Jump to content
Dogomania

chita

Members
  • Posts

    4680
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by chita

  1. ja moge pomoc bazarkami [SIZE=1](agaga wystawisz:oops:)[/SIZE]
  2. dostalam pw, biedactwo:shake:niestety finansowo narazie nie pomoge:-(
  3. jaki szczesliwy pycholek:multi::loveu: tak sie ciesze ze Fredzia w te mrozy grzeje doopke u siebie i ma taki wpsanialy domek:multi::lol:
  4. ojojoj trzeba szybko jakas boksiowa bide skolowac co Soeme pocieszy:grins: [SIZE=1][COLOR=DimGray]i na mnie se kija daruj bo nie podziala:eviltong:[/COLOR][/SIZE]
  5. lapka ogolnie lepiej ale dalej chuchamy i dmuchamy, rtg ok, odstawilismy antybiotyki i czekamy.... kuleje juz mniej, podobnie jak Etnusia:loveu:a zabawki tez jej rzucam...tylko ze ona nie oddaje:roll: i robi im "kuku" jak tej pileczce:roll::diabloti: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/f0b4b2ef83c22b3d.html"][IMG]http://images43.fotosik.pl/259/f0b4b2ef83c22b3dmed.jpg[/IMG][/URL] trzymam kciuki za Etnusie i Lecterka, to taki psi aniolek:loveu:
  6. zdjecia w sobote?:evil_lol:czyli za jakies 2godzinki:multi::diabloti:
  7. jaka on jest sliczna:loveu::loveu::loveu:napatrzec sie nie moge i to spojrzenie:loveu:widac ze ma diabelka za uszami :evil_lol: [SIZE=1]agaga czy ona niszczy zabawki czy tylko patole, pytam z ciekawosci bo Arinie kong nie daje rady:roll:[/SIZE]
  8. jest cudny ale martwi mnie ze jest tyle ogloszen i zero odzewu:shake:
  9. [quote name='sleepingbyday']aga, poprosze mejla w wolnej chwili o belli i dlaczego zmiana decyzji, dobra? ciekawa jestem, bo telefony sie urywały i nagle umilkło, więc się zdziwiłam, bo myslałam, ze nic się nie zmienia. bella to pielgrzymuje, hehe. matko, trzymam kciuki, za podróz, z abellę no i za wizyte poadopcyjną. w sumie przetrze szlak dziewczyna....[/QUOTE] ooo, a kto robi poadopcyjne w szwajcarii?
  10. piekne dziewczynki:loveu::multi: ms arwi nasza Arina jest z nami 2 miesiace i mialam dokladnie takie same odczucia, jest w 100%domowym psem, ulozonym, nie brudzi w domu,zna podstawowe komendy, zna schody,zabawki i zawartosc lodowki:cool3:...i tez jest ze schronu:shake:
  11. czy Candy ma wiecej ogloszen?:cool3:kupilam pakiet 20 dla Tico ale on juz ma ds wiec moze Candusi sie przydadza:razz:
  12. ma watek?:-( te sciany to mi sie ze swarzedzem kojarza:-(
  13. od nas poszlo 30zl narazie! a jak Sigma do innych zwierzat, nadal ok?
  14. to wrzucisz jak znajdziesz;) a moze domek sie zaloguje :cool3: [SIZE=1]Ocelot czy w zwiazku z tym prosic anje o te ogloszenia na rzecz tego malucha o ktorym pisalysmy?[/SIZE]
  15. OOooo!!:cunao:super, tak bardzo sie ciesze, ten maluch strasznie mi zapadl w serducho:loveu: to za nowy domek:drinking::multi::bigcool: :sweetCyb:i foty dajcie :modla::mad:
  16. ciotki spokojnie, numer pojawil sie wczoraj i osoby z okolic jeszcze dzis pewnie beda sie z Igielka kontaktowac... Igielka czy masz pw od Ani i Przeca??bo wiem ze wysylali juz jakis czas temu jak zalozylaś watek o dt ?
  17. daaawno temu jeszcze przed operacja jak pomagalam w oglaszaniu tekst byl dlugi ale piekny (pisany przez majqe chyba), jesli ktos chce moze go uzyc, natomiast jest on juz dosc nieaktualny i nalezaloby go stosownie skrocic i opisac "obecnego" Stefana...:roll: ale zawsze to jakis wzor;) [I] Nam ludziom dano życie, dano nam prawo założenia rodziny, dano nam wybór przyjaciół, oraz wiarę, że gdy będziemy w potrzebie, gdy obejmie nas swoimi mackami nieszczęście, gdy to nieszczęście będzie miało twarz ciężkiej i nieuleczalnej choroby to będziemy mieli w tych ludziach wsparcie i będą służyć nam pomocą. Zwierzętom też dano życie, ale po za tym...nie dano im już więcej nic. Całe ich życie zależy tylko i wyłącznie od człowieka, któremu Bóg przekazał władzę i prawo do bycia „królem życia i śmierci”, który w imię tej władzy dokonują za nich wyborów i często zmieniają ich psie życie w straszliwą gehennę. STEFAN to niespełna roczny bernardyn, obdarowany przez los cechami, o których nie jeden człowiek może tylko marzyć. Rzadko można spotkać stworzenie tak spokojne, posłuszne, zrównoważone, nie odznaczające się agresją, podporządkowane woli człowieka i zdradzające ogromne pokłady inteligencji , z której nikt jeszcze nie zrobił użytku. Jedyną wadą tego anioła ubranego w psią postać jest dysplazja. Choroba, która w oczach ludzi skazuje takiego psa na samotność, odosobnienie, bycie zbędnym i niepotrzebnym nikomu. Stefan to pies znikąd. Nie znamy jego losu zanim drogi jego życia nie skrzyżowały się z drogami, które pokonują wolontariuszki . Nie wiemy ile razy jego psie serce zabiło mocniej na widok ludzkiej twarzy z nadzieją na własny dom. Nie wiemy ile razy uwierzył, że ma szanse na własną rodzinę. Nie wiemy ile razy człowiek pokazał mu swoją „ludzką twarz” wyrzucając go za drzwi. Widok tego umęczonego psa ściska za gardło i potęguje rozżalenie, irracjonalną wręcz pretensję do całego świata, którą chciałoby się wykrzyczeć zdaniami: "Dlaczego to właśnie on??", "Czemu jego właśnie dotknęło tak okrutne przeznaczenie ??" Ma przecież zaledwie rok i taki ogromny bagaż doświadczeń, które wystarczyłyby aby obdzielić nimi kilka żywych istot. Jego los tak bardzo poruszył serca wolontariuszek, że postanowiły wszelkimi sposobami znaleźć mu wspaniały, ciepły dom nasycony dobrocią i miłością do zwierząt. Wiedziały, że to graniczy z cudem ale... wierzyły w ten cud. Nadszedł dzień, który stał się spełnieniem cudu. Nadszedł dzień kiedy nad Ślimakiem pochyliła się kobieta zauroczona pięknem tego wspaniałego psa i jego zaletami. Kobieta , która stwierdziła, że taki cudowny, łagodny do ludzi i zwierząt, przytulaśny pies nie może już dłużej być samotny, że jej dom od dzisiaj będzie wymarzonym domem Stefana... gdzie znajdzie wszystko o czym może marzyć pies. Będzie dbała o jego zdrowie i spokojne życie, że będzie przewodnikiem dla tego młodego i ciekawego świata, spragnionego nowych wrażeń i chętnego do nauki psa. Stefan po raz kolejny uwierzył, że oto otworzyła się dla niego brama do nieba i z pełną wiarą swojego psiego serducha z radością przekroczył tę, wydawać by się mogło, otwartą na całą szerokość bramę i poszedł za swoją nową panią. Zobaczył... tymi swoimi wielkimi i ufnymi oczami... światełko w tunelu i pobiegł w jego kierunku z nadzieją, że nawet dla takiego psa naznaczonego piętnem choroby zwanej dysplazją jest szansa na lepsze życie u boku człowieka, który otoczy go opieką podczas ostatecznego ataku choroby, który nie zostawi go samego z bólem i cierpieniem, który gdy przyjdzie jego czas pomoże mu godnie przejść za tęczowy most. Jednak... Jednakże życie bardzo często weryfikuje... w okrutny sposób weryfikuje...marzenia każdej żywej istoty. Zweryfikowało i Stefana... Kobieta, która miała być jego panią, jego bogiem na tej ziemi okazała się być ulotnym zjawiskiem, efemerydą która tylko naigrywała się szyderczo z marzeń tego udręczonego psiego dziecka. Jej cała „wielka miłość” do Stefana zniknęła jak pęka mydlana bańka w rękach dziecka. Zgodnie z warunkami umowy adopcyjnej Stefan został poddany kastracji. W ułamku sekundy anioł przybrał postać szatana. Po przywiezieniu od weterynarza Stefan przestał dla niej istnieć. Nagle stracił dla niej jakąkolwiek wartość. Możemy tylko się domyślać dlaczego pies po kastracji stracił całą miłość swojej pani. Dlaczego w ułamku sekundy ten cudowny kochany pluszak został potraktowany jak zbędna zabawka, która już się do niczego nie nadaje. Pani zażądała odebrania od niej Stefana...NATYCHMIAST! Wolontariuszki natychmiast ruszyły