Witam,
Jako nowozarejestrowana od razu przepraszam jeśli umieszczam post nie w tym dziale co trzeba.
Mam szczeniaka, to ma być piesek podwórkowy i jest na podwórku. Póki jest mały to narazie śpi w budynku gospodarczym ma ocieploną budę - generalnie nie ma on sam chyba żadnych zastrzeżeń. W dzień biega - ma też dużą zagrodę w której go zamykamy jak nikogo nie ma na podwórku. Piesek jest fajny, niegłupi - nauczył się przybiegać na zawołanie "do mnie", siadać, daje łapę teraz ćwiczymy "zostań" - narazie zostaje jak jest skupiony tzn. np. nikt nagle nie wyjdzie z domu i go nie zainteresuje itp.To i tak chyba dużo jak na małego pieska. Byliśmy w szkółce, podpowiedzieli jak i co - generalnie na szkolenie jeszcze za mały trochę. Szkółka rewelacyjna, szkoleniowiec też.
No ale jest jedno ale. Komend uczyłam ją za przysmaki. I teraz czasami bez komendy podbiega siada dae łapę i domaga się kiełbasy jak jej nie dam szczeka a dziś to wręcz burczała na mnie. Zwykle orientowała się że szczeka nie na tą osobe co może i udawała po chwili zainteresowanie inną rzeczą np. brała ringo i szrpała - burczała na nie. Ale dziś nie dawała za wygraną. Zmarszczyła czoło i burczała na mnie. Obraziłam się i ignorując ją poszłam do domu. Ale jak powinnam zareagować????
To piesek beauceron.
Co robić jak burczy?
Aha początkowo burczała jak jej się michę zabierało albo w niej grzebało ale szkoleniowiec rozwiązał problem (tj. dobrze poradził).
Czy to JUŻ agresja??
Ps. dodam że miewam skłonność do wyolbrymiania - pies nie rzucał się na mnie tylk oburczał.