Jump to content
Dogomania

gonia66

Members
  • Posts

    12998
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by gonia66

  1. deklaracje przedstawiaja sie nastepujaco: [B]Negri-15 zl Lidan- 10 zł Madcat81- 10 zł malicja- 5 zł ihabe- 30 zł agata51- 10 zł eski- 20 zł Frubka- 10 zł ewatoonieja (do konca roku) 35 zł[/B] Mamy więc na dzień dzisiejszy [SIZE=4][COLOR=Red][B]145 zł [/B][/COLOR][/SIZE]deklaracji stałych....SLUCHAJCIE CIOTECZKI!!!!TO STANOWCZO ZA MAŁO!!!!!!KTO ZECHCE POMOC??W JAKIKOLWIEK SPOSOB.....PRZECIEZ NIE MOZEMY TAK SPAJKUSIA ZOSTAWIC..A TU CICHO I GLUCHO U NIEGO...:-(:-(:-(:-(:-(
  2. [quote name='lilith27']ojjjjjjjjj albo się ciśnie państwa.... albo prosi o pomoc jak tam koszty transportu goniu? Selenga Ty wieziesz Czarunia[/quote]ale ka nie prosze o pomoc absolutnie...ja tylko delikatnie zlozylam propozycje...wiem co to znaczy bol po stracie ukochanego psa...i wiem jak bardzo chce sie wtedy pomoc...nie udalo sie w taki sposob o ktorym wiemy...mozna sprobowac inaczej...to tez pomoc...wcale chyba nie gorsza.... a odnosnie transportu poczekamy na Selenge...Ona to wzięła na siebie..wiec w tej sprawie- to ONa "dowodzi":loveu:
  3. Skarbie...tęsknię bardzo.....:-(:-(:-(
  4. [quote name='iwona213']poprosze o nr konta na pw ;) czy mam przelać od razu do mori swoją dyszke?? wsumie bede puszczała za wizyty śledzika u wetka więc moge dopisac że dyszka na czarusia??[/quote]NIe nie Iwonko- wplacaj do mnie zeby nie bylo "bałaganu", bo wiesz jak to jest..ja bede wplacala cala kwote dla Czarusia na konto Morii od dnia pobytu- na caly miesiac...mysle ze tak bedzie wygdniej dla Morii przede wszystkim:lol:Zaraz Ci wysle konto na PW:loveu: Przyszla mi tez d glowy mysl, ze moze Panstwo, ktorzy chcieli pomoc Czarusiowi, mogliby wplacac jakas kwote na Jego hotelik- to w koncu tez pomoc...no i moze za jakis czas, jak bedzie zsocjalizowany...:razz:..ale moze to glupii pomysl jest..juz sama nie wiem...:oops:
  5. [SIZE=4][COLOR=Red][B]BARDZO PROSZE WSZYSTKIE DEKLARUJACE CIOTECZKI SPAJKUSIOWE O WPLATY DLA PSIAKA- DZIS WPLACAM PIENIAZKI ZA HOTELIK, ALE MUSZE TO ZROBIC Z KONTA KAJTUSIOWEGO..A TAM STOWKA MIALA BYC DLA INNEGO PSIAKA[/B][/COLOR][/SIZE]- WIEC Z WPLACONYCH DEKLARACJI BEDE MUSIALA "ZABRAC TA STOWKE"... Do tej pory wpłynęla na Spajkusia tylko wpłata cioteczki Eski- 20 zł....No i przypominam tez, ze ciagle nam brakuje dklaracji stalych dla Slodziaka i mamy niecaly miesiac zeb je zebrac..kto pomoze w zapraszaniu????Przeciez ten psiak zasluguje na cieplo.....:-(:-(
  6. Kubusiu.....gdzie ten domek dla Ciebie????Musisz isc jak najszyciej...zima nadchodzi wielkimi krokami:placz::placz::placz::placz:
  7. Bedzie dobrze...będzie dobrze..będzie dobrze:loveu::loveu::loveu:aaaaaa..tam..już jest dobrze..a będzie lepiej:loveu:Moria prosze..jak pojdziesz do weta- zapytaj o przeswietlenie na te lapki, zeby ich stan sie nie pogorszyl- bo dla Sledzika chodzenie- to wybawienie jest....jak chodzi(troche nieudacznie- ale chodzi), to sie rusza...sam zalatwia...i niech tak bedzie jak najdluzej..i bardzo bym chciala zeby jednak wet zająl sie tymi jego nozkami...oczywiscie tym mocznikiem tez- bo to nic dobrego...tylko ja sie ciagle marwie zeby nozki mu calkiem nie odmowily posluszenstwa...dlatego bagam o diagnoze i leczenie nozek...no i co u Sledzika z serduchem...mowil cos wet???:loveu::loveu:Moze i G nie boli(oby- daj Boze), ale te trudnosci z chodzeniem sa na pewno dla niego bardzo uciazliwe.... Sledziku..Ty nasz poduszkowcu...wstawaj troszke wolniutko pochodzic- dzis ciepelko sie zrobilo wieksze, wiec korzystaj:loveu:
  8. [U]Mamy już pierwsze wpłaty dla Czarusia od cioteczek i wujaszka[/U]:loveu:: [B]eski- 20 zł Nikus- 20 zł Ewelina K- 5 zł Bjuta- 50 zł[/B] Tak więc w Czarusiowej skarpecie mamy 95 zł- bardzo dziękujemy:loveu::loveu::loveu: i zapraszamy do dalszych wpłat_ Czarus lada- dzien pojedzie do hoteliku, wiec kaska bedzie potrzebna zeby zaplacic za pobyt:lol:
  9. Weszlam tylko na sekunde i tylko do Sledzika...i jest dobrze...skoro Moria nic nie pisze- znaczy nie jestv źle..a skoro nie jest źle..jest dobrze:loveu:Sledziku Kochanie...jesteśmy z Tobą sercem i myslami..i dusza i wszystkimi zmyslami...i wierzę..a wiara czyni cuda....:loveu::loveu:
  10. Nie uda się u tej- bedziemy szukac u nastepnej...az do skutku...tylko zeby zdązyc....zeby zdązyc.....:roll:
  11. [quote name='bico']Iwona, daj spokój dziewczyno! Co to za wet, który nie rozumie, że dla tego ledwie żywego psa, jest lepiej być w hotelu, niż dogorywać na kamiennej schroniskowej posadzce:angryy::angryy::angryy: I nawet, jakby on miał umrzeć w tym aucie, po drodze, to wolę to niż jego śmierć w schronie:angryy: Opisy Mori o kondycji Śledzika i jego zachowaniach, powalają mnie na kolana - tak mi żal Śledzika:-(:-(:-( Skoro u Mori Śledzik jest prawie "roślinką", to jakie miałby szanse przeżyć w schronie? To zmordowany :loveu::loveu::loveu:zywiony - ale czy to daje komukolwiek prawo, takiej pani wet, by odmawiać mu spokojnych ostatnich dni życia?:angryy: Człowiek sprawił, że Śledzik trafił do schronu i musiał tam wegetować wiele lat - fajnie by było jakby Śledź się ożywił choć trochę, ale jeśli nadal będzie żył w swoim własnym świecie, to ja mu się nie dziwię, on już nic od życia nie oczekuje, chce sobie tylko pospać spokojnie i czasem się pogrzać na słoneczku. Najważniejsze, że nie cierpi.No i teraz Twoj post Madziu mnie powalil na kolana i dobil..oczywiscie przed snem musze sie poryczec, bo jakzeby inaczej..tak slicznie o Sledziku piszesz ze normalnie w sercu i w myslach to ja go tak tule, ze az "przyduszam".....Normalnie to ja juz od pierwszej chwili go pokochalam....a Twoj post poruszyl wszystki moje "psie zmysly".....Nasza kochana "roślinka"to najpiekniejsza roslinka na dogo..niech sobie zyje ten nasz najukochanszy Dziadzio w swoim swiecie- tylko NIECH GODNIE ŻYJE!!!!!A KIEDY PRZYJDZIE CZAS- NIECH GODNIE ODEJDZIE:loveu::loveu::loveu: Sw. Franciszku,,proszę..weź w opiekę tego naszego Ukochańca...pomoż Morii i wetom..daj im mądrośc i światełko, aby dobrze leczyli- nie oceniali...niech nasz kochany Sledzik odzyska zdrowie i siły..i niech cieszy nas przeżytą godnie każdą chwilą.....Amen.... (Przepraszam za ten wpis..nigdy tego nie robię..modlę się w sercu..ale teraz nie mogłam się powstrzymac...)
