Jump to content
Dogomania

ancymonka2000

Members
  • Posts

    67
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ancymonka2000

  1. No tak - dzięki za adresy, ale większość z tych weterynarzy znam (może to dziwne ale zanim się zdecydowałam na jednego z nich jako stałego prowadzącego weterynarza moich psów, najpierw odwiedziłam ich kilku - i niestety paru z nich mnie bardzo zraziło do siebie) i nie mają odpowiedniego sprzętu. Obawiam się, że w Jaworznie nie ma możliwości zrobienia takich badań psu. Ale dziękuję.
  2. Jestem z Jaworzna. Będę wdzięczna za jakieś informacje na temat lecznicy w okolicy, która jest w stanie zrobić psu rtg itp. Mam nadzieję, że nie ksztuje to majątek bo do bogatych nie należę, ale zrobię dla mojego psiny wszystko co trzeba. Chefrenek - te jego duszności to brzmi raczej jakby próbował wciągnąć nagle dużą ilośc powietrza pyskiem a coś mu go blokowało i wydobywa sie taki charkot. Pracuje całe jego ciało wtedy, klatka piersiowa gwałtownie się unosi, brzuch.
  3. No tak, tylko że mój pies ma te ataki również biegając swobodnie bez obroży i smyczy, np. jak próbuje "dopaść" psa sąsiada znajdującego się za ogrodzeniem, bądź ciesząc się całym sobą z mojego powrotu po pracy do domu (w mieszkaniu też jest "na swobodzie" bez obroży). Ale dzięki taks za radę ! Podejrzewam, że nigdy nie rozwiążę tej zagadki co dolega mojemu psu.
  4. Dzięki za wszystkie podpowiedzi. Faktycznie nie spodziewam się tylko fachowej porady (od tego są weterynarze choć różnie to bywa), ale może ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem i podpowie mi możliwe przyczyny tych dolegliwości i sposoby radzenia sobie z nimi. Pozdrawiam
  5. Dżeku jest małym kundelkiem. Jest regularnie odrobaczany i pod kontrolą lekarza, ale faktycznie nie miał robionych badań EKG czy USG (o ile wiem to "mój" weterynarz nie ma takich możliwości ale nawet tego nie zasugerował). Dziękuję pauli_lodz za radę, spróbuję przy kolejnym ataku unieść zadek mojej psiny :) i zobaczymy jaka będzie reakcja. Może faktycznie konsultacje z innym weterynarzem byłyby dobrym pomysłem (niestety każdy weterynarz chciałby zobaczyć w czym jest problem a ewentualny atak w obecności lekarza może nie dojść akurat do skutku), do tej pory uważałam "naszego" weterynarza za świetnego specjalistę i bardzo mu ufam, ma niezłe podejście do zwierząt i zawsze walczy do końca.
  6. Może to nie jest najlepsze miejsce na tego rodzaju temat - nie wiem -jestem nowa na forum. Chodzi o mojego psa i jego dziwną przypadłość. Często ma takie dziwne ataki, jakby sie dusił, jakby nie mógł złapać powietrza, wciąga wtedy powietrze gwałtownie i z odgłosem charczenia. Towarzyszy przy tym napięcie całego ciała. Przede wszystkim takich ataków dostaje gdy się czymś podnieci, gdy jest bardzo radosny, lub gdy się bardzo szarpie na smyczy, ale ostatnio także bez przyczyny, np. podczas snu. Trochę przypomina to atak astmy. Ma to od szczenięcia, w tej chwili pies ma 12 lat i żyje z tą chorobą. Wiem, że jest to dziedziczne, jego matka i jego siostry też to miały. Jego matka podczas takiego ataku właśnie w wieku 12 lat zdechła. Był taki okres w jego życiu, że dostał tych ataków nagle i bez przerwy, nie jadł, nie spał, tylko się dusił. Wtedy pojechaliśmy z nim do weterynarza, który był zdziwiony i nie wiedział co robić. Pies dostał masę zastrzyków różnego rodzaju i nic nie pomagało. Weterynarz przyznał się, że leczy psa metodą prób i błędów bo nie wie co mu dolega. Jak nagle te dolegliwości wtedy sie zaczęły tak i nagle któregoś dnia wstał już bez nich (tzn. nadal je ma ale teraz już tylko w pewnych momentach a nie bez przerwy). Czy ktoś spotkał się z czymś takim? Może jest ktoś kto wie co jest przyczyną i jak to leczyć? Dżeku już nie jest młody a te ataki go męczą, boję się, że któregoś dnia może np. serce nie wytrzymać.
  7. Ewucha - dzięki za podzielenie się radami. Byłaś z nią do samego końca i nie zawiodłaś jej ! Super sprawa. Co do tych gestów, na które pies reaguje - mój Dżek też trochę umie i fajnie, że zwróciłaś moją uwagę na to jak może się ta umiejętność przydać. Teraz będę starała się by nie zapomniał co umie z myślą o jego przyszłości. Tak na wszelki wypadek. Życzę dużo cierpliwości i sukcesów w odziskiwaniu zaufania u nowego psa. Potrzeba czasu i miłości, ale jak strasznie cieszy każdy sukces, gdy psina odzyskuje wiarę w siebie i ludzi. Powodzenia!
