Postanowilam zabrac głos mimo ,ze nie znam się na tych sprawach kompletnie.Wiem jedno.Nad lekarzem powiatowym jest lekarz wojewódzki,są nieprawidłowe dane za zeszły rok bo dane sie nie zgadzają>psy wyciagane są w fatalnym stanie.Rocznie adoptuje sie ok 400 psów.Te psy gdzieś mieszkają.Może należy odwiedzic okoliczne gabinety wetrynaryjne,popytać?Rozpisać się w prasie na 1 stronach gazet?Poszukac ludzi,którzy brali stamtąd psy?Skoro gmina podpisuje umowę a nawet chce ją zerwac bo schroniskio nie spelnia norm czyli gmina wie,że jest łamana ustawa i daje na to przyzwolenie.To jest jak współudział w morderstwie.Czyż nie?Na to napewno sa paragrafy i problemem gminy jest to gdzie będa zawożone psy.Jeżeli coś niespełnia norm zawartych w ustawie nie ma prawa funkcjonować.Czy wojewoda pozwoliłby na funcjonowanie gabinetu lekarskiego zabiegowego,który ma niesterylne narzędzia tylko dlatego,ze w promieniu 100 km nie ma innego?Otóż.Nie.Sam fakt,że schronisko powinno mieć lekarza weterynarii ,który rozwiązuje bieżące problemy.Gdzie tam jest lekarz,który czuwa nad bezpieczeństwem zwierząt?Przecież to wszystko zagraża środowisku!I założę się ,że jest 1000 innych nieprawidłowości tylko trzeba dobrze poszukać.Telweizji nikt tam nie wpuści bo to tern prywatny.Muszą byc dowody.A te wyciągnięte psy to chyba wystarczający dowód?