Zarejestrowałam się na Dogomanii specjalnie aby napisać ten post. Moja siostra (ze Zgierza) zgłosiła się do Was chcąc adoptować sunię. Wstępnie umówiła się na niedzielę na jej odbiór. Uważam, że to co robicie jest bardzo nie w porządku. Jej pierwszy telefon do Was był ok. tygodnia temu. Najpierw czekała na wizytę kogoś kto stwierdzi, że może adoptować psa. Potem, aż ustalicie między sobą czy zgadzacie się na adopcję, a teraz dowiaduje się, że do adopcji może wogóle nie dojść. I to z tego wątku a nie od Was osobiście.
Czy wy nie rozumiecie, że ktoś kto podjął decyzję, że właśnie tego psa chce adoptować, że chce mu dać dom, a przede wszystkim całe swoje serce, to tak naprawdę już to serce oddał. Ona nie śpi po nocach, bo nie może się doczekać tej niedzieli, planuje jak zorganizować swój czas, planuje urlop, ba, nawet profesjonalne szkolenie.
Niedawno musieliśmy pogodzić się z bardzo bolesną stratą i podjąć najtrudniejszą w życiu decyzję, tą ostateczną. Po ponad 16 latach straciliśmy najwspanialszego przyjaciela. Jednak niektórzy ludzie nie potrafią żyć w pustym domu bez merdającego ogonka. Stąd decyzja o adopcji.
A Wy tak naprawdę fundujecie mojej siostrze kolejną stratę.
Moim zdaniem tak się nie robi:shake:. Oczywiście, że dobro suni jest najważniejsze. Tylko po co robić komuś nadzieję?