Jump to content
Dogomania

cholinka

Members
  • Posts

    51
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cholinka

  1. Witam! Wiem, że to może nie mądre ale pomyślałam sobie, że spróbuję. Chciałabym znaleźć ludzi, którzy adoptowali psy z tego samego miotu, w którym urodziła się moja Boa. Fajnie by było wymienić się fotami, porozmawiać o zdrowiu i charakterkach naszych pociech. Może się uda! Moja Boa to hodowlana [B]Bely[/B] z hodowli o nazwie [B]CZAR LABRADORU[/B], mieszczącej się w [B]Zawadzkim[/B] koło [B]Opola[/B]. Ojcem był biszkoptowy [B]Inujasha Górska Fantazja[/B] Matką, czarna Tequila czyli [B]Rising Sun z Grogu Hrabiego Malmesbury[/B] Boa wraz z pozostałą ósemką urodziła się [B]25 listopada 2007 roku[/B]. :p
  2. Nie wiem na ile jest w tym prawdy ale słyszałam, że to czarne sztuki są tymi najtańszymi - ponoć bierze się to z obawy ludzi (np. niepełnosprawnych lub dzieci) przed dużym czarnym psem (taka bestia z bajki :)). Na pewno rzadziej bierze się je do szkolenia do właśnie takich zadań - jak praca z niepełnosprawnymi lub z dziećmi.
  3. U nas najpierw "grabki" a potem dłuuugie "głaskanie" gumowym zgrzebłem - sporo się wtedy udaje zebrać. Poza tym pływanie chyba faktycznie pomaga. Moja Boa nie leni się jakoś bardzo obficie (w życiu jej nie czesałam 2 godzin! :crazyeye:), może to kwestia witamin - do karmy podajemy jej potartą marchewkę.
  4. Panie Andrzeju-Aka, proponuje nie bawić się w subtelności tylko wysłaćowe pismo Pani Ze Sklepu oraz opis sytuacji wprost do Uwagi, Reporterów i tym podobnych programów telewizyjnych. Pewnie chętnie się tym zainteresują, a niech ta sprawa wyjdzie z internetu![URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/14288.html"] [/URL]
  5. [quote name='Martens']Łagodna towarzyska suka świetnie zaprzyjaźni się z obcym maluchem, a dominująca, despotyczna suka może w dość drastyczny sposób traktować i swoje dorastające potomstwo.[/quote] Słyszeliście ten dźwięk?! To kamień spadł mi z serca! :D Moja Boa (choć jeszcze nie do końca dojrzała) to mała cwaniara ale bardzo łagodna i towarzyska. Ktoś tak kilka postów wcześniej napisał także, że psom które są z natury bojaźliwe służy psie towarzystwo. Niestety moja psina ma czasem schizy (czasem piorun trzaśnie i nic, a czasem podłoga zaskrzypi i ta się już boi :roll:).
  6. Wszystko wskazuje na to, że to przede wszystkim pies mocno zaniedbany - mniejsza o to skąd wzięty (jak się bierze ze schronu to się nie wie i co?). Ważne żeby z psem dużo przebywać i dużo pracować. Z tego co pamiętam, to pisałeś, że mieszkasz gdzieś między Krakowem a Katowicami? No to ja Ci polecam świetnego szkoleniowca, który ma duże doświadczenie z agresywnymi psami i do tego będzie przyjeżdżał do Ciebie do chaty Szkola Pastel. Ta szkoła prowadzi szkolenia indywidualne u właścicieli. Nauczą Cię także jak pracować z psem. Ale coś mi się wydaje, że Ty byś chciał ale najlepiej tak, łatwo, prosto i przyjemnie - bez wielkiego angażowania się, a już na pewno nie za kasę... :roll: W takim wypadku poleciłabym Ci, na początek poświęcić weekend i zrobić tak. 1. wychodzisz do psa na podwórko a) jeśli przywita się z Tobą przyjaźnie - smakołyk i wchodzisz do domu b) wchodzisz do domu, wracasz za 10 minut i tak do skutku w pkt. "a" 2. po osiągnięciu punktu 1a, zaczynasz przedłużać czas od wyjścia do psa (przyjazne przywitanie) do dania smakołyku. 3. Przedłużaj czas max do 15, 20 minut (potem pies się może zirytować) 4. Jeśli możesz już wejść na podwórko i pobyć z psem w przyjaznych stosunkach przez około 15 minut, to utrwal to jego zachowanie poprzez robienie tak cały jeden dzień, czyli wychodzisz-15minut z psem-smakołyk-wychodzisz-wracasz po 10 minutach i tak w kółko. 5. z czasem wydłużaj oba czasy (przebywania z psem oraz bycia w domu) Wydaje mi się, że to może pomóc. Bardzo ważne jest aby osiągnąć pkt 1a - nie dawaj za wygraną. Jeśli Cię zaatakuje, jeśli nawet tylko lekko pociągnie za nogawkę - od razu wychodzisz. Spróbuj, co Ci szkodzi.
  7. Wszystko wskazuje na to, że to przede wszystkim pies mocno zaniedbany - mniejsza o to skąd wzięty (jak się bierze ze schronu to się nie wie i co?). Ważne żeby z psem dużo przebywać i dużo pracować. Z tego co pamiętam, to pisałeś, że mieszkasz gdzieś między Krakowem a Katowicami? No to ja Ci polecam świetnego szkoleniowca, który ma duże doświadczenie z agresywnymi psami i do tego będzie przyjeżdżał do Ciebie do chaty [url=http://www.szkolapastel.pl]Szkola Pastel - Aktualno
  8. Na prawde pokazowa sztuczka jest "Jak masz na imie?" :D Uczy się to używając klikera ale trzeba do tego wiele czasu, choć nauka w sumie jest prosta. Kiedy budzisz psiaka rano a on wydaje te wszystkie nieokreslone dzwieki od ziewania po mialczenie :D to wzmacniasz je klikerem, ciaseczkami, a pozniej dodajesz komede "imie", pozniej "na imie" "masz na imie" a w koncu "jak masz na imie?". Pies z rana zaskoczony, ze od razu cos dobrze wykonal na prawde jest chetny do wspolpracy. A sztuczka jest przednia, bo gdy spotykasz kogos i ktos chce poznac imie psa to mowisz niby znudzonym glosem "no jak masz na imie?" a pies robi "łuuuaałummrryyył" :D Polecam!
  9. Dobrze, ale zakładając, że ktoś się zdecydował już na dwa psy i że będą to suki - jedna dorosła, druga szczeniak. To czy lepiej by była to córka starszej? Czy może starsza zaakceptować obce szczenie i traktować jak matka?
  10. Proponuję imię mojej świętej pamięci kundelki - [B]IRA [/B](imię krótkie, dobrze się woła, tylko do Irlandii lepiej z psiakiem nie jechać :)). Poza tym uważam, że imię mojego psa też jest ok, czyli [B]BOA [/B](trudniejsza jest tu odmiana imienia przez przypadki, więc go nie odmieniam). Jako, że planuję drugą sunię, to mam dla niej w zanadrzu [B]COBRA[/B], co by do Boa pasowało. :)
  11. A wracając do wątku... Jak moja labradorzyca miała jakieś 4 może 5 miesięcy, to podszedł do nas jeden chłop i mówi: - TO JEST LABRADOR! - to było stwierdzenie, nie pytanie. Ja na to: - Tak to jest labrador. A ten gość: - Nie, nie jest. Niemożliwie! ?!?! :shake: Są ludzie i parapety!
  12. Szczeniaki, tak samo jak małe dzieci, bardzo szybko tracą zainteresowanie zabawkami. Zanim zgłosisz się do weterynarza, spróbuj schować Małej wszystkie zabawki na jakiś czas (powiedzmy pół dnia). Następnie wyjmij tylko jedną, zachęć do zabawy ale nie zrażaj się jeśli po jakimś czasie oleje zabawę. Po prostu ją zostaw samej sobie. Pod żadnym pozorem nie wyjmuj innych zabawek - na ziemi, zawsze powinna mieć tylko jedną zabawkę!!! Sama zobaczysz, że prawdopodobnie po jakimś czasie, zacznie się nią interesować. Raz na dzień zmieniaj zabawkę - z piłki, na sznurek, z sznurka na gryzaczek itd. Ale zasada - zawsze jedna zabawka. Być może jest tak, że psina jest po prostu znudzona walającymi się wokół niej zabawkami. Kiedy jej ograniczysz do nich dostęp, staną się one bardziej atrakcyjne. Sama piszesz, że niektórymi zabawkami zaczynała się interesować ale na krótko. Przypuszczalnie taki jest powód. Spróbuj - nie zaszkodzi.
  13. Ja szkoliłam moją Boę metodą pozytywnych wzmocnień. Nie miałam transportu dla psiaka i też ograniczony czas. Dlatego zainwestowałam w szkolenie indywidualne - ma kilka plusów nad tradycyjnym szkoleniem: + trener skupia się tylko na Tobie i Twoim psiaku + trener przyjeżdża do Ciebie do domu lub umawiacie się w najbliższym parku + dowolna godzina Minus: - brak socjalizacji psiaka z innymi O dziwo cena nie jest wyższa - to mnie bardzo zaskoczyło. Korzystałam z indywidualnego szkolenia firmy Pastel ([url=http://www.szkolapastel.pl]Szkola Pastel - Aktualno
  14. [quote name='Sonuś']A ja sięgnęłabym po dobrego szkoleniowca, słowo pisane to tylko słowo pisane i każdy rozumie je na swój sposób. Jeżeli już książka to Z. Mrzewińskiej, Corena.[/quote] Całkowicie się zgadzam. Ale ważne jest także aby dobrze dobrać szkolenie. Ja też miałam problemy z gryzieniem mojego psa - nie dało się do niej podejść ani pobawić bez ran na rękach. Poszłam na szkolenie rekomendowane przez Polski Związek Kynologiczny - na Psa Towarzysza. To była porażka - szarpanie psa, cioranie nim po wybiedu - skończyło się uszkodzeniem krtani, dwudniowymi wymiotami i teraz nie możemy korzystać z obroży tylko z szelek. Potem zalazłam świetne rozwiązenie (przynajmniej dla mnie). Trafiłam na książkę "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów" Pameli Dennison. Teoria pozytywnego szkolenia przekonała mnie aby poszukać takiego trenera i trafiłam do "Szkoły Pastel". Na tym szkoleniu dowiedziałam się, jak radzić sobie z gryzieniem, jak się bawić. Instruktorzy obserwują realcje i wiele mogą nauczyć. Poza tym polecam również lekturę "Sygnały uspokajające - jak psy unikają konfliktów" Turid Rugaas - dzięki niej można w psi sposób porozumieć się ze swoim psem - np. że do psa agresywnego, nerwowego czy bojącego się należy podejść powoli i po dużym łuki, a nie wprost do niego. Dowiedziałam się też, że na niektóre psy uspokajająco działa głośne ziewanie lub mruganie (to działa u mojej Boa). A kiedy pies przegina pałę, najlepiej stanąć i odwrócić się do niego plecami - poczekać aż mu przejdzie - po jakimś czasie wystarczać będzie ostentacyjne odwracanie głowy w bok. Ale przede wszystkim konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja. A jeśli Twoje próby zawodzą to specjalista, specjalista i jeszcze raz specjalista.
  15. Najlepiej zadzwoń do ZK i zapytaj jak będzie pobrana opłata w obu wypadkach. Z zarejestrowaniem nie musisz się spieszyć, chyba że zależy Ci na wystawieniu psiaka na wystawie w ciągu tych 2 miesięcy - choć to chyba też jest możliwe...ale tego nie jestem pewna :niewiem:
  16. Hej! Najleniej żebyś dowiedziała się od swoich chodowców ile ważyli rodzice Twojego pupila. Jeśli Twój psiak to chłopach, weź pod uwagę wagę ojca, jeśli to dziewczynka, weź pod uwagę wagę matki. W ten sposób szacuje się ile będzie ważył docelowo Twój szczeniak - czyli jest to "adult waight" w tabeli Royal'a. Pozdrawiamy, Cholinka i Boa
  17. [quote name='Bzikowa']cholinka ja bym na Twoim miejscu chyba wymierzyła sprawiedliwość... butem... :roll: oczywiście nie krzywdząc psa ale czasem mi się zdarza 'przesuwać' pieski, które mają właścicieli idiotów...[/quote] Nie powiem, żeby mnie nie kusiło ale jakoś mi szkoda było tego kundla mimo wszystko. Tej babie należałby się porządny kopniak! O tak!
  18. Mówisz, wściekły lablador... Ja mam labka i miałam kiedyś taką sytuację: Mója Boa to bardzo żywiołowe stworzenie (food and fun oriented ;)), niestety mając 5 miesięcy musiała przejść zabieg usunięcia mięśni przywodzących (dot. dystpazji). No i zakaz szaleństw z psiakami na kilka miechów od doktora dostała. Idę sobie raz z Boą po osiedlu i nagle od jakiejś kobiety do nas psiak podbiega (bez smyczy bez obroży, nic) i lata wokół nas w kółko. Moja mi już ręce chce wykręcać, bo bawić bawić bawić. Muszę ją trzymać krótko przy ziemi, żeby nie skakała. No ale sytuacja patowa - ja kucam i trzymam Boę przy ziemi, a ten pies ciągle nas zaczepia i nie ma zamiaru sobie pójść. Wołam do tej ślepej na całe zajście kobiety, żeby zabrała psa. A ona stojąc tam gdzie stała "Pikuś" fifififi (gwiżdże). Pies ma ją w nosie. Mnie zaczyna krew zalewać. Krzyczę do tej baby, żeby łaskawie po niego przyszła. A ona mi na to z daleka "i tak nie uda mi się go złapać" !!!!!! :shake:No jasna cholera - jak się ma nieusłuchanego psa, to się go na smyczy prowadzi. Na maxa wkur...a, ryczę na tą babę. Ona w końcu spacerowym krokiem podchodzi i próbuje go złapać. Oczywiście bezskutecznie. I tylko do mnie hasła "puścić proszę, pobawią się" :shake:(jakbym nie była taka wściekła to bym jej wyjaśniła ale myślę sobie, co to ją obchodzi). Mówię jej, że jak pies nie słucha to się na smyczy prowadzi, a ona mi na to "ale ja nie mam labladora, to jest mały pies" !!!!!!!!!!!!! :shake: (no z 5 cm w kłębie mniejszy od mojej Boa). Wniosek taki - masz wielorasowca, który jest mniejszy od krowy, to możesz z nim wychodzić, bez smyczy i obroży i nie uczyć go przychodzenia na komendę. :angryy: Normalnie szok jacy ludzie są bezmyślni.:mad:
  19. Myślę, że sterylizacja jest ok dla kogoś kto nie ma zamiaru prowadzić regularnej hodowli. Cóż... chcę mieć jeszcze jednego psiaka i nawet myślałam, czy nie byłoby fajnie mieć córci od mojej Boa ale przecież Boa jednego psiaka nie urodzi (ona pochodzi z miotu gdzie było ich 9! :-o), a po co produkować nadmiar psów. Tak sobie myślę, że wezmę ze schroniska - tak będzie uczciwie. Jest tyle niechcianych psów... :( No a wracając do sterylki, to myślę, że w przypadku gdy nie chce się rozmnażać suczki, to sterylka jest dla niej nawet bezpieczniejsza - zmniejsza się znacznie możliwość wystąpienia urojonej ciąży (a to przykra sprawa - taka psia depresja). No ale co ja tu o sterylizacji jak ta mała nie ma na razie zamiaru w wiek dojrzewania wejść :D Ale dobrze wiedzieć, że tak późne dojrzewanie to nic strasznego :D Dzięki za otuchę. :hand:
  20. Mam podobny problem. Moja labladorka ma juz prawie rok i ani sladu po pierwszej cieczce. Czy wszystko jest ok?
×
×
  • Create New...