  12. No mnie niestety tez dobil...:placz::placz::placz:napisalam do jednej cioteczki..moze odpowie- zobaczymy co....ale prosze...nie ustawajmy w szukaniu DT dla starowinki...bo jego czas jest krotki- nigdy sobie nie darujemy jak odejdzie od nas w schronie...nie chce zeby sie okazalo, ze jest za poźno...:placz::placz::placz::placz:
  13. [quote name='Borys_1764'][FONT=Verdana]6go września umarł nasz ….. Był z nami od 18 lat. Walka o jego życie, która rozpoczęła się trzy tygodnie wcześniej zakończyła się porażką - mocznica zwyciężyła. Tego, co czuje się w takiej chwili nie sposób opisać. Żeby to zrozumieć trzeba to samemu przeżyć. Ból, rozpacz i przeogromna pustka. Choć to brzmi bardzo głupio, ale żeby jego śmierć nie poszła na marne zdecydowaliśmy się przygarnąć psa, któremu będziemy mogli zapewnić spokojny dom do końca jego dni. Psa, który z takich czy innych powodów nie ma wielkich szans na adopcję. Ślepota „Czarusia” nie stanowiła najmniejszego problemu. Nie jesteśmy herosami, jesteśmy zwykłymi ludźmi i znamy dobrze swoje możliwości. Jedyne, co było istotne to by pies był spokojny, łagodny, ponieważ mieszkając w bloku nie możemy zapewnić psu jego własnego kojca ale tylko legowisko w mieszkaniu. I taki też według relacji Pani Ani miał być „Czaruś”, który trafił do schroniska niedawno i któremu trudno było odnaleźć się w tej sytuacji. Nie było więc na co czekać. Przecież każdy dzień w schronisku to niepotrzebny stres. Upewniliśmy się czy na pewno możemy go odebrać. Dlaczego nie mielibyśmy wierzyć komuś kto zna „Czarusia” tak dobrze. Po przyjeździe okazało się, że „Czaruś” a według jego karty zdrowia Nemek jest w schronisku nieco dłużej niż od niedawna – trafił tam 4go lutego. I tu zapewne zabrakło trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość. No ale przecież Pani Ania zna go dobrze. Kilka godzin spędzonych w parku przed schroniskiem. Widać było, że Borys, tak daliśmy mu na imię, czuje się źle kiedy jest blisko schroniska. Kiedy oddalaliśmy się od zabudowań stawał się dużo spokojniejszy. Długa rozmowa z Panią Magdą – psychologiem ze schroniska. Załatwienie formalności i czas wyjeżdżać bo przed nami długa droga do domu. Większość psów ciężko znosi jazdę samochodem, Borys wręcz przeciwnie. Ułożył się wygodnie na siedzeniu. Zaczęliśmy się powoli poznawać – uwielbia kiedy delikatnie gładzi się go po oczach. Głaskanie po głowie ujdzie, ale to już nie to samo. Minęły 4 godziny jazdy. Dojechaliśmy. Zmęczeni ale szczęśliwi, że już jesteśmy w domu. I tu zaczął się dramat. Otworzyliśmy drzwi samochodu, żeby powoli zapoznał się z nowymi zapachami. Pierwsze niepokojące zachowania. Borys robi się coraz bardziej zdenerwowany. Ciche szeptanie do niego. Potem zostawiamy go na chwilę samego, może tak będzie mu łatwiej. Ponowne podejście, ciche szeptanie, próba pogłaskania – robi się coraz bardziej nerwowo, zaczyna warczeć. Ponowne wycofanie i kolejna próba. Jest coraz gorzej. Uspakaja się dopiero, kiedy zamykamy drzwi. Kolejna próba. Jeszcze gorzej. Warczy, próbuje gryźć. Kolejne próby i eskalacja agresji. Jedyne co przychodzi na myśl to wyciągnięcie go siłą. Ale przecież to nie ma najmniejszego sensu. Przecież w domu oprócz nas jest jeszcze seniorka rodziny. Jak ona poradzi sobie w takiej sytuacji. I tu zapada jedyna decyzja jaka wydaje się być rozsądną, choć ciężko mówić o rozsądku w takiej sytuacji – powrót to jedyne wyjście. Jesteśmy w schronisku o 4 nad ranem. Prośba do pana z obsługi schroniska o pomoc. Próba wyciągnięcia Borysa z samochodu zajmuje mu 20 minut, może pół