede wszystkim zastanawiam się czy to pies adopcyjny... -
Szczeniaki z działek uratowane.Ich piekna mama do schronu?!
Kana replied to Betbet's topic in Już w nowym domu
Moja lalka 3 miesięczna będzie duża - [url]http://allegro.pl/wywalil-mnie-do-lasu-nie-sprzedalam-sie-szczeniak-i1888668511.html[/url] -
Przejęzyczyłam się, warknęła na dziecko. Więc tak czy siak normalna matka nie zaryzykowałaby do dziecka. Aczkolwiek może to świadczyć o tym że to byla ściema. Mona to weź do domu... chociaż ja nie widzę tutaj chorych sytuacji ... albo nie wiem o kim mówisz.
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Kana replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
[B][COLOR=black][COLOR=blue]Takiego etapu życia w którym zaznało się głodu, strachu i tęsknoty nie można tak po prostu wymazać z pamięci. Te myśli wciąż powracają do mnie, wspomnienia tych ciężkich chwil mojego życia. Na pewno pamiętają je moi towarzysze niedoli, którzy także czuli każdego poranka te kilkanaście psich oddechów w pokoju. Było nas tam sporo, miejsca mało, jedzenia tyle że tylko jeden by się najadł. Mi udało się przeżyć, wiara w nadejście lepszego jutra przytrzymała mnie przy życiu. Niestety nie wszystkim się to udawało. Był jeszcze on, nasz pan przy którym wiernie trwaliśmy, mimo głodu i cierpienia które nam sprawiał. Kiedy myślałam, że moje życie będzie takie do końca, stało się coś nieoczekiwanego... Wyszłam na słońce, powąchałam kawałek trawy, wciągnęłam świeżego powietrza i już wiedziałam że nadeszła ta chwila kiedy los się do mnie odwrócił..[/COLOR] [COLOR=green]Teraz Isia czeka na szczęśliwe zakończenie tej smutnej historii. Jest młodą, około 3 letnią sunią w typie jamnika krótkowłosego. Wierzymy że znajdzie się osoba która pokocha ją całym sercem i odmieni jej los. Wesoła, w pełni radosna sunia, która kocha i pragnie kontaktu z człowiekiem. Mimo przeżyć, oaza łagodności do ludzi oraz innych psów. Isia jest zaszczepiona, odrobaczona i wysterylizowana. Na nową rodzinę oczekuje w hotelu dla psów k. Gdańska. Przed adopcją wymagane jest podpisanie umowy adopcyjnej. [/COLOR] [/COLOR] [COLOR=red] Kontakt w sprawie adopcji : Karolina - 606 635 019 [email]Adopcja.psa@op.pl[/email][/COLOR][/B] [B][COLOR=red][/COLOR][/B] [IMG]http://img542.imageshack.us/img542/7875/77197595.jpg[/IMG] [IMG]http://img192.imageshack.us/img192/4397/28756899.jpg[/IMG] [IMG]http://img685.imageshack.us/img685/1065/20907185.jpg[/IMG] [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/306/81568596.jpg[/IMG] [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/8793/88298850.jpg[/IMG] -
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak zaraz wystawie :) -
Jestem i ja :) Dziewczyny babka musiała ściemnić że ugryzła dziecko, bo by nie chciała jej z powrotem! Chyba że dziecka nie kocha :lol: Zróbcie pierw sterylkę ...
-
Komornik juz sie zbliza,juz puka do Kseni drzwi...............
Kana replied to Marinka's topic in Już w nowym domu
A coś się stało że Ksenia nie mogła zostać w DT? -
Wyrzucona, w ciąży, przerażona- MAJECZKA.. ma najwspanialszy DS!!!!
Kana replied to Kana's topic in Już w nowym domu
Tak potwierdzam! To moje cudeńko :loveu: Ej ej a są takie większych rozmiarów?? :) -
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ahh zapomniałam pochwalić się kolejnym nabytkiem w domu: http://amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=6790 -
DORA - cudowna amstaffka wyrzucona na ulicę, znalazła dom
Kana replied to cavani's topic in Już w nowym domu
A co z tymi domkami z Trójmiasta? Proszę pozdrowić Dorotkę ode mnie i mojej psiej ekipy :) -
HELA nie prosi już o DT, bo właśnie została uśpiona !
Kana replied to Magda779's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Helenka w miarę grzeczna. To typowo domowa sunia. Z Herą nie ma konfliktów, aczkolwiek jest psem bardzo dominacyjnym i zadziornym :) Ma mnóstwo energii, czasami aż za dużo - jakby miała jakieś dobre baterie :cool3: Juz czasami to nie mam siły jej zmęczyć po całym dniu pracy a ona dalej chce iść biegać, przeciągać się sznurem, a najlepiej to by biegała całe dnie na poligonie :diabloti: Wypracowałyśmy trochę posłuszeństwo i już pojmuje że jak ciocia mówi to nie ma zmiłuj i trzeba słuchać :evil_lol: No niestety u mnie nie ma samopasu :lol: