Ale było!!! Radocha straszna! Wariactwo absolutne - kilka godzin biegania bez smyczy, spacerów zabaw- wszyscy byliśmy wykończeni, bo czuwać trzeba było.. Loka - zołza ustawiała Fazera i nie dała mu się rozgościć, choć pod wieczór jej przeszło i dała wejść na swoją kanapkę. Ale jak tylko próbował się zalecać zbytnio - znów awantura.Byliśmy też na psim polu- super dogadywał się z dziewczynami - bokserki, natomiast beagle- pierwsze pokazały zęby i Fazer pogonił.. Ale myślę,że taka socjalizacja jest mu potrzebna, bo pojętny jest.Wieści o jego urodzie zostały rozesłane, jestem dobrej myśli,że do świąt uda mu się znależć dobry domek. Ale zespolmy siły, bo wiecie jak to jest...wszystkim się podoba,ale...czas leci.
Mam trochę zdjęć ale nie wiem jak je wkleić może Krysia pomoże:placz:
Udało mi się wrzucić 2 do albumu w moim profilu - zapraszam;)