godziny Ciężko powiedzieć. Wydaje się, że ten koszmar nigdy się nie skończy. Pies jest przestraszony. My kompletnie zdruzgotani. Tydzień wcześniej pożegnaliśmy się z naszym …, teraz kolejne rozstanie. Kiedy Borys jest już w swoim kojcu pracownik schroniska podchodzi do nas porozmawiać. Jest zdziwiony, że zabraliśmy Borysa. Przecież on od tak dawna jest w schronisku. Przecież nikt wcześniej nie próbował go przygotować do adopcji. [/FONT] [FONT=Verdana]Pani Aniu, chciała Pani dobrze. Ale nie można robić tego na siłę. Nie w ten sposób. Przecież Pani Magda mogła popracować z Borysem. Jeśli sytuacja była niepewna to może warto było powiedzieć, że na adopcję za wcześnie. Przecież nie musieliśmy zabierać go od razu. Może wszystko potoczyło by się inaczej. Dużo tych „może” ale niestety stało się i już nikt tego nie jest w stanie zmienić. Teraz najważniejszy jest Borys czy „Czaruś” jak go nazywacie. On naprawdę nie jest gotowy na to, żeby trafić do domu, do „zwykłych” ludzi nie mających doświadczenia w postępowaniu z psami tak doświadczonymi przez życie. On potrzebuje czasu, dużo czasu na to by wyjść ze stanu w jakim jest teraz.[/FONT] [FONT=Verdana]I już na koniec – naprawdę życzę wszystkim użytkownikom tego forum, oby nigdy nie musieli przechodzić przez to co my. [/FONT] [FONT=Verdana]Bardzo szczególne życzenia, i proszę wierzyć to nie sarkazm, dla ihabe – oby nigdy nie spotkała Pani w życiu ludzi, którzy będą Panią oceniać nie mając najmniejszej wiedzy o tym co zaszło, o wszystkich okolicznościach. Ludzi, którzy bazując jedynie na podstawie kilku zdań wypowiedzianych przez kogoś ocenią Pani postępowanie. [/FONT] [/quote] ................................ten post jest juz w duzo mniejszym stopniu pozbawiony oceniania...i ten post byc moze "da radę"...ale prosze mi wierzyc....nie zna Pan chyba realiow schronisk w naszym kraju(zreszta nie tylko w naszym)..to co Pan pisze- jest praktycznie niewykonalne w warunkach schroniskowych...dlatego wyciagamy psy ze schronow..te ktore sa bardz trudne..albo te ktore juz sa na granicy zycia...te w pierwszej kolenosci...pisze pan, ze Czarus byl bardzo dlugo w schronie..od lutego...:-o:-oTo est dlugo??Bardzo dlugo????Prosze poczytac....wyciagamy psy ktore w schronskach siedza po 10 lat i dluzej...ale nie jest nas stac wyciagac psy bez konca...kazda z nas(prawie) zostawia tu kolo kilkauset zlotych..na psy- ktrych na oczy nie widzielismy i nigdy byc moze nie zobaczymy....na moje konto wplywa miesiecznie kilka tysiecy zlotych- ktorymi obdzielam 5, obecnie 6 psiakow...ale to kropla w morzu potrzeb...,i jesli sie trafia "iodpowiedzialny" dom..pelen cierpliwosci i milosci- dajemy z radoscia psa ze schronu- czym predzej.....i wtedy zaczyna sie ciezka zwykle praca tych ludzi- bo kazdy pies ze schronu jest po przezytej traumie- w wiekszym lub mniejszym stopniu- ale jest..i kazdy jest psem trudnym!!!!!!Ale nie jest niewykonalne to, ze ciezka i odpowiedzilana praca- przynosi reuzltaty..moze nie po tygodniu..moze nie nawet po miesiacu..ale przynosi!!Nie slyszalam zeby sie nie udalo..chociaz nie...slyszalam-raczej czytalam...to fakt- ale to byl pies obrzym ktory "zawladnal" rodzina do tego stopnia, ze wszyscy w domu sie go bali..ale ile bylo trudu...szkolenia...trauma byla zbyt silna...grozilo, ze zagryzie dzieci- bo juz go dotknac nie mogli...Pan pracowal z Nim ponad rok....i w konsekwencji poddal psa eutanazji- juz nic nie mozna bylo dla niego zrobic a do schronu by go za nic nie oddal....bo go pokochal.....to moze tyle..reszte prosze sobie dopowiedziec.....
