Jump to content
Dogomania

anuula

Members
  • Posts

    32
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by anuula

  1. coś w tym musi być osobiście nie miałam do czynienia z zaczipowanymi końmi :cool1: ale tak sobie myślę, że to jakby nie było jest "ciało obce" więc jak najbardziej ma prawo coś się tam dziać.. a gdzie to koniom zazwyczaj daje?? hm.. jak sobie pomyśle o tej muskulaturze pod cienką skórą i do tego zwierzak w treningu :roll::shake: jak dla mnie to ma prawo coś się tam zacząć dziać jestem ciekawa jak sie ma sprawa z zaczipowanymi psami? szczególnie tymi pracującymi, w treningu itp
  2. no, nie ma to jak samowyprowadzający się pies :diabloti: o najfajniej kiedy taka cholera przyatakowała mnie podczas wieczornego spacerku z sie sunią., kiedy ta miała cieczke ....cudnie się odgania takiego gnojka - przednia zabawa :mad: siły już nie miałam, i role się odwrociły :diabloti: złapałam padalca za wszarz i.. "zaprosiłam do domu" psiak był w kagańcu i z obrożą ale zero informacji o właścicielu.. na weekend powędrował do znajomych a że osiedle niewielkie ... w poniedziałek przed pracą ide do piekarni i co widzę? :) ogłoszenie o biednym zagubionym psiaczku i rozpaczającej rodzince tego samego dnia piesek do nich wrócił ale dosłownie krew mnie zalała, kiedy dwa dni później cała sytuacja się powtórzyła.. okazało się, że pies jest z tych samospacerujących na życzenie właściciela:shake: tym razem ładnie zadzwoniłam na policję :evil_lol: powiedziałam co i jak mili panowie przejęli psiaka i.... odprowadzili go do domku :evil_lol: dając piękne pouczenie "rozpaczającej rodzince" na początek pouczenie... :diabloti::diabloti::diabloti:
  3. [quote name='bonsai_88']Jeśli wiesz, że twój pies nie pogryzie drugiego, a co najwyżej lekko poturbuje [twoja sunia miała kaganiec, więc co najwyżej mogła szczeniaka tym porządnie trzepnąć za brak kultury :razz:], to jest to najlepsze wyjście[/quote] dokładnie tak :p ręce opadają jakie ludzie mają "pomysły na życie" :shake: jeszcze w poczekalni u weta rozwalił mnie pan, który beztrosko do nas podszedł ze swoją pociechą domagając sie by nasze psiaczki się poznały, obwąchały,pobawiły..... w poczekalni...u weterynarza...:razz: facet się obraził kiedy wyraziłam stanowczy sprzeciw...nie ma to jak sprzyjające warunki do załapania różnych cudacznych bakterioz...:cool1: no i standardowe puszczanie psa luzem " bo on nikomu krzywdy nie zrobi" grrrrrrrrrr....a co mnie to obchodzi, a może ja panicznie boję się obcych psów? albo najzwyczajniej w świecie sobie nie życze...? aaa i jeszcze najfajniej jest gdy co krok ktoś "życzliwy" rozczula sie nad twoim psiakiem, bo taki słodziak....i jak tu go nie pomacać... a grzecznie zwróć uwagę to przez pół osiedla ryczy jaka niedobra, okrutna dla psa jesteś :diabloti: yyyy a może ja serio jakaś nadwrażliwa?? :shake::shake::razz::angryy::diabloti:
  4. na moim osiedlu, w bloku obok mieszkał bardzo "miły" pan ze swoim cudym spanielowatym szczeniaczkiem, ktory jak to szczeniaczek cieszył sie do wszystich.... i nic nie miałabym przeciwko, gdyby nie cudowna teoria owego pana.. tj mialam dwa duze psy ok 30-40 kg, przy blokach zawsze na smyczy, przy nodze, grzeczne bydlatka.. a mily pan i jego radosny podlotek zawsze luzem...teoria pana byla taka ze jego maly szczeniaczek nikomu krzywdy nie zrobi, a masz pani dwa mordercy to sie teraz martw... a moja suka po ukonczeniu 2 lat juz nie byla tak pozytywnie nastawiona na obce szczeniaczki jak kiedys...wiec musialam sie gimnastykowac by ta mala kupka radochy nie podbiegla zbyt blisko:mad: a mily pan za kazdym razem napuszczal na nas szczeniaczka...az mi nerwy nie wytrzymaly :diabloti: pewnego dni poszlam na spacer z sama suka, na smyczy i w kagancu:evil_lol: pokrecilam sie w okolicy, po chwili pojawil sie mily pan ze szczeniaczkiem i standardowo zaczal wcielac w zycie swoja teorie... a ja..noc coz... jakos tak smycz mi sie wyslizla... :diabloti:suka poleciala :mad: tragicznego konca nie bedzie, rozlewu krwi tez brak, sunia zrobila dwa szturmujace susy w kierynku malolata, wystarczylo ... a ile pisku narobil szczeniaczek ...a mily pan... a mily pan mija nas z daleka z pieskiem na raczkach albo szleeczkach ....jak milo :) szkoda gadac
  5. głowa pęka jak się to wszystko czyta... :shake: netgirl - skoro jest jak piszesz, nie ma możliwości żebyś poświęcała psiakowi więcej uwagi to może warto by zmobilizować jakiegoś dzieciaka z sąsiedztwa... kogoś znajomego, kogoś kto trochę cię odciąży i zabierze psiaka na porządny spacer, "wymęczy" w ciągu dnia? ;)
  6. dwa to by było :diabloti: .. zobaczymy ;)
  7. witam, czy pracując 8 godz. dziennie można mieć chihuahua?:cool1: do pracy mam dwa kroki i 30 min przerwę obiadową, podczas której spokojnie mogę wyprowadzadzić okruszka, w jakim wieku psiaka można zacząć zostawiać samego? pozdrawiam
×
×
  • Create New...