Z tego, co przeczytałam... część jest za, część przeciw. Oczywiście Ci za aborcją piszą zazwyczaj(nie wszyscy), że wszystkie szczeniaki nierasowe trafiają do schroniska i dlatego trzeba je zabijać, bo to lepsze od życia w schronisku. BZDURA!!!!!!!!!!!!!!
Ja widzę sytuację tak. Oczywiście jestem przeciwna zabijaniem maluszków. Skoro życie w schronisku to dla psa tragedia i skoro i tak zdecydowana większość umiera w schroniskach okrutną śmiercią, zwłaszcza zimą proponowałabym taki układ. Oczywiście małych piesków nie zabijamy tylko sprzedajemy/oddajemy do nowych domów. Jeśli któryś z nich znajdzie dobry dom, to wspaniale, bo na to zasługuje. Jeśli nie - trafia do schroniska. W schronisku zostaje jakiś określony czas - powiedzmy pół roku lub do jakiegoś wieku, powiedzmy do 5tego roku życia (w przypadku gdy trafia pies do 4 i pół roku życia. Wszystkie psy starsze niż 5 lat trafiające do schronisk zazwyczaj już nie znajdują nowego domu. Ludzie wolą młodsze pieski a najbardziej szczeniaki. Więc wszystkie psy powyżej 5tego roku życia bądź przebywające dłużej niż pół roku zostają uśpione. Pół roku pies jeszcze wytrzyma w schronisku a jest to jego czas na drugą szanse ocalającą jego życie. Rozwiązało by to problem psów długie lata źle traktowanych w schroniskach a także ludzi oddających psa. Ogrom ludzi oddających psy do schroniska robi to lekką ręką ponieważ ma nadzieję, że ktoś go przygarnie. Gdyby wiedział, że pies powyżej 5 lat zostanie uśpiony lub młodszy pies prawdopodobnie też, jeśli nie znajdzie domu ( bo nie ma bardzo długiego czasu), może się jednak zastanowi nad tym krokiem.
Uważam, że NIE WOLNO zabijać wszystkich psów z miotu, nawet, jeśli pół trafi do schronisk, to pozostałe pół, nawet gdyby chodziło o jednego szczeniaka z miotu trafi do kochającego domu. Dlaczego człowiek ma od razu zabijać. Jakie ma do tego prawo, skoro sytuacja nie jest beznadziejna? Co innego, gdy pies jest już w schronisku, lub na ulicę trafi - lepiej złapać psa i zawieźć do schroniska, tak podjeliby działanie zależne od wieku i zdrowia psa. Niż z góry skazywać psa na śmierć, bo BYĆ MOŻE jego żyycie będzie okrutne. Ja rozumiem, że czasem ludzie potrafią dać psom popalić, ale jesteście najlepszym przykładem, że są ludzie kochający swoje psy.
Takie jest moje zdanie, i jestem stanowczo na nie aby był nakaz usypiania szczeniąt niehodowlanych. Jestem za wówczas, gdy sytuacja, w której znajdzie się pies jest beznadziejna. Ale nie zaraz cały miot!!! Ludzie, okażcie serce i chociaż dajcie szansę uratować jednego na sto!