Nie wiem jak podtrzymać Cię na duchu. Sam guz- to nie wyrok na pupilu.Tylko badania mogą potwierdzić co to jest i z czym mamy do czynienia.
Sama miałam 7-letnią sunię owczarka niemieckiego,u której pojawił się guz na sutku.Dość szybko się rozrósł.Wizyta w klinice i sugestia lekarzy- jak najszybciej operować.Tak też zrobiłam.3 XI wycięto jej dwa guzy wraz z warstwą mleczną i węłami chłonnymi.Wysłano je na badanie.Diagnoza zbiła mnie z nóg-rak loboralny złośliwy. Byłam do końca na okrągło z sunią.Po dwóch tyg.zaczęły się komplikacje. Cała lawina nieszczęść potoczyła się piorunująco szybko- przerzuty, niewydolność nerek.Niestety walka o życie nie powiodła się.Moja sunia odeszła 4 XII.Nie mogę pogodzić się z jej stratą.Nie płakałam lecz"wyłam" po jej odejściu.Jestem jej wdzięczna za 7 cudownych lat spędzonych razem.
Ale każdemu powiem-warto walczyć o każdą chwilę przedłużenia życia naszym pupilkom, o ile lekarze widzą cień wyjścia z choroby a nasze kochane futrzaczki nie męczą się.
Nie wiem skąd jesteś, ale ja bym zgłosiła się do drugiego weterynarza, czy innej kliniki.Im szybciej, tym lepiej.
Trzymaj się cieplutko.Trzymam kciuki. Daj znać jak już będzie wiadomo co pokazały wyniki.;)