Jump to content
Dogomania

maoka

Members
  • Posts

    10
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by maoka

  1. Wielka tak:)! Czekam jutro na telefon w takim razie.
  2. Danka - w porządku, w takim razie szczepienia nie robię, chociaż, jak pisałam, mogę to załatwić od razu jutro. Może lepiej jedna wizyta u weta dla psa niż kilka, czekam na odp. Pixie - bardzo mi przykro, że tak to odbierasz, ale proszę, przeczytaj uważnie moje posty. Przez dwa tygodnie szukałam mu właściciela i domu i proszę, nie pisz, że siusianie mnie zdegustowało, bo dzieje się tak od samego początku, z tym że wcześniej zrzucałam to na stres. Napisałam o tym, bo nie wydaje mi się, żeby przekonywanie kogoś do wzięcia do domu psa, który ma taki problem bądź zwyczaje (piszę zwyczaje, bo Kłopot nie sygnalizuje potrzeby wyjścia po prostu) byłoby uczciwe. A nie dlatego, że postanowiłam się zabawić w miłą panią i mi się znudziło, bo piesek siusia. Wydaje mi się, że powodem może być brak precyzji w dobieraniu słów, może powinnam była napisać, że absolutnie nie mogę go zatrzyamć na dłużej niż do "wstaw datę", jeśli się nie zrozumiałyśmy, to bardzo przepraszam. Aha, spokojnie, mimo wszystko wydaje mi się Kłopot żył w takich warunkach, jakie mu zapewniłam, bo kanapę wybrał sobie do spania bez pudła:). A szczerze mówiąc wolałby wyraźnie szmyrgnąć do sypialni...
  3. Dzięki za info, jutro kompleksowa wizyta w takim razie:)
  4. Słuchajcie, jak się pewnie domyślacie, ja nie mam pojęcia czy, kiedy i na co Kłopot był szczepiony. Jeśli miałby pójść do kogoś, kto ma już zwierzaki, może dobrze byłoby go zaszczepić, mogłabym to załatwić przy okazji jutrzejszej wizyty, ale nie wiem, jak wyglądają kwiestie "kwarantanny" później, radźcie:)! Wyglądał na pieska, który jeśli już, to miał w dniu wypadku pierwszy dzień na ulicy, więc szczepienia może miał, ale czort wie...
  5. Dzięki za odzew, słuchajcie, ja rozumiem, ze sprawa wygląda dramatycznie, ale w pierwszym poście pisałam, że nie mogę zatrzymać Kłopotka i szukam mu domu pilnie. I wierzcie mi, że decyzja o odwiezieniu go do schroniska nie była łatwa, gdyby była, już po wypadku pozwoliłabym tam go odwieźć. Przed chwilą rozmawiałam z Danką, umówiłyśmy się, że Kłopot zostanie u nas do niedzieli, to przynajmniej da trochę czasu. I zgodnie z sugestiami jutro wybierzemy się do weterynarza (Furaginu nie mam, zresztą na własną rękę wolałabym mu nie aplikować leków), może coś poradzi. Dzięki za posty i pomoc.
  6. Słuchajcie, jest mi strasznie źle, ale jutro muszę wywieźć Kłopotka do schroniska na Paluchu, my nie możemy dłużej się nim zajmować, a nie znalazłam nikogo. Obawiam się też, że Kłopot albo został przyzwyczajony do siusiania w domu, albo jest chory (choć nic na to nie wskazuje, jest normalny i wesoły, nie gorączkuje, nosek prawidłowy:)), więc nie mam sumienia kogoś przekonywać do zabrania pieska - musiałby mieć naprawdę warunki, żeby się nim zaopiekować, on po prostu potrzebuje domu, w którym ktoś byłby non-stop, a ja nie mogę mu tego zapewnić. Na początku myślałam, że to wynik stresu, ale od 2 tygodni Kłopot śpi na kanapie kołami do góry, mizia się i to sikanie nie wygląda na stres ani za mało spacerów. Ostatnio nawet ustawiliśmy wszystko pod kątem Kłopota i zawsze wychodził kilka razy dziennie, a i tak prawie codziennie zostawiał nam mokry prezent:(. Wszystko poza tym jest OK, jest zadowolony i normalnie się zachowuje, wprawdzie ostatnio jak został sam, zrobił sobie coś z okiem - po przyjściu zauważyliśmy, że ma jedno dzień spuchnięte i zaczerwienione (obstawiam stolik przy kanapie - psiak wskakiwał na nią z długiego rozbiegu i czasami źle obliczał odległość i uderzał głową w blat). W każdym razie napędził nam stracha, bo obawiałam się wylewu, zwłaszcza, że był markotny bardzo, ale następnego dnia już było OK, zostało mu tylko lekkie przekrwienie oka, ale poza tym ma się świetnie. Tyle że za chwilę sam. Aukcja Kłopota trwa, nikt nawet o niego nie pyta, ani z Allegro, anie z ogłoszeń. Psiak wcina teraz surowe mięsko (troszkę, staruszkiem w końcu jest) w ramach przysmaku, a ja... ja czuję się wstrętnie. Jutro wszystkiego się dowiem, jeśli możecie - szukajcie dalej, ja też rozpuszczam wici, ale jak widać bez skutków. Cześć. Smuto mi. Jak będzie jutro Kłopotkowi, wolę nie myśleć.
  7. Na Allegro piesek jest "wstawiony", ale jak na razie żadnego efektu:(. Kłopot nadal szuka domu i strasznie chce mieć właściciela, wpycha się do przytulania i domaga głaskania. Chyba spróbuję jeszcze raz wywiesić serię ogłoszeń, choć nie mam nadziei, że ktoś go szuka. Macie jakieś doświadczenia, jak szybko włascicielom psów zaginionych przychodzi do głowy dzwonienie do schronisk? Już Kłopotka na Paluchu zgłaszałam, ale nie wiem, może powinna tam codziennie dzwonić i sama pytać, czy ktoś nie szuka jamnika?
  8. Dzięki za wklejenie zdjęć:), jestem tu pierwszy raz i nie wiem, jak różne rzeczy działają. Kłopotka już "wstawiłam" na Allegro, może ktoś go zechce... To imię to nie dlatego, że go nie lubimy, ale pierwszego dnia, kiedy był u nas i siedzieliśmy nad zestresowaną i nieszczęśliwą kupką jamnika, tak do niego powiedziałam i już przylgnęło:). Wiem też, że są dwa wątki, w tym ten o znalezieniu, ale szczerze mówiąc nie sądzę, żeby ktoś go szukał, odezwałam się tam już trochę bez nadziei. Rozwieszałam ogłoszenia, zgłosiłam na Paluchu, w kilku przychodniach weterynaryjnych i zaczepiam wszystkich okolicznych psiarzy, ale nikt go nie zna. Za to większość widziała ogłoszenia i wydaje mi się, że gdyby właściciel go szukał, to już dawno by go znalazł. Do charakterystyki - piesek jest samochodowy, nie boi się jeździć, tylko pakuje się chętnie na tylną półkę, ale na wyścielonej kocem podłodze ewentualnie zgadza się podróżować. I baaardzo lubi się przytulać, w ogóle widać, że nie ma zamiaru dać się złamać, tylko stara się sobie poradzić w nowej rzeczywistości. Dzielny jest. I bardzo komunikatywny. Mruczy, kiedy jest mu dobrze i jest głaskany, szczeka bardzo rzadko i tylko basem:). W ogóle... fajnym jest staruszkiem. I czeka na dom. Cholerny właściciel...
×
×
  • Create New...