  14. [quote name='Michal_Kubusiowy']Dziękujemy za wszystkie miłe słowa. Muszę jednak sprostować, że w domu mam 4 piękności, bo jest jeszcze kocica Basia, z którą Kubuś się coraz bardziej zaprzyjaźnia. Na zdjęciach mnie nie ma bo to ja zazwyczaj je robię:) Kubuś będzie dopiero biały jak go wyszorujemy, teraz jeszcze nie chcemy go zbytnio stresować.[/quote] OOOOOOOOO..proszę..a nie mowilam..jeszcze jeden klejnot rodzinki Kubusiowej...MIchal..to kurde cale szczescie, ze jest w tym domku jednak Kubus..bo bylbys jedynym facetem w rodzinie...i moglbys popasc w pyche..otoczony samymi pięknosciami..a tak...to cho musisz sie dzielic z Kubolinkiem władzą:loveu::loveu::loveu::loveu: Ale Madzia....no moglaby tez cyknąc foteczke..no...Madziu...:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
  15. [quote name='iwona213']no i chociażby dla tej poduchy warto było to dla niego zrobić... chociaż przez chwile Pani wet wpędziła mnie w poczucie winy, że skazałam go na taką męczarnie podczas podróży...No...wlasnie...mial w schronie SWOJA PODUCHĘ Z BARANKA..tylko dla siebie>>>Nie mial..a teraz ma:loveu::loveu: A o poczuciu winy nawet nie chce slyszec...bo jesli tak- to wine dzielimy na 2(ja i TY)albo i na 3 (Ihabe , ja i TY)..więc spoko...:loveu::loveu::loveu:
  16. Potrzebujesz poszwy na poduszki>>Jakies wygrzebie strasze...zdekompletowane i moge wyslac...potrzeba????
  17. [quote name='marysia55']Gonia , Ty ciągle podnosisz poprzeczkę :evil_lol: cos taka ciekawa tego pańcia Kubusiowego :cool3::cool3: może Madzia nie chce pokazywać swego faceta na Dogo. Wiesz jak to jest 'sie przypilnuje to sie ma' :evil_lol: a tu bab 'od metra' :eviltong:[/quote] HHHHHmmmno tak...fakt..zapomnialam, ze to tylko meżczyźni uwielbiaja sie "chwalic" swoimi "klejnotami":eviltong::eviltong::eviltong::eviltong:kobietki juz troszku gorzej z tymi sprawami:loveu::loveu:No..ale nas za duzo cobyśmy 'krzywde" zrobiły Michałowi...no ale jak juz cieszyc oko- to "po całosci"...nie???:eviltong::eviltong::eviltong:(kurde...choc nie wiem czy moge sie jeszcze bardziej ucieszyc na tym watku..no ale warto sprobowac, zeby sie przekonac;););))
  18. [quote name='Moria']Dzisiaj rano jego zachowanie bylo w miare i nawet jak tak sobie chodzil i chodzil to tez trafił sam do miejsca z ktorego rozpocząl chodzic. Tylko potem znowu zrobil sie słaby. Nie wiem moze ta wczorajsza podoż tak go wymeczyla. Np. Spajki tez dwa dni spal a dzisiaj juz bardziej aktywny sie zrobil. Tylko tak jak piszesz on naprawdę zyje w swoim swiecie, totęz niech zyje bo tak jak pisze nie ma zadnych objawow aby cierpial. No i Chwała Bogu...uffffffff...A ma swoje legowisko???Moze jakies poslanko by sie przydało???:cool3:
  19. [quote name='iwona213']Śledz faktycznie żyje w swoim świecie... ale jak ja go brałam na trawke, to nie był aż taki słaby jak Ty piszesz. Pojadł zawsze, wody popił, pochadził troszke, zawsze qpke strzelił i siku... jak chodził po budynku to zawsze znalazł sobie drzwi żeby wyjść na dwór i tam się załatwiał. Tak więc troche zaskoczona jestem, że aż tak źle z nim. Fakt bałam się bardzo podróży, czy da rade... ale dziś już powinien nabierać sił, z dnia na dzień powinno byc coraz lepiej. Myśle że jak będzie miał człowieka na codzień to jakiś kontakt też złapie, a nawet jeśli nie to niech sobie żyje w tym swoim świecie, ale w godnych warunkach otoczony miłością i ciepłem a nie sam w schroniskowym boksie... OOOOOOOOO...i to jest najlepsze podsumowanie..i o to nam chodzi...powoli...ja wierze ze dojdzie do siebie..dostanie kroplowke, to Go tez wzmocni trochę...no musi byc dobrze.....:loveu:
