Jump to content
Dogomania

Nightrid3r

Members
  • Posts

    43
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nightrid3r

  1. Jak zwykle serdecznie dziekuje Ci za porady. Zapytam weta o ten drugi lek. Tylko mam teraz obawy, ze bedzie po nim jeszcze bardziej "nacpana" albo zle bedzie go tolerowac (przy luminalu nie ma wymiotow, ogolnie jest OK) Z przytrzymaniem jest problem (ja sie boje, raz mnie ugryzla prawie), ale zostawie to wetowi (2 razy sobie poradzili). No nic..trzeba zrobic te cholerne badania..Nie wiem czy pojde z nia dzis..juz po wczorajszym mam dosc :|
  2. Jest jeszcze takie wyjscie z sytuacji: Oddam ja wetowi i wyjde zeby nie sluchac jej lamentow. Ale watpie czy po takiej akcji zobacze jeszcze psa zywego ;( Tak wiec nie wiem czy to nie to samo ryzyko co uspic psa i zaczac ja badac...ehhh :( karjo2: Dziekuje Ci bardzo za zaintersowanie sie moja Funia
  3. Witam! Niestety mam zle wiesci. Pies coraz bardziej toleruje lek i wraca do formy. To powinno cieszyc ale... Bylem u weta z mama. Pies dlugo w poczekalni siedzial i sie bardzo zestresowal. Wet zaskoczony znaczna poprawa. Jednak gdy tylko weterynarz podszedl do niej to od razu z zebami do niego skoczyla (wet tylko podszedl i popatrzyl na nia, nie dotykal jej nawet). Porozmawialem o badaniach. Mowil ze nie ma sprawy, z tym ze pies jest agresywny strasznie i moze zaraz dostac padaczki albo jeszcze z wscieklosci wykorkowac :( Zaproponowal zeby jeszcze sie wstrzymac sie z badaniami. Pytalem czy nie mozna jej uspic badz podac jakiegos glupiego jasia na uspokojenie...powiedzial ze mogla by tego nie przezyc i nie zaleca. Zreszta takie duze dawki luminalu jej nie uspokajaja i nawet podczas padaczki jest wsciekla. Tak wiec zgodzilem sie ze narazie czekamy.... Sunia byla kolo 17:00 u weta. O 21:00 dostala 1/2 luminalu 100mg. Przed chwila zauwazylem ze ma delikatne skurcze i sie slini :( :( :( Obserwowalem tak 5min i zdecydowalem sie podac jej jeszcze 1/4 tabletki. Zmartwilo mnie to strasznie bo myslalem ze ataki juz przeszly ;( Sytuacja mnie zaczyna przerastac, ludzie naokolo sa za uspieniem, mama ma dosc. Gdyby chociaz mozna bylo bez problemu te badania wykonac...W kagancu dostaje szalu i spazmy takiej jakby ja ze skory obrzynali!!! Pierwszy raz slyszalem takie dzwieki/wycie psa (gdy miala uszy czyszczone jakis czas temu). Najlepiej to by bylo jej umiejetnie w lep palnac zeby stracila przytomnosc na chwile :( :( :( Stresuje sie cala sytuacja strasznie..caly czas psa obserwuje, calymi dniami. Jeden jej dyg (typowy podczas snu) a mi juz wlosy deba staja ze atak... tragedia :( Nie wiem moze jednak zaryzykowac i ja uspic. I w tym czasie zrobic pobor krwi, USG i inne. (kiedys sunia chodzila do innego weta i tamten zaproponowal zeby ja uspic i wtedy porzadnie uszy wyczyscic, nie widzial przeciwskazan). \ Jestem wykonczony psychofizycznie nie wiem co poczac...:placz:
  4. Tradycyjnie przepraszam za pisanie posta pod postem. Sunia dzis z checia wyszla po raz drugi na spacer :multi: Znosze i wnosze ja po schodach, wole aby sie nie meczyla. Spacerek byl minimalnie dluzszy nich dotychczas. Sunia nawet zaczela (tak zawsze charakterystycznie robi) kopac przed siusianiem :) Przed chwila moja mama ja zawolala do pokoju a ona pobiegla normalnym tempem i sie nawet nie przewrocila. O 21:00 podaje jej lek. Mam nadzieje ze dzis ataku nie bedzie
