Jump to content
Dogomania

mitunia

Members
  • Posts

    36
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mitunia

  1. [quote name='jayo']"Ten pan", tata Anuki to maz Wandy - czyli "czesc" DT :oops: [/quote] Wiem, dlatego właśnie pytam. Dlaczego dopiero teraz?
  2. epe! Pewnie, że się podoba, mi zresztą też. Tylko, że aby adoptować psiaka musi "zaiskrzyć". Przeglądałyśmy razem mnóstwo ogłoszeń. Jedne psiaki były bardziej potrzebujące, inne mniej. Jedne bardziej urodziwe, inne mniej. Suczek w typie leonbergera też jest sporo. Ale to właśnie ona (Sara z W-wy/Siedlec) wpadła w oko, ścisnęła za serducho. Mój tata powiedział, że na tą niedzielę, w którą mieliśmy odebrać sunię, wszyscy czekali jak na narodziny dziecka. I chyba tego nie da się tak po prostu zastąpić. Może za jakiś czas... Mam jeszcze pytanie: dlaczego ten Pan, który zdecydował się adoptować sunię nie zrobił tego wcześniej? Gdy nie interesował się nią nikt inny? Miał przecież mnóstwo czasu. Wręcz sunia została przeniesiona gdzie indziej.
  3. Wiem, że rozmawiałaś już z Kariną, bo mamy kontakt właściwie non-stop na Skypie. Rozumiem, że nie było to zamierzone, nie winię oczywiście Ciebie, tylko nie rozumiem dlaczego osoby z dt, które chcą adoptować Sarę, nie poinformowały wcześniej, że jest taka możliwość. Poza tym, w tej chwili już nie ważne czyja wina, stało się i trzeba się z tym pogodzić. Nie wiem czy na miejscu siostry zdecydowałabym się szukać innego psiaka, którego mogłabym adoptować, bo nie wiadomo czy znów w ostatniej chwili coś się nie zmieni. Ale to już tylko od niej będzie zależało, ja mam już swój dom i dwa własne psy.
  4. Zarejestrowałam się na Dogomanii specjalnie aby napisać ten post. Moja siostra (ze Zgierza) zgłosiła się do Was chcąc adoptować sunię. Wstępnie umówiła się na niedzielę na jej odbiór. Uważam, że to co robicie jest bardzo nie w porządku. Jej pierwszy telefon do Was był ok. tygodnia temu. Najpierw czekała na wizytę kogoś kto stwierdzi, że może adoptować psa. Potem, aż ustalicie między sobą czy zgadzacie się na adopcję, a teraz dowiaduje się, że do adopcji może wogóle nie dojść. I to z tego wątku a nie od Was osobiście. Czy wy nie rozumiecie, że ktoś kto podjął decyzję, że właśnie tego psa chce adoptować, że chce mu dać dom, a przede wszystkim całe swoje serce, to tak naprawdę już to serce oddał. Ona nie śpi po nocach, bo nie może się doczekać tej niedzieli, planuje jak zorganizować swój czas, planuje urlop, ba, nawet profesjonalne szkolenie. Niedawno musieliśmy pogodzić się z bardzo bolesną stratą i podjąć najtrudniejszą w życiu decyzję, tą ostateczną. Po ponad 16 latach straciliśmy najwspanialszego przyjaciela. Jednak niektórzy ludzie nie potrafią żyć w pustym domu bez merdającego ogonka. Stąd decyzja o adopcji. A Wy tak naprawdę fundujecie mojej siostrze kolejną stratę. Moim zdaniem tak się nie robi:shake:. Oczywiście, że dobro suni jest najważniejsze. Tylko po co robić komuś nadzieję?
×
×
  • Create New...