  8. Dzięki wszystkim za ciepłe słowa. Jednego jestem pewna - będe przy nim cokolwiek się będzie działo. Taki temat jak starość u naszych milusińskich to bardzo dobry pomysł. Wsparcie od was i dzielenie się doświadczeniami jest ważne i potrzebne.
  9. Mój Dżeku ma 12 lat. I łapię się na tym, że zaczynam mu odliczać czas. A wiąże się to z tym, iż częściej go obserwuję czy mu nic nie dolega, częściej go przytulam jakbym się żegnała (czym wprowadzam go w irytację bo pieszczoty toleruje wtedy, gdy on ma na to ochotę :) i częściej się boję o to jak ja sobie bez niego dam radę. Nie wiem skąd to się u mnie wzięło! Jestem zła na siebie za to, że tak się strasznie boję, że go stracę, że nie potrafię przestać o tym myśleć. Nic mu praktycznie nie dolega, wypadło mu kilka zębów to fakt, ale ma wspaniały słuch i węch i wzrok. Dłużej śpi i spacery, które tak uwielbiał są już znacznie krótsze. Ma tez częściej problemy żołądkowe. Ale nie jest to coś z czym nie moglibyśmy sobie poradzić. Może to przeświadczenie, że jego matka odeszła mając właśnie 12 lat? Straszne musi być rozstanie z przyjacielem, z którym mieszkało się pod jednym dachem tyle lat. Kawał wspólnego życia.
  10. Dzięki Ada-jeje za wsparcie! I tak mam mieszane uczucia co do całej akcji, więc nie potrzebuję jeszcze waszej negatywnej oceny. W każdym bądź razie sądziłam, że robię dobrze pomagając jej jak tylko potrafiłam. Skoro zrobiłam coś źle to mogę tylko żałować, że Sunia nie trafiła np. na doświadczoną Oktwie6, gdy potrzebowała pomocy. Pewnie wyszłaby na tym lepiej. I to nie jest złośliwość z mojej strony Oktawia6 tylko szczerość.
  11. Dzięki za przywitanie Ada-jeje. Moja suczka jest wysterylizowana, ponieważ jestem jak najbardziej za sterylizacją (uczę się na błędach, straciłam jedną suczkę z powodu ropomacicza po niechcianej ciąży, teraz druga suczka już wysterylizowana nie będzie musiała tak cierpieć). A co do suni, którą znalazłam - jest już u nowych właścicieli i to oni teraz będą decydować co zrobią. Ja najwyżej mogę im zasugerować takie rozwiązanie. Czy będę bardzo wścipska jeśli zapytam jak nazywa się ten weterynarz z Jaworzna, na którym możecie polegać? Czysta ciekawość, ponieważ znam tutaj chyba wszystkich weterynarzy, sprawdzałam każdego zanim zdecydowałam się na tego jednego stałego dla moich psów. Ale dobrze wiedzieć, że jest taka możliwość sterylizacji ze zniżką bądź na raty. Wiem z doświadczenia, że wiele starszych Pań ma suczki, których nie sterylizuje z braku pieniędzy bądź zabobonów. A potem nie wiedzą co zrobić ze szczeniaczkami.
  12. Tengusia DZIĘKUJĘ! Jesteś wielka! To wspaniałe uczucie pomagać słabszym. Zazdroszczę Wam, że odkryłyście to dużo wcześniej ode mnie. Następnym razem nie będę się bała pomóc bo wiem, że mam na kogo liczyć, że nie będę sama - bo jesteście WY.
  13. Widzę, że Tengusia już przekazała Wam dobre wieści. Powtarzam się :) Jeszcze raz dziękuję wszystkim.
  14. Mam dobrą wiadomość! :multi: Sunia znalazła nowy dom. Godzinę temu przyjechała po nią pewna rodzina i strasznie Zguba (bo tak na nią wołałam) im się spodobała. Wydaje mi się, że będzie jej tam dobrze, bo nowy właściciel ma doświadczenie z psami, zadawał mi wiele konkretnych pytań, mających na celu raczej ułatwienie życia suni. Poza tym spędził z nią u mnie kilka minut na zabawie zanim ją zabrał, więc suczka poszła z nim potem bez oporów. Serce się krajało jak odchodziła, ale wiem, że tak będzie lepiej. Mam kontakt z tym Panem i jego rodziną, pozwolił nawet za jakiś czas się spotkać by zobaczyć jak się sunia miewa, więc sądze, że będzie wszystko ok. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo to wspaniały pies i zasługuje na dobry dom. Poza tym nie darowałabym sobie, gdyby trafiła w złe ręce. Chcę bardzo podziękować za pomoc w szukaniu jej opiekunów. Nie wiedziałam, że jest tak wiele ludzi, którym nie jest obojętny los zwierząt. Wielkie, stokrotne dzięki. Wczoraj poczułam się zła na tego kogoś kto zostawił to biedactwo na zimnie samo, ale też bałam się, że nie będę potrafiła jej pomóc i wyląduje w schronisku. Ale serce nie sługa - jedno spojrzenie w jej wielkie oczy i odrazu wiedziałam, że jej nie zostawię. Nie chciałabym by taka dobroć i życzliwość wszystkich Was, którzy ofiarowaliście się pomóc, została zapomniana. Jesteście wspaniali. Potrzeba takich ludzi bardzo wielu by móc naprawić świat lub chociaż go troszkę ulepszyć. Jeszcze raz wielkie DZIĘKI Wam wszystkim !
×
×
  • Create New...