  5. Masz racje. Jutro ide z mama do weta z psem. Powiedzialem mamie ze trzeba zrobic badania a mama juz mowi ze koszty itp. Ale siostra powiedziala ze mi pomoze jesli trzeba bedzie :) Dzis Funia czuje sie lepiej, nadal duzo spi ale tez chodzi. Ciesze sie ze potrafi usiasc i siedziec a nie sie kiwac i przewracac. Dzisiaj nawrzeszczala (naszczekala) na mnie jak 2gi raz chcialem z nia isc na dwor. I rozdarla japke jak listonosz na domofon zadzwonil :) Male kroczki a jak ciesza :multi: Mam nadzieje ze sie uda ja uratowac ale mam tez swiadomosc ze w kazdej chwili moze odejsc. Dziekuje wszystkim za wsparcie EDIT: karjo2: Przeczytalem juz chyba wszystkie watki na temat padaczki na tym forum i duzo na necie...okropna ta choroba :( Pies nie ma pelnych atakow. Tylko wczoraj rano atak nadchodzil ale udalo mi sie "go powstrzymac". Czy ma petit mal to nie wiem ciezko stwierdzic. Ale obserwujac ja calymi dniami mam wrazenie ze jest OK. Pozdrawiam :)
  6. Dziekuje za porady. Wlasnie wrocilem z porannego spaceru i pies nie ma ataku ale jest wyraznie zmeczony. Jak pisalem wczoraj wieczorem to nie byl atak. Tak wiec ostatni atak miala wczoraj po porannym spacerze. Byl bardzo delikatny. Wydaje mi sie ze dawka jest wystarczajaca, bo pies i tak ledwo chodzi i kontaktuje. Dla suni kazde wyjscie jest chyba stresujace itd. Nie wiem jak jutro zachowa sie u weterynarza :( Moim zdaniem sa 3 opcje: 1. Nadal podawac tyle leku ile do tej pory i modlic sie aby nie bylo atakow i aby pies z dnia na dzien byl "mniej nacpany". Nastepnie gdy pies znormalnieje zmniejszyc dawke (o ile to mozliwe bo czytalem ze dopiero po pol roku mozna) i zaczac robic badania 2. To co powyzej tylko juz teraz zaczac diagnozowac psa. Niestety nie wiem czy ona to by przezyla w tym stanie :( Mam wrazenie ze stresuje ja niemal wszystko. Weterynarz powiedzial, ze poczekamy dluzej na reakcje na lek. Jutro ide z psem do niego. Nie wiem moze pobierze mu krew czy cos. Mama i wszyscy naokolo sa za uspieniem psa (mi tez zal na nia patrzec, nie wiem czy sie meczy bo nie piszczy ale widac ze malo w niej zycia, to przykre ale przeciez trzeba walczyc bo moze sie okazac ze to "tylko" padaczka, ze przystosuje sie do leku i znow bedzie normalna! Potem zrobi sie badania aby wykluczyc inne choroby = ZWYCIESTWO...ja w to wierze) karjo2: Jestem Ci wdzieczny. Ja tez bym chcial jej szybko badania zrobic, jednak nikt mnie w tym nie wspiera :( Na klinike we Wrocku mama sie nie zgodzi napewno. Weterynarz powiedzial ze trzeba poczekac i stosowac luminal. Porozmawiam z nim jutro i spytam sie co sadzi o natychmiastowym rozpoczeciu badan.
  7. Przepraszam za pisanie posta pod postem. Dzis z mama porozmawialem i powiedziala mi ze ...no nie miala ataku ale znow sie "rozplaszczyla" i zsikala pod siebie :angryy::angryy::angryy: A wiec jesli nie miala tych skurczy/atakow to jest dobra prognoza!!! Moja mame przeraza to sikanie (raz podczas ataku tego strasznego miala i wczoraj dwa razy sie "rozjechala") a ja jej tlumacze ze to przy padaczce normalne! Dobrze ze nie robi czego innego :| A mama mysli ze juz sika pod siebie to bedzie zaraz zdychac i nic jej juz nie pomoze!!! A ze zesikala sie to chyba normalne przy takiej dawce leku i takim oglupieniu nim? Sunia na dwor wychodzi raz/dwa razy dziennie. Zauwazylem ze ma spozniona reakcje. Bo ja widze ze jest przez chwile pobudzona to biore smycz a ona albo zaczyna szczekac (odmowa wyjscia) albo leci szybko na dwor. Generalnie nie daje znac ze chce siku, nie stoi pod drzwiami tak jak to zwykle bywalo. Dzisiaj rano chcialem z nia wyjsc ale jest taka spiaca ze dalem jej spokoj. Poczekam az "dostanie kopa" i wtedy skorzystam z okazji. Dzis bede ja obserwowal caly dzionek a jutro ide z nia po poludniu do weta. Zauwazylem ze juz potrafi ustac na nogach w miejscu czy siedziec. Ale widze ze jest strasznie spiaca a oczy ma takie szkliste..jakby jakies plyny sie jej wydzielaly czy co. Poki co ciesze sie ze nie ma atakow i ze chyba powoli przyzwyczaja sie do luminalu. Mam duze nadzieje... Trzymajcie kciuki za biedna psinke! Pozdrawiam!