w drogę i po przybyciu na miejsce ich oczom ukazał się przerażający widok... Ślimak siedział w jednym z kojców...jednym z trzech kojców... daleko na tyłach jej ogrodu, poza zasięgiem ludzkiego wzroku. Apatyczny, spokojny, wpatrzony przed siebie niewidzącym wzrokiem w kołnierzu, który 7 dni wcześniej założył mu weterynarz po zabiegu. Przez 7 dni zamknięty w kojcu, obolały po kastracji, bez leków przeciwbólowych, przerażony i samotny....... ...skazany na ...niebyt! Na widok wolontariuszki nagle ożył, był tak szczęśliwy i radosny, że wydawało się że zarazi tym szczęściem cały świat. Zabrany z miejsca, które miało być dla niego rajem na ziemi, a okazało się po raz kolejnym piekłem, Stefan nadal czeka ...z niewytłumaczalną dla nas ludzi nadzieją w sercu... czeka na „swojego człowieka”!!! Stefan, jak każda istota zasłużył na godne życie... na podjęcie starań by dokładnie zdiagnozować jego stan ...wykorzystać wszystkie szanse. Diagnozy stawiane przez weterynarz nie były optymistyczne...dysplazja nieoperacyjna!!! Odpowiednia opieka -odchudzenie do max 50kg...masaże...pływanie...dają szansę na rok,dwa dobrego życia. Potem niestety ...ból,cierpienie, bezwład,niesprawność... rok...ewentualnie dwa...... W przypadku tak dużego psa...musiałybyśmy podjąć decyzję o humanitarnym odejściu Stefana. Istniała jeszcze nikła szansa... ostatnia szansa... Wrocławska klinika zajmująca się wykonywaniem zabiegów u psów z tzw.nieoperacyjnymi postaciami dysplazji... ...stosująca najnowsze techniki... ...najnowsze...a więc i drogie! Pytanie...co robić?...co robić?... Odpowiedź była prosta...wykorzystać wszystkie szanse!!! Stefan został szybko skonsultowany 10.06.09 i...zakwalifikowany do szybkiej ...bardzo szybkiej operacji zwanej daroplastyką! ...operacja musi odbyć się już 18-ego czerwca! ... Stefan ma jedyną i ostatnią szansę ...na życie... i to długie życie bez bólu... ...życie w prawie 100% sprawności... ...ma szansę na spełnienie marzenia o domu ... i kochającym, i kochanym człowieku! ...szansa ta kosztować będzie 2 tysiące (sama operacja)... Pomóżcie nam spełnić jedynie marzenie tego psa... on nie zdaje sobie sprawy ze swego stanu...z zagrożenia bólem(choć już go dopada!),cierpieniem... on chce mieć swojego człowieka do kochania... tak bardzo go wypatruje!... tak bardzo lgnie do każdego nowego człowieka! ...a tylko żyjąc ma szansę osiągnąć to marzenie! Prosimy nie przechodź obojętnie obok Stefana ... tylu ludzi już go ominęło. Każda kupiona cegiełka to następne minuty jego szczęśliwego życia! Pomóżcie podarować mu wiele tych minut, które dla Stefana zamienią się w lata szczęścia!!! Czy tak się stanie?...minuty zamienią się w lata szczęścia? … to zależy i od Ciebie... bo wbrew temu co myślisz w tej chwili, tak naprawdę... możesz zrobić bardzo wiele dla tego psa. ....................DANE DO WPŁAT na Stefana................... Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" ul. Batalionu "Skała" AK 8/36 31-273 Kraków nr konta PEKAO SA:58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 Dla przelewów zagranicznych: BIC ( SWIFT) : PKOPPLPW IBAN : PL581240 1170 1111 0000 2420 9674 najgorsze w zyciu to decydowac o zyciu innych............[/I]
  18. ok to moze podaj nr tel i poprosimy osoby z okolic o sprawdzenie dt:lol:chyba ze znajdzie sie cos blizej:roll:
  19. Igielka zdaje sie ze pare osob z okolic pisalo do ciebie pw z prosba o wizyte ale nie bylo odp. Ania+Milva i Ulver jest z okolic i pewnie sie zgodzi na wizyte;) Nutka jest po operacji wiec konieczne beda wizyty u weta i to nie byle jakiego;)z tego co wiem po wszytskie wyniki trzeba z Rypina do Brodnicy jezdzic wiec czy masz mozliwosci etc....
  20. cholera no a ja znalazlam strone z imionami i tyle fajnych bylo:nonono2: Hajdi,Róża, Trumna, Ziuta, Mineta,Kitty...:shiny:od koloru do wybory normalnie:diabloti:
  21. no jo to ja se na przelewie wpisze chita:p i bedzie wiadomo ze to dla tej "no name" ode mnie:cool3: [SIZE=1]andzia ja kiedys mialam Hermenegilde w rodzinie-Herę :loveu:[/SIZE]
  22. [quote name='doddy']Powiem Wam, że mamy problem z imieniem :) Naprawdę brak mi już pomysłów... Sunia nazywała się Sonia przez opiekunów w Skarżysku, ale chcemy ją jakoś fajniej, ładniej przezwać. Macie jakieś sugestie? Będziemy ogromnie wdzięczni za pomoc, bo nie ukrywam, że jest krucho z funduszami.[/QUOTE] moze Ayra albo Zoya:oops:
  23. wplaty na konto fundacji z nickiem i dopiskiem na... (no wlasnie jak ona ma na imie:oops:) czy to bez znaczenia skoro fundacyjne konto??:oops:
×
×
  • Create New...