Co do wizyty w klinice cudow wszystko chyba zostalo napisane. Pozostaje mi podziekowac z calego serca Lolci, Kasi, Diuni oraz tym niesamowitym dziewczynom, ktore tak serdecznie nas i Lesia podjely. Bede zagladac do nich i pytac o zdrowie Pieska. Teraz musze sie zastanowic nad korekta ogloszenia i poszukac dla Lesia piłki :)
Poki co jest dobrze, ale przeciez nie mozna spoczac na laurach.
Wszystkim ktorym los zwierzat nie jest obojenty i staraja sie w miare mozliwosci pomagac, zycze tego o czym sami marza. OBY sie spelnilo choc troche z Waszych marzen w nadzchodzacym nowym roku :)