  8. Witam :( Tak, wszyscy sa za uspieniem suczki :placz: Mama nie chce meczyc dluzej jej i mowi ze sa to koszta straszne a psu to i tak nie pomoze :( Weterynarz powiedzial zeby poczekac jak zareaguje na luminal. Chyba juz tylko ja w Nia wierze :( Dzis byla troche inna, zywsza...ucieszylem sie.... Jednak mama mowila ze o 21:00 mimo podania leku miala atak i zesikala sie pod siebie (nie bylo mnie w domu wtedy) :(((( Mam nadzieje ze atak byl lekki. Mimo wszystko jestem pelen obaw...taka potezna dawka leku i nadal ataki sa :placz: Zaczynam tracic nadzieje :(:shake::placz::sad::sad: Juz mialem plany takie, ze gdy ataki ustapia a sunia bedzie w miare normalna/przyzwyczai sie do luminalu to zaczniemy badania itp aby wykluczyc inne przyczyny i po prostu zaleczac jej padaczke :(((
  9. Witam. Mama nie zgodzila sie na klinike :shake: Bylem u obecnego weterynarza. Wyjasnilem ze dzwonilem po klinikach itp. i ze chcialbym psu zrobic badania itp. Ze moze zyc na tym luminalu a nie od razu ja usypiac. Mama jest niestety przeciwnego zdania :-( Dalem rowniez znac do zrozumienia ze troche wiem na temat padaczki i nie dam psa tak szybko uspic. Generalnie zawiazala sie pomiedzy mna a wetem jakas chociaz cienka nic komunikacji. W srode mam pokazac sie z psem i narazie mam nie zmieniac dawki leku. Pies jest strasznie spiacy ale i (dzisiaj) zaczal miec energiczne odpaly i wilczy apetyt. Mam nadzieje ze to dobry znak. Pozdrawiam wszystkie cierpiace psy i ich wlascicieli
  10. karjo2: Dziekuje za pomoc. Dzwonilem do kliniki. Objasnilem problem. Pani okazala sie bardzo kompetentna. Zapraszaja mnie na wizyte. Jestem za tym zeby pojechac. Musze jeszcze tylko mame do tego przekonac (srodki finansowe i pomoc, bo moj pies w samochodzie nie usiedzi w spokoju).
  11. Przepraszam za pisanie posta pod postem. Dzwonilem przed chwila do innego weta i wyjasnilem sprawe. Powiedzial mi ze jesli po odstawieniu lekow ma ataki czesto i coraz silniejsze (a tak jest) to nie ma sensu psa meczyc :placz: Pytalem o badania to stwierdzil ze to nic nie pomoze, tylko strace pieniadze. Mowil ze jesli ataki sie nasilily to juz tylko kwestia czasu. Powiedzial ze mozna psa podtrzymywac na lekach (zaoferowal ze na zyczenie wypisze cos innego niz luminalum jesli chce) ale ze szkoda meczyc psa psychotropami :( Sam juz nie wiem co mam sadzic. Czy dzwonic jeszcze gdzie indziej czy z tym obecnym (ktory jest malo kontaktowy) jakos porozmawiac? EDIT: Tak jak pisalem. Wczesniej suczka miala zwykle trzesiawki, otwarte wybaluszone oczy - tak to wygladalo (niegroznie). Od parunastu dni podczas ataku drzy i ma takie rytmiczne skurcze. Charakterystyczne jest to ze zamyka rytmicznie powieki, drgaja jej te powieki. Czasami mam watpliwosci czy to napewno padaczka :( Potrafie bardzo dokladnie opisac jej ataki, tylko ktory wet mi to zdiagnozuje? Nie wiem co mam robic :( Mama jest za uspieniem psa :(
  12. Dziekuje za slowa otuchy. Wet powiedzial mi ze serce ma zdrowe (osluchiwal ja). Jak miala taki okropny atak (3ci w ciagu dnia) to myslalem ze juz po niej i polecialem do tego wet. Dal jej zastrzyki itp. Jednak zupelnie nie wiedzial co powiedziec, byl zaskoczony. Probojac mi cos mowic widzialem ze nie wie co ma powiedziec. Zwiekszyl tylko dawke luminalu i tyle. Nic sie od niego nie dowiedzialem, wiecej juz tutaj na forum wyczytalem :( Tragedia!!! Dzisiaj bede dzwonil do innych wet. ktorych polecili mi znajomi. Musze sie zorientowac czy robia badania, bo glupio by