  20. [quote name='marysia55']no widzisz Goniu jak to jest z tymi dziadkami, jak tylko poczują wiatr w żaglach od razu wychodzi z nich niezły ananas :evil_lol: O awanturze tez nic mi nie wiadomo, ale może nie było z byt ostro :cool1: Gonia ile kosztuje pobyt Spajkiego u Morii ?????[/quote] Oj ..Maryś..kosztuje 300 zł..i nam brakuje jeszcze sporo..musza sie znaleź..na pierwszy misiac ma w spadku od Kajetanka...ale nie całośc...bo myśle, ze trzeba się podzieli z jakaś bidulinką chociaż stowka..ale to miesiac..a na reszte musimy znaleźc chocby spod ziemi kasę....:cool3:
  21. No tak. ale wet powiedzial ze pies chce życ....ja sie tego trzymam...Iwonka123 tez miala swiadmosc- i taki jest tytul wątku, ze pies w oplakanym stanie..ale tu chodzi o milosc...ludzka reke...dom- a nie beton(juz noce coraz zimniejsze- my w domu juz palimy w centralnym:razz:)...temu psu potrzebne jest cieplo doslownie i w przenosni...moze i On nie bedzie juz merdal ogonkiem skoro nie widzi i nie slyszy..ale bedzie czul sercem- atego jestem pewna na 100%..ten pies bedzie czyl sercem i swoja intuicja...ze jest kochany..a to jest dla niego i dla nas w tej chwili najwazniejsze...jak on jest wtakim stanie,to w schronie moge go sobie tylko wyobrazic:placz::placz::placz:Pewnie mialby policzone godziny i odszedl w samotnosci, odrzuceniu i moze bólu....rano albo i nie= znalazlby Go ktos zimnego...:placz::placz::placz:Nie...dosc juz..nawet nie chce myslec...dzieki Bogu Sledzik dojechal- a to nie jest przypadek....teraz dla niego moze byc juz tylko lepiej..TYLKO LEPIEJ...I BEDZIE....bo będzie..prawda/?????:lol:
  22. [quote name='red']Nie wiem, jeszcze się nie pozbierałam. Nie byłam w schronisku. Myślę, że siedzi spokojnie, bo wrócił na swoje miejsce. Mam takie mieszane uczucia...[B].Może zostać i spędzić życie w schronisku z lepszymi czy gorszymi towarzyszami, bo się będą zmieniać. Przeżył w życiu traumę i ten stan, w którym jest traktuje jak oazę[/B]. Przeżyje wielki stres, on nie wie że chcemy mu stworzyć lepszy świat. Co do sadalinu podpytam lekarza, może coś innego można mu dać na uspokojenie.[/quote] Red...jak mam rozumiec to co piszesz?????Mam tylko nadzieję, ze źle myślę....:cool3:
  23. AA tam Pania doktor to sie nie przejmuj..najwazniejsze, ze my wiemy ze dobrze, ze Sledzik pojechal...no ale jak snięty..pisalas ze chodzil dzis normalnie, spacerowal. zjadl, napil sieto tak jak kazdy staruszek chyba...kazdy wiekszosc dnia spi..a jak Jeg serduszko???BYlo na pewno tez badane- prawda????Nie mam juz minut- bo bym zadzwonila a tu zadaje tyle pytan..wiem:oops::oops::oops:WSzystkie limity (swoje i meza) wydzwonilam..i do 20-go mama maly szlaban...:cool1:
  24. [quote name='red']Nie jestem za kontenerem....on padnie na zawał, poczuje się zniewolony. A może mu podać trochę sadalinu na uspokojenie przed podróżą, co o tym myślicie?[/quote] Ja się kmpletnie na tym nie znam- nawet nie wiem jak wyglada kontener tak naparwde...a sedalin z kolei slyszalam ze moze byc niebezpieczny..ale chyba dla starszych psow..a Czarus staruszkiem nie jest....no, ale fakt- musicie cos postanowic...to wazne...bardzo wazne...a tak w ogole to jak sie ma nasza bidulinka:-(
×
×
  • Create New...