[B]To może opisze jak to było ;)[/B]
[B]Przy pierwszej wizycie była podana kroplówka, zastrzyki. Zrobiono badanie krwi. Koszt 160zł. Wieczorem były już wyniki - choroba pokleszczowa. Znowu kroplówka, zastrzyki. Koszt 110zł. Lekarz powiedział, że noc będzie decydująca tzn może nie przeżyć nocy. Obserwowałam całą noc. Pies na początku rzeczywiście leżał bez sił, ale potem powoli dochodził do siebie. Na widok jedzenia zrywał się, jadł, pił wode, chciał wychodzić na spacer (akurat tego lekarz zabronił), załatwiał się normalnie, mocz był jasny. Pilnował mnie, łaził krok w krok. Nie wyglądał na psa umierającego. Mieliśmy nadzieje, że pomogło i będzie dobrze. Następnego ranka wizyta. Lekarz mówi, że nadal może paść. Znowu kroplówka, zastrzyki. Znowu 110zł. Dziś kolejne 110zł. Lekarz mówi, że ma przychodzić jeszcze 5 dni czyli 550zł !!! Ja bym za tego psa i 10 tyś dała, ale wydaje mi się, że coś jest nie tak. Dzwoniłam do lekarza z małej wioski z ciekawości co mi powie. Powiedział, że jak jest dobrze to nie ma co szaleć, że nie potrzeba. I teraz nie wiem ? [/B][B]Znajoma wyleczyła właśnie na wsi psa za 200zł a stan był tragiczny. Gorszy od mojego.[/B]