bylo gdyby okazalo sie ze robia tylko u tegio do ktorego chodzilem :shake: Pies spi i lezy. Czasami podnosi glowe z zamknietymi oczami i jakby sie rozglada. Najgorsze ze czasami wstaje i idzie gdzies i co chwile sie przewraca :( Nie lubi lezec, lubi miec chociaz leb podniesiony. Mam wrazenie ze pies boi sie atakow dlatego tak robi. Sam cierpie na migrene i wiem ze lezenie tylko przedluza czas aury, lepiej po prostu chodzic, zachowywac sie normalnie - szybciej przyjdzie atak i szybciej minie. Ale jak pisalem na sile trzymam psa na legowisku bo po prostu przewraca sie "w miejscu" i obija sie :( Dzisiaj byla strasznie glodna i zaczela podskakiwac (zawsze tak robi) jak jej miske nioslem. Myslalem ze glowe sobie rozbije bo po kazdym skoku przewracala sie :placz:
  13. Dziekuje za informacje. Pozdrawiam
  14. Dlaczego pies "zdziczal" tego nie wiem. Wczesniej psem zajmowala sie moja mama i chodzila z nim do weta i bylo wszystko OK. Kaganca nigdy nie nosila, nie zostala przyzwyczajona. Jestem z okolic Legnicy, pare osob juz mi polecilo weterynarzy, tylko jak to zwykle bywa kazdy chwali innego. Teraz chodze do b. drogiego weta, niektorzy chwala inni nie. Mi sie nie podoba podejscie, byc moze w praktyce sa dobrzy. Jest to "wypasiona" klinika wiec podejrzewam ze mialaby roze urzadzenia do badania psa. Tak wiec dzis porozmawiam z wetem i zobaczymy co powie :( edit: Psu nie zaloze kaganca bo mnie ugryzie, weta tez ale jakos (tam gdzie teraz chodze i gdzie miala te uszy czyszczone) tam gdzie bylem poradzili sobie. Ale jak pisalem dla psa bylo to ogromna trauma i zaraz miala atak. Co do niecheci do spacerow, sadzilem ze to przez urojona ciaze. Oczywiscie probowalismy roznych sposobow "na jedzenie" itp. Czasami nam sie nawet udawalo. Pies zazwyczaj nei chcial wychodzic na wieczor. Teraz nie chce chodzic bo ledwo stoi na nogach, wiec nie dziwie sie ze "mowi: daj mi spokoj nigdzie nie ide" i szczeka.
  15. Dziekuje za porady. Pies juz od paru miesiecy wychodzi na dwor tylko wtedy kiedy musi. Na sile probowalismy jednak konczylo sie to agresja z mozliwoscia ugryzienia wlacznie. U weterynarza czula kiedys respekt. Ale to sie zmienialo przez lata. W tym miesiacu miala tez czyszczone uszy. Jeden wet. powiedzial ze sie jej boi, drugi z ledwoscia zalozyl kaganiec (tez byly problemy). Pies w kagancu wydawal spazmatyczne dzwieki jakby ja zazynali. I tak za kazdym razem (byla na kilku sesjach czyszczenia). Po kazdym powrocie od weta dostawala atakow! W tym czasie (pare tyg temu) miala tez podany lek na urojona ciaze (bo niestety miala po raz kolejny) i wet powiedzial ze ma guzki male. Powiedzial ze jest stara i ciezko by jej bylo przejsc operacje (pies ma ponad 10 lat). Dzisiaj rano wyszedlem z nia na dwor. Ledwo stoi na nogach w miejscu. Z powrotem musialem ja wziac na rece i zaniesc do domu. Gdy wrocilismy dostala malych skurczow/zaczynal sie atak. Szybko podalem jej Luminal, ululalem i jakos przeszlo. Zauwazylem ze prawie zawsze ma ataki po spacerze. Wydaje mi sie ze pies to wyczul i dlatego nie chce chodzic na dwor. Dzis ide do weta i bede rozmawial. Jednak nadzieje ma niewielkie :placz:
  16. Dziekuje za opinie. Jesli chodzi o te "nowe" grozne ataki to zaczely sie one niedawno, w tym miesiacu. Pieniazki na diagnozowanie mysle ze by sie znalazly. Jednak najwiekszy jest problem ze ona nawet na dwor nie chce wyjsc i szczeka (juz od paru miesiecy musimy ja "pytac" czy idzie, jak zaczyna szczekac i patrzec "z pod byka" to wiadome ze nie pojdzie). U weterynarza malo mnie nie ugryzla ostatnio podczas zastrzykow na ostatni okropny jej atak. W takim badz razie bede jej podawal 1/2 tabletki. Chodzi po tym jak pijana, ledwo stoi na nogach. Mam nadzieje ze z dnia na dzien jej organizm sie przyzwyczai i bedzie w stanie normalnie funkcjonowac zazywajac luminal? Tak, zmieniam weterynarza i wtedy zastanowie sie nad diagnowowaniem :( Narazie ciesze sie ze nie miala ataku od 24h EDIT: Mieszkam w Legnicy (dolnoslaskie) EDIT2: Czy 1/2 tabletki luminalu 100mg dwa razy dziennie to naprawde nie za duzo dla malego 7kg pieska? :placz:
  17. Dziekuje za przydatne informacje. Od paru dni chlone wiedze na ten temat. Moja suczka jest bardzo trudnym psem. Od malego miala ataki ale jak pisalem, byly lekkie, niegrozne i raz na miesiac/pare miesiecy. Z tego co sie orientuje (wczesniej z psem chodzila moja mama) byla leczona homeopatycznie i nic wiecej. Badan krwi itp. nie miala. Obawiam sie kosztow tych badan i przede wszystkim problemow z psem (nie daje przy sobie nic zrobic, nawet podczas poteznych ostatnio atakow a wterynarze sie jej boja co mnie dziwi bo to maly piesek 7kg). Dzis dalem jej w odstepach 12h Luminalum 100mg 1/2 tabletki rano i teraz wieczorem. Na szczescie jest spokoj. Dopiero wieczorem zdecydowala sie wyjsc na dwor (ledwo ciagala nogi :( Wet. powiedzial ze mam jej dawac 1/2 tabletki a jak bedzie zle to nawet cala. Niestety nie ufam temu weterynarzowi. Planuje od jutra podawac jej 1/4 tabletki rano i wieczorem. Mam nadzieje ze to nie bedzie malo (pies wazy 7kg) ?
  18. Witam wszystkich serdecznie. Mam suke kundelka, ma juz ponad 10 lat. Od kiedy pamietam ma padaczke. Jednak ataki polegaly na drgawkach, slinieniu sie itp. Byly lekkie. Leczona byla lekami homeopatycznymi. Ataki raz na miesiac albo raz na pol roku w najlepszych momentach. Niedawno ataki przybraly okropna forme w postaci "skurczow" calej glowy. Pies strasznie mruga powiekami. Cofa glowe..nie wiem jak to okreslic. Oczywiscie slini sie, drga itp. jak wczesniej. Jednak po podaniu luminalu szybko jej przechodzilo i ataki byly lagodne lecz inne niz zwykle (te specyficzne skurcze i mruganie). Wet przypisal jej tez convulex ale nie skutkowal. Wczoraj myslalem ze sie wykonczy :( Strasznie ja rzucalo. Miala 2 dlugie ataki (okolo 30min) i pierwszy raz nasikala pod siebie :( Poszlismy do weterynarza, podal jej zastrzyki uspokajajace i wapno/magnez/wit B. Kazal zwiekszyc dawke luminalu 100mg do 2x0,5 tabletki (pies wazy jakies 7kg) i odstawic convulex. Dzis o 3 w nocy znow miala atak :( Teraz lezy biedna, nogi jej sie plataja i chodzi jak pijana (luminal). Od dzis zdecydowalem (nie wiem czy dobrze) ze bede podawal regularnie luminal. Wczesniej te specyficzne ataki byly lekkie wiec nie chcialem jej faszerowac. Wet. przepisal jej tez wlewki jednak ona nie da sobie nic zrobic (wczoraj mimo hiper padaczki lekarz ledwo jej podal te zastrzyki i malo mnie nie ugryzla :( , generalnie ma zachowana duza swiadomosc podczas ataku). Mam obawy ze choroba strasznie sie rozwinela badz moze zrobil sie jej guz czy cos :placz: Nie rozumiem dlaczego nagle z lagodnej formy padaczki (do ktorej sie przywyczailismy, nie byla zagrozeniem nawet jak pies zostawal sam) stalo sie cos takiego. Obawiam sie ze byc moze to objawy gorszej choroby :( Chcialem opisac przypadek swojego psa. Dziekuje z gory za przeczytanie i sugestie. Przepraszam ze napisalem dosc nieskladnie
×
×
  • Create New...