Może to sie wydać dziwne, ale ja mam Cocker Spaniela angielskiego i Amstaffa. Spaniel(Fiona) ma 4 lata i jest u mnie dużej niż Amstaff(Teqila). Mam Fione od małego, a Teqile od kilku miesięcy. Teqile mam ze schroniska.
Fiona jej nie akceptuje i 24 h warczy na nią i czasami sama bójki wywołuje, w których jak wiadomo zostaje pogryziona. Raz zdarzyło sie aż do tego stopnia, że Fionka kulała.
Chyba pierwszy właściciel brał ją na walki psów. Pani weterynarz, która pracowała w schronisku mówiła, że znaleźli ja na polu czy łące. Całą we krwi i ranach. Myśleli, że nie dojdzie do siebie i zdechnie:placz:. Ale tak sie nie stało. Żyła, ale bała sie ludzi. Pani weterynarz kochała ją bardzo i robiła wszystko co w jej mocy,żeby Teqila nie bała sie ludzi.Udało jej sie:multi:.
Fionka dominuje w tym stadzie. Jak jeszcze miała Jamnika to on też był wyżej niż Teqila. Teqila woli żyć w zgdzie, a Fionka chce być królową:p.
Jak tam ten jamnik był to Fionka też go nie akceptowała, ale po pewnym czasie zaczeła akceptować, ale on już jest w innej miejscowości.
Były obydwie przeciwko Teqili.
Może mój Amstaff jest jakiś inny...może ma coś z głową...a może tak działa na niego to co przeżył..
Jeszcze ani razu nie warczał..a spaniela słysze cały czas jak warczy..
Co o tym myślicie i co mam zrobić z moim Spanielem?