Witajcie.
Jestem nowiutki na tym forum ale po przeczytaniu kilkudziesięciu Waszych postów stwierdziłem, że być może opłaci się nawiązać bliższą znajomość :cool3:
Razem z szanowna żonką jesteśmy właścicielami hmm ośmiomiesięcznej haszczki o imieniu Lisa. Właścicielami jesteśmy od miesiąca ponieważ poprzednia osoba nie chciała / nie mogła się nią już zajmować....ten temat pomijam. Liska jest nierodowodowa i zapewne nie 100% haszczką, mimo to kochamy żmiję całym sercem, choć potrafi zaleźć za skórę :evil_lol: Uwielbia się bawić, gonić, gonić, gonić, gonienie już było? aaa to w takim razie szaleć...
Psiura wzięliśmy z "całym dobrodziejstwem inwentarza" tj. o dziwo siada na komendę, podaje łapę, nawet w przypływie dobrego humoru waruje. (oczywiście jak jej się chce wykonać jakąkolwiek komendę).
Mieszkamy pod Krakowem, można rzecz że właściwie na wsi ( Lisa vs. Kury - 2:0 ), więc terenu do biegania jest masa. Spuszczenie ze smyczy oznacza, że czeka mnie potem 15 minut podchodów by złapać psa z powrotem :D (tak, wiem że dopóki się nie wyszaleje to nie ma szans na powrót - ale jak już zrobi 5000 kółek z prędkością dzwięku po polance i już ledwo chodzi, a jęzorem włóczy po trawie to i tak wrócić raczej nie chce)
Przejdę do meritum: gdzie szkolić 8/9 miesięczne psisko? Pies nie będzie ON, nie ma aportować, fikać koziołków. "Powinna" przyjść na zawołanie, kiedy chcę ubrać smycz - reszta jest naprawdę nieistotna i chcę by miała raj na ziemi a nie katowanie głupimi komendami by móc się samemu dowartościować.
sorka za zanudzanie :D
Tomek