Jump to content
Dogomania

maarit

Members
  • Posts

    12352
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    10

Everything posted by maarit

  1. O matko, jak ja się cieszę, że chłopak znów dostał szansę. Ogromne podziękowania należą się anecik i jej mężowi za dotyczczasową opiekę, cierpliwość i nieustanne próby okiełznania Marcela.
  2. Ale ja będę pamiętać te jego szczęśliwe dni u Marysi. Proszenie o naleśniki, słodkie ,,awanturki" o michę, wtykanie noska na stół i sępienie o mięsko... No i te ,,sroki i krety", które robiły bałagan.
  3. Jestem Wam winna jedno z ostatnich zdjęć Feniksa.
  4. Dziewczyny, Marysia pisała, że nie jest w stanie wejść na dogo. Prosiła, żeby pochylić się nad tym niewidomym burym biedakiem z D.boksu ogólnego zanim i dla niego będzie za póżno.On jest na tyłu zdjęciach... Pisała żeby wszystko dla niego przekazać, skoro jest miejsce u kikou, to dajmy mu szansę, wykorzystajmy tę energię, która nas tu zgromadziła. Chciałyśmy żeby Fenio żył długo, ale dla niego było za późno, na pewno by chciał żeby inny Fenio dostał taką szansę, żeby nie odszedł tak szybko jak on. Spróbujmy, nim i dla niego będzie za późno Strasznie to przeżywa, wczoraj trzymał ją stres a dzisiaj przyszedł czas na rozpacz...
  5. Feniks pobiegł za Tęczowy Most...
  6. W domu. Po przeciwbólowym się uspokoił. Marysia go chciała wynieść na słoneczko ale zaczęło wiać i padać. U nas też się pogoda zmieniła. Dziewczyny co będzie dalej to czas pokaże...
  7. Marysia pisała, że wetka proponuje rozważyć taką opcję. Prosiła żebym Wam to napisała bo ona nie może da rady, bardzo przeżywa to co się z nim dzieje. Szczegółów, jakiś innych opcji ratunkowych nie znam. Może później sama coś napisze, może ja coś nadinterpretowałam.
  8. Ma, sama widzisz. Jest dobrze, a zaraz coś go dręczy, wet, zastrzyk i znów poprawa, bo nie boli...aż do następnego razu i to takie koło. Póki co, po zastrzyku znów nie boli, ale trzeba się przygotować na wszystko... Też bym chciała (i ciągle się łudzę), że mari tu wejdzie i napisze - ciotki, fałszywy alarm, coś się podziało ale jest już dobrze. Chciała go wynieść na słoneczko ale pisała, że zerwał się wiatr. A teraz nie mam żadnych wiadomości. Cóż... Też bym nie miała głowy do pisania
  9. Z ostatnich informacji wynikało że Fenio dostał przeciwbólowe ale rokowania są jakie są. Napisałam żebyscie wiedziały że jest źle. Fenia moze teraz nie boli. Nikt jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji. To nie pierwszy psiak, niestety, z którym Marysi przyjdzie się pożegnać i już ona zadba o to żeby był szczęśliwy. Gorzej z nią...
  10. Mam tak samo... W listopadzie uśpilam swojego. Ciężko mi było ale wiedziałam, że on by tak chciał. Życie które go czekało to nie było życie " na jego warunkach". Fenio przeżył u Mari najlepszy (prawie) miesiąc życia odkąd pewnie sięga pamięcią. Takie psy warto ratować, żeby nie konały w schronach. Żeby dostały szansę na godne odejście, przy ,,ludziu", nie gdzieś w kącie, za kratami.
  11. Jest tragicznie. To nie jest huśtawka, jak wszystkie chciałyśmy myśleć. To nie jest świeża sprawa, leczenia nie ma, bo same widzicie, że Fenio to skóra i kości. żyje dla nas... Nawet wetka, która niejedno widziala, nie wytrzymała jego skowytu i przerwała badanie w pewnym momencie. Ona sugeruje zakończenie tej męki... Żeby odszedł godnie. On na to zasłużył... Czy my mamy prawo go męczyć? Mari jest załamana. Musimy ją wesprzeć...
×
×
  • Create New...