-
Posts
24817 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Bjuta
-
Demon i Manga zawsze nierozłączni, już oboje za TM
Bjuta replied to Bjuta's topic in Już w nowym domu
Udało się! Jutro wstawię filmik. -
AJZA miniaturka husky, pojechała do domu do Krakowa!
Bjuta replied to Bjuta's topic in Już w nowym domu
Ulu, jest bardzo sympatyczna rodzina znajomych Jetrel, którym się Ajza bardzo podoba, tylko chcieliby ją, że tak powiem "podotykać" bo jeden z członków rodziny jest uczulony. Pytanie brzmi, czy da się do Ciebie dojechać pociągiem? (Rodzina jest z Sosnowca i nie są zmotoryzowani). Czy ewentualnie mogliby gdzieś podjechać, a czy Ty być ich mogła odebrać skądeś blisko? Może niezbyt poprawną polszczyzną to napisałam... Powinnam zadzwonić, ale późno już, więc piszę. -
Zapisuję przystojniaka i jutro poczytam.
-
Tina - cudem uniknęła ŚMIERCI! SZCZĘŚLIWA W NOWYM DOMU :)
Bjuta replied to pinczerka_i_Gizmo's topic in Już w nowym domu
Będziemy trzymać z całych sil!!! -
Śliczna Kaja wróciła z adopcji- udało się Kaja jedzie do hoteliku :)
Bjuta replied to mikoada's topic in Już w nowym domu
Dzięki! :) Kaja nie je. Wet mówi, że albo po prostu nie je, bo chociaż dostaje cały czas środki p.bólowe i antybiotyk, to jednak z pewnością nie ma takiego komfortu jak zdrowy pies. Albo trzustka nie podjęła pracy. W tym drugim przypadku rokowania są złe. Ale uspokaja, żeby się jeszcze nie martwić, że trzeba czekać, najbliższe dni są decydujące. Leki będą ustawione w przyszłym tygodniu - bo na razie dostaje te pooperacyjne a później dopiero będzie wiadomo co na stałe wejdzie do jadłospisu. No i tak. -
Jadzia - przemiła suczka w typie owczarka niemieckiego MA DOM :)
Bjuta replied to ania91sc's topic in Już w nowym domu
Bardzo się cieszę!!! :) :) :) :) :) -
Mani - ogromne dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :loveu: Mieliśmy delegację z Niemiec, przez 5 dni byli naszymi wolontariuszami!! :) :) :) Wzięli ze sobą Akiro! :) :loveu: Kochani, ten dogtrekking w Jerzmanowicach jest cholernie drogi - 65 zł, ale dla nas będzie 35, tylko musimy mieć zaświadczenia, że jesteśmy ze schroniska. I w przyszłym tygodniu trzeba wysyłać zgłoszenia.
-
Śliczna Kaja wróciła z adopcji- udało się Kaja jedzie do hoteliku :)
Bjuta replied to mikoada's topic in Już w nowym domu
Dzwoniłam, ale Agnieszka prowadziła auto, więc tak nie bardzo się dało gadać. Powiedziała mi, że Kaja wczoraj zjadła, a dzisiaj nie, więc znowu były u weta, on zresztą prosił, żeby w sobotę przyjść. Na razie tyle, jak Agnieszka dojedzie, to jeszcze zadzwoni. -
Śliczna Kaja wróciła z adopcji- udało się Kaja jedzie do hoteliku :)
Bjuta replied to mikoada's topic in Już w nowym domu
Przyznaję, że nie dzwoniłam. Mój TZ ma dzisiaj 50-tkę. Zaraz zaczną się zwalać goście. -
Naprawdę wzruszające!!! P.b. przesłała 100 na konto Chojraczka :) :) Pchnęłam już do skarbniczki.
-
AJZA miniaturka husky, pojechała do domu do Krakowa!
Bjuta replied to Bjuta's topic in Już w nowym domu
Nie, to jest komplet... Na pewno trzeba by jej zrobić jak się już zazieleni. Bo chyba się kiedyś zazieleni? Przyszło 200 zł od p.b BARDZO DZIĘKUJĘ!!!!!!! -
Aha, znalazł się Pluto (mamy go na Psitulu w zaginionych), pani wet mi napisała tak: "Chciałam tylko przekazać, że Pluto się znalazł. Po tygodniu, w Bytomiu. Zamelinował sie na laubach na ogródkach działkowych a stołował na okolicznych osiedlowych hasiokach. Zdradziła go czerwona obroża. Jest teraz mocno obrażony i nieszczęśliwy, ale cały i zdrowy." :)
-
No on to musi hetery mieć... A ona charakterna do psów, czy do ludzi?
-
REIKO kuleje na ciele, ale duszę ma pełnosprawną! Znowu w schronuisku.
Bjuta replied to Bjuta's topic in Już w nowym domu
Te z wybiegów wychodzą rzadko. Raz na parę miesięcy. Wybieg Reiko chyba wychodzi i tak najczęściej z wszystkich wybiegów, bo oni są łatwi i można ich dać niewprawnym wolontariuszom. Te z boksów - część wychodzi nawet raz na tydzień, ale jest grupka, dla których nie starczyło wolontariuszy i nie wychodzą. Mogą tylko rozprostować nogi na wymiennych wybiegach. Najlepiej mają psy mieszkające w t.zw. kotłowni - bo mamy taką grupę więźniów, którzy są codziennie w schronisku i oni wychodzą regularnie z tymi psiakami. -
Tina - cudem uniknęła ŚMIERCI! SZCZĘŚLIWA W NOWYM DOMU :)
Bjuta replied to pinczerka_i_Gizmo's topic in Już w nowym domu
Tineczko! Gratulacje!! :) :) :) -
Śliczna Kaja wróciła z adopcji- udało się Kaja jedzie do hoteliku :)
Bjuta replied to mikoada's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam pół godziny z lekarką. Potraktowała mnie znacznie lepiej niż jakikolwiek ludzki lekarz. Cierpliwie wszystko tłumaczyła. Po prostu super. Natomiast same wieści nie są fajne. Ta druga zmiana jestw odźwieniku żołądka i wygięciu trzustki. To jest coś o zmienionej strukturze - czyli nowotwór - ale bez biopsji oczywiście nie wiadomo jaki. Usunąć z tego miejsca się nie da. Jest tak wstrętnie wrośnięte, że będzie powodowało problemy z przyswajaniem jedzenia (i zapewne już się tak dzieje, bo Agnieszka mówiła, że od 3 miesięcy próbowały ją podtuczyć, ale się nie udało). Powinna brać jakieś oksydanty, które spowalniają raka i przejść na dietę białkową (bo węglowodany tuczą raka). Ze względu na nerki - powinna być na diecie wręcz przeciwnej... Pani wet mówi, że jednak nerki są w tym wypadku na drugim planie. Ona ma mocno podwyższony mocznik, ale kreatyninę (która świadczy o stopniu uszkodzenia nerek) ma jednak w normie - więc najrozsądniej jej podawać dietę zbilansowaną. Co do badania próbki (w Polsce - mniej szczegółowa za 60 zł, w Niemczech dokładniejsza za 170) to ona pomogła by ustalić rodzaj chemii, gdyby się na nią decydować. Ale chemia to jest męczenie psa. W tym wypadku starego psa - więc to by była walka o jakieś miesiące życia a nie lata. - Jak dla mnie nie ma sensu. Nie mówiąc o tym, że najzwyczajniej w życiu nie byłoby nas na to stać. I tak jakbyśmy chciały jej dawać samo ipakitine i te oksydanty to koszt comiesięcznego utrzymania Kaji wzrośnie znacząco, a tu mamy kłopot z zebraniem kasy na czynsz, więc pewnie nawet z podstawowym (zachowawczym) leczeniem, będzie wielki kłopot. Na razie Kaja ma się dobrze. Jest oczywiście mocno zestresowana pobytem w lecznicy, ale już dziś, lub jutro ją wypuszczą. Wydaje mi się, że musimy jej pozwolić spokojnie pożyć, ile tam jej los w kalendarzu zapisał i czujnie zareagować na objawy cierpienia i Kaję odprowadzić za TM. Tutaj raczej nie ma szans na naturalne odejście, bo przecież nie chcemy żeby ją bolało albo żeby umierała z niedożywienia - jak już raczysko uniemożliwi trzustce wytwarzanie enzymów trawiennych. No niemniej Kaja ma zapewne jeszcze parę miesięcy życia przed sobą i tym się należy cieszyć! Przestaję jej zamawiać pakieciki z ogłoszeniami, bo nie widzę sensu szukania jej domu. Skoro ma przed sobą parę miesięcy (w dobrym układzie), to niech sobie je dożyje tam, gdzie się czuje bezpieczna. Nawet gdyby zdarzył się jakiś cud i ktoś chciał ją adoptować - to przecież byłoby to okupione zdecydowanie za dużym stresem. No i tak